Młodszy brat Mastera [WIDEO]

8 maja 2020, 16:19
M-345 (flight)
Fot. Leonardo

Koncern Leonardo poinformował o uzyskaniu przez samolot szkolny M-345 HET (High Efficiency Trainer) wstępnego certyfikatu przez podlegający włoskiemu ministerstwu obrony urząd DAAA (Directorate for Air Armaments and Airworthiness). Tym samym maszyna stała się pierwszym samolotem certyfikowanym zgodnie z europejskimi przepisami EMAR 21 (European Military Airworthiness Requirement Part 21). M-345 opracowano jako „tani” odrzutowiec szkolny a włoskie siły powietrzne zamówiły już 18 maszyn tego typu.

Uzyskanie certyfikatu było efektem ponad 200 lotów próbnych wykonanych na prototypach i egzemplarzach seryjnych we współpracy z włoskimi siłami powietrznymi, które są zainteresowane szybkim zastąpieniem przez nowe maszyny wiekowych samolotów Aermacchi MB-339. M345 HET ma stanowić w systemie szkolenia ogniwo pośrednie pomiędzy podstawowym kształceniem pilotów wojskowych i szkoleniem zaawansowanym, realizowanym na maszynach M-346A Master.

Osiągnięcie wstępnego certyfikatu przez M-345 - unikalny w tym segmencie pod względem kosztów zakupu i eksploatacji - potwierdza, że ​​ten statek powietrzny ma doskonałe charakterystyki i możliwości oraz czyni go dostępnym dla rynek międzynarodowego. Jest to efekt skonsolidowanej współpracy między przemysłem, urzędem certyfikacji i włoskimi siłami powietrznymi.

Lucio Valerio Cioffi, dyrektor zarządzający Leonardo Aircraft Division

M-345 HET (High Efficiency Trainer) został opracowany w roku 2012, lecz bazuje na kilka lat starszym płatowcu M-311. Jego pierwsza prezentacja miała miejsce podczas salonu lotniczego Paris Air Show 2013 a sześć lat później pojawił się tam pierwszy egzemplarz seryjny. Zgodnie z danymi producenta, koszty eksploatacji M-345 mają być znacznie niższe niż obecnie stosowanych maszyn szkolnych, przy zachowaniu wyższej niezawodności. Zapewnią je łatwo wymienne podzespoły, oraz systemy monitorujące pracę i zużycie kluczowych elementów płatowca.

Samolot M-345 ma być stosowany w Fazie II i III szkolenia i uzupełniać w procesie kształcenia pilotów droższe i bardzie zaawansowane M-346 Master. Stanowi on element projektu "International Flight Training School" w ramach którego koncern Leonardo chce wspólnie z włoskimi siłami powietrznymi oferować kompleksowe szkolenie pilotów państwom, które nie posiadają jeszcze nowoczesnych maszyn tej klasy. Dlatego Rzym jeszcze przed uzyskaniem certyfikatu zdecydowały się na zakup 18 maszyn, które będą stacjonować w bazie Lecce-Galatina, gdzie eksploatowane są już M-346 Master. Docelowo mówi się nawet o 45 samolotach M-345 dla Włoch.

 Zainteresowanie ich zakupem wyraziła również Francja, która korzysta z przestarzałych samolotów Alpha Jet. Jako potencjalnie zainteresowane kraje wymienia się również Kanadę i Hiszpanię, a także nieujawnione państwa afrykańskie, bliskowschodnie i Ameryki Łacińskiej. Certyfikacja zgodnie z EMAR 21 może znacznie ułatwić sprzedaż tych  samolotów, nie tylko do krajów europejskich. 

M-345 jest klasycznym średniopłatem z tandemową kabiną, wyposażoną w modułową, w pełni cyfrową awionikę.  Wariant włoski posiada trzy ekrany wielofunkcyjne i wyświetlacz przezierny HUD w przedniej kabinie, oraz dwa wyświetlacze w kabinie tylnej. System sterowania spełnia warunki HOTAS (Hands On Throttle-And-Stick), czyli umożliwia obsługę urządzeń pokładowych i zmianę ustawień bez odrywania rąk od drążka i przepustnicy. Silnik Williams FJ44-4M-34 zapewnia maszynie 1540 kg ciągu, co przy masie startowej 3300 kg, zapewnia prędkość maksymalną 704 km/h (na poziomie morza), przelotowa 778 km/h (na wysokości 6096 metrów) i wznoszenia 26,4 m/s. Zasięg w konfiguracji gładkiej wynosi ponad 1400 km. Maszyna może wykonywać ewolucje z maksymalnym przeciążeniem +7G/-3,5G.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 48
Reklama
Jabadabadu
niedziela, 24 maja 2020, 12:10

Sądząc po płetwie ogonowej i kierownicach strug na płatach były potężne kłopoty ze statecznością kierunkową a być może również ze stabilnością przestrzenną i sterownością. Czy zostały rozwiązane? Nie wiadomo. Czy były jedyne? Pytanie bez odpowiedzi.

bolesław
niedziela, 24 maja 2020, 11:53

345 ma 1 silnik a 346 ma 2 silniki. Wywalić iskry i brać 345. A ograniczyć 346.

Sławek
środa, 13 maja 2020, 14:12

Toż to IRYDA!

Gort
środa, 20 maja 2020, 07:51

Tylko czy iryda była bezpieczna dla początkujących użytkowników?

czwartek, 21 maja 2020, 10:21

Owszem.

BieS
wtorek, 12 maja 2020, 10:59

"M-345 jest klasycznym dolnopłatem". M-345 jest średniopłatem.

hylo
wtorek, 12 maja 2020, 10:09

Irydo wróć!!!!!!!!!!!

Orthodox
wtorek, 12 maja 2020, 17:04

Iryda była nowym płatowcem, z awioniką niewiele nowocześniejszą od Iskry. Bez dodatkowego systemu szkolenia.

N.Szkapa
piątek, 15 maja 2020, 14:13

Ale była górnopłatem.

czwartek, 14 maja 2020, 22:26

Iryda to był program, w ramach którego stworzono nie tylko samolot ale i symulatory to był kompleksowy program. Awionikę Iryda miała lepszą niż jakikolwiek wtedy nasz samolot bojowy(sagem na przykład)

Jabadabadu
poniedziałek, 25 maja 2020, 19:28

Zajrzyj do WIML. Tam stoi jeszcze Iapetus. To był pierwszy na wschód od Łaby symulator litu o 6 stopniach swobody i w pełni komputerowej generacji obrazu otoczenia. O kompleksowej symulacji systemów pokładowych nie wspomnę. Efekt programu Iryda. Były też inne efekty, w tym pidobne, a niektóre są uzytkowane do dziś. To mówi o nowoczesności całości przedsięwzięcia.

Gnom
środa, 13 maja 2020, 08:54

Poważnie, powiesz to tez o wersji M-93 lub M-96

Gucio77
sobota, 9 maja 2020, 23:16

I Włosi zamówili ich 45 egz. Wypieli się tym samym na mastera który jest zbyt drogi w eksploatacji jak na samolot szkolny. M-345 to S.211 po liftingu, generalnie parametrami zbliżony do TS-11. Przeliczyć Iskrę jeszcze raz wymienić silnik na FJ44-3 o ciągu 13.3 kN - silnik lżejszy od SO-3 o ponad 100 kg, gabaryty mniejsze wydatek powietrza zbliżony, także nawet wlotów nie trzeba będzie przeprojektowywać.

Davien
niedziela, 10 maja 2020, 20:08

Gucio , jakoś ani sie na Mastera nie wypieli ani M-345 go nei zastepuje bo jest nizszym stopniem szkolenia niz Master ani nie jest to S.211 bo maszyna bazuje na M-311 , a już z iskra to pojechaęłs na całego:)

LMed
poniedziałek, 11 maja 2020, 18:09

Kiedyś taką Iskrę potrafiliśmy narysować, a potem produkować , ehhh... ta komuna.

Danisz
poniedziałek, 11 maja 2020, 23:27

Kiedyś to i komputery robiono w garażu...

N.Szkapa
piątek, 15 maja 2020, 14:14

Systemy też.

LMed
wtorek, 12 maja 2020, 12:19

A teraz się kupuje z półki jak wszystko. Niektórzy ( nie z garażu) to produkują oczywiście.

Orthodox
niedziela, 10 maja 2020, 13:10

Po pierwsze Włosi go zamówili, gdyż stać ich na kolejnego pośredniaka w cyklu szkolenia. Po drugie, chcąc liczyć na eksport, wypada mieć system we własnej armii.

gnom
poniedziałek, 11 maja 2020, 07:50

Po trzecie nie maja Orlika

Orthodox
wtorek, 12 maja 2020, 16:59

Orlik jest samolotem do szkolenia podstawowego, poziom niżej niż mały Masters.

Gnom
środa, 13 maja 2020, 10:33

Nie do końca, a GC był lepiej wyposażony niż "mały Master" - jak go ładnie nazwałeś.

mick8791
niedziela, 10 maja 2020, 12:05

Iskra to jest samolot skonstruowany w latach 50'tych ubiegłego wieku... Przepraszam ale co Ty chcesz w nim przeliczać? Chyba tylko koszty dostarczenia do muzeum... Poza tym jakbyś przeczytał artykuł ze zrozumieniem to byś wiedział, że Włosi nie wypięli się na Mastera, a M-345 wprowadzają jako niższy (wcześniejszy) etap szkolenia. Normalna gradacja. U nas np. służy do tego PZL Orlik.

Jabadabadu
sobota, 23 maja 2020, 22:18

Orlik jako samolot tłokowy z silnikiem gwiazdowym oraz awioniką analogiczną do MiG21 był przewidziany do szkolenia wstępnego dla przyszłych pilotów MiG21. Stąd duża prędkość podejścia do lądowania oraz taka a nie inna widoczność z kabiny. Potem na siłę zrobiono z niego samolot do szkolenia początkowego. Tylko na co, na jaki typ samolotu? Iskra? Bez sensu. Iryda? Jak poprzednio. Su22 cz MiG29? Też nie. Do niczego nie pasował i nadal nie pasuje. Gucio77 pisze, że wykształcał nawyki samobójcze. W pełni zgoda. A jakie miał wykształcać skoro w niektórych fazach lotu, manewrach, prędkości i wysokości opływ strug powietrza na usterzeniu był odwrotny. Tak, od tyłu do przodu. Jak czymś takim sterować? To coś nie nadaje się do szkolenia tylko do popełnienia samobójstwa w powietrzu. A ziemia wszystko przyjmie. Potem były różne cuda: zmiana silnika, śmigła, kątów zaklinowania usterzenia, kształtu i geometrii usterzenia, dodano kompensator gigantycznego momentu pochodzącego od zespołu śmigło-silnik, awionikę typu glas cocpit, itd, itp. Masa pieniędzy, wypadki, kłopoty. No i jest co jest. Czy to nadaje się do szkolenia? Nie, ale szkoli się na nim przyszłych pilotów bojowych. Czy to ktoś kupi na świecie? Nie. Nikt komu zaprezentowano to arcydzieło nie zdecydował się na zakup. Czy jest szansa, że ktoś - mimo wszystko- zmieni zdanie, kupi i zastosuje do szkolenia przyszłych pilotów bojowych? Nikt rozumny na to nie liczy. Czy ktoś to kupi do czegokolwiek? Nie. Ot i smutna rzeczywistość.

Gucio77
wtorek, 12 maja 2020, 18:56

No tak tylko godzina lotu na Orliku kosztuje więcej niż na Iskrze. Głupi płaci dwa razy. Żeby Orlik był samolotem o dobrych właściwościach lotnych to bym nie powiedział. Wersja TB z którą dawno temu miałem styczność piloci nazywali średnio przyjemnym samolotem wykształcającym nawyki samobójcze. Orlik w pierwotnej postaci był samolotem z napędem tłokowym. Na siłę zrobili z niego samolot turbośmigłowy i sukcesów eksportowych nie ma. Nasza Armia skazana jest na buble. Za 5 lat będziemy mieli tylko samoloty jednosilnikowe, więc dwusilnikowy "master" który nie ma uzbrojenia to cenny zakup. SW-4 jest bez uzbrojenia, Orlik jest bez uzbrojenia, Master jest bez uzbrojenia to wojsko czy aeroklub ?

anders
piątek, 8 maja 2020, 23:42

a IRYDA mial latac 990 km/h za wszelka cene. wystarczylo by wtedy 800 km/h do sszkolenia

Kamil
sobota, 9 maja 2020, 22:32

Iryda był problemem dla zachodu bo był całkowicie produkowany przez Polski przemysł w tym przede wszystkim chodziło o niezależne silniki odrzutowe.

poniedziałek, 11 maja 2020, 19:00

Dzisiaj Szwedzi by nie mieli problemu z wyborem samolotu , Irydy juz zapewne w Szwecji by latały. Ale jest jak jest.

wtorek, 12 maja 2020, 02:40

albo na księżyc by latały... Iryda zakończyła się fiaskiem.

kukurydza
poniedziałek, 18 maja 2020, 10:12

Iryda zakończyła się niespodziewanym sukcesem, katastrofą przypuszczalnie spowodowaną przez kozaczącego pilota, i utopieniem ukończonego programu przez "przygotowujących dla rzeszy kartoflisko zdrajców" pokroju Balcerowicza. To był relatywnie nowoczesny samolot o niezłej dynamice, zdolny do latania nisko i zabrania przy tym około tony uzbrojenia - może nie Suczka, ale w takiej roli by się i tak sprawdził. Inna sprawa, że MON po kretyńsku upierał się przy układzie dwusilnikowym, a było wiadomo że tak będzie zauważalnie drożej.

poniedziałek, 18 maja 2020, 22:44

Obydwie katastrofy to niestety przypadki katastrrof jakich nie sposób uniknąć czy to w czasie prób w czasie konstruowania maszyny czy to w czasie wprowadzania nowego typu samolotu i winy pilotów bym nie szukał tak jak i maszyny . Pierwsza, w czasie prób flatterowych w locie to, to nadal chyba najbardziej ryzykowny ektap oblotów, druga to raczej typowa katastrofa systemowa. Takie katastrofy niestety nadal sie zdarzają. Iryda mogłaby zabierać więcej uzbrojenia bo z toną to latała już z silnikami K-15. Zacytuja tutaj św. pamięci ppłk Tomasza Chudzika "Podobają nam się charakterystyki lotne Irydy. Zachowuje się poprawnie w czasie startu i lądowania, jest bezpieczna w przeciągnięciu, znakomicie dobrano charakterystyki urządzeń sterowych. Dzięki dwóm silnikom i fotelom katapultowym – Iryda jest najbezpieczniejszym samolotem w szkole... Lataliśmy na Irydach, wożąc ponad tonę uzbrojenia i nie mieliśmy żadnych problemów." oraz ppłk pilota Andrzeja Krajewskiego "Piloci darzą samolot wielkim sentymentem - Iryda stanowi tak wielki postęp w stosunku do dotychczas używanych samolotów, że jesteśmy gotowi przymknąć oczy na pewne jej niedociągnięcia... Iryda zapewnia pilotowi komfort psychiczny. Przy pracującym tylko jednym silniku można się na niej nawet wznosić - jest więc bardzo bezpieczna. Można latać na niej też nad morzem, co np. na Iskrze graniczy z samobójstwem"

wtorek, 12 maja 2020, 14:08

Serio?

w
sobota, 9 maja 2020, 19:54

Mielec nic nie dawał. A inna klika miala zaklepana jego likwidacje

Ralf_S
piątek, 8 maja 2020, 19:49

Jak na mój gust, to jest średniopłat. Dolnopłat to np. L-39 Albatros, albo cała rodzina Mirage III/4/5/2000/4000.

piątek, 8 maja 2020, 22:13

Ewidentny średnipłat, "kon jaki jest każdy widzi" Jak widać nie wszyscy.

wasz JÓZEK uzupełnił
piątek, 8 maja 2020, 18:31

Te włoskie maszyny są piękne design Włoski perfecta ..a teraz widzę to tak nasze zakupione Mastery/Bieliki przerobić na szkolno bojowe plus zakup dodatkowo 16 sztuk w wersji bojowej i zakup 12 sztuk w/w latadełek M-345 do wersji szkoleniowej ...

Kamil
piątek, 8 maja 2020, 19:42

Piękne życzenia ale nie realne! Masterów nie da się przerobić na szkolno-bojowe skrzydła są zbyt słabe! Ponad to master m-346 jest samolotem poddźwiękowym, tak samo m-345. W roli szkolno- bojowej są lepsze FA-50 które są samolotami ponad dźwiękowymi i w tych samych pieniądzach. Jako samolot szkolenia podstawowego wolałbym M10 Bielik Pana Margańskiego, który ma lepsze paramenty lotu, jest samolotem okołodźwiękowym i wiele, wiele tańszym. Ale kto by się tym przejmował.

Jabadabadu
niedziela, 24 maja 2020, 12:17

Masterów nie da się przerobić na nic bez kompletnego przeprojektowania całej konstrukcji i instalacji pokładowych. Dlatego po wspólnym projekcie aerodynamicznym drogi współpracujących Rosjan i Włochów rozeszły się. Rosjanie mają samolot szkolno-bojowy !z niezłym udźwigiem, praktycznie jest to szturmowiec) a Włosi samolot szkolny bez żadnych możliwości rozwoju konstrukcji.

BieS
wtorek, 12 maja 2020, 11:21

M-346FA ma 9 węzłów podwieszeń pod skrzydłami i kadłubem o łącznym udźwigu 3 ton. Dla porównania Su-22 M4 może udźwignąć 4 tony. Samoloty bojowe A-10 i Su-25 też są poddźwiękowe i spełniają swoje role, co ma do tego prędkość naddźwiękowa?

mick8791
piątek, 8 maja 2020, 23:56

Samolot odrzutowy do szkolenia podstawowego? Nic tylko pogratulować wyobraźni :-D Ale co do tych powtarzanych przez niektórych dziwnych i bezsensownych pomysłów na wykorzystanie samolotów szkolnych jako bojowe to pełna zgodna. Nie wiem skąd im się roi to, że samolot poddźwiękowy, bez elementarnego opancerzenia i wystarczającego udźwigu nadaje się do takich celów...

Gucio77
środa, 13 maja 2020, 07:22

Samolot szkolny BAe Hawk w wersji mk.51 dla Finlandii ma na przykład zdolność przenoszenia rosyjskich rakiet R-60, amerykańskich AIM-9. Dla mnie przenoszenie pocisków powietrze powietrze na podczerwień, wykorzystanie rakiet niekierowanych, możliwość użycia bomb np. 2x250 kg, działko pokładowe. Pilot się uczy użycia uzbrojenia. Niech nikt mi nie opowiada bzdur że integracja tak podstawowego pakietu uzbrojenia jest tak kosztowna. To nie ma być samolot bezbronny. Nie używałbym go do walki. Ale trening poligonowy, wsparcie szkolenia nawigatorów naprowadzania. 500 - 1000 kg środków bojowych powinien mieć możliwość przenieść taki samolot bez drastycznego zmniejszenia promienia działania. Więcej nie ma sensu bo wyjdzie jak z Irydą, że bomby wieźli An-2 na najbliższe poligonowi lotnisko tam uzbrajali samolot na full i z przytupem dwie tony bomb zrzucili z Irydy.

czwartek, 21 maja 2020, 10:30

Fajne bajki waść o tym wozeniu antkiem bomb wypisujesz. Nie masz waść pojecia gdzie był ten poligon ja jak daleko od niego jest najbliższe lotnisko i gdzie ono sie znajduje. Bo jakbys wiedział to byś bajek nie wypisywał.

Orthodox
sobota, 9 maja 2020, 15:04

Też nie rozumiem tego jazgotu, jakoby suplement samolotu bojowego miałby być antidotum na bolączki sprzętowe polskiego lotnictwa. Tego typu maszyny są konstruowane pod konkretną grupę klientów, do której na pewno nie należy Polska.

Kamil
sobota, 9 maja 2020, 22:29

Jeszcze byś się zdziwił, każdy liczący się kraj produkuje samoloty nawet tylko szkolno-bojowe, bo sztuką jest utrzymać zdolności produkcyjne w globalnym świecie.

Orthodox
niedziela, 10 maja 2020, 13:03

Nie neguję sensu konstruowania i produkcji tego typu samolotów, bo to biznes, a jedynie podważam sens takich maszyn u nas, w obliczu potencjału ewentualnego przeciwnika.

mick8791
niedziela, 10 maja 2020, 11:56

A co ma wspólnego produkcja "jakiegoś" samolotu z próbą wykorzystania go do bezsensownych celów? Sztuka dla sztuki? Zdolności produkcyjne utrzymuje się wtedy kiedy mają jakiś sens, a nie dla samego faktu ich posiadania...

Kamil
środa, 13 maja 2020, 18:05

O potencjalne obronnym świadczy zdolność do budowania własnego uzbrojenia nawet gdy jest daleko za elitą światową. W tym przypadku posiadanie masowego samolotu bojowego to też wartość.

mc.
piątek, 8 maja 2020, 22:48

FA-50 były proponowane, ale ówczesne władze uznały że potrzebny jest samolot wyłącznie szkolny.

Tweets Defence24