NATO kontra COVID-19. Szatkowski dla Defence24.pl: będą usprawnienia w reagowaniu kryzysowym

21 maja 2020, 09:08
Zrzut ekranu 2020-05-20 o 17.10.56
Fot. 11 LDKPanc

Nie sądzę, żeby było to zagrożenie wpływające na podstawową rolę NATO i jego zdolność do reagowania na bardziej klasyczne zagrożenia, te o charakterze militarnym - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl o pandemii koronawirusa Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy NATO. W wywiadzie mowa też o sojuszniczym systemie reagowania kryzysowego i informacyjnym "starciu" z Rosją.

Maciej Szopa, Defence24.pl: Od ponad dwóch miesięcy Europa zmaga się z pandemią koronawirusa. Choć nie jest to zagrożenie stricte militarne, to ma ono niespotykaną wcześniej, wręcz globalną skalę. Odpowiedź na to niebezpieczeństwo wymaga bardzo szerokiego spektrum środków, a poszczególne państwa, w tym Polska, angażują swoje siły zbrojne. A w jaki sposób na zagrożenie pandemią reaguje NATO?

Tomasz Szatkowski, Ambasador RP przy NATO: Sojusz Północnoatlantycki nie jest tutaj naturalnym organem i nie został stworzony do walki z pandemią. Mimo to ma różnego rodzaju zdolności, które są w tej sytuacji przydatne. NATO podjęło wyzwanie zarówno pod kątem utrzymania swojej zdolności do przeciwdziałania tradycyjnym zagrożeniom, ale też skoordynowania działań państw członkowskich i partnerskich w walce z epidemią.

Kluczową rolę grają tutaj instytucje Sojuszu, począwszy od Euroatlantyckiego Ośrodka Koordynacji Reagowania w Przypadku Katastrof – Euroatlantic Disaster Response Coordination Center. Jest też agencja NATO Support and Procurement Agency (NSPA), która pomaga w zakresie wspólnych przyspieszonych zakupów, wsparcia logistycznego. To ona organizuje środki transportowe Sojuszu przy przerzucie niezbędnego zaopatrzenia i to ona zarządza tymi przedsięwzięciami od strony finansowej. NATO przyczyniło się także do przyspieszenia wszystkich zgód państwowych na przeloty, w ramach wcześniej przygotowanego Rapid Air Mobility, czy to organizowane w ramach zdolności NATO-wskich czy poszczególnych państw w ramach ich własnych przedsięwzięć. 

To wszystko, co Sojusz mógł zrobić?

Są jeszcze zdolności, które nie były od razu wykorzystane. Np. w ramach NATO Rapid Response Force Sojusz ma cały zespół związany z przeciwdziałaniem użyciu broni masowego rażenia – atomowej, biologicznej i chemicznej. Akurat w tym roku Polska jest państwem wiodącym w tym przedsięwzięciu. I ten zespół pozostawał w gotowości na wypadek, gdyby któreś z państw nie radziło sobie i nastąpiło przeciążenie jego własnego systemu związanego z dekontaminacją czy oceną zagrożeń.

NATO ma też centrum eksperckie do spraw medycyny wojskowej, które zaangażowało się w integrację rożnych dobrych praktyk zwalczania epidemii. Jest centrum eksperckie ds. CBR czyli zagrożeń biologiczno-chemicznych, a w Czechach także centrum nuklearne, które mogłoby wspierać grupę zadaniową w walce z zagrożeniem, jeśli pojawiłoby się w którymś z państw członkowskich.

W jakim stopniu w czasie kryzysu wykorzystano wcześniejsze możliwości NATO dotyczące ochrony ludności, odporności cywilnej, ale też badań i rozwoju?

W zakresie odporności cywilnej NATO wprowadzało pewne standardy od kilku lat i są one uwzględniane przez Komitet Planowania Zdolności Cywilnych – Civil Emergency Planning Committee. Ten komitet oceniał wpływ pandemii na społeczeństwo, a teraz zajmuje się oceną skutków w perspektywie średnio- i długoterminowej, w tym w zakresie odporności (resilience).

W zakresie badań i rozwoju również są zaangażowane różne mechanizmy, w tym stałe takie jak Science and Technology Organisation. Jest program Science for Peace and Security, z którego finansowana jest np. współpraca z jednostkami naukowymi z Włoch i Szwajcarii, a kolejne projekty są już planowane. I są mechanizmy takie jak biuro standaryzacji, które ma sprawne procedury i blisko współpracuje z członkami Sojuszu. 

Zaangażowanie Sojuszu dotyczy wyłącznie krajów członkowskich, czy również innych, współpracujących z NATO?

Sojusz zaangażował się również w pomoc na zewnątrz, szczególnie państwom partnerskim jak Ukraina, Gruzja, Mołdowa, państwom bałkańskim jak Bośnia i Hercegowina, zarówno w ramach wspomnianego wcześniej programu EADRCC czy w ramach współpracy bilateralnej. Sojusz kontynuował także pomoc w ramach prowadzonych misji i operacji m.in. w Afganistanie i Kosowie. Polska również stanęła na wysokości zadania w tym trudnym dla wszystkich czasie; wysłaliśmy wojskowe ekipy medyczne z Wojskowego Instytutu Medycznego do Włoch, Słowenii i USA, gdzie nie tylko pomagali w walce z COVID19, ale również nabywali doświadczenia. Przekazaliśmy pomoc m.in. Gruzji, Ukrainie i Białorusi.

NATO mimo wszystko podjęło dość szeroko zakrojone wysiłki by zwalczać pandemię. Można jednak odnieść wrażenie, iż stosunkowo niewiele mówi się na ten temat w mediach, podczas gdy na przykład działania Rosji, choćby we Włoszech, odbiły się szerokim echem.

To jest różnica między przyjmowaną taktyką informacyjną: ofensywną i defensywną. NATO w przeciwieństwie do Rosji nie używa taktyki ofensywnej. I rzeczywiście w tej pierwszej fazie pandemii Chiny i Rosja były bardzo aktywne. Można powiedzieć, że były w fazie dominacji medialnej. Ale wydaje mi się, że to się z czasem zmieniło, bo pojawiła się duża skoordynowana aktywność NATO i państw członkowskich nt. działań w odpowiedzi na pandemię.

Mam wrażenie, że zmiana była znacząca, bo np. w dotkniętej koronawirusem Hiszpanii bardzo podniósł się prestiż Sojuszu. Wiemy to z przeprowadzonych na ten temat badań. Biorąc pod uwagę kulturę pracy, zasoby Sojuszu i fakt, że Rosja czy Chiny uciekają się do nieczystych praktyk dezinformacyjnych czy tworzenia fake newsów, to trzeba to uznać za duży sukces. Trzeba pamiętać, że NATO może wspomagać pewne działania, ale nie ma takich zasobów jak poszczególne państwa członkowskie. Również one w dużym stopniu angażowały swoje potencjały do pomocy innym członkom NATO, to także zostało zauważone przez opinię publiczną. Nie mam wobec tego wrażenia, że ta bitwa została przez Sojusz przegrana. 

Przejdźmy do nieco bardziej klasycznych zagrożeń. Czy i na ile NATO odczuwa większą presję ze strony Rosji w czasie pandemii, chęć „testowania” zdolności obronnych?

Powiem tak: nie obserwujemy z polskiej strony, ani ze strony NATO jakiegoś znaczącego obniżenia aktywności sił rosyjskich, nie widzimy też, by została ona zwiększona. Trudno to jednak oceniać w sposób jednoznaczny.

Z jednej strony, rosyjska parada 9 maja została odwołana w pierwotnym kształcie, ale duża część standardowych działań rosyjskich sił zbrojnych nadal jest prowadzona. W jakim celu są one realizowane, to inna kwestia, ale istotnej zmiany in minus nie widać.

 

Pojawiają się pytania również o dalszy rozwój sytuacji i NATO. Czy w takim razie Sojusz bardziej się zaangażuje w działania antykryzysowe?

Jeśli chodzi o działania antykryzysowe to tak, na pewno nastąpią tu usprawnienia. Toczą się też działania planistyczne, związane z ewentualną drugą falą pandemii.  Komitet Planowania Zdolności cywilnych zidentyfikował pewne lekcje związane z obecną sytuacją.

Nie sądzę jednak, żeby było to zagrożenie wpływające na podstawową rolę NATO i jego zdolność do reagowania na bardziej klasyczne zagrożenia, te o charakterze militarnym. NATO musi utrzymywać i wzmacniać potencjał obronny będący podstawą funkcjonowania Sojuszu, a jednocześnie rozwijać zdolności potrzebne do wsparcia ludności i państw członkowskich w przypadku innych zagrożeń. 

Pana zdaniem obecna sytuacja nie powoduje zagrożenia dla podstawowej misji NATO – krótkoterminowo? A w dłuższej perspektywie, uwzględniając także na przykład presję na budżety obronne państw Sojuszu, związaną z nieuniknionym kryzysem gospodarczym?

Krótkoterminowo nie ma takiego zagrożenia. Długoterminowo trudno powiedzieć. Jest pytanie, na ile państwa członkowskie będą w stanie przeprowadzać szkolenia wojsk, a na ile pandemia w tym przeszkodzi. Trudno teraz to oceniać, ale już są prowadzone studia jak rozwiązać ten problem. 

Dziękuję za rozmowę.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
Obserwator
poniedziałek, 25 maja 2020, 14:33

Ładnie się czyta wywiad b. wiceministra obrony, obecnego Stałego Przedstawiciela RP przy NATO. Sądzę jednak, że brak jest w tym całym słowotoku informacji, jak polski "system reagowania kryzysowego" pasuje do NATO-wskiego. A pasuje, jak "pięść do nosa". Mówi się o tym od dawna i co... Dalej obowiązuje "strażacka" ustawa o reagowaniu kryzysowym z 2007r. Rząd nie robi nic. Dopiero pandemia pokazała, że "król jest nagi"!!

Andrettoni
czwartek, 21 maja 2020, 17:07

NATO wymaga redefinicji - wojsko pomaga w katastrofach naturalnych, ale są to zwykle działania w obrębie własnego kraju. Tymczasem zagrożenia biologiczne, chemiczne, trzęsienia ziemi czy pożary lasów to takie same zagrożenia jak inne. Nie twierdzę, że wojsko ma gasić pożary, ale może wspierać różne działania (np. drony w czasie ostatniego pożaru lasu) w różny sposób - budowa szpitali, obozów dla uchodźców - to niczym nie różni się od budowy bazy wojskowej. Kolejna sprawa to działania militarne - przykład Syrii jest dobitny. Zbrodnie III Rzeszy nie mogą być wiecznie pretekstem do niedziałania przez Niemcy. Nie może być mowy o pacyfizmie tego czy innego kraju. Po prostu zagrożenia trzeba pacyfikować szybko, a nie czekać aż ogień się rozpali. Rosja i Chiny działają w Afryce, bo natrafiły próżnię i zdobywają teren bez rywalizacji.

Tweets Defence24