Geopolityka

Rosjanie ws. Nuclear Sharing w Polsce: broń hiperdźwiękowa i dezinformacja przeciwko bazom [KOMENTARZ]

Polskie F-16 nie są dostosowane do przenoszenia broni jądrowej. Fot. Arnas Glazauskas/Lithuanian Air Force Base
Polskie F-16 nie są dostosowane do przenoszenia broni jądrowej. Fot. Arnas Glazauskas/Lithuanian Air Force Base

Rosyjskie media reagują na dyskusję dotyczącą ewentualnego przeniesienia broni jądrowej w systemie Nuclear Sharing do Polski. Cytowany przez "Niezawisimaja Gazetę" ekspert twierdzi, że wszystkie miejsca stacjonowania broni jądrowej, "nawet potencjalne", winny być pod wojskową kontrolą Rosji, a Moskwa może przeciwko bazom zastosować również broń hipersoniczną. W praktyce Rosja już podejmuje działania informacyjne, aby podzielić NATO i doprowadzić do osłabienia systemu sojuszniczego odstraszania.

Zdaniem "NG" zapowiedziane przez ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu ćwiczenia dowódczo-sztabowe z udziałem Floty Bałtyckiej są związane z czerwcowymi manewrami NATO, Allied Spirit. Manewry Allied Spirit odbędą się w Polsce - zaznacza dziennik i dodaje: "Tam właśnie, być może, zostanie z czasem przemieszczona amerykańska taktyczna broń jądrowa. Dla Moskwy jest to niepożądany scenariusz".

Cytowani przez gazetę eksperci uważają, że prawdopodobieństwo rozmieszczenia tej broni w Polsce jest minimalne. Ekspert wojskowy Jurij Nietkaczew w rozmowie z "NG" powiedział, że wypowiedź ambasador USA w Warszawie Georgette Mosbacher na temat tej możliwości miała na celu "zbadanie reakcji strony rosyjskiej". Dziennik przytacza też wypowiedź eksperta Brookings Institute i byłego ambasadora USA na Ukrainie Stevena Pifera, który nazwał wypowiedź Mosbacher złym pomysłem.

Jednocześnie - zauważa Nietkaczew - wszystkie, nawet hipotetyczne obiekty nuklearne Pentagonu w Europie, w tym taktyczna broń jądrowa w Polsce, powinny znajdować się pod stałą kontrolą wojskową ze strony Rosji. W razie wybuchu wojny zakłada się zapewne zniszczenie tej broni - powiedział ekspert. Jego zdaniem takie działania mogą stać się elementem planowanych ćwiczeń Floty Bałtyckiej. Ekspert zapewnia, że rosyjska broń hiperdźwiękowa, która pojawi się w przyszłości we Flocie Bałtyckiej "może w sposób gwarantowany zniszczyć wszelkie środki przenoszenia" amerykańskich ładunków jądrowych.

"Jeśli amerykańska broń jądrowa zostanie rozmieszczona w Polsce, to samoloty z głowicami jądrowymi mogą pojawić się w ciągu minut na przykład pod Kaliningradem, gdzie znajduje się sztab Floty Bałtyckiej i główna baza marynarki wojennej tej floty" - zaznacza "NG". "Zapewne biorąc to pod uwagę (minister obrony Rosji) Siergiej Szojgu powiedział w ostatnich dniach, że zachodni kierunek strategiczny jest najbardziej zagrażający bezpieczeństwu wojskowemu Federacji Rosyjskiej" - przypuszcza gazeta.

W maju w Niemczech odżyła debata nad udziałem Niemiec w natowskim programie nuclear sharing – udostępniania broni jądrowej w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego. Na początku miesiąca przewodniczący frakcji SPD w Bundestagu Rolf Mützenich opowiedział się za wycofaniem amerykańskiej broni jądrowej z Niemiec i za rezygnacją RFN z udziału w tym programie, zakładającym przenoszenie amerykańskich bomb jądrowych przez samoloty innych państw sojuszniczych.

15 maja ambasador Mosbacher napisała na Twitterze, że "jeśli Niemcy chcą zmniejszyć potencjał nuklearny i osłabić NATO, to być może Polska - która rzetelnie wywiązuje się ze swoich zobowiązań, rozumie ryzyka i leży na wschodniej flance NATO - mogłaby przyjąć ten potencjał i u siebie". MSZ Rosji w reakcji oświadczyło, że taki krok byłby jawnym naruszeniem Aktu Stanowiącego Rosja-NATO z 1997 roku.

KOMENTARZ:

Rosja już podejmuje działania informacyjne mające na celu rozbicie sojuszniczej spójności. Dyskusja o ewentualnym wycofaniu broni jądrowej z Niemiec została rozpoczęta przez lewe skrzydło SPD, czyli jedno z najbardziej prorosyjskich środowisk politycznych, a przewodnicząca partii Saskia Esken chwaliła się tym, że protestowała przeciwko NATO-wskiej broni jądrowej jeszcze w czasach Zimnej Wojny. Zakwestionowała też znaczenie rozmieszczenia rakiet Pershing dla upadku Żelaznej Kurtyny - co zdecydowanie wpisuje się w rosyjską narrację.

W reakcji na te płynące z Niemiec deklaracje, dyplomaci USA zasugerowali, że broń jądrowa może zostać przeniesiona do Polski, jeśli Berlin zaprzestanie wykonywania swoich zobowiązań sojuszniczych. Oznacza to, że sami Amerykanie - włącznie z krytykowaną powszechnie w Niemczech administracją Trumpa - woleliby utrzymać obecny stan i zachować niemieckie zdolności. Dopiero, gdyby Berlin zrezygnował z ich utrzymania, godząc w potencjał obronny NATO, dopuszczają ewentualną możliwość poszukiwania innych rozwiązań, w tym być może także rozmieszczenia tej broni w Polsce.

Rosjanie chcą więc - co najmniej wykorzystując działania niemieckiej lewicy - upiec "dwie pieczenie na jednym ogniu". Z jednej strony doprowadzić do wycofania taktycznej broni jądrowej z Niemiec (sami rozwijają różne systemy przenoszenia niestrategicznej broni jądrowej, co zresztą legło u podstaw wycofania się Moskwy z traktatu INF), z drugiej - zwiększyć podziały między sojusznikami. Jako dezinformację można też uznać wiązanie planowanych ćwiczeń Allied Spirit (i będących "odpowiedzią" na nie manewrów Floty Bałtyckiej) z ewentualnością rozmieszczenia taktycznej broni jądrowej w Polsce, bo to drugie jest bardzo odległą perspektywą i może mieć miejsce potencjalnie jedynie w wypadku, gdy Berlin złamie swoje zobowiązania sojusznicze. Natomiast deklaracje o tym, że Rosja może dążyć do zniszczenia pewne elementy infrastruktury NATO w Europie nie są żadną nowością, i pojawiały się jeszcze przed aneksją Krymu, np. w odniesieniu do systemów obrony przeciwrakietowej.

Z punktu widzenia Polski najważniejsze jest więc zabieganie o utrzymanie sojuszniczego potencjału odstraszania - najlepiej w takiej formie, jak jest obecnie. Jeśli jednak Niemcy z niego zrezygnują, wykluczanie z góry ewentualnego udziału Warszawy w systemie Nuclear Sharing byłoby błędem choćby z tego tytułu, że zapewni "powodzenie bez wysiłku" stronie rosyjskiej, de facto osłabiając pozycję Polski zarówno wobec Rosji, jak i państw zachodnich. Ewentualne wzięcie przez Polskę udziału w Nuclear Sharing to jednak - podkreślmy to jeszcze raz - bardzo odległa i nadal mało prawdopodobna perspektywa. 

 Jakub Palowski, informacja za PAP

Komentarze