- WYWIADY
- WIADOMOŚCI
UE weźmie się za zamrożone aktywa Rosji? „Musi wrócić do tej kwestii”
Dr Aleksander Olech z Defence24 w rozmowie z Andrzejem Halickim, posłem do Parlamentu Europejskiego, wiceprzewodniczącym Grupy Europejskiej Partii Ludowej i członkiem Komisji Budżetowej Parlamentu Europejskiego, podejmuje kwestie m.in. SAFE, nadchodzących zagrożeń dla Polski i Europy oraz zamrożonych rosyjskich aktywów.
Aleksander Olech, Defence24: Jak pan patrzy dzisiaj na takie hasła: „Polska jest największym beneficjentem SAFE”? Czy rzeczywiście będziemy w stanie wykorzystać wszystkie środki z tego programu?
Andrzej Halicki: Tak, nie mam wątpliwości co do tego. Zadałbym trochę inne pytanie: gdzie bylibyśmy dzisiaj w obliczu zagrożenia? Nie należy mówić już tylko o stanie wojny hybrydowej. Możemy mówić o realnym stanie wojny i zagrożeniu, jeśli chodzi o ewentualny atak Rosji na Europę.
Gdzie byśmy byli, gdyby nie było tego projektu? Gdyby nie wzmocnienie polskiego przemysłu zbrojeniowego i dzisiejsze dofinansowanie tymi miliardami złotych. Do tego należy dodać realne projekty, które w razie udanej produkcji będą mogły być eksportowane poza Polskę. Przykładem takiego polskiego towaru eksportowego jest chociażby zestaw rakietowy Piorun. Mamy ogromny potencjał i należy go wykorzystać. Nie ogranicza się on do budowy własnego bezpieczeństwa. Rozwijamy rodzimy przemysł, który może stać się bardzo istotną częścią polskiego wzrostu gospodarczego.
Czy było duże zdziwienie w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o tak dużą pożyczkę dla Polski?
Oczywiście, że tak. To nie była kwestia jednej czy dwóch rozmów. Polski udział był stanowczo negocjowany. Przekroczenie 10% udziału miało być dla nas nieosiągalne. Ja powiedziałem, że będzie więcej niż 20%. Ostatecznie pułap ten przekroczył 30%. Teraz należy skupić się na mądrym wykorzystaniu tych środków. Bezpieczeństwo jest jedno i wspólne, ale jest zagrożone.
Widzimy dziś nie tylko wzrost zatrudnienia i powstawanie nowych etatów, ale przede wszystkim rozwój technologii o strategicznym znaczeniu, takich jak systemy antydronowe. To, co jeszcze niedawno było domeną niewielkich startupów i niemal „garażowej” produkcji, w krótkim czasie może przerodzić się w duży przemysł i stać się szansą na budowanie kontaktów oraz ekspansję poza Europę. Potwierdzają to rozmowy z państwami Zatoki Perskiej, które – mimo obecności amerykańskich baz – dostrzegają potrzebę własnych systemów obronnych i pytają o możliwość udziału w SAFE. Rosnące zainteresowanie, także ze strony Kanady, pokazuje, że Polska może zyskać zupełnie nową pozycję na najbliższe lata. Ten potencjał musimy teraz wykorzystać.
Możemy powiedzieć, że Polska uniknie tego, że największe zachodnie koncerny będą beneficjentami SAFE?
Już unika, ponieważ mamy rosnącą kolejkę potencjalnych kupujących. Zmienia się układ sił, w którym to Polska była zależna. Ważne jest, aby ta zmiana była trwała. Na razie mamy możliwość wykorzystania ogromnych środków, ale też, mając wiedzę, że mamy potencjał, musimy go wykorzystać w praktyce. I to jest zadanie nie tylko dla Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Polski sektor prywatny też będzie z tego korzystał.
SAFE jest odpowiedzią na zagrożenia tu i teraz. Rosja nie śpi, nie tylko patrzy, ale też testuje. Doświadczamy nie tylko różnego rodzaju aktów sabotażu i dywersji, ale przede wszystkim czegoś, co jest realną wojną w sferze świadomościowo-politycznej. Rosja robiła wszystko, żeby SAFE nie wszedł w życie, także w sferze politycznej. Słyszeliśmy przecież koncepcję „by Rosji nie drażnić, bo ona nam nie zagraża.”.
Czy nie ma pan wrażenia, że Unia Europejska tylko reaguje na Rosję atakującą, zamiast ją odstraszać?
SAFE jest działaniem wyprzedzającym i odstraszającym. Nie mam co do tego wątpliwości. Dziś najbardziej zagrożone potencjalnym atakiem czy destabilizacją ze strony Rosji są państwa bałtyckie. Nie należy wykluczać wykorzystania rosyjskojęzycznej ludności. Takie prowokacje już miały miejsce. Jest kwestia Naddniestrza. Jest Mołdawia, która pięć razy oparła się rosyjskiemu wpływowi, który dążył do zmiany proeuropejskiego kursu w kraju, także przy użyciu służb specjalnych. Duże znaczenie ma tutaj także rynek kryptowalut, który pozwala finansować takie operacje i nie podlega wystarczającej kontroli.
Czas na kluczowe pytanie. Czy Unia Europejska weźmie się za rosyjskie zamrożone aktywa?
Unia Europejska musi wrócić do kwestii rosyjskich zamrożonych aktywów – to kolejny temat, który wciąż pozostaje odłożony, głównie z powodu obaw Belgii przed konsekwencjami prawnymi. Wobec Rosji trzeba jednak wykorzystywać wszystkie dostępne narzędzia.
Putin nie zaatakował Ukrainy wyłącznie z powodów związanych z rosyjskojęzyczną ludnością – jego celem jest utrzymanie Rosji jako hegemona i niedopuszczenie do rozszerzania europejskiej wspólnoty w pobliżu jej granic. Jego narracja o rozszerzeniu NATO pokazuje dążenie do rewizji obecnego porządku i podporządkowania państw Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski, Czech, Słowacji, Rumunii i Bułgarii, rosyjskiej strefie wpływów.
Na ile realne jest wejście Ukrainy do UE przed 2030?
Dziś członkostwo Ukrainy w Unii Europejskiej przed 2030 rokiem wydaje się mało prawdopodobne, ale nie powinniśmy tworzyć dla niej „członkostwa drugiej kategorii”. Ukraina musi przejść pełny proces reform i spełnić jednolite zasady prawne oraz standardy bezpieczeństwa obowiązujące wszystkich członków. Jednocześnie przyszła dekada może przynieść duże rozszerzenie UE – obok Ukrainy potencjalnie obejmujące m.in. Bośnię i Hercegowinę oraz Mołdawię. Szybkie postępy tych państw byłyby ważnym sygnałem dla Moskwy, że Europa konsekwentnie wzmacnia swoją wspólnotę, przyjmując kraje, które wybierają bezpieczeństwo, współpracę i europejskie wartości. Europa to bowiem nie tylko geografia, ale przede wszystkim wspólnota wartości, lojalności i wzajemnego bezpieczeństwa.
Polska i kraje bałtyckie od lat mierzą się z instrumentalizacją migracji jako elementem wojny hybrydowej. Czy po doświadczeniach Francji, Włoch i Hiszpanii w Brukseli jest dziś świadomość, jak poważnym problemem dla całej Europy stała się migracja?
Bruksela ma dziś podwójną świadomość problemu migracji: z jednej strony dostrzega skutki wcześniejszych, błędnych decyzji, a z drugiej coraz wyraźniej szuka skutecznych rozwiązań. Polska prezydencja wskazała trzy kluczowe elementy: fizyczną ochronę granic zewnętrznych i wsparcie dla państw frontowych, wspólny system azylowy i wymianę danych oraz sprawny mechanizm powrotów osób, które nie mają prawa pozostać w UE. Do tego potrzebne jest wzmocnienie Frontexu i współpraca z państwami trzecimi. Pierwsze zmiany już widać, choć cały system wciąż nie działa tak skutecznie, jak powinien. Europa musi wyciągnąć wnioski ze złej przeszłości, po to, żeby przyszłość była lepsza.
Rozmawialiśmy o SAFE, o sprzedaży polskiego uzbrojenia i o migracji. Warto więc moim zdaniem zapytać: Czy polskie uzbrojenie powinno być sprzedawane do Afryki?
Najpierw sami musimy zadbać o własne bezpieczeństwo, ale jednocześnie powinniśmy wykorzystywać potencjał polskiego przemysłu obronnego i rozwijać eksport uzbrojenia, także do Afryki. Mamy już technologie, takie jak Piorun, a ogromne możliwości widzę również w produkcji dronów i systemów antydronowych. Taka współpraca może być czymś więcej niż sprzedażą sprzętu – może budować długofalowe partnerstwa i wspólne bezpieczeństwo.
Europa powinna jednak stawiać swoim partnerom jasne wymagania. Nie możemy z jednej strony finansować pomocy i programów rozwojowych, a z drugiej ignorować sytuacji, w których państwa trzecie pozwalają wykorzystywać swoje bandery przez Rosję do omijania sankcji czy działań zagrażających naszemu bezpieczeństwu. Świat jest dziś systemem naczyń połączonych, dlatego potrzebujemy większej świadomości i odpowiedzialności po obu stronach. Wtedy możemy znacznie szerzej wykorzystywać europejskie narzędzia – od współpracy obronnej po pomoc edukacyjną, medyczną i rozwojową.
Ostatnie pytanie: czy w Brukseli jest świadomość, że najbliższy rok będzie kluczowy pod względem wyborów w państwach członkowskich? Zbliżają się wybory w Polsce, Francji i Niemczech.
W Brukseli jest świadomość, że najbliższe wybory w państwach członkowskich mogą zdecydować o przyszłości całej Unii Europejskiej. Wyniki wyborów w Polsce, Francji, Niemczech, a w dalszej perspektywie także w Hiszpanii, mogą stworzyć układ, który albo wzmocni Europę – czyniąc ją bardziej bezpieczną, zintegrowaną i otwartą na rozszerzenie – albo doprowadzi do jej osłabienia i dezintegracji.
To dlatego tak ważne będą także wybory w Polsce. Można powiedzieć, że podobnie jak w 1989 roku zmiany w Europie zaczęły się w Warszawie i Gdańsku, tak i dziś stąd może popłynąć ważny sygnał dla całej wspólnoty. Tego scenariusza świadomy jest również Putin, który aktywnie próbuje wpływać na europejską politykę poprzez dezinformację. Przed Europą stoi więc wybór: albo będziemy współpracować i wzmacniać wspólnotę, albo stanie się ona słabsza i mniej bezpieczna.



Wybrane okazje dla Ciebie