Grecja stawia na francuski sprzęt wojskowy. W cieniu Turcji

4 września 2020, 11:05
rafale 2
Fot. Dassault Aviation
Reklama

Grecja negocjuje z Francją możliwość zakupu nowoczesnych samolotów wielozadaniowych Rafale „cyfrowych” fregat typu Belh@rra oraz pakietu rakietowego uzbrojenia z rakietami manewrującymi włącznie. Wszystko to łączy się ze wsparciem francuskiego rządu dla Greków w konflikcie z Turcją w sprawie spornych wód we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Informacje ujawnione przez rząd francuski uczciwie potwierdzają, że międzyrządowe negocjacje na temat zakupu przez Grecję od Francji dużego pakietu uzbrojenia nie zostały jeszcze zakończone. Jednak sam rozmiar ewentualnego kontraktu wzbudza ogromne zainteresowanie, ponieważ Grecy chcą zakupić od Francuzów dwie fregaty wielozadaniowe nowej generacji, kilkanaście samolotów wielozadaniowych Rafale oraz pakiet uzbrojenia z rakietami manewrującymi i przeciwlotniczymi włącznie.

Rozmowy nabrały zresztą wyraźnego tempa po tym jak prezydent Francji Emmanuel Macron, w połowie sierpnia br., publicznie wyraził swoje poparcie dla Grecji w coraz bardziej narastającym konflikcie z Turcją w sprawie praw wiertniczych i podziału wód terytorialnych we wschodniej części Morza Śródziemnego. To wsparcie miało konkretny wymiar wojskowy po wysłaniu na Cypr dwóch myśliwców Rafale wraz z samolotem wsparcia, które współpracowały z francuskimi siłami morskimi w regionie i patrolowały tzw. wyłączną strefę ekonomiczną, ustaloną jednostronnie przez grecką administrację cypryjską.

Obecne rozmowy francusko – greckie są w dużej części powtórzeniem tego, co już miało miejsce w 2008 roku. Wtedy Grecja również na poważnie myślała o zwiększeniu swoich zdolności bojowych, chcąc kupić we Francji właśnie samoloty Rafale oraz rozpatrując możliwość pozyskania okrętów. Na przeszkodzie w zrealizowaniu tych planów stanął jednak kryzys finansowy z 2007 roku, który zmusił grecki rząd do mocnego ograniczenia wydatków.

image
Fot. Dassault Aviation

Być może to właśnie dlatego nie mówi się obecnie we Francji tylko o sprzedaży do Grecji samolotów, okrętów i pakietu uzbrojenia, ale bardziej o podpisaniu szerszego porozumienia o „strategicznym partnerstwie”. Ma to nastąpić jeszcze we wrześniu 2020 roku i dać również duże korzyści greckiemu przemysłowi zbrojeniowemu. W ten sposób wielomiliardowa inwestycja w systemy wojskowe ma się zwrócić poprzez tworzenie nowych miejsc pracy i pakiet zamówień złożonych w Grecji.

Taki offset jest konieczny, ponieważ to właśnie on daje Francuzom wyraźną przewagę nad Amerykanami. Stany Zjednoczone zastopowały bowiem czasowo na początku lipca br. grecko-francuskie rozmowy na temat pozyskania dwóch fregat wielozadaniowych typu Belh@rra oferując w porównywalnej cenie cztery okręty do działań przybrzeżnych typu LCS (Littoral Combat Ships). Amerykanie zaproponowali jednak Grekom stare koncepcyjnie okręty bez uzbrojenia rakietowego, a dodatkowo z tradycyjnie ubogim, „amerykańskim” offsetem.

Propozycja złożona prawdopodobnie przez Stany Zjednoczone pomogła jednak Grecji, która od razu znalazła się w lepszej pozycji negocjacyjnej. Dodatkowo Grecy wyraźnie się zastrzegali wcześniej, że dla zwiększenia własnego potencjału obronnego rozmawiają nie tylko z Francją, ale również z innymi krajami.

image
Fot. MBDA

Za Francuzami przemawia jednak ich otwartość na współpracę oraz możliwość pozyskania od nich najnowszych systemów uzbrojenia wraz z tanim wsparciem logistycznym. I o ile kupno od Amerykanów rakiet manewrujących Tomahawk graniczy z cudem – nawet dla państw NATO, to Francja swoim zagranicznym partnerom jest gotowa sprzedać okrętowe rakiety manewrujące MdcN / Naval Strike i lotnicze Scalp. Przypuszcza się, że to właśnie te pociski, produkowane przez koncern MBDA, mogą przeważyć na stronę francuskiej oferty.

Grecy zresztą w jakiś sposób zostali przyparci do muru wiedząc, że Turcja pracuje nad tego rodzaju uzbrojeniem i chce mieć coś stanowiącego przeciwwagę. Dodatkowo w ofercie francuskiej mają być najnowszej generacji rakiety przeciwlotnicze MICA-NG, naprowadzane zarówno na podczerwień jak i radiolokacyjnie (z pakietem współpracy przemysłowej, który zresztą był również oferowany Polsce w ramach programu Narew).

image
Fot. Naval Group

Grecy zażądali też prawdopodobnie dobrego uzbrojenia dla fregat typu Belh@rra. Mają one bowiem otrzymać broń pozwalającą nie tylko na samoobronę, ale również na obronę strefową. Dlatego okręty te mają być wyposażone w rakiety pionowego startu Aster oraz rakiety manewrujące MdCN, dające dodatkowo fregatom możliwość atakowania celów lądowych. Może to podnieść koszt jednego okrętu do ponad miliarda euro, ale Grecy godzą się na to licząc na odzyskanie części inwestycji w offsecie oferowanym przez Francję.

Grecki rząd nie zamierza również „oszczędzać” na samolotach Rafale. Francuską ofertę próbowano zdewaluować w niektórych mediach informując, że Grecy mają otrzymać starsze wersje tym myśliwców: Rafale F.1 i Rafale F.2. W rzeczywistości samolotów w tym standardzie już się nie produkuje, a dodatkowo wszystkie maszyny wykorzystywane we francuskich siłach powietrznych zostały zmodernizowane do najnowszej wersji F.3R.

I w tym przypadku Grecy mają atut negocjacyjny, związany z brakiem zamówień na samoloty Rafale w koncernie Dassault Aviation po 2024 roku. Wtedy ma się bowiem zakończyć produkcja myśliwców zakupionych przez Indie, Katar i francuskie siły powietrzne, które mają jeszcze otrzymać „tylko” 28 sztuk Rafale. Kolejna partia tych myśliwców dla lotnictwa Francji ma być zamówiona dopiero w 2027 roku, a więc przez trzy lata zakłady Dassault miałyby problemy z utrzymaniem linii produkcyjnej. Greckie zamówienie mogłoby więc podtrzymać produkcję do czasu uzyskania nowych kontraktów

Francuzi są dodatkowo otwarci na szybkie przekazanie samolotów wykorzystywanych przez ich lotnictwo wojskowe po atrakcyjnej cenie i z pakietem logistycznym. Grecka prasa opisując tą opcję wskazywała nawet, że mogą to być nie tylko myśliwce Rafale, ale również samoloty Mirage 2000-5, które są już zresztą wykorzystywane w greckich siłach powietrznych.

Oczywiście takie rozwiązanie czasowo osłabiłoby francuskie siły powietrzne, jednak bardzo szybko lukę tą wypełniłyby nowy samolot, wyprodukowany przez Dassault Aviation. Koncern ten miałby więc nie tylko środki na swoje utrzymanie, ale również na prowadzenie prac nad nowymi samolotami bojowymi – w tym bezzałogowymi.

Grecy mają więc prawo do spodziewania się daleko idących ustępstw ze strony Francji z atrakcyjnym kredytowaniem przez francuskie banki włącznie. Zresztą z obopólną korzyścią.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
Polak z Polski
piątek, 4 września 2020, 21:22

A myśmy "uwalili" Francuzów.

dim
sobota, 5 września 2020, 06:54

Myśmy "uwalili" zakup w ogóle, to po pierwsze. Po drugie - mamy 2 fabryki śmigłowców, które mogą jeszcze przestać istnieć, w braku zamówień czy konkurencyjności. Potrzeba było nam jeszce "trzeciej fabryki" ? Z założenia takiej na niby, montowni na 200 osób i 50 sztuk zmontowanych, sumarycznie ? Jak była montownia Peugeota w Lublinie, a potem zwinęła się z "produkcją" w ciągu kilku dni ?

szkoda mi na ciebie słów
sobota, 5 września 2020, 19:07

Jak się inwestuje, tak się ma. Francuzi zainwestowaliby w WZL 2 tyle ile podpisabyśmy z nimi w kontrakcie, przekazaliby takie technologie za jakie bysmy zapłacili. Reszta inwestycji nalezy do państwa, no chyba że liczysz że wszystko działałoby samo, raz wprowadzone w ruch magiczna ręką zagranicy.

dim
niedziela, 6 września 2020, 10:43

Sam nie rozumiesz co napisałeś. Ale napisałeś prawdę. Że gdybyśmy to my zapłacili za wybudowanie FRANCUZOM fabryki śmigłowców w Polsce i gdybyśmy to my zamawiali wniej kolejne i kolejne setki śmigłowców, Francuzom przekazując cały zysk z ich produkcji, to tylko wtedy mielibyśmy działającą fabrykę. Zgadzam się, to byłoby dokładnie tak. Dodam tylko, że wtedy te dwie pozostałe, już istniejące w Polsce fabryki śmigłowców, zostałaby oczywiście zamknięte. - Interes fantastyczny !

Davien
wtorek, 8 września 2020, 10:59

Widzisz dim ale zwyczajnie kłamiesz. To Francuzi chcieli wybudowac fabrykę w Łodzi i druga w Deblinie, które byłyby własnością Polski a nei Francji ( 90% dla Polski, 10% dla Airbusa) to w Polsce by był zysk z ich pracy ale jak widac ty i tak tego nie pojmiesz.

dim
wtorek, 8 września 2020, 16:54

Bo nie żadną "fabrykę" tylko montownię.

biba
sobota, 5 września 2020, 15:05

Tak samo bylo z montownia Forda w Plonsku.

Czech
piątek, 4 września 2020, 20:36

Bardzo ciekawy artykul. Tylko chcialbym przypomniec, wlasciwa nazwa "greckiej administracji cypryjskiej" jest Republika Cypru (panstwo czlonkowske ONZ, UE, WTO itp.). Termin wyzej uzywa w zasadzie tylko Turcja chcaca przez to wyrazic, ze ten kraj nie uznaje. Cypr ustalil sobie granice EEZ w zgodzie z UNCLOS z partnerami, ktorzy byli gotowi do rozmow (Egypt, Izrael, Liban), strona turecka propozycje negocjacji dlugoterminowo odrzuca. Wiec granica cypryjskiej EEZ byla ustalona jednostronnie (tam, gdzie partner do rozmow - Turcja - konsekwentnie odrzuca negocjacje) i rowniez dwustronnie. Nie zapomnialem o Syrii, ktora z przyczyn, ktore wszyscy znamy, nie jest gotowa do rozmow. Turecki prezydent Erdogan chyba dwa dni temu powiedzial, ze jest gotow rozmawiac o rozwiazaniu problemow we wschodniej czesci Morza Srodziemnego z kimkolwiek z wyjatkiem "greckiej administracji cypryjskiej". W celu znalezienia rozwiazania win - win (co chyba dla Erdogana znaczy, ze wszyscy wysluchaja tureckie propozycje, zgodza sie na nie i beda sie razem z tureckimi partnerami cieszyc powodzeniem rozmow i sukcesem Turcji). Cypr ustalil granice EEZ zgodnie z prawem miedzynarodowym (UNCLOS). Pisze to dla tego, ze swierdzenie, ze stanowil jednostronnie swoja EEZ brzmi troche jakby to nie bylo zgodne z prawem miedzynarodowym....Jakby chodzilo o naduzycie Cypru...

dim
sobota, 5 września 2020, 06:58

Grecy z Grecji wyrażają gotowość do rozmów, ale warunkowo. Po pierwsze - tylko po wycofaniu okrętu wiertniczego, po drugie, każde spotkanie ma mieć z góry ściśle określony temat rozmów, zadanie do załatwienia, propozycje ekspertów do uzgodnienia. Inaczej wiadomo, że będzie tylko biciem piany, czy dwóch różnych pian.

Zastanawiający się
piątek, 4 września 2020, 20:15

Pozazdrościć.

Kocurro
piątek, 4 września 2020, 19:30

A skąd ten zbankrutowany kraj znajdzie na to pieniądze?

Monkey
piątek, 4 września 2020, 18:08

I tak się robi interesy. I wzmacnia własne siły zbrojne. Owszem, koszta są, ale to jest do odrobienia na porządnym offsecie.

PATRIOTA
piątek, 4 września 2020, 16:56

kupia u francuzow z calym pakietem , kody itp,niebeda na uwiezi usa jesli o uzycie tego sprzetu ,wiec 100% niezaleznosc.

podatnik
piątek, 4 września 2020, 18:49

....beda na uwięzi Francuzów. Wszystnie amerykańskie natychmiast zezłomują? 100% niezależność to produkcja wszystkiego u siebie.

BUBA
piątek, 4 września 2020, 17:20

Polska w 39 tez kupowala od francozow .Oni sie wzbogacili na dostawach do WP a potem nas zostawili ...

Ciężki
piątek, 4 września 2020, 21:47

Jankesi też nas zostawią na sojusznikach nigdy nie można polegać

Dariusz Kałużny
piątek, 4 września 2020, 20:01

Polska miała z Francja podpisany układ o dwustronnej pomocy w przypadku agresji i była to zupełnie inna sytuacja. My na Francje liczyliśmy i zobowiazna była nam pomoc. Grecja tylko kupuje od Francji sprzęt wojskowy i pomimo iż oba kraje są w NATO, nie zwraca sie o pomoc militarną w sporze z Turcja.

Marek1
piątek, 4 września 2020, 14:27

Ogromna szkoda, że nasze "elity polityczne" nawet boją się pomyśleć o choćby próbie ominięcia ZAKAZU USA dot. importu przez RP technologii rakietowych mogących być bazą dla własnych przyszłościowych konstrukcji rakiet lądowego bazowania klasy rakiet manewrujących MdcN / Naval Strike i lotniczych Scalp. No, ale wiadomo - jak hegemon zabrania, to kolonia słucha i się radośnie uśmiecha ...

Cao Bang
piątek, 4 września 2020, 16:51

Nie ma takich zakazów. Jakaś wymyślona bajka, aby uzasadnić wysoką cenę słabych europejskich propozycji.

Patriota
niedziela, 6 września 2020, 09:45

I tu się mylisz bo wysoka cena jest podyktowana tym że masz 100%niezalezniscu użycia tej broni ,masz kody i pełen dostęp a nie jak z USA , co z tego że mamy f-16 i jassm jak nam nienprzakaza kodów i wyrazie zagrożenia możemy mieć problem z użyciem tego sprzętu

cljcklxjvkcjxvkj
wtorek, 8 września 2020, 09:57

Widzisz, to jest to o tyle powiązane, że bez zgody lub bezczynności amerykanów nikt nas nie napadnie.

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:10

Nikt ci nie broni samemu opracowac sobie broń jak F-16, JASSM, Tomahawk, GMLRS itp.

dim
piątek, 4 września 2020, 14:22

Nie mam żadnych uwag... ale i sporo jest tu do dodania :))))))))))) Po pierwsze - to na tle dyskusji forumowiczów w Polsce, o "kodach źródłowych" - jakiś czas temu już zaakceptowanym greckim wymogiem jest pełny udział greckich informatyków w tworzeniu oprogramowania tych fregat. Także z pełnią własnych praw. Fregaty wzmocnione, jak opisał to pan Dura, kosztować mogą po około 3,5 mld Euro sztuka, gdy seryjne fregaty byłoby to ok. 2 mld. Ale Grecy upierają się - i to bardzo chciałbym Polakom podkreślić - że z wielokrotnie silniejszym liczebnie przeciwnikiem wygrywać można tylko bijąc go na głowę technologią i wyszkoleniem. Z wyszkoleniem grecki agent w Turcji, niejaki Erdogan, sprawę załatwia dla Greków jak tylko może pozytywnie, aresztując dobrych dowódców i oficerów gdzie tylko się da i już od lat... Pozostaje kwestia najlepszej możliwej techniki. Teraz proszę o uwagę: Jeden z najważniejszych greckich ekspertów w kwestii lotnictwa, stealth'ów, S-400 itp spraw M.Egejskiego... - podkreśla, że należy wiązać się z Francuzami nie dlatego, by amerykański sprzęt był gorszy, a dlatego, że Amerykanie tylko wyjątkowo, tylko bardzo niechętnie i tylko po długiej procedurze udostępniają Grecji naprawde nowoczesne wyposażenie/broń np. do myśliwców. Francja tego problemu nie stwarza. I faktycznie, pamiętam te zirytowane głosy forumowiczów, że choć Grecja już tyle miliardów zostawiła w amerykańskiej kasie, odmówiono jej np. pocisków dalekiego zasięgu, a nie odmówiono takiej Polsce... W każdym razie kto kupuje sprzęt francuski, tego problemu potem nie ma. I to przez całe życie, z każdym zakupem od nowa... - przytoczyłem tylko. To nie jest moja opinia, ale i pochodzi od gościa skrajnie szanowanego wśród zawodowych wojskowych.

mobilny
piątek, 4 września 2020, 17:12

Saab a Saab to nie tylko Gripen. Mogły być licznniejsze niż obecnie maszyny a problem Su i Mig by nie istniał a i offset by był...eh brawo wy Grecy

Cao Bang
piątek, 4 września 2020, 16:33

Dwa razy większa cena za fregatę dla Grecji, niż ta dla swojej marynarki. Prawdziwe partnerstwo we francuskim stylu. O pociskach MDCN, których nie byli w stanie odpalić w Syrii nawet nie wspomnę.

dim
niedziela, 6 września 2020, 10:51

Właśnie na stole leży też oferta identyczna z wersją francuską i po francuskiej cenie 2 mld/szt. A to Grecy chcą okręty znacznie lepiej uzbrojone, z bogatszym okrętowym systemem walki, przy tym z greckimi współautorami software. Zresztą od strony technicznej wszystko to zostało już (podobno) pozytywnie dogadane - zaakceptowane.

Clash
piątek, 4 września 2020, 14:43

"chciałbym Polakom podkreślić - że z wielokrotnie silniejszym liczebnie przeciwnikiem wygrywać można tylko bijąc go na głowę technologią i wyszkoleniem" nic dodać nic ująć.... Pozdrawiam

Filipidos
piątek, 4 września 2020, 13:58

CHYTRY GREK znalazł sponsora na ZŁOM A prawda jest TAKA ze BRAK KASY na modernizację F16

Marek
piątek, 4 września 2020, 14:28

Belh@rra, MdCN i Rafale to złom? Ciekawe, naprawdę ciekawe.

efefef
piątek, 4 września 2020, 13:17

Grecy i Węgrzy kupują na zachodzie. My też powinniśmy kupić np. Leopard-2A6/7 nowe albo Leclerci i skończyłby się problem praworządności w PL. Tak to działa ? Za kasę można kupić spokój ?

Marek
piątek, 4 września 2020, 14:29

Jakoś nie słyszałem, żebyśmy kupowali na wschodzie.

Dudley
piątek, 4 września 2020, 14:16

Coś się tobie pomieszało, problem z praworządnością albo jest, albo go nie ma. I zależy od przestrzegania prawa przez wszystkich. Może natomiast zniknąć problem z oficjalnymi naciskami i polityczną obstrukcja polskiego rządu, po prostu zapycha się gęby oponentów banknotami. Przykład, to dość pojemna gęba "obrońcy demokracji, praw człowieka i państwa prawa" zapychana naszymi ciężko wypracowanymi pieniędzmi. Ale to nic, w porównaniu do ilości petrodolarów jaką potrafi ta gęba pochłonąć. To nie ma co się dziwić, że inni tez chcą skorzystać, tyle kasy można zgarnąć i nie trzeba nic robić, tylko zamknąć dziób, odwrócić głowę i umyć ręce, po takiej śmierdzącej transakcji. Niemniej w tym wypadku nie chodzi o "zapychanie gęby" a o wspólne korzystne interesy, i to one łączą najlepiej, a nie podpisane umowy o pomocy wzajemnej.

Cao Bang
piątek, 4 września 2020, 13:25

A niby skąd chcesz kupować czołgi Leclerc? Przecież ich się nie produkuje.

dim
piątek, 4 września 2020, 14:25

Le Żaby :) są bardzo drogie, ponoć najdroższe ze wszystkiego. Przy tym do Leo macie już Państwo lub pozyskujecie właśnie infrastrukturę. Prywatnie uważam, że przy 800 sztukach zapotrzebowania, daaawno już należało budować czołg polski. Jasne, że nie samemu, niemniej na polskich prawach dalszego upgrade.

kpt
piątek, 4 września 2020, 14:21

nie takie rzeczy przechodziły w europie

Cao Bang
piątek, 4 września 2020, 13:13

Nikogo nie dziwi, ze dwaj tradycyjni sojusznicy Rosji trzymają się razem i będą rozbijać NATO od środka. W takim towarzystwie Polska daleko nie zajdzie.

Dudley
piątek, 4 września 2020, 15:04

Francja to tradycyjny sojusznik Rosji? A niby jak długa jest ta tradycja, i w czym się ona przejawia w np tysiącletniej historii obu państw? To może porównaj kiedy i na ilu polach współpracowali ze sobą ZSRR/Rosja i USA będziesz zaskoczony. Po za tym nie ma tradycyjnych sojuszników, są wspólne interesy ( wróg mojego wroga jest moim przyjacielem ). Grecja i Rosja to konkurencja dla Turcji w regionie. Turcja jest tez konkurentem Francji w dostępie do złóż węglowodorów w regionie i na terytorium Libii więc nie ma nic dziwnego że połączyła siły z Grecją, i nie ma to nic wspólnego z rozbijaniem NATO, a jeśli już, to Turcja jest uznawana za państwo o imperialistycznych, nacjonalistycznych i agresywnych zapędach, działające jak wróg UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego. A Polska zajedzie daleko, jak zamiast podpisywać umowy i robić l...ę wujowi samowi, będzie kierować się interesem narodowym i postępować pragmatycznie. Uważasz że mamy w NATO nieodpowiednie towarzystwo? A co takiego zrobiliśmy dobrego dla Europejskich sojuszników z NATO by nadstawiali za nas karku? Bo dla Amerykanów to wysłaliśmy wojsko na dwie wojny, w których zginęło 52 żołnierzy a 800 ma status poszkodowanych (rannych) oraz wydaliśmy parę miliardów złotych. Bulimy miliardy dolarów za sprzęt który gdzie indziej, kupilibyśmy taniej. A teraz ten sojusznik, dla którego walczyliśmy w zapadłej dziurze daleko od Europy, żąda od nas kolejnych miliardów za to ze przyśle o 1000 żołnierzy więcej, a śmierć to im może grozić, z przepicia w naszych knajpach. I to pewnie uważasz za lepsze "towarzystwo"? To ja wolę wroga, przynajmniej będę wiedział na czym stoję, bo od takich przyjaciół chroń mnie panie boże.

zXCxzcxzcvxvxczv
wtorek, 8 września 2020, 10:07

Przesadzasz, dzięki tym misjom mamy prawdziwie wyszkolonych, żołnierzy w warunkach prawdziwego zagrożenia (choć jeszcze nie w warunkach prawdziwej wojny). A USA jest całkiem dobrym dostawcą uzbrojenia o ile nie najlepszym.

*Niezależny obserwator*
piątek, 4 września 2020, 14:31

Zawsze będą wewnętrzne rozgrywki między wewnętrznymi graczami. W imperium Rzymskim było podobnie a nawet bardziej agresywnie ( ale to były ogólnie bardziej agresywne czasy ). Wszyscy prężą muskuły jak chłopcy na boisku szkolnym. Gdy przychodzi do meczu między szkołami to i tak grają w tej samej drużynie przeciwko obcym. Jak za 1 lub 2 lata Amerykanie się cofną za ocean to dopiero się zacznie wyścig po Afrykę. Ale to dobrze, przynajmniej ta Afryka trochę odżyje.

Hip
piątek, 4 września 2020, 14:01

Że co??... rozbijaniem to Unii zajmuje się dziś Polska.. inni się na nas nie będą więc oglądać. NATO już nie istnieje w deklarowanej formie, rozwalone bezpośrednio przez Erdogana i pośrednio przez Trumpa. Będzie nowe, mniejsze, prawdziwe NATO.

rmarcin555
piątek, 4 września 2020, 13:24

@Cao Bang. NATO jest rozbijane przez Turcję. Dawno powinna zostać z niego usunięta. Ułtan Erdogan od razu by ochłonął.

Jabadabadu
sobota, 5 września 2020, 11:21

Zgoda, ale kto wówczas zapewnił by kontrolę Dardaneli i Bosforu - choćby nominalną? Rosja?

Davien
niedziela, 6 września 2020, 15:13

Kontrole Dardaneli i Bosforu zapewnia konwencja z Montreux i Turcja jak ognia boi się jej zerwania.

Gnom
poniedziałek, 7 września 2020, 15:21

Bo co, ktoś ja najedzie? Kto, Rosja, która według ciebie to wydmuszka, Francja, Wlk Brytania które dziś nie mają na to siły, a może USA ostatecznie rozpieprzając NATO? Ta konwencja ma swoje lata i jest praktycznie martwa gdyby Turcja chciała ją zerwać.

Davien
wtorek, 8 września 2020, 11:03

Nie dzicko, bo zerwanei Montreaux oznacza po pierwsze powrót do układu z Lozanny, po drugie to dokładnei to co chce zyskac Rosja, po tzrecie po co najeżdżac Turcje jak blokujemy wylot Bosforu i Turcja lezy i kwiczy:) Aha, zobacz sobie jaka była reakcja w Turcji na rosuyjska propozycje jedynie modyfikacji Montreux:))

Gnom
środa, 9 września 2020, 10:55

Jeszcze raz a ktoś Turcję najedzie czy zablokuje jej gospodarkę? Wszystkie umowy są po to by je zrywać lub renegocjować jak zmieniają się układy.

vkxcjvkcxjvkjcxjckv
wtorek, 8 września 2020, 10:14

Nie zapominaj, że Rosja ma kilka głowic atomowych. To wciąż silny kraj. Rosja nie da się zamknąć w Morzu Czarnym, co więcej w tym przypadku od razu powstaje sojusz Rosji z Ukrainą, Rumunią, Bułgarią i zachodem. Do tego dochodzi Egipt i być może Syria. Nawet Erdogan chyba nie zrobi takiego błędu.

Tweets Defence24