Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI
  • POLECANE

Zasadzki i zestrzelenia. Jak działa obrona przeciwlotnicza Iranu

Mimo dominacji w powietrzu sił amerykańsko-izraelskich nie oznacza to, że irańska obrona przeciwlotnicza przestała być jakimkolwiek zagrożeniem. Rozproszona i osłabiona, ale ukryta w podziemnych schronach i oparta na systemach pasywnych (termowizyjnych) oraz przenośnych naramiennych krótkiego zasięgu, wciąż jest zdolna do kąśliwych kontrataków i zasadzek powietrznych, które szczęśliwie dla sojuszników nie przyniosły – jak dotąd – strat bezpowrotnych wśród personelu lotniczego, chociaż doszło do kilku groźnych ataków. Poniżej omawiamy okoliczności tych najpoważniejszych.

Iran, przeciwlotniczy, rakiety Hawk
Rakiety Hawk w służbie Iranu
Autor. By Hossein Esmaeili/Mizan News Agency, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=124246409

Zasadzka na F-35 (19 marca)

Irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) ogłosił, że 19 marca 2026 r. o godzinie 2:50 nad ranem ich obrona powietrzna skutecznie zaatakowała amerykański F-35 nad terytorium Iranu.

Oficjalne komunikaty amerykańskiego Dowództwa Centralnego (CENTCOM) nie ujawniły konkretnej jednostki, do której należał uszkodzony F-35A Lightning II. Pentagon zazwyczaj wstrzymuje się z podawaniem numerów bocznych i przynależności do konkretnych eskadr (Squadron) bezpośrednio po incydentach bojowych, szczególnie gdy trwają operacje w ramach kampanii „Epic Fury”. Potwierdzono natomiast, że był to F-35A należący do amerykańskich Sił Powietrznych (US Air Force), a nie wariant pionowego startu B czy pokładowy C. Ma to o tyle znaczenie, że domniemywano początkowo, że może to być np. maszyna operująca z lotniskowca.

Reklama

Incydent można nazwać np. za analitykiem Sebastianem Roblinem udaną zasadzką przeciwlotniczą z zastosowaniem systemów pasywnych (successful „Sambush” using passive EO/IR sensors).

Kapitan Tim Hawkins, rzecznik Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych USA (CENTCOM), poinformował, że samolot wylądował bezpiecznie, a stan pilota jest stabilny. To ostatnie określenie nasuwa na myśl, że pilot mógł odnieść jakieś obrażenia i potwierdza wersję podawaną za renomowanym „Air & Space Forces Magazine”, iż pilot doznał ran odłamkowych (shrapnel wounds). W artykule, powołującym się na anonimowe źródła zaznajomione ze zdarzeniem, podano, że samolot został trafiony ogniem z ziemi.

Nie wiadomo, jaki system OPL wykrył F-35 i odpalił rakietę. Pole do spekulacji jest szerokie, ale jeśli ograniczymy się do oddziałów przeciwlotniczych IRGC, to mógł być to np. Sevom Khordad (Khordad-3), czyli „irański Buk” (Buk-M2),mobilny i autonomiczny system przeciwlotniczy średniego zasięgu, operujący w tym przypadku z zasadzki.

tor M1, Iran, przeciwlotniczy
Iran Tor M1 w służbie.
Autor. Masoud Nazari Mehrabi

Nieudany (?) atak na F-15 (ok. 22 marca?)

Irańskie media państwowe oraz Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC) poinformowały, że ich systemy obrony powietrznej przechwyciły i zestrzeliły amerykański myśliwiec F-15 (lub F-35 w innych raportach) w pobliżu wyspy Ormuz. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) kategorycznie zaprzeczyło tym doniesieniom, określając je jako nieprawdziwe. W oświadczeniu podkreślono, że wykonano już 8 tys. samolotolotów i żadna amerykańska maszyna nie została zestrzelona przez Iran podczas trwającej operacji „Epic Fury”.

Co ciekawe, upubliczniono jakoby film z tego ataku, na którym jednak widać, że pierwszy pocisk przeciwlotniczy przeleciał obok F-15 i nawet nie zareagował na cel, a film kończy się rozbłyskami, gdy drugi pocisk prawdopodobnie eksplodował w pobliżu maszyny, ale być może nie spowodował poważniejszych uszkodzeń.

iran, parada, systemy przeciwlotnicze, Bavar-373
Bavar-373
Autor. By Hamed Ataei/Mizan News Agency, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=122481273

Uszkodzenie F/A-18 z MANPADs (25 marca?)

25 marca IRGC ogłosił zestrzelenie myśliwca F/A-18 Super Hornet nad Iranem. Super Hornet został trafiony w pobliżu miasta Czabahar (południowo-wschodnia część kraju) i jakoby rozbił się w Oceanie Indyjskim. Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) zaprzecza, by ich myśliwiec został zestrzelony, choć nie zaprzecza faktowi trafienia.

Na nagraniu wideo z tego incydentu widać wyraźnie, że F/A-18, prawdopodobnie z grupy lotniczej lotniskowca USS Abraham Lincoln (CVN-72), został trafiony w pobliżu ogona przez pocisk samonaprowadzający na podczerwień, kiedy obniżył lot i atakował cel naziemny. Pilot nie miał pojęcia o zagrożeniu, czuł się całkowicie bezpieczny, np. nie odpalał pułapek termicznych. Niewielka głowica pocisku przyniosła prawdopodobnie na tyle niewielkie uszkodzenia, że Super Hornet mógł dolecieć do lotniskowca lub do jakiejkolwiek bazy lądowej w regionie.

Iran , obrona przeciwlotnicza
Rakita 358
Autor. By Mil.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=140385760

Jurij Ljamin, analityk irańskiej wojskowości, podał kilka ciekawych informacji dotyczących tego incydentu. Otóż, po pierwsze, irańska obrona przeciwlotnicza w tym regionie (prowincja Sistan iBeludżystan) była od dawna bardzo słaba. Ze względu na wieloletnie zagrożenie atakami terrorystycznymi, napadami itp. ze strony radykalnych ugrupowań sunnickich Beludżów, główny nacisk kładziono tam na przeciwdziałanie temu zagrożeniu. Ta słabość wrogiej OPL mogła mieć wpływ na taktykę amerykańskiej maszyny i atakowanie celów z niewielkiej wysokości (prawdopodobnie z działka pokładowego).

Po drugie, zestrzelenia z MANPADs miał rzekomo dokonać bojownik z milicji „Basidż”, formacji paramilitarnej IRGC. Wiadomo, że IRGC zaraz na początku wojny przeprowadził znaczną mobilizację milicji – może to być nawet kilkaset tysięcy osób w całym kraju. „Basidżom” wydano różne uzbrojenie, od broni strzeleckiej i karabinów maszynowych, aż po przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe. Na dowód tego Ljamin publikuje zdjęcie z kanału Iranian\_Militarism, gdzie widzimy jednego z bojowników milicji „basidż” z przenośnym przeciwlotniczym zestawem rakietowym typu Misagh-2.

Notabene wyrzutnie naramienne Misagh-1/2 są rozpowszechnione dość mocno, nie tylko wśród irańskiej milicji, ale też proirańskich bojowników. W połowie marca w Libanie Hezbollach zestrzelił izraelski Hermes-450 właśnie z MANPADs Misagh-1.

Zestrzelenie F-15E i A-10C (3 kwietnia)

3 kwietnia dowództwo IRGC ogłosiło zestrzelenie nad centralną częścią kraju F-35, pokazując jako dowód… szczątki rozbitego F-15E z 494 Dywizjonu bazującego w Lakenheath w Wielkiej Brytanii (494th Fighter Squadron „Panthers”). Później opublikowano zdjęcie fotela ACES II, co oznaczało, że przynajmniej jeden członek załogi się katapultował, a niedługo później w niebie południowego Iranu uchwycono grupę poszukiwawczo-ratowniczą (śmigłowce MH-60/HH-60, samolot HC-130 Combat King oraz A-10 i bezzałogowy MQ-9 Reaper jako wsparcie) wysłaną na ratunek. W chwili zakończenia kwerendy do artykułu – wg stanu na ranek 4 kwietnia pilot miał zostać odnaleziony i ewakuowany, natomiast nieznany był los drugiego członka załogi. Niepotwierdzone informacje mówiły o zestrzeleniu F-15E przez zestaw naramienny, chociaż oficjalna wersja Sił Powietrzno-Kosmicznych IRGC głosi zastosowanie „nowego zaawansowanego systemu”, cokolwiek miałoby to znaczyć. Kanał Iranian Militarism publikował zdjęcia bojownika milicji Basidż z wyrzutnią naramienną nowego typu „Sahand-3”, ale trudno powiedzieć, na ile ma to związek z zestrzeleniem F-15E, a na ile jest elementem irańskiej propagandy.

W czasie misji ratunkowej doszło do ostrzelania z broni strzeleckiej śmigłowców i zestrzelenia szturmowego A-10C. Okoliczności utraty A-10 nie były jeszcze rano 4 kwietnia znane. Maszyna latała nisko, w związku z misją wsparcia grupy CSAR, więc przyczyną zestrzelenia mógł być ogień broni strzeleckiej lub małokalibrowej, albo system naramienny. A-10 odniósł prawdopodobnie uszkodzenia, pilot dociągnął nad wody Zatoki Perskiej, gdzie się katapultował i został bezpiecznie ewakuowany. We wstępnych komentarzach, np. na łamach „The War Zone”, analitycy wskazują na wysokie zagrożenie ze strony irańskich systemów MANPADS podczas lotów A-10 na niskim pułapie, a jako konkretne zagrożenie wymienia się np. wyrzutnie naramienne Misagh. Źródła irańskie sugerują, że był to armijny system przeciwlotniczy, a film z użyciem pocisku rakietowego wyklucza spekulowany ostrzał z systemów lufowych.

Polowanie na drony

O ile lotnictwo sojusznicze radzi sobie doskonale nad Iranem, o tyle duże straty ponosi w dużych dronach. Szczególnie wiele zestrzelono bezzałogowców typu MQ-9 Reaper, które nie były opracowywane z myślą o operowaniu w przestrzeni powietrznej chronionej przez nowoczesne systemy przeciwlotnicze, ale również i Izrael poniósł straty w środkach bezzałogowych typu Hermes i Heron.

Jurij Ljamin przeprowadził szczegółową analizę zestrzelonych dronów, przy czym większość incydentów potwierdzają filmy i/lub szczątki.

W oparciu o rozmaite źródła, według Ljamina na dzień 31 marca straty dużych bezzałogowców przewyższyły dwa dziesiątki. Wśród zestrzelonych dronów zidentyfikowano 7 izraelskich bezzałogowych statków powietrznych typu rozpoznawczo-bojowego Hermes-900 (Kochav), 5 lub 6 izraelskich bezzałogowych statków powietrznych typu rozpoznawczo-uderzeniowego Heron-1\Heron TP (Eitan), 9 amerykańskich bezzałogowych statków powietrznych typu rozpoznawczo-uderzeniowego MQ-9 oraz jeszcze jeden dron, który jest trudny do identyfikacji i może być zarówno MQ-9, jak i Hermes-900.

Ponadto istnieją różne trudne do zidentyfikowania szczątki lub ujęcia zniszczeń szeregu innych dużych bezzałogowych statków powietrznych przez irańskie środki obrony przeciwlotniczej. Ljamin zauważa, że liczba zestrzelonych amerykańskich i izraelskich bezzałogowych statków powietrznych pojawiających się na filmach i zdjęciach jest niższa od rzeczywistych strat ponoszonych przez USA i Izrael. Na przykład amerykańska stacja telewizyjna CBS poinformowała 9 marca, powołując się na dwóch urzędników, że do tego momentu USA straciły już 11 MQ-9 nad Iranem, a według danych źródeł tej samej stacji CBS do 1 kwietnia straty osiągnęły 16 MQ-9 Reaper. Bezzałogowce powyżej wymienionych typów wykonywały misje rozpoznawcze i rozpoznawczo-bojowe (z amunicją Hellfire lub Mikholit), przy czym pierwsza potwierdzona strata to izraelski Hermes-900 (n/b 935), zestrzelony w irańskiej prowincji Merkezi pierwszego dnia wojny, 28 lutego lub w nocy z 28 na 1 marca.

Za dużą część strąceń dronów odpowiada nietypowy, samonaprowadzający się na podczerwień pocisk przeciwlotniczy 358, zwany w Iranie Saqr-1 (Jastrząb), a na zachodzie też SA-67. Określany jest jako przeciwlotnicza amunicja krążąca (loitering SAM), przeznaczona do zwalczania wolno przemieszczających się celów, jak drony czy śmigłowce. Wystrzeliwany z prostej, wręcz prymitywnej wyrzutni. Jest trudny do zlokalizowania i zniszczenia, a krążąc w zadanym rejonie, skutecznie zwalcza duże bezzałogowce. Pocisk 358 jest skuteczny szczególnie przeciwko dużym dronom typu MALE, właśnie takim jak MQ-9, ze względu na ich niską prędkość, przy czym Irańczycy mogli już dostosować taktykę do swoich potrzeb, testując skutecznie pociski w Jemienie, gdzie zastosowany został przez wspieranych przez Iran bojowników Huti, i w Libanie przez Hezbollach.

Pociski 358 i zmodernizowane 359 są na wyposażeniu pododdziałów Sił Powietrzno-Kosmicznych IRGC i rozwinięte m.in. w rejonie Isfahanu, gdzie strąciły już kilka bezzałogowców. Przykładowo na filmie z 6 marca, gdzie pokazano zestrzelenie MQ-9 i Hermes-900 nad Isfahanem, materiał wskazuje na zastosowanie pocisku 358/359 (Saqr-1/2).

Inne filmy wskazują natomiast na zastosowanie do zwalczania bezzałogowców również nowego systemu przeciwlotniczego z pociskami krótkiego zasięgu Ghaem-118 o zasięgu 25 km i kombinowanym naprowadzaniu i przynajmniej jeden przypadek odnosi się do pocisku krótkiego zasięgu 9 Dey armijnego systemu Khordad-3.

Co ciekawe, kiedy armijna OPL ogłosiła 2 kwietnia zestrzelenie w rejonie Sziraz dwóch dronów typu MQ-9, to o ile jedne szczątki wskazują na Reapera, to drugie, zdaniem Ljamina, mogą świadczyć o zestrzeleniu emirackiego lub saudyjskiego Wing Loong II chińskiej produkcji.

Oczywiście pociski 358/359 nie są groźne dla szybko poruszających się celów, jak samoloty bojowe.

29 marca ogłoszono zestrzelenie kolejnego amerykańskiego drona MQ-9, we wschodniej części Cieśniny Ormuz, ale film z ataku wskazuje, że tym razem został zniszczony taktyczny dron RQ-21 Blackjack, porażony armijnym systemem Ghaem-118.

Do pojęcia dominacji w powietrzu odniósł się krótko, ale treściwie Tyler Rogoway z The War Zone: „Deklaracje o \[osiągniętej\] przewadze powietrznej \[air superiority\] mają charakter względny. Iran dysponuje mobilnymi systemami obrony przeciwlotniczej, które potrafią się ukrywać i pojawiać znikąd. Posiada też egzotyczne rozwiązania, takie jak przeciwlotnicza amunicja krążąca \[loitering SAM\]. Wprowadzenie myśliwców do bezpośrednich ataków nie oznacza, że mogą one działać swobodnie bez zagrożenia, zwłaszcza w niektórych rejonach. Wschód prawdopodobnie nadal pozostaje kontestowaną przestrzenią powietrzną. Nadal potrzebne jest wsparcie SEAD i EW, a ryzyko jest większe dla myśliwców czwartej generacji itp. Tak więc nie, przestrzeń powietrzna nie jest strefą całkowicie bezpieczną \[airspace isn’t some sanitized zone\], zwłaszcza na wschodzie, a ryzyko dla załóg samolotów jest obecnie większe, ponieważ przechodzimy do przeprowadzania głęboko penetrujących ataków bezpośrednich oraz zwiększamy liczbę lotów bojowych i liczbę trafionych celów”.

Historia działań powietrznych, jak znad Kosowa czy Ukrainy, wskazuje, że mobilne systemy przeciwlotnicze i systemy naramienne zawsze będą zagrożeniem, nawet w obszarze o zdegradowanej OPL i deklarowanej pełnej supremacji w powietrzu. Inna sprawa, że lotnictwo sojuszników ponosi ogromne i bolesne straty na ziemi i od ognia bratobójczego, a nie w irańskiej przestrzeni powietrznej, gdzie radzi sobie bardzo dobrze.

Zobacz również

WIDEO: Offset czy „offset”? Miliony na Jelcza, miliardy na Apache | Defence24 Week #153
Reklama