Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Atomowe „południe” NATO w cieniu wojny. Z polskimi F-16 [KOMENTARZ]

Tornado
Amerykański samolot Tornado startuje z holenderskiej bazy Volkel w czasie ćwiczeń Steadfast Noon 2024
Autor. SHAPE Public Affairs Office

Dziś rozpoczynają się ćwiczenia NATO z zakresu odstraszania nuklearnego pod kryptonimem Steadfast Noon. Choć odbywają się one we Włoszech i były od dawna planowane, to nie sposób nie zauważyć że Sojusz zmienia swoje podejście do odstraszania nuklearnego.

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Czym są ćwiczenia NATO Steadfast Noon?
  • W jaki sposób NATO może wzmocnić odstraszanie jądrowe w najbliższych latach?
  • Jakie są zasady stałego stacjonowania broni jądrowej w ramach NATO Nuclear Sharing?
  • W jaki sposób Polska może wzmocnić swój udział w tym systemie?

O tegorocznych ćwiczeniach Steadfast Noon (ang. Niezłomne Południe) wiadomo stosunkowo niewiele, choć uczestniczą w nich siły 17 państw sojuszniczych i są realizowane we Włoszech. W komunikacie NATO podkreśliło, że nie są one związane z żadnymi bieżącymi wydarzeniami, a w trakcie ćwiczeń używane są jedynie szkolne ładunki. Dodajmy, że to mimo wszystko dość standardowe procedury, bo ćwiczenia właśnie o kryptonimie Steadfast Noon organizowane są od lat. O samej organizacji ze zrozumiałych względów wiadomo niewiele, choć o udziale w tym szkoleniu przed jego rozpoczęciem poinformowały między innymi Rumunia i Szwecja. MON poinformowało dzisiaj, że Polska wysłała na te ćwiczenia trzy myśliwce F-16. Polskie samoloty bojowe uczestniczyły w ćwiczeniach z tego cyklu.

F-16 startuje do zadań w ramach ćwiczenia Dragon-19
F-16 startuje do zadań. (zdjęcie ilustracyjne)
Autor. kpt. Krzysztof Nanuś via DGRSZ

W trakcie ćwiczeń sprawdzane są zdolności związane z przygotowaniem do wykorzystania i samym użyciem broni odstraszania jądrowego, oczywiście wraz z szerokim wsparciem przez działania konwencjonalne. Chodzi tutaj między innymi o misje eskortowe czy zwalczanie obrony powietrznej przeciwnika. Te działania są niezbędne, by móc mówić o skutecznym użyciu ładunków jądrowych, wpływają więc na wiarygodność odstraszania. I co do zasady to w tych misjach uczestniczą siły z państw, które nie mają na swoim terytorium broni jądrowej. A więc takie jak polskie F-16.

Dlaczego ćwiczenia we Włoszech i jaką broń jądrową ma system obrony NATO?

Sama realizacja ćwiczeń we Włoszech nie powinna dziwić, Włochy są jednym z kilku państw NATO, które mają na swoim terytorium rozmieszczone amerykańskie ładunki jądrowe w ramach systemu Nuclear Sharing. Te – przypomnijmy – rozlokowane są niemal na pewno w Holandii, Belgii, Niemczech, właśnie Włoszech, a być może także w Turcji i Wielkiej Brytanii. Dwa ostatnie państwa na pewno mają bazy dostosowane do trwałego przechowywania broni jądrowej, z systemami kontroli dostępu i specjalnie umocnionymi bunkrami. Łącznie, według szacunków, w zachodniej Europie jest mniej niż 200 amerykańskich ładunków jądrowych. Są one przechowywane w specjalnie przygotowanych bazach, przy czym – w ramach „spadku” po Zimnej Wojnie i następujących po niej redukcjach – miejsc dostosowanych do przechowywania broni jądrowej jest znacznie więcej niż samych ładunków.

Reklama
Samolot F-35A przenoszący ćwiczebne bomby jądrowe B61-12.
Należący do U.S. Air Force samolot F-35A przenoszący dwie ćwiczebne bomby jądrowe B61-12 w wewnętrznych komorach. Stany Zjednoczone udostępniają tę broń sojusznikom, którzy uczestniczą w programie NATO Nuclear Sharing.
Autor. Los Alamos National Laboratory / Wikimedia Commons

Mowa o bombach B61-12, czyli ładunkach które przeszły niedawno modernizację w celu umożliwienia przenoszenia w komorach wewnętrznych myśliwców F-35. Są one też wyposażone w układy korekcji (ale bez nawigacji GPS, taka dokładność przy uderzeniu jądrowym nie jest potrzebna). Dzięki temu mogą być zrzucane, według różnych szacunków, z odległości od kilkudziesięciu do nawet około stu kilometrów od zwalczanego celu. Tak jak w wypadku konwencjonalnych bomb kierowanych, dokładne parametry zrzutu zależą także od wysokości i prędkości lotu samolotu-nosiciela. Niektóre państwa uczestniczące w programie Nuclear Sharing, w tym Niemcy, używają jeszcze starych samolotów Tornado, które według części źródeł nie mają pełnych możliwości wykorzystania systemu kierowania dla bomb B61-12.

Te maszyny, jak i używane w Belgii F-16, będą jednak w ciągu kilku lat zastąpione przez F-35A. Same ćwiczenia mają w dużej mierze planowy charakter, choć można się spodziewać że w ich scenariuszu symulowane są coraz bardziej zaawansowane systemy obrony powietrznej. Bo takie posiada potencjalny przeciwnik, czyli Rosja. Samo przećwiczenie misji nuklearnej nawet w oddaleniu od granic Rosji nie oznacza też, że Sojusz Północnoatlantycki nie ma potencjału do użycia broni tam gdzie jest zagrożenie. W działaniach innych niż odstraszanie nuklearne samoloty bojowe z krajów NATO, w tym nawet z Wielkiej Brytanii, wielokrotnie operowały np. do rejonu Morza Bałtyckiego ze swoich stałych baz dzięki powietrznym tankowcom. W podobny sposób można zabezpieczyć misje nuklearne, choć nie zawsze jest to optymalne rozwiązanie i dlatego NATO zastanawia się nad zmianami w doktrynie odstraszania.

Co zmienia się w odstraszaniu nuklearnym NATO?

Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówił jeszcze przed szczytem NATO w Ankarze, że Sojusz będzie wzmacniał odstraszanie nuklearne. Nie przedstawił jednak szczegółów, bo te ze zrozumiałych względów stanowią informację niejawną. Przy okazji ćwiczeń Steadfast Noon można zastanowić się, na czym to wzmocnienie mogłoby polegać.

Reklama

Więcej samolotów

Pierwszym kierunkiem jest zwiększenie liczby państw uczestniczących w systemie Nuclear Sharing. Zamiar dołączenia do niego formalnie wyraziła Wielka Brytania, co ma się wiązać z planem zakupu dodatkowych myśliwców F-35A. Dziś Londyn ma wyłącznie myśliwce skróconego startu i pionowego lądowania F-35B, a ten wariant nie jest w ogóle certyfikowany do przenoszenia broni jądrowej. Londyn ma na swoim terytorium za to odpowiednie bazy do jej składowania. I jest prawdopodobne, że ładunki są tam już rozmieszczone, przede wszystkim na potrzeby amerykańskich F-35A i F-15E z bazy w Lakenheath, choć nie zostało to potwierdzone.

Krokiem w tym kierunku wzmocnienia systemu odstraszania nuklearnego NATO ma też być dostosowanie posiadanych lub planowanych przez Polskę F-35A do przenoszenia broni jądrowej, mówił o tym między innymi wiceminister obrony Paweł Zalewski. To zdecydowanie zwiększyłoby elastyczność systemu odstraszania, ale podniosłoby też jego wiarygodność z politycznego punktu widzenia. Czystą spekulacją jest, czy podobny ruch mógłby też dotyczyć innych państw jak Finlandia gdyby wyraziły taką wolę, ale na razie nie ma oficjalnych informacji w tym zakresie.

Jak mówią eksperci, w tym William Alberque, można z tym też wiązać potencjalne przygotowanie do czasowego rozmieszczenia na terenie Polski (i potencjalnie innych krajów NATO, w których dziś nie stacjonuje broń jądrowa) ładunków jądrowych w sytuacji zagrożenia, w ramach tzw. rozproszonych baz operacyjnych (ang. Dispersed Operating Bases – DOB).

Reklama

Stałe przechowywanie a wysunięte bazy operacyjne: dlaczego różnice są ważne?

Tutaj bardzo ważne rozróżnienie: na co dzień, także w czasie ćwiczeń, ładunki B61-12 są wyłącznie w stałych, umocnionych miejscach przechowywania. W sytuacji zagrożenia konfliktem mogłyby jednak zostać rozmieszczone w sposób rozproszony, bo stałe bazy – mimo zabezpieczeń – zawsze są narażone na oddziaływanie przeciwnika. To jednak byłoby znaczące także z punktu widzenia sygnalizacji strategicznej i eskalacji konfliktu.

F-35 z B-61
F-35A Lighting II z bazy Hill Air Force Base, w stanie Utah, przenoszący B61-12 Joint Test Assembly, w trakcie testów w Nellis Air Force Base, w stanie Nevada (2021 r.).
Autor. U.S. Air Force Airman 1st Class Zachary Rufus, domena publiczna

Dodajmy, że Rosja – według dostępnych informacji – jak dotychczas nadal utrzymuje swoje taktyczne ładunki jądrowe (nie tylko dla samolotów, ale też pocisków ziemia-ziemia, przeciwlotniczych i przenoszonych przez okręty) w miejscach trwałego przechowywania pod kontrolą 12. Zarządu Ministerstwa Obrony. I choć od 2022 roku, łamiąc preambułę Aktu Stanowiącego NATO-Rosja z 1997 roku, zdecydowano o rozmieszczeniu ładunków jądrowych na Białorusi, to zasada utrzymywania ich w stałych bazach nadal najwyraźniej nie została złamana. Trzeba zauważyć, że kwestie bezpieczeństwa niezmiennie zajmują istotne miejsce w planowaniu NATO. Paradoksalnie może to być uznane za szczególnie istotne w czasie wojny trwającej za wschodnią granicą Polski.

Trzeba pamiętać, że po wyprowadzeniu ładunków jądrowych ze stałych baz byłyby one znacznie trudniejsze do śledzenia. A środki uderzeniowe przeznaczone do ich przenoszenia są w dużej mierze takie same, jak przeznaczone do wykonywania misji konwencjonalnych. Zarówno w odniesieniu do tzw. Dual Capable Aircraft (samolotów podwójnego zastosowania) używanych przez NATO, czyli przede wszystkim F-35A i starszych maszyn, jak i rosyjskich bombowców Su-34 i Su-24M, używanych przez Białoruś Su-25, czy pocisków Iskander-M (i innych systemów rakietowych bazowania naziemnego).

Reklama

W odróżnieniu od relatywnie prostszej do przeprowadzenia integracji z polskimi samolotami F-35A (być może częścią drugiej partii myśliwców, jaka jest planowana), budowa miejsc trwałego przechowywania byłaby kosztowna, czasochłonna, ale i trudna pod względem politycznym. Akt stanowiący NATO-Rosja z 1997 roku zawiera bowiem twarde zapisy (ostrzejsze niż w wypadku rozmieszczenia na stałe sił konwencjonalnych) zobowiązujące Sojusz do nierozlokowywania na stałe broni jądrowej na terenie krajów NATO przyjętych po jego podpisaniu.

Więcej środków przenoszenia broni jądrowej

Drugim potencjalnie możliwym kierunkiem modernizacji odstraszania nuklearnego NATO mogłoby być wprowadzenie systemów bazowania lądowego. W USA – jak mówił w rozmowie z Defence24.pl Artur Kacprzyk z PISM – toczy się dyskusja o tym, czy nie włączyć do systemów przenoszenia broni jądrowej także innych rozwiązań jak np. pociski manewrujące, potencjalnie bazowania lądowego. Można sobie więc wyobrazić, że po ich zakupie na własne potrzeby Stany Zjednoczone włączają je do systemu współdzielenia broni jądrowej, środki przenoszenia kupują państwa europejskie, a USA rozlokowują na kontynencie swoje głowice. Ale do tego jest na razie raczej daleka droga. Sama certyfikacja nowych nośników broni jądrowej to proces czasochłonny i kosztowny. Choć z drugiej strony, przy zgodzie USA (kolejnych administracji i Kongresu) oraz sojuszników europejskich byłoby to możliwe.

W tym miejscu trzeba jeszcze powiedzieć o francuskiej propozycji rozszerzonego odstraszania jądrowego, która miałaby obejmować grupę sojuszników europejskich, w tym najbardziej zaawansowane we współpracy Niemcy oraz Polskę. Ona jest jednak odrębna od systemu dowodzenia bronią jądrową NATO, bo nie podlega jej francuski potencjał, więc raczej nie jest częścią obecnych ćwiczeń.

Reklama

Steadfast Noon, ćwiczenia NATO z zakresu odstraszania nuklearnego, jakie dziś rozpoczynają się we Włoszech, to część planowanego procesu mającego utrzymywać wiarygodność odstraszania Sojuszu. Działania w celu strukturalnego wzmocnienia odstraszania są deklarowane, ale muszą być wdrażane stopniowo, z uwzględnieniem harmonogramów budowy zdolności. Z perspektywy Polski istotne jest, by zachowywać konsensus w celu zwiększenia wkładu i roli w system odstraszania nuklearnego NATO.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama