- WIADOMOŚCI
Przed szczytem NATO: nie pozwólmy, by Rosja nas podzieliła
Nie pozwólmy, by Rosja podzieliła sojuszników; nie bójmy się mówić, że można ją pokonać, tłumaczmy konieczność wydatków obronnych - apelowali parlamentarzyści państw NATO uczestniczący w konferencji Defence24 Days.
Autor. Jakub Borowski, Defence24.pl
O zagrożeniu ze strony Rosji i o tym, jak mu przeciwdziałać, parlamentarzyści z Polski, Estonii i Wielkiej Brytanii członkowie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO rozmawiali w kontekście zaplanowanego na lipiec szczytu NATO w Ankarze. Powołane w 1955 r. ZP NATO skupia obecnie 281 parlamentarzystów z 32 państw członkowskich. W pracach uczestniczą także przedstawiciele 11 państw stowarzyszonych.
Przewodniczący komisji spraw zagranicznych parlamentu Estonii, współprzewodniczący Międzyparlamentarnej Rady Ukraina-NATO (UNIC) Marko Mihkelson ocenił, że „nie wszyscy sojusznicy rozumieją jakie są narastające zagrożenia ze wschodu”. Przypomniał, że odzyskanie pozycji imperium pozostaje od wielu lat celem Rosji i to dążenie legło u podstaw zapoczątkowanego atakiem na Gruzję „łańcucha imperialnych wojen”, których dotychczas nie udało się zatrzymać. „Dwa podstawowe cele strategiczne Rosji się nie zmieniły – zniszczenie suwerenności Ukrainy i przywrócenie rosyjskiego imperium. Ich celem jest zniszczenie systemu zbiorowej obrony NATO i odstraszania - czyli po prostu NATO. Zagrożenie narasta, Rosja nie zamierza poprzestać na Ukrainie” – przestrzegał Mihkelson.
Jego zdaniem „nie zrobiliśmy wystarczająco dużo”. „Musimy zrobić znacznie więcej, by pomóc Ukrainie przetrwać i mieć pewność, że Rosji nie uda się wyprowadzić agresji również przeciwko nam” – dodał.
Przewodnicząca polskiej delegacji do ZP NATO Joanna Kluzik-Rostkowska (KO) zwróciła uwagę, że wśród parlamentarzystów z różnych krajów różne jest zrozumienia rosyjskiego zagrożenia. „Nie ma problemu, kiedy rozmawiamy z państwami bałtyckimi, Skandynawią; także żaden Brytyjczyk nie miał wątpliwości, że zagrożenie jest poważne” – mówiła. Ale – dodała - „to koniec listy”. Według Kluzik-Rostkowskiej brakuje też zrozumienia, jakiej broni używa się w wojnie hybrydowej i tego, że sabotaże to nie pojedyncze przypadki, lecz systemowe działanie.
Posłanka przypomniała, że Organizacja Traktatu Północnoatlantyckiego była budowana jako sojusz obronny; do tej pory angażowała się w konflikty asymetryczne. W obecnej sytuacji symetrycznej wojny w Europie wezwała, „zacząć inaczej myśleć o naszej przyszłej obronie”. „Musimy pokazać, że jeśli zajdzie potrzeba, będziemy umieli być agresywni” – powiedziała. Zaznaczyła, że przestawienie tak dużej struktury jak NATO nie jest łatwe.
O percepcji zagrożeń mówił gen. dyw. John Mark Lancaster - członek Izby Lordów, przewodniczący komisji bezpieczeństwa i obrony Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, zarazem szef sił rezerwowych brytyjskiej armii. W jego odczuciu w Wielkiej Brytanii brakuje poczucia zagrożenia inwazją lądową ze strony Rosji. Zaznaczył, że dotychczas zakładano, że nie będzie potrzeby prowadzenia działań lądowych na własnym terytorium, stąd nastawienie na działania na kontynencie. Tymczasem – dodał - trzeba przekonać obywateli do tego, że trzeba się przygotowywać także do działań w Wielkiej Brytanii.
Za konieczną Lancaster uznał rozbudowę obrony powietrznej – wysuniętej i na własnym terytorium. Mówił o potrzebie inwestycji w regularną armię i rezerwę, ściślejsze kontakty wojska z przemysłem zbrojeniowym, przygotowaniem logistyki do długotrwałego działania, wzmocnieniu sił morskich. Według Lancastera trzeba też inwestować w broń dalekiego zasięgu i systemy autonomiczne. Zaznaczył, że zdolności to nie tylko technika i „nie ma sensu kupowanie sprzętu, jeśli nie ma ludzi wyszkolonych w jego obsłudze”. Zdaniem Brytyjczyka obywatele Zjednoczonego Królestwa popierają podniesienie nakładów na obronność; przy czym debata dotyczy nie tego, czy je zwiększać, lecz kiedy, a politycy unikają dyskusji, kosztem jakich cięć ma się to odbyć.
Mihkelson wezwał, by Sojusz korzystał z doświadczeń Ukrainy. „My potrzebujemy Ukrainy bardziej niż Ukraina potrzebuje NATO. Ukraińcy są jedyną armią w Europie, która wie, jak prowadzić nowoczesną wojnę jak używać dronów, jak na bieżąco wprowadzać innowacje. Musimy uczyć się od Ukrainy także organizacji systemu kierowania i dowodzenia” – wezwał.
Zobacz też

Zwrócił uwagę na znaczenie wojny kognitywnej. „Nie mówimy o zwycięstwie; jesteśmy dość pesymistyczni, zakładamy, że Rosja może nas zaatakować. Mówmy, że Rosję można pokonać - tylko tak możemy wygrać walkę informacyjną” – apelował. Podkreślił, że najbliższych pięć lat będzie miało krytyczne znaczenie. „Rosja stara się podzielić nas wewnętrznie, wydaje miliardy na wojnę hybrydową. Marzą by poróżnić Europę z Ameryką, podzielić Europę wewnętrznie, by podważyć wiarę w gwarancje obrony NATO. Mam nadzieję że na szczycie w Ankarze to będzie kluczowym motywem - że Rosji nie uda się nam podzielić” – powiedział.
Autor. Defence24.pl



WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156