US Army "zapłaci" za rozbudowę marynarki [KOMENTARZ]

9 grudnia 2020, 07:35
Abrams v3
Fot. US Army.

W czasie przemówienia dotyczącego ważnych strategicznych przesunięć w strategii Sił Zbrojnych Stanów Zjednoczonych przewodniczący Połączonych Sztabów, gen. Mark A. Milley zapowiedział poważne odchudzenie amerykańskich wojsk lądowych, a być może także sił powietrznych. Celem ma być wzmocnienie marynarki wojennej, która ma dzięki temu m.in. utrzymać przewagę nad Chińską Republika Ludową.

Zobacz także
Reklama

Redukcja amerykańskich wojsk lądowych i zainwestowanie wygospodarowanych w ten sposób środków ma doprowadzić do przede wszystkim do zwiększenia liczby amerykańskich jednostek pływających, których – zgodnie z ogłaszanymi niedawno planami - miałoby być około 500 w tym ok. 150-200 bezzałogowych. Chodzi także o wzmocnienie sił kosmicznych, a być może także US Air Force, choć tą ostatnią formację wymienia się ostatnio także jako tą która miałaby zostać objęta cięciami (jak widać ustalenia nadal trwają).

Stany Zjednoczone mają dzisiaj zbyt „krótka kołdrę”, żeby w optymalny sposób finansować wszystkie rodzaje sił zbrojnych w obecnym kształcie przy założeniu dodatkowej rozbudowy US Navy. Budżet, nawet powiększony w czasach prezydentury Donalda Trumpa, będzie na to zbyt mały. Szczególnie, że w najbliższych latach ma on pozostawać na podobnym poziomie, a niewykluczone że zostanie zmniejszony przez administracje Joe Bidena. Nie dlatego, ze będzie ona jakoś szczególnie pacyfistyczna, ale ponieważ da o sobie znać kryzys wynikający z ze światowej epidemii COVID-19.

Innymi słowy Stany Zjednoczone wrócą częściowo do polityki sprzed drugiej wojny światowej, kiedy to były przystosowane do swojego położenia geograficznego. Jak wiadomo państwo to nie ma groźnych sąsiadów na lądzie, aby więc skutecznie obronić się przed światem wystarczy zainwestować w silną marynarkę wojenną, a obecnie także w wojska rakietowe i lotnictwo.

image
Reklama

Liczne i silne wojska lądowe są w takiej sytuacji potrzebą drugorzędną. Amerykanie wydają się doskonale to rozumieć i w swojej historii wielokrotnie zaczynali redukcje swoich sił zbrojnych właśnie od US Army. Tak stało się po drugiej wojnie światowej, wojnie koreańskiej, wojny w Wietnamie a także po zakończeniu zimnej wojny. Rozrost wojsk lądowych w związku z tzw. wojną z terrorem i wiążąca się z tym m.in. przebudowa Korpusu Piechoty Morskiej w de facto dodatkowe siły do walki na lądzie wydają się w amerykańskiej historii raczej zakłóceniem naturalnych reguł wynikających z uzyskaniem przez USA pozycji globalnego hegemona. Czasy te wyraźnie się już jednak skończyły. Waszyngtonu nie stać ani na prowadzenie dwóch dużych konfliktów zbrojnych jednocześnie, jak to było w założeniach jeszcze sprzed dwóch dekad, ani na wielką rozbudowę wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

Wyraźnie mówił o tym gen. Milley, który wprost powiedział, iż Amerykanie są „narodem morskim”, a jego bezpieczeństwo będzie zależało przede wszystkim od potęgi na morzach, działań kosmicznych i w powietrzu. To, w połączeniu z ograniczonymi zdolnościami do prowadzenia działań przez wojska lądowe (operacje desantowe, zdobywanie kluczowych celów), a także z technologiami wojskowymi ma wg nowych planów, zapewnić zwycięstwo w przyszłości. A przy okazję dominację na morskich szlakach handlowych...

Milley przewiduje wiele bolesnych ruchów dla niektórych formacji zbrojnych, w tym szczególności dla US Army. Ta ostatnia prowadzi obecnie wiele ambitnych programów mających wprowadzić ją w XXI wiek. Wystarczy wymienić tutaj programy pionowzlotów różnych klas (Future Vertical Lift), programy artyleryjskie, pancerne czy systemów obrony powietrznej krótkiego zasięgu.

Generał przewiduje, że cięcia będą bezwzględne i wiele „rzeczy zostanie na podłodze”. To ostatnie jest chyba zapowiedzią likwidacji niektórych programów modernizacyjnych, być może  także tych, na które wydano już miliardy i które są prowadzone bez problemów. Ratunkiem dla US Army może być częściowo oparcie się gdzie tylko można na istniejących rozwiązaniach „z półki”, które szybciej i taniej będzie można wprowadzić do użytku niż efekty krajowych programów ciągnących się latami i skutkujących często marnotrawieniem wielkich środków finansowych. Stany Zjednoczone już teraz praktykują „amerykanizację” udanych zagranicznych rozwiązań, dość wymienić zwycięstwo fregat FREMM w rywalizacji o fregatę przyszłości FFG(X), pociski przeciwokrętowe NSM, zakup (tymczasowych?) systemów OPL Iron Dome, czy ostatnie (polskie) spekulacje na temat ewentualnego pozyskanie pocisków klasy MANPADS Piorun jako następców starzejących się Stingerów. Alternatywą są cięcia struktur US Army (redukcje stanów liczebnych), tyle że te mogą być szczególnie trudne do przeprowadzenia, bo armia od kilku lat zwiększała liczebność i planowała formować dodatkowe jednostki, chociażby artylerii rakietowej czy obrony powietrznej.

Wszystkie tego rodzaju ruchy nie uratują jednak US Army przed poważnymi cięciami, a co za tym idzie zmniejszeniem możliwości do projekcji siły na lądzie. Oczywistym pytaniem jest teraz co to będzie oznaczało dla Polski, Europy i innych amerykańskich sojuszników. Wydaje się, że będą oni musieli bardziej niż do tej pory inwestować we własną obronę, w tym przede wszystkim siły lądowe. Takie, które potrafiłyby się obronić przed nieprzyjacielem samodzielnie, w oparciu o wsparcie amerykańskiego rozpoznania, logistyki i wsparcia z powietrza przy ograniczonych amerykańskich posiłkach wojsk lądowych. Oznacza to też większe niż dotychczas oparcie się Waszyngtonu na sojusznikach, przynajmniej w Euroazji i Afryce. Ale to ostatecznie właśnie ci sojusznicy, niezależnie od tego czy będą to Wietnamczycy, Hindusi, Japończycy czy Polacy, będą mieli najwięcej do straceniu w przypadku rozpoczęcia się ewentualnego konfliktu zbrojnego.

Pierwsze ruchy związane z nową powinny być widoczne w projekcie budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2022, kiedy to zostaną wykonane pierwsze „bolesne ruchy” i zapewne dowiemy się o obcięciu niektórych programów rozwojowych i zakupowych US Army. Jednak już w znanych planach na rok fiskalny 2021 Marynarka Wojenna USA otrzymała szczególnie wysokie środki na budowę nowych okrętów. Chodzi o aż 9 jednostek, w tym dwa atomowe okręty podwodne typu Virginia. W świetle obecnych rewelacji szacuje się, że nakłady na nowe jednostki jeszcze wzrosną nawet do 27 mld USD rocznie i będą stanowić 13 proc. wszystkich wydatków US Navy. I to wszystko jeszcze przed okrajaniem z pieniędzy innych formacji zbrojnych. Architektem znacznej rozbudowy US Navy był Mark Esper, zwolniony 9 listopada sekretarz obrony w gabinecie Donalda Trumpa, odpowiedzialny za przyznanie US Navy więcej środków na budowę okrętów niż żądali nawet jej dowódcy.

Trudno jednak spodziewać się, żeby prowadzona przez niego polityka miała zostać radykalnie zmieniona po jego odejściu. Wzmacnianie sił morskich, lotniczych i reorganizacja Korpusu Marines w jednostki zdolne do wspierania sił własnych prowadzących bitwę morską wydaje się bowiem najlepsza metodą na pokonanie, lub pokojowe spacyfikowanie ChRL. a przecież nawet dzisiaj przy dużej i silnej US Army nie planuje pokonać tego mocarstwa w bitwie lądowej czy prowadzić okupacji jego miast.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 73
Reklama
Nowy
czwartek, 17 grudnia 2020, 18:03

Jest jeden poważny problem dla Polski- najlepszy sojusznik przeciwko Chinom to Rosja .A za pomoc trzeba będzie zapłacić .Pytanie czym?

Issued
czwartek, 10 grudnia 2020, 19:16

Ktoś ma wystawić więcej wojsk lądowych, ktoś ma współfinansować F35 (które są pełnosprawne i pełno wydajne tylko w amerykańskiej sieci), a oni tym wszystkim będą kręcić swoje własne lody. Przecież to wygląda jak zachęta, by jak najrychlej dogadywać się także z drugą stroną.

bolo
czwartek, 10 grudnia 2020, 10:18

Przekładając to na sytuację Polski: najwięcej na wojska lądowe, potem siły powietrzne, na końcu MW. W tej perspektywie "ambitny program budowy holowników" wydaje się rozsądny, trzeba przecież pomóc okrętom sojuszników wejść do naszych portów.

Extern
piątek, 11 grudnia 2020, 18:43

Nie wiem czy powinniśmy liczyć na jakiekolwiek okręty sojusznicze w naszych portach. W razie dużej W, nikt rozsądny nie będzie własnej marynarki narażał na pewne rozstrzelanie na północnym Bałtyku.

KZ
czwartek, 10 grudnia 2020, 09:32

Czasy się zmieniają ale pewien stan trwa od zawsze - w Pentagonie decydujący głos ma US Navy :-)

dropik
czwartek, 10 grudnia 2020, 09:27

Skoro US Army ma mieć mniej czołków to WP będzie musiało ich mieć więcej. Tak się to skończy.....

Marek
piątek, 11 grudnia 2020, 08:03

A pisałem, że K2PL, albo polsko-włoski MBT to sensowny pomysł, bo trzeba ich będzie sporo.

Wert
niedziela, 13 grudnia 2020, 20:40

Te Marek czego sporo. Czołgi bez osłony jak muchy padają.

Marek
środa, 16 grudnia 2020, 14:06

Te Wert już widzę jak padają "muchy" po zainstalowaniu na nich APSów.

Komentator
czwartek, 10 grudnia 2020, 00:09

To Wietnam i Indie są już sojusznikami USA? A w Hanoi i Delhi o tym wiedzą? Już widzę jak Wietnam idzie na wojnę z Chinami w sytuacji gdy USA nie stać na utrzymanie sił lądowych i jedynym wsparciem będzie Flota Pacyfiku, operująca na środku Pacyfiku bo bliżej nie odważy się podpłynąć. Chyba że zbudują "pancerniki" na które też ich nie stać.

Extern
czwartek, 10 grudnia 2020, 22:11

Geopolityka nie zna litości, wróg mojego wroga przyjacielem mym jest. Tak to działa.

Komentator
sobota, 12 grudnia 2020, 06:28

Ilu "przyjaciół" ma Ukraina? Ilu sojuszników zdecydowało się nadstawić za nią karku? Nie widzisz różnicy pomiędzy "przyjacielem" w polityce a sojusznikiem? "Przyjaciel" to ktoś kto poklepie cię po plecach i co najwyżej podeśle trochę broni by jeszcze na tym zarobić. Sojusznik nie zawaha się stanąć zbrojnie u twego boku. USA przebiera nogami by znaleźć w tym rejonie sojuszników, tylko chętnych brak. USA mają tylko jednego sojusznika w tym regionie który ma lądową granicę z Chinami, Pakistan, skonfliktowany z Indiami, celujący w indyjskie miasta rakietami., Dla Indii Pakistan jest takim zagrożeniem jak Chiny, w dodatku Pakistan z tymi Chinami żyje w jak najlepszej komitywie. Czy USA wyrzekło się sojuszu z Pakistanem? Nie? To jakie widzisz pole do zawiązania takiego sojuszu? Jakby tego było mało, USA straszą Indie sankcjami za zakupy broni w Rosji, a na dokładkę, Indie mają wystarczający potencjał by wybić z głowy inwazję na swój kraj każdemu. Po co więc im taki sojusz? Z Wietnamem jest jeszcze lepiej. Kraj ten utrzymuje dobre stosunki z Rosją, prowadzi normalny handel z Chinami, a co do zaszłości historycznych, to miał z USA o wiele bardziej "na pieńku" niż z Chinami. Nie słychać też obecnie by miał z Chinami jakieś zatargi graniczne. Mają zrezygnować z tego wszystkiego i stanąć przy amerykańskim rydwanie bo Ameryka rozpaczliwie poszukuje w tym rejonie sojuszników do wojny na którą nie ma sama wystarczających sił? A niby dlaczego? Słychać w ogóle jakieś głosy z Hanoi sugerujące że mają zamiar prosić USA o ochronę? Niestety, nie masz pojęcia "Jak to działa".

Extern
poniedziałek, 14 grudnia 2020, 14:14

Dawny zatarg USA z Wietnamem był w zupełnie innej "epoce" politycznej i dziś już się realnie nie liczy. Fakt że USA w tym regionie nie mają lekko, ale jak widać usilnie się starają przynajmniej nikogo do siebie nie zrazić, czekając aż Chiny zrobią to za nich. I dopiero wtedy zaoferują pomoc tej drugiej stronie. A to że Chiny w końcu wykonają jakiś ruch jest pewne, bo kwestią czasu jest, jak ich wzrastające ambicje do tego doprowadzą. Główne pytanie dziś, to czy USA może czekać aż tak długo i czy sami wcześniej dyskretnie jakiegoś katalizatora do tej napiętej tam sytuacji nie dosypią, aby ktoś wcześniej "musiał" prosić ich o opiekę?

Komentator
wtorek, 15 grudnia 2020, 07:56

Wojna Wietnam- USA była w "innej epoce politycznej". A wojna wietnamsko- chińska zakończyła się przedwczoraj? Starają się "nikogo nie zrazić", a sankcjami straszą Indie przez przypadek? Czy USA mogą czekać? Nie muszą, zawsze mogą rozpocząć wojnę, tylko pytanie jaki będzie efekt takiej awantury, Chiny jednak trochę różnią się od Afganistanu czy Iraku. USA bardzo chętnie coś by podpaliły w tym regionie, tylko nie bardzo są chętni do spełnienia roli tego "katalizatora" i właśnie o tym pisałem. Z jednym Twoim twierdzeniem zgadzam się całkowicie,".. USA lekko w tym rejonie nie mają.." a będzie tylko gorzej. Oczywiście dla USA.

B jak W
niedziela, 13 grudnia 2020, 20:48

Komentator co ślepy na geopolitykę jest... Indie nienawidzą chin Pakistan nie ma wyjścia musi być w komitywie z Chinami bo inaczej Indie ich zajadą. To jest kocioł co w każdej chwili może wybuchnąć. Tam każdy patrzy żeby wojna była. Zapomniałeś o Japonii , Australii i wielu innych. W tym regionie wszyscy nie lubią chin

Komentator
wtorek, 15 grudnia 2020, 11:47

Indie, Pakistan i Chiny mogą spać spokojnie, to mocarstwa atomowe i to wystarczająca gwarancja bezpieczeństwa. Nie przez przypadek ostatnie "starcia" pomiędzy Indiami i Chinami były na maczugi. Czym innym drobne utarczki graniczne, czym innym pełnoskalowy konflikt pomiędzy atomowymi mocarstwami, dlatego twierdzenie że "tam każdy patrzy aby wojna była" jest bezpodstawne, jest dokładnie odwrotnie, wojna nie leży w interesie żadnego z tych państw. O Japonii i Australii pamiętam, tylko pytanie brzmi, czy te kraje bardziej zainteresowane są wojną która może być dla nich bardzo ryzykowna, czy raczej handlem i potencjalnymi zyskami?

Boczek
czwartek, 10 grudnia 2020, 14:18

W Hanoi wiedzą. Już od ~2005. Chiny to dla nich nasza Rosja.

Marek
piątek, 11 grudnia 2020, 08:04

W rzeczy samej.

comet
czwartek, 10 grudnia 2020, 14:02

Wietnam już wojował z Chinami bez pomocy USA. Pamiętaj, że Wietnam to góry pokryte dżunglą.

bc
środa, 9 grudnia 2020, 23:29

Polska i Niemcy będą zmuszone wystawić te brakujące bataliony

piątek, 11 grudnia 2020, 08:04

Nie tylko.

Hejka
środa, 9 grudnia 2020, 20:00

Moim zadaniem nie wystarczy zainwestować w silną marynarkę wojenną w dzisiejszych czasach. Jakie tsunami wywołane bliskimi podwodnymi wybuchami atomowymi zdoła przetrwać eskadra lotniskowca? Jak silne muszą być takie wybuchy? Może trzy Zumwalt-y przetrwają bo wyglądają jak nawodne okręty podwodne. Bez bezpośredniego trafienia zawsze wypłyną na powierzchnię. Czy okręt podwodny przedrze się przez falę tsunami? Przez jak wysoką oceaniczną falę przepłynie nowoczesny okręt nawodny ? Wzrasta siła i liczba huraganów u wybrzeży USA. Są to (chyba) strefy niechronione. Czy wybuchy termojądrowe na pełnym morzu wywołają i jak wysoką falę tsunami? Nastała era nawodnych okrętów podwodnych. W pełnoskalowalnym konflikcie symetrycznym z użycie broni jądrowej i pocisków hipersonicznych tylko takie okręty mają rację bytu. W konflikcie asymetrycznym Ameryka sobie poradzi. Może za bardzo wyobrażamy sobie że tylko bezpośrednie trafienie w okręt jest w stanie go zatopić?

Davien
piątek, 11 grudnia 2020, 15:52

Hejka, ale wiesz jaka byłby odpowiedż USA na cos takiego? A pojedyńczy SSBN ma wiecej głowic niż cale chińskie siły strategiczne.

bobo
środa, 9 grudnia 2020, 21:27

okręt raczej uniesie się wraz z falą tsunamii i potem spokojnie z tą falą opadnie. Da radę gdy napęd bedzie sprawny. Okrę podwodny np. na głebokości 100m nawet nie poczuje tsunami.

Nikt
środa, 9 grudnia 2020, 21:04

W jaki sposób chcesz wywołać tsunami?

kkk
środa, 9 grudnia 2020, 20:58

obejrzyj film z Operation Crossroads nie było tsunami punktowa eksplozja nie wywołuje tsunami

kkk
środa, 9 grudnia 2020, 16:41

no to proszę o realny scenariusz co może wywinąć Rosja jeśli USA zaangażują się na Pacyfiku

Eee tam
środa, 9 grudnia 2020, 20:38

Ależ proszę przykleją się ogona USA jak w latach 1940 1945 z finiszem w Mandżurii

altan
środa, 9 grudnia 2020, 15:04

Ich po prostu na nic nie stać, większość floty, lotnictwa, to sprzet prawie 40 letni, z czym do ludzi, juz zaczynają powoli zwijać zagle, a wszystko dzięki Rosji i Chinom.

Vix
niedziela, 13 grudnia 2020, 23:55

USA ma jeszcze jeden poważny porblem tam infrastruktura kraju puchnie bo to co powstało po wielkim kryzysie w czasie wojny i podczas zimnej wojny właśnie się sypie. Prywaciarz chce mieć drogę do swojej fabryki ale kosztów nie pokryje. W chinach motorem sa inwestycje infrastrukturalne jak kiedyś w USA, USA to finansowało inflacją a chiny to finansują forsa z zewnątrz.

bobo
środa, 9 grudnia 2020, 21:30

W Rosji jeszcze starsze jednoostki. Chińczycy mają nowszy sprzęt tylko wyposażenie generację do tyłu. Podejrzewam, że nie mieliby szans z Japończykami. A Japończycy jakiś czas temu na poważnie zaczęli zwiększać potencjał swojej floty.

czwartek, 10 grudnia 2020, 10:01

Rosja nie zaatakuje USA konwencjonalnie. Jest za słaba. Tylko USA mogą konwencjonalnie zaatakować Rosję. Ale też juz coraz mniej.

Extern
czwartek, 10 grudnia 2020, 22:17

Jak niby USA ma zaatakować na lądzie Rosję, czym? W Europie mają tylko jedną ciężką dywizję. No ok zaatakować mogą, tylko po co, jak ich nie pokonają na ich terenie. Wojny się toczy aby coś osiągnąć.

Davien
piątek, 11 grudnia 2020, 23:20

Z Alaski nie tak daleko mają, ale istotnie po kiego USA ma atakować Rosję??

Extern
poniedziałek, 14 grudnia 2020, 14:44

Daj spokój przez cieśninę Beringa? Wiesz przecież jaki to ciężki logistycznie teren i jak trudno będzie pokonać całą Syberię żeby dojść do serca Rosji! Jedyny geograficznie wyobrażalny kierunek to droga przez Europę.

Rgier
środa, 9 grudnia 2020, 18:13

U nich wszystko takie stare i niemodne i nieciekawe. Nie to co w innych krajach...

Polish blues
środa, 9 grudnia 2020, 14:59

I tyle w temacie Fort Trump, Redzikowa i innych mocarstwowo-sojuszniczych planach...

vljhvlj
czwartek, 10 grudnia 2020, 09:43

Na razie masz przemyślenia pana generała i nic więcej. Człowiek już wcześniej miał kilka ciekawych teorii zresztą.

bc
czwartek, 10 grudnia 2020, 00:48

Redzikowo to akurat US NAVY, Fortu może i nie ma ale Camp Zagan jest

Wawiak
środa, 9 grudnia 2020, 23:39

Jak się nie interesujesz tematem, to jest to dla ciebie novum. Obecnie jednym najważniejszych, a przynajmniej najważniejszym na Pacyfiku sojusznikiem USA jest Japonia. Obecność w Europie czemu innemu służy i nie zniknie. Gdyby nie mieli tu interesów, to by tu Amerykanów w ogóle nie było. Myślisz, że jakieś państwo wysyła swoje wojsko gdzieś, bo kogoś "lubi'? W tej grze liczą się wartości - ale jedynie te policzone w odpowiedniej walucie.

Komentator
czwartek, 10 grudnia 2020, 17:52

Żadne państwo nie wysyła nigdzie wojsk "bo lubi". Wojska wysyła się by broniły interesów, Jak mawiał klasyk, "wojna to tylko przedłużenie polityki". Oczywiście pod warunkiem że wysyłającego na to stać. Jak nie stać, to się nie wysyła, a nawet wycofuje, gdy w sakiewce widać dno. I właśnie o tym jest ten artykuł.

Michał
środa, 9 grudnia 2020, 13:05

to może będą mieli dla sojuszników jakieś fajne cenowo propozycje gdyby na przykład zdecydowali się wyprzedawac jakiś starszy sprzęt WL. Wiem że jest tu wielu przeciwników takiego rozwiązania, ale...

asf
środa, 9 grudnia 2020, 20:53

Wszystkie opcje warto rozważyć. Pytanie: co, za ile i na jakich warunkach?

Mekenyk
środa, 9 grudnia 2020, 19:05

Prawda my potrzebujemy lepsze czołgi od T-72 a tak się składa że Abrams jest wiele lepszy nawet gdy byśmy mieli wersję A1 to jest już skok wydajnościowy i obronny bo na nowe czołgi prosto z fabryki nas nie stać , Leopardy nikt nie chce sprzedawać tylko chomikują dla siebie a z Koreą nie wiadomo czy kiedykolwiek wejdziemy w współpracę z czołgami K2 no a nasz przemysł wiadomo nie nadaje się do produkcji do budowy czołgów skoro widać na jakie modernizacje T-72 możemy sobie pozwolić

kokos
środa, 9 grudnia 2020, 21:08

No jeśli nie będzie czołgu to warto kupić Abramsy jeśli będą po dobrej DLA NAS cenie. Twarde zakonserwować i zmagazynować. Tylko żeby naprawy tych czołgów były w Polsce. Żeby było nas stać je utrzymać ;) T72M1 wyremontować i sprzedać np. do Afryki.

bc
środa, 9 grudnia 2020, 23:35

Gdzie do Afryki T-72M1R a na czym wystawić 2 rzut strategiczny ;)

laik, zupełny laik
środa, 9 grudnia 2020, 12:31

USA może zmniejszać US Army, ale może pomagać sojusznikom. Kiedyś darowała starszy sprzęt Izraelowi, Turcji, Grecji, Egiptowi. Teraz może część tego sprzętu wypożyczyć na np. 15 lat z obowiązkiem utrzymania sprawnego sprzętu i z możliwością jego modyfikacji - co przeciwdziałać będzie degradacji technologicznej tego sprzętu. To mogą być stare ATACMS, MLRS, czołgi, pojazdy, samoloty, radary, itp. W takich państwach jak bałtyckie, czy Rumunia, dzięki temu w krótkim czasie można stworzyć bałtycką, czy rumuńską brygadę czy dywizję pancerną, która w dodatku będzie miała zdolności interoperacyjne.

Cat
środa, 9 grudnia 2020, 12:30

I tyle są warte amerykańskie gwarancję.

Gustav
środa, 9 grudnia 2020, 10:30

Dzięki amerykańskiej polityce ostatnich 40 lat Chiny nie mają problemu z finansowaniem zbrojeń. 4 a może już 5 BILIONÓW USD rezerw walutowych pozwala planować o się che i jak się chce. Za taką kasę można sobie kupić nawet całą Partię Demokratyczną.

Jabadabadu
środa, 9 grudnia 2020, 18:46

No i chyba to zrobiły, ale za drobny ułamek tej kwoty. Wystarczą jakieś drobne + obietnica, że jeszcze przez 4 lata nie zastąpią dolara juanem.

Eee tam
środa, 9 grudnia 2020, 16:30

Ach te mityczne rezerwy coś jak Yeti

Extern
czwartek, 10 grudnia 2020, 22:24

Niedawno wyprzedali 10% Amerykańskich obligacji, tak aby pokazać że jednak mają i sprawdzić reakcję. Rynki trochę spanikowały, ale Amerykanie jakoś jeszcze poradzili.

Davien
piątek, 11 grudnia 2020, 15:58

Extern, maja mniej niż Japończycy a jak wyprzedadzą to USA sobie poradzi, nawet samo wykupi jak dodrukuje troche dolarów:) A chiny jedynie stracą:)

Extern
piątek, 11 grudnia 2020, 18:35

Oczywiście że mogą dodrukować i jednorazowo odeprzeć każdy tego typu atak. Ale jednak nie zupełnie bez konsekwencji. Jeśli tych papierów dłużnych będzie za dużo krążyło na rynku, bo np. nie dadzą rady wszystkiego zebrać, to w przyszłości aby znowu sprzedać swój dług, będą musieli zwiększyć rentowność nowo emitowanych obligacji, a to im zwiększy i tak już gigantyczne koszty bieżącej obsługi długu.

Davien
piątek, 11 grudnia 2020, 23:23

Extern, Chiny maja zwyczajnie za mało obligacji by cokolwiek zrobic a ich to uderzy znacznie mocniej niz USA bo posypie się ich wiarygodność,

Extern
poniedziałek, 14 grudnia 2020, 15:18

I to jest główne pytanie czy mają wystarczająco dużo tych papierów dłużnych. Bo to że ich wyprzedaż jakoś zaboli USA to raczej powinno być poza dyskusją. Ale weź pod uwagę że mogą zadziałać na wielu innych płaszczyznach. Czyli np. poza dużą wyprzedażą obligacji, mogą również zaprzestać skupowania papierów dłużnych USA z nowych emisji. Jednocześnie wypuszczając na rynek duże ilości dolarów przez skupowanie za nie innych walut. A akurat mają okazję bo Europa zaczyna emitować swój wspólny dług.

Davien
wtorek, 15 grudnia 2020, 18:39

Nie mają, maja koło biliona usd więc bez problemu Stany by to wykupiły. A teraz pomysl jak oberwa Chiny jak USA nałozy powiedzmy tylko cła na ich towary i jak ich to po kieszeni uderzy. Xi juz probował wojenki handlowej z Trumpem i przegrywał za każdym razem. Aha, myślisz ze Europa po takim zagraniu Chin by im cos sprzedała ze swoich obligacji?

Aaa tam
czwartek, 10 grudnia 2020, 19:12

Za to 27 bilionów USD długu, którego obsługa coraz bardziej "dusi" USA jest zupełnie "nie jak Yeti". Jest jak najbardziej "realne".

Bartosiak
środa, 9 grudnia 2020, 09:58

Amerykanie są „narodem morskim” - a nie mówiłem. Jeśli padnie rewolucja łupkowa, to wraz z nią padną wszelkie gwarancje bezpieczeństwa dla Polski.

Clash
środa, 9 grudnia 2020, 16:41

Bez obaw wraz z upadkiem koalicji USA , wzrasta prawdopodobieństwo upadku samego USA o czym Amerykanie dobrze wiedzą. Mają aż nadto środków by prowadzić wojnę koalicyjną przeciw Chinom i w tym samym czasie wojnę w koalicji przeciw Rosji w Europie. Ich symulacje opierają się na założeniu że sami bez niczyjej pomocy prowadzą wielkoskalowy konflikt jednocześnie w Chinach i Rosji .....A więc zakładają w swoich symulacjach najgorszy z możliwych scenariuszy.

Raf
czwartek, 10 grudnia 2020, 02:49

Wystarczy zrobić Odwróconego Kissingera z Rosją. Szach mat. I problem Rosji dla Ameryki znika. Tylko gdzie w tym wtedy Polska?

poniedziałek, 14 grudnia 2020, 17:29

To niech Pan zrobi odwróconego Kissingera. Po latach 90-tych, po 30 latach pogardzania Rosją i Rosjanami, po 17 latach pchania w przepaść i 12 latach wojny, po sankcjach, seryjnie nieskutecznym nowiczoku, Ukrainie itp.? Czy pan w ogóle kiedykolwiek czytał i słuchał,co i jak sie o Rosji mówi w zachodnich (w tym polskich, w tym na tym forum) mediach? Nawet Pana wpis jest pełen lekceważenia. Niech Pan robi sobie odwróconego Kissingera, droga wolna. I jeszcze jedno - ktoś musiałby wierzyć, że US dotrzymają układów? Widzi Pan gdzieś kogoś tak naiwnego? Od dawna twierdzę, że stosunek Zachodu do Rosji w ostatnim 20-leciu jest przykładem politycznej głupoty i drogo będzie Zachód kosztował. I jeszcze jedno - może mi Pan wierzyć albo nie, ale Rosja od bardzo dawna (może od czasów Aleksandra I) nie miała przywódcy bardziej prozachodniego niż Putin. Następny już taki raczej nie będzie. Koncertowe zmarnowanie takiej okazji to rzadki przykład głupoty. Powodzenia z Kissingerem.

Marek
środa, 16 grudnia 2020, 14:20

O Rosji w mediach mówi się to, na co sobie długo sama pracowała. Poza tym Rosja to nie jest dawna potęga w postaci Związku Sowieckiego i podległych mu państwach satelickich. O "Kissingerze" więc raczej należy zapomnieć, bo się nie kalkuluje. Bardziej prawdopodobne są NATOWskie czołgi na wagonach ciągniętych przez rosyjskie lokomotywy, gdyby ich dzisiejszym chińskim kolegom przyszła do głowy militarna rozróba w azjatyckiej części Rosji.

czwartek, 17 grudnia 2020, 17:20

Pierwsze zdanie ma dwa aspekty. 1. Nie ma pan o Rosji najmniejszego pojęcia, poza tym przyswojonym z mediów. O USA i Zachodzie zresztą też. 2. Jeśli o czymś lub o kimś mówi się tylko i wyłącznie źle, ponadto co chwila przecząc swoim własnym opiniom z poprzedniego zdania lub artykułu, to po prostu nie może to być prawda, cała prawda i tylko prawda. To oczywiste dla każdego, kto potrafi zrobić z własnego umysłu samodzielny użytek. O próbach korzystania z różnych źródeł informacji nawet nie wspominam. Jest to więc także rodzaj samooceny. Zdanie drugie jest z gruntu fałszywe. Może chodzą panu po głowie jakieś wielkie bitwy pancerne w stepie, ale to tak nie działa. Zachód ma kilka sposobów, żeby przeciwdziałać Chinom – trzy przychodzą mi do głowy natychmiast, to blokada surowcowa (Chiny maja znaczący deficyt surowców), blokada transportowa (Chiny są silnie uzależnione od wymiany handlowej z zagranicą) wojna (aż do jądrowej, gdyż USA są nadal jeszcze znacznie silniejsze w BMR od Chin i jeszcze mogą taką wojnę wygrać ponosząc duże, lecz akceptowalne straty). Współpraca rosyjsko-chińska niweluje wszystkie trzy ww. sposoby. Zdanie trzecie jest i prawdziwe i fałszywe. Odwrócony Kissinger się jak najbardziej kalkuluje (być może dawałby największe nadzieje na pożądany przez US rezultat), ale nie ma szans na realizację, bo Zachód sam go sobie uniemożliwił swoim działaniem. Zdanie ostatnie jest kwintesencją wszystkiego: jeśli Zachód jest głupi, to uważa Pan że Chiny też? Chiny rywalizują z USA o przywództwo w świecie, a nie z Rosją o zasoby Syberii. Być może Chiny podejmą „rozróbę w azjatyckiej części Rosji”, ale dopiero wtedy, kiedy NATO nie przyjdzie do głowy robić czegokolwiek bez pozwolenia z Pekinu. Na marginesie: kilka lat temu Chiny przekierowały znaczne strumienie finansowe na rozwój marynarki wojennej (głównie) i lotnictwa. Teraz to samo robią Amerykanie (kosztem wojsk lądowych – o tym jest ten artykuł) – jakie wnioski Pan wyciąga co do przyszłego pierwszoplanowego TDW? PS. Jak słyszę takich jak Pan, to oczami wyobraźni zawsze widzę kogoś perorującego słuchaczom, że niemieckie tanki mają pancerz z tektury, a my mamy najlepszą kawalerię świata. Niech Pan się nie martwi o Rosję, niech Pan się cieszy, bo teraz WP ma najelegantsze samochody terenowe.

hmm
środa, 9 grudnia 2020, 21:13

Bez żołnierzy nie zajmie się kraju. Chyba, że chodzi tylko o radioaktywną pustynię. Wtedy USA też taką się stanie. Samemu nie są wstanie prowadzić dwóch takich pełnoskalowych wojen. Co do działań z sojusznikami to Polacy się nie liczą dopóty nie będziemy mieć poważnej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Bez tego USA nie wyślą tu żołnierzy bo Oni szanują życie swoich nie to co MON z generalicją. U nas w Polsce mnogo chłopa.

Clash
czwartek, 10 grudnia 2020, 10:12

Nie o zajmowanie krajów chodzi a o kontrolowanie przepływów, Amerykanie nie muszą tu nawet wysyłać żołnierzy wystarczy sprzęt (przewaga technologiczna) do masakry npa. Osobiście uważam że jednak się pojawią aby podpisać się pod zwycięstwem - sukcesem. Wymyśl zasady porażka jest sierotą a sukces ma wielu ojców......

Wicher
środa, 9 grudnia 2020, 09:57

Za dużo frontów za mało pieniędzy. Trzeba ciąć wojska lądowe, żeby bylo co rzucić na Pacyfik. Wbrew temu co ludzie w Polsce uważają, Chiny są bardzo potężne i nowoczesne. USA mogą nie dać rady.

Jabadabadu
środa, 9 grudnia 2020, 18:47

Pacyfik jest bardzo, bardzo rozległy. Pochłonie każdą sumę pieniędzy.

Extern
czwartek, 10 grudnia 2020, 22:30

Ani Chiny ani Amerykanie nie myślą o walce na otwartym oceanie. Amerykanom chodzi o zamknięcie Chin w pierwszym łańcuchu wysp. Chińczycy chcą się przebić za Malakkę. Dlatego to będzie dużo operacji desantowych. Znowu robota dla Marines i lekkich amfibii. Do tego Abramsy niepotrzebne.

poniedziałek, 14 grudnia 2020, 17:12

Dla tego Chiny tworzą Nowy Jedwabny Szlak - lądowy i morski. Do Europy i Afryki, na Bliski Wschód: 1. Droga morska przez Cieśninę Malakka - może być zamknięta przez US i Indie, 2. Droga lądowa Azja środkowa, Iran, Turcja - zamknięcie wymaga udziału Turcji lub Iranu

wtorek, 15 grudnia 2020, 09:16

Coś się przerwało - cd. a to nieproste w przypadku Turcji i mało prawdopodobne w przypadku Iranu, lub w Azji środkowej, a to z kolei tylko razem z Rosją przeciw Chinom, bo gdy Rosja wystąpi z Chinami przeciw US, to raczej nie. 3. Droga lądowa przez Rosję - zamknąć może Rosja, 4. Północna Droga Morska - zamknąć może Rosja. Z transportem do ameryki Płd. jest gorzej. Wnioski: 1. Zamknięcie Chin w granicach łańcucha wysp nie jest takie proste. 2. Wepchnięcie Rosji w sojusz z Chinami to strategiczny błąd Zachodu. 3. Pamiętajmy, ze blokada morska to już w zasadzie wojna.

Davien
wtorek, 22 grudnia 2020, 15:04

Północna droge zamknie też USA i to bez problemu, o wiele łatwiej niz Rosja, droge ladowa tez zamkną choc jest to sporo trudniejsze i tez pomoc Rosji zbedna

Polak
środa, 9 grudnia 2020, 09:31

No to zostajemy goli i "wesoli"...

Tweets Defence24