- WIADOMOŚCI
Kryzys czy trudna, ale współpraca? Politycy o jedności NATO
NATO w kryzysie? Zagrożenie ze strony Rosji rozumiemy wszędzie tak samo? Jesteśmy gotowi do wielkiego sprawdzianu? Jaką rolę w sojuszu mają dziś USA? Podczas panelu „Jedność NATO”, który odbył się drugiego dnia Defence24 Day z udziałem polityków i naukowców, pytań i wątpliwości było więcej niż jednoznacznych odpowiedzi.
Autor. Defence24
Trudno wyobrazić sobie lepsze forum do dyskusji na temat stanu Sojuszu Północnoatlantyckiego. Aby go zdiagnozować i postawić jakieś przewidywalne scenariusze na przyszłość w sprawie jedności NATO i wierności zobowiązaniom wynikającym z artykułu 5, w krzesłach panelistów na Stadionie PGE Narodowym zasiedli:
Marcin Bosacki, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a wcześniej m.in. korespondent prasowy w Waszyngtonie i rzecznik MSZ oraz ambasador RP w Kanadzie.
Poseł na Sejm Joanna Kluzik-Rostkowska,
Andrew A. Michta, który jest dyrektorem i starszym pracownikiem GeoStrategy Initiative w Atlantic Council’s Scowcroft Center for Strategy and Security oraz byłym dziekanem College of International and Security Studies w George C. Marshall European Center for Security Studies. Specjalizuje się w bezpieczeństwie międzynarodowym, NATO oraz polityce i bezpieczeństwie europejskim, ze szczególnym uwzględnieniem Europy Środkowej i krajów bałtyckich.
Robert Pszczel, dyplomata, dziś specjalista w Zespole Bezpieczeństwa i Obronności Ośrodka Studiów Wschodnich. Był dyrektorem Biura Informacji NATO w Moskwie (2010–2015).
Reinis Poznaks, polityk łotewski, deputowany do Parlamentu Europejskiego. To on w serwisie Twitter zorganizował zbiórkę na pojazdy dla Ukrainy nazywaną „Twitter konvojs”, dzięki której na Ukrainę trafiło ok. 1100 samochodów.
Podstawowym zadaniem, jakie prowadzący dyskusję Michał Górski postawił swoim gościom było zdiagnozowanie stanu Sojuszu Północnoatlantyckiego i określenie jego podstawowych celów.
„Europejczycy, Amerykanie i Kanadyjczycy widzą w NATO najpoważniejszą instytucję wzajemnego sojuszu wobec wyzwań. A są nimi najpierw Związek Sowiecki, a później, co najmniej od 2014 r., Rosja. Jest ona dla terytorium NATO głównym zagrożeniem, nie tylko ze względu na inwazję na Ukrainę, ale i dziesiątki prowokacji hybrydowych, cyberataki, akty sabotażu. Jeśli wszyscy członkowie NATO się na to zgadzają, jedność sojuszu nie jest zagrożona” - stwierdził Marcin Bosacki. „Moim zdaniem jedność NATO wygląda dużo lepiej w działaniu, niż w polityce i mediach społecznościowych” - podkreślił, uspokajając słuchaczy.
Autor. Defence24
Taką optymistką nie jest jednak Joanna Kluzik-Rostkowska. „Moment próby jest dopiero przed nami. I o ile zagrożenie rozumiemy podobnie jak Skandynawowie, kraje bałtyckie czy Brytyjczycy, to reszta się tego dopiero uczy. Społeczeństwa państw zachodnich nie rozumieją, dlaczego miałyby dawać więcej na wsparcie Ukrainy. Musimy rozpatrywać zatem czarne scenariusze. I dlatego, chcąc utrzymać jedność NATO, musimy wkładać duży wysiłek, żebyśmy mogli się kiedyś obronić” - powiedziała.
Robert Pszczel zauważył, że NATO nie przechodzi kryzysu po raz pierwszy, choć tym razem wynikające z niego wyzwania są znacznie większe. „Kryzysy to normalna rzecz w historii NATO. Jednak teraz mamy wojnę i poważny kryzys w relacjach transatlantyckich. Brakuje też państwa, które dyscyplinowałoby sojuszników, taką rolę przez lata pełniły USA” - postawił diagnozę ekspert. Dodał jednak, że w tej sytuacji pozostaje optymistą. „Codzienność NATO jest znacznie lepsza niż się wydaje. Sojusznicy różnią się, ale są w stanie wypracować wspólny pogląd, bo są na to mechanizmy w Sojuszu” - powiedział. „Byłbym jednak jeszcze większym optymistą, gdyby te kłótnie odbywały się na forum Sojuszu, a nie w mediach społecznościowych” - dodał.
Reinis Poznaks podkreślił, że akurat Łotwa jest tym państwem, którego przekonywać o kierunku zagrożenia nie trzeba i czyni ona wielkie wysiłki, aby to był wspólny pogląd NATO.
To różne postrzeganie zagrożenia przez różnych członków Sojuszu Północnoatlantyckiego podkreślił jednak także Andrew A. Michta. Inaczej Rosję postrzegają kraje wschodniej flanki, inaczej odbiera się ją w Berlinie, a jeszcze inaczej w Portugalii, gdzie nie ma się z nią do czynienia tak, jak np. kraje bałtyckie.
Marcin Bosacki przyznał, że to postrzeganie Rosji jest różne, jednak podkreślił swój optymizm i nakreślił rolę Polski w wychodzeniu z tego kryzysu. Przede wszystkim, jak podkreślił, nasz kraj nie angażuje się w medialne polemiki i dyskusje, pozostając postrzeganym zarówno jako silny sojusznik USA, jak i kraj europejski ze strategicznym sojuszem z Francją i Wielką Brytanią. „My powinniśmy być takim plastrem na transatlantyckie rany, bo nasz głos jest słyszalny po jednej i drugiej stronie Atlantyku i nigdy nie straciliśmy dobrych relacji ani z głównymi partnerami europejskimi, ani z USA.”
Autor. Defence24
W tej kryzysowej sytuacji pozostało więc tylko odpowiedzieć sobie na pytanie,jak zachowa się NATO, gdy trzeba będzie uruchomić artykuł 5.
„Putin może pomyśleć, że to dobry moment do przetestowania działania artykułu 5, gdy w NATO trwa spór o Grenlandię albo jest pomysł zawieszenia Hiszpanii w członkostwie NATO” – mówił Robert Pszczel. Podkreślił jednak, że nie ma wątpliwości, jak Sojusz się zachowa. „Mieliśmy tego namiastkę w kryzysie dronowym jesienią ubiegłego roku w Polsce. NATO uruchomi plany obronne. Inna rzecz, czy wygeneruje zdolności, by te plany zrealizować.”
„Dość malowania trawy na zielono” – polemizowała jednak Joanna Kluzik-Rostkowska. „Słyszę za granicą pytanie, czy jeśli USA wyjdą z NATO, to będzie koniec Sojuszu? Z punktu widzenia Trumpa, Rosja może być postrzegana jako partner biznesowy. Musimy ćwiczyć rozwiązania, by być przygotowanym w godzinie W”.
Dyskusję podsumował Marcin Bosacki, podkreślając, że Putin może zaatakować ponownie, testując zdolność NATO, które musi być na to gotowe. „Chęć w USA, by Europejczycy bardziej wzięli na swoje barki odpowiedzialność za bezpieczeństwo Europy nie jest za Atlantykiem niczym nowym, jest czymś znacznie starszym niż prezydentura Donalda Trumpa” – podkreślił. „Kluczem jest przewidywalność tego, co będzie się działo w Sojuszu. Żeby wycofywanie się sił USA z Europy było na tyle planowane i przewidywalne, by państwa europejskie mogły odbudowywać na bieżąco zdolności, które stracą wraz z wycofywaniem się amerykańskiego wojska. I o to, by w fazie pełnoskalowego konfliktu można było liczyć na USA”.
Autor. Defence24.pl
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156