Pompeo: USA nie spocznie póki Maduro nie zostanie obalony

16 kwietnia 2019, 12:59
47558472192_0af90efa9f_k
Sekretarz Stanu USA Mike Pompeo przybywa do miasta Cucuta / Fot. Dept of State/ flickr
Reklama

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo wyraził przekonanie, że koniec wenezuelskiego reżimu Nicolasa Maduro jest coraz bliższy. Oświadczył, że Waszyngton nie ustanie w wysiłkach na rzecz przywrócenia demokracji w tym kraju. Pompeo wypowiadał się na zakończenie podróży po Ameryce Łacińskiej.

W opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla hiszpańskiej agencji prasowej EFE Pompeo, który po odwiedzeniu Chile, Paragwaju i Peru zakończył swą podróż krótką wizytą w kolumbijskim mieście Cucuta na granicy z Wenezuelą, oświadczył: "Z każdą minutą, z każdą godziną, krok po kroku zbliżamy się do odejścia Maduro". Amerykański sekretarz stanu odwiedził w tym mieście schronisko dla wenezuelskich uchodźców i magazyny z nagromadzoną tam pomocą dla ludności Wenezueli. Pomoc ta została zablokowana przez wenezuelskie władze.

Wszyscy Wenezuelczycy pragną przywrócenia demokracji (...) Rosjanie ponoszą odpowiedzialność za to, że Maduro pozostaje u władzy, a Kubańczycy jeszcze większą. Jak kubański rząd może patrzeć w oczy tych ludzi? Patrzeć na ich głód, podczas gdy żywność (przeznaczona dla Wenezuelczyków) czeka w budynku, który właśnie odwiedziłem (...) Stany Zjednoczone są zaangażowane w przywrócenie demokracji w Wenezueli.

Mike Pompeo, seketarz stanu USA

Na pytanie agencji EFE, "czy USA poparłyby negocjacje z nowymi sektorami chavizmu (chodzi o krytyczną wobec Maduro część zwolenników społecznej "rewolucji boliwariańskiej" zapoczątkowanej przez zmarłego prezydenta Hugo Chaveza) w celu odsunięcia Maduro od władzy?", Pompeo odparł: "Powiedzieliśmy, że ci, którzy zajmą właściwą postawę, ci, którzy staną po słusznej stronie historii, po stronie wolności, będą mogli stać się na początek częścią przyszłego rządu. Jednak tych, którzy tego nie zrobią, którzy dopuszczają się agresji, którzy do końca będą popierali Maduro, tych czeka bardzo trudny los". Na kolejne pytanie agencji EFE, które brzmiało: "czy USA zastosują sankcje wobec hiszpańskiego towarzystwa naftowego Repsol, które utrzymuje stosunki handlowe z Wenezuelą?", Pompeo odpowiedział: "Nie zapowiadamy sankcji przed ich zastosowaniem, świetnie zdajemy sobie sprawę z tego, co jest legalne, a co nie i z każdym dniem przygotowujemy nowe restrykcje, nie tylko polityczne, lecz także gospodarcze".

Mike Pompeo zapytany o tworzony obecnie przez USA wspólnie z innymi krajami fundusz pomocy dla ewentualnego nowego rządu wenezuelskiego w wysokości 10 miliardów dolarów i o to, jaki będzie wpływ powstania tego funduszu na odsunięcie Nicolasa Maduro od władzy, odpowiedział: "Jesteśmy bardzo dobrze przygotowani na <<dzień po>>, nie tylko jeśli chodzi o pomoc gospodarczą. Pomożemy w tworzeniu infrastruktury - infrastruktury politycznej - pragniemy wolnych i sprawiedliwych wyborów. Juan Guaido jest tymczasowym prezydentem i pragniemy, aby Wenezuelczycy mieli podstawowe swobody, na które zasługują. To misja na <<dzień po>>. Na dzień po odejściu Maduro".

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 34
Reklama
Niuniu
środa, 17 kwietnia 2019, 16:06

Na Kubie też Castro był wrogiem publicznym nr 1 USA. Ale co tam historia. A współcześnie jest Asad który też miał odejść a odchodzi USA.Oczywiście były "sukcesy" w odwoływaniu nielubianych dyktatorów: muła Omar - Afganistan, Sadam H. - Irak, Kadafi - Libia, itd. W efekcie nie ma tych Panów ale i tych Państw. Za to USA na pobyt swych wojsk i jednostek specjalnych (w miejscach gdzie byli odwołani dyktatorzy) i miejscowych watażków wydają co roku setki miliardów dolarów i to bez perspektywy zmiany na lepsze. Wenezuela świetnie się nadaję na podobne działania. Wymarzone warunki naturalne i kilka milionów potencjalnych partyzantów nienawidzących"gringo" z Teksasu. Do tego kilkanaście milionów zwykłych Obywateli przyzwyczajonych od lat do tego, że utrzymuje ich Państwo. Świetny pomysł ma Pan Sekretarz Pompeo. Życzę wieloletniej wesołej imprezki za gigantyczną kasę.

Davien
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:14

Niuniu, po pierwsze USA po kryzysie kubańskim czyli totalnym blamazu ZSRS obiecało że nie usunie Castro i dotrzymali słowa. Z Asadem w Syrii nnie walczyli ale z ISIS w przeciwieństwie do Asada i Rosji, jakby walczyli z SAA to Asad dawno skończyłby jak Hussein. Kadfiego zdaje sie obalili i zabili jego właśni rodacy wiec znowu wtopa. Za to twoja Rosja jak widze lubi chronic morderców jak Asad czy Maduro-ten tez juz zaczał zabijać.. W Libii ma sz akurat prorosyjskiego watażke wspieranego przez Rosję wiec daruj sobie żałosna propagande.

Maduro
środa, 17 kwietnia 2019, 12:51

Wenezuela nie spocznie póki Pompeo nie zostanie obalony

Autor
środa, 17 kwietnia 2019, 11:55

Heh, demokracji.....Chyba amerykańskich bankierów, firm, korporacji a także politycznego jak i społecznego wpływu

Olo
środa, 17 kwietnia 2019, 10:19

No to sobie postoją

Palmel
środa, 17 kwietnia 2019, 10:11

niespełnione marzenia Chiny i Rosja nie dopuszczą do tego

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 12:10

a co ma rosja i chiny do tego? chiny maja gdzies amerykę południową a rosja to nie ta liga.

DSA
piątek, 19 kwietnia 2019, 21:01

zarówno Chiny jak i Rosja zainwestowały miliardy dolarów w Wenezuelski sektor naftowy i w utrzymanie Maduro przy władzy. Jeśli Maduro upadnie stracą te pieniądze tak więc nie robią tego dla idei.

prawieanonim
środa, 17 kwietnia 2019, 10:59

A co niby zrobią? Rosjanie i Chińczycy będą stamtąd uciekać w popłochu jak się tylko pojawi na horyzoncie lotniskowiec z grupą uderzeniową.

Nihil Novi
środa, 17 kwietnia 2019, 16:00

Ciekawa teoria. Czas ja zweryfikuje.

Davien
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:15

Zweryfikował juz choćby w Syrii: Jak pokazało sie LGU to rosyjskie okręty z Tartus pryskały jak karaluchu spod buta.

sża
środa, 17 kwietnia 2019, 09:49

To dawniej nazywało się "polityką kanonierek". A z Maduro Yankesi będą mieli problem, bo socjaliści zamiast inwestować w przemysł, to budowli domy dla biedoty, a spacyfikować kilka milionów tejże będzie ciężko.

Aro
środa, 17 kwietnia 2019, 00:04

Gdyby USA nie nałożyło sankcji na Wenezuelę to nie trzeba by było wysyłać tam żywności. Kuba bez amerykańskich sankcji też radziła by sobie bardzo dobrze, i to nawet z Fidelem u władzy. Ingerowanie USA w sprawy innych państw nie odbiega od ingerowania przez Rosję, a może nawet ma miejsce w o wiele większym stopniu.

prawieanonim
środa, 17 kwietnia 2019, 10:53

I kto tę żywność tam wysyła? Bo na pewno nie Rosja.

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 10:17

Aro, Kuba tak sobie radziłą że mamy tam teraz skansen z lat 60-tych a bez ciagłej pomocy ZSRS nie daliby rady, no ale to w końcu kolejny dyktatorek. Sankcje na Wenezuele nałozono niedawno,wiec daruj sobie prymitywna propagandę.

vvv
środa, 17 kwietnia 2019, 12:11

KUBA przed sankcjami byla kwitnacym krajem ale po przyjsciu komunizmu i sankcji stala sie krajem 3ciego swiata. bieda piszczy na każdym rogu

Pipin
środa, 17 kwietnia 2019, 18:43

Castro w pierwszą wizytę zagraniczna udał się nie do ZSRR ale do USA. Dopiero gdy go odrzucili musiał się zwrócić do kogoś innego po pomoc.

Davien
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:12

Pipin nie do USa ale do Wenezueli na spotkanie z Betancourtem. W USA był póżniej a jakbys nie wiedział właśnie USA pierwsze uznało rząd Castro. I to Castro zaczął problemy z USA nacjonalizujac amerykańskei rafinerie , potem było juz z górki. Jak spotykał sie z rosjanami nie było żadnego odrzucenia przez USA. USa pzreciwko rządowi Castro zaczeło działac dopiero pod koniec 1960r

Vydra
środa, 17 kwietnia 2019, 15:20

Powiedz to kubanczykom. Spytaj o rzady proamerykanskiego Batisty. Mysl potem pisz

Davien
czwartek, 18 kwietnia 2019, 22:13

Widzisz Vydra, to wyjaśnij jakim cudem Właśnie USA pierwsze na swiecie uznało rząd Castro i sprawdż sobie co doprtowadziło że Eisenhower wydał polecenie działania przeciwko niemu:)

Tupet
środa, 17 kwietnia 2019, 14:39

Dziwnie wrzucasz do jednego worka komunizm, jego tyranię i opresję własnej ludności z sankcjami, które są odpowiedzią innych na te zło.

MT
wtorek, 16 kwietnia 2019, 23:58

Użyte przez pana Pompeo słowo "demokracji" należy bezwzględnie zastąpić słowami "amerykańskich wpływów". Będzie wtedy zdecydowanie bliżej prawdy. Ciekaw też jestem, na czym ma polegać owa "misja na <> w wykonaniu USA. Jeśli skutki miałyby być takie same lub podobne, co w Afganistanie, Iraku czy Libii, to śmiem twierdzić, że większość mieszkańców Wenezueli może mieć coś przeciwko temu. Może to właśnie dlatego inspirowany przez USA przewrót jak na razie się nie powiódł. Zobaczymy co będzie dalej.

Komentator
wtorek, 16 kwietnia 2019, 22:13

Ciekawy sposób walki o demokrację, obalenie prezydenta wybranego w demokratycznych wyborach. Czterdzieści lat temu w Chile było podobnie.

Mniej niż 10 sekund
środa, 17 kwietnia 2019, 14:32

O którym prezydencie mówisz? Maduro?

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 14:05

Jak dla ciebie panie komentator Maduro jest wybrany w demokratycznych wyborach to naprawde nie ma sensu z panem duyskutować.

werte
wtorek, 16 kwietnia 2019, 17:38

Pamiętam takie deklaracje w stosunku do Fidela. I mimo wielu prób "osunięcia" go od władzy Fidel dożył sędziwego wieku. Kuba i Rosja już zaopiekowały się Maduro zatem stan zabetonowania rezimu może trwać latami.

gedgfdfgrtt
środa, 17 kwietnia 2019, 11:17

Kuba to mały i biedny kraj, więc nie przeszkadzała zbytnio amerykanom, w związku z tym się zbytnio nie spinali, żeby obalić Castro. Z wyjątkiem sytuacji kiedy miały tam stanąć rakiety atomowe, wtedy wykazali swoją skuteczność. Co więcej doprowadzenie Kuby do ruiny przez komunistów, jest dla USA bardziej korzystne niż jakaś interwencja, lub siłowe obalenie władz.

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 01:55

Werte, niekoniecznie, , co do Fidela to po kryzysie kubańskim USa zobowiazło sie go nie usuwać jak i nie dokonywac inwazji na Kubę czego dotrzymali. Tu jest odwrotna sytuacja a Maduro swoimi kolejnymi posunięciami jeszcze ja pogarsza. Ani Kuba ani Rosja nie przeszkodza USA jak postanowi usunąć Maduro bo nie maja jak.

Rafal
środa, 17 kwietnia 2019, 11:52

Tak Davien oczywiscie, ze tak bedzie :)

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 14:06

Rafałku, a co zrobi Rosja czy Kuba?? Wyslą swoje wojsko? No chciałbym to zobaczyc:))

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 11:39

Ejże, o ile pamiętam to i po niekoszernej zatoce w 1961 CIA nie przestała troszczyć się o zdrowie Fidela. W 1975 Church Committee mimo deklaracji Forda z 1973 i odtajnione dokumenty potwierdziły późniejsze próby które zostały wyliczone na jakieś 638 w każdej niemal administracji aż do Clintona . Więc co do zobowiązań USA to faktycznie niekoniecznie. Czy tu jest odwrotna sytuacja to też wątpliwe bo niby jak USA to zrobią? Najlepszy moment już minął. Dyktatorek krzepnie i może sobie robić kolejną Kubę czy Koreę na wzór Kima. Bomba czy strzał z dystansu nie załatwi sprawy bo jak widać po armii sytuacja jest klarowna i żadnej rewolty nie będzie. Nie będzie także interwencji marines jak w Panamie bo Trump (a tym bardziej demokraci) nie dadzą się wkręcić w kolejną awanturę militarną mając napiętą sytuację na Dalekim Wschodzie. Jakakolwiek wojna czy interwencja poza kwestiami militarnymi tylko zwiększy napływ imigrantów a tego Trump raczej chce uniknąć w sytuacji stałej konfrontacji z przeciwnikami jego polityki imigracyjnej. Guaido też nie jest żadnym Mandelą czy Ghandim i jakoś nawet z amerykańskim poparciem nie ma żadnej siły przebicia i nie ściąga tłumów ani nie wpływa realnie na bieg wydarzeń. Poza tym ludzie w tym regionie tradycyjnie niezbyt korzystnie kojarzą amerykanów i ich interwencje więc gdyby ktoś wpadł na pomysł scenariusza Irackiego to raczej spodziewałbym się kolejnej wojny partyzanckiej - w tym z udziałem krajów sąsiednich i/lub co gorsza tych zza oceanu - co sytuację w regionie dodatkowo zaogni a nie ustabilizuje. USA zbrojną interwencją mogą sobie tylko zaszkodzić i sprawić że Maduro albo jakiś inny kacyk po jego ewentualnym zejściu będzie miał amunicję do antyamerykańskiej polityki na lata a oni kolejną wojenkę za miedzą. Zatem deklaracje Pompeo to raczej zwykłe strachy na Lachy - czy raczej Latynosy...

Davien
środa, 17 kwietnia 2019, 14:16

Panie werte nie mówie o CIA gdzie na jej próbach zamachu na Fidela mozna nakręcić komedię i to niejedna, ale o deklaracji Kennedy'ego że nie będzie zbrojnej inwazji na Kube ze strony USA i że rząd USA nie podejmie próby usuniecia Fidela. Zatoka Świn to opreracja kubańskich emigrantów wspierana przez CIA i Kennedy dowiedział sie o niej jak desant zepchnieto do morza. Było to przed kryzysem kubańskim. Jeżeli natomiast chodzi o Wenezuele to na razie nikt nie planuje tam inwazji, bo i po kiego. Jak na razie jedynie Rosja wysłała tam swoich najemników i wojsko. Mi jak ten Ił wyladował to sie od razu nasuneła operacja Specnazu w Afganistanie. Aha co do CIA, to pamieta pan kto w 1961r był jej dyrektorem i jak skończył gdy Kennedy dowiedział sie co wyprawia.

werte
środa, 17 kwietnia 2019, 20:14

Będę się powtarzał - Ja również nie mówię o deklaracji JFK ale deklaracji Forda z 1973 czyli już długo po tym terminie. W 1975 Church Committee uznał że nadal są prowadzone nielegalne działania w tym celu. A po odtajnieniu dokumentów CIA w 2017 i wg zeznań ochroniarzy Fidela suma prób doszła do liczby którą podałem. . CIA to nie Marsjanie i podlegają kontroli władz USA. Tak Kongresu jak i komisjom senackim o prezydencie nie wspominając. Zatem oddzielanie agencji od reszty władz USA jest niezbyt słuszne. Ponadto można założyć że nie tylko "chrześcijanie w akcji" próbowali wpłynąć na zdrowie dyktatora ale i inne służby te znane i nieznane. Ale jakoś ze słabym efektem. Co do planów inwazji to o ile pamiętam Trump wyraził się w dość typowym dla niego stylu że wysłanie wojska jest opcją a było to w lutym br. W marcu prasa zajmująca się tematami militariów nadal twierdziła że rozważana jest wojskowa interwencja, gdy doradca ds Bezpieczeństwa John Bolton błysnął - świadomie czy nie - tekstem z notatnika "5000 żołnierzy do Kolumbii". Wkrótce potem w marcu dywagacje o ataku się ponowiły gdy Trump wyznaczył byłego członka administracji Bush'a który był znany jako architekt wojny w Iraku Elliota Abramsa na stanowisko "Specjalnego Przedstawiciela w Wenezueli" cokolwiek to znaczy. Mamy kwiecień i Pompeo potrząsa szabelką. Zatem co chodzi po głowie administracji nie wiadomo ale osobiście szczerze wątpię w słuszność rozwiązania siłowego.

Davien
czwartek, 18 kwietnia 2019, 10:22

Panie werte, sam pan pisze że nielegalne wiec jak widac dotrzymali słowa. A za takie dxziałąnia juz wcześniej poleciał chocby Dulles. Oficjalnie CIa skończyła z tym w 1962r po decyzji Kennedy'ego i wywaleniu Dullesa i jego zastepcy. Bolton nie powiedział nic o inwazji, pokazał tylko wpis w notatniku, a jak ostatnio sprawdzałem Kolumbia to nie Wenezuela i nawet tam te 5000Marines sie nie pokazało zdaje sie. Trump to raz cos mówi, za chwilę coś innego,przeciwna interwencji w Wenezueli jest cała reszta a inwazja naprawdę nie ma sensu, bo i po co. Maduro doskonale sam sie wykańcza, ostatnio ta decyzja o milicji.

Tweets Defence24