Geopolityka

Rakiety Javelin na Ukrainie celem rosyjskiej propagandy [KOMENTARZ]

Fot. US Army
Fot. US Army

Nie dostarczamy nikomu wadliwych Javelinów. To jest czysty fake news i propaganda najgorszego sortu – oświadczyła Tina Kaidanow, Asystent Sekretarza Stanu USA ds. Polityczno-Wojskowych podczas rozmowy z dziennikarzami. Amerykanie odrzucają jako fałszywe sugestie, pojawiające się w rosyjskich mediach informacje, o wadach i przekroczonych resursach pocisków przeciwpancernych dostarczonych rządowi w Kijowie w kwietniu 2018 roku.

Nie dostarczamy nikomu wadliwych Javelinów. To oburzające sugestie. Dlaczego mielibyśmy robić coś takiego? To jest czystej wody fake news, jeśli chcecie to tak nazwać i propaganda najgorszego rodzaju. Szczerze mówiąc, to jest po prostu skandaliczne.

Tina Kaidanow, Asystent Sekretarza Stanu USA ds. Polityczno-Wojskowych

W ten sposób Tina Kajdanowa odpowiedziała na pytania dziennikarzy dotyczące doniesień o nieudanych odpaleniach pocisków Javelin dostarczonych na Ukrainę, które miały być spowodowane „przeterminowaniem pocisków”. Materiał na temat wadliwych rakiet rozpowszechniają kremlowskie media rządowe, takie jak RIA Novosti i Russia Today, ale też mniej znane rozsadniki propagandy jak portale EurAsiaDaily, Life.ru czy TopWar.ru. Z tych źródeł komunikat jest powielany w internecie.

Wszystkie doniesienia oparte są na kopi dokumentu, jaki miał przesłać szef ukraińskiego Kijowskiego Państwowego Biura Konstrukcyjnego „Łucz” (ang. Luch) Oleg Korostelew do Ołeksandra Turczynowa, przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. Z dokumentu ma wynikać, że ukraińska firma zbadała pocisk, który nie zadziałał podczas strzelania poligonowego w maju 2018. Z listu wynika, że przyczyną był – „defekt silnika napędowego pocisku, którego okres przydatności upłynął, ale został oficjalnie wydłużony przed wysłaniem na Ukrainę.” Dokument wymienia też inne rzekome defekty pocisków, które mogą zagrażać zdrowiu i życiu żołnierzy. Problem polega na tym, że taka analiza nigdy nie została zamówiona przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, nie mogła powstać i stanowi klasyczny przykład propagandowej fałszywki.

image
Rozpowszechniane przez rosyjskie media fałszywe pismo. Fot.: topwar.ru 

RBNiO Ukrainy oficjalnie zaprzeczyła, aby taka ekspertyza została zamówiona w firmie „Łucz”. Brak też podstaw, aby ukraińska firma „grzebała” w amerykańskich pociskach rakietowych. Z pewnością nie jest do tego uprawniona i raczej wątpliwe jest aby producent lub amerykańska administracja zgodziła się na tego typu działania.

Deputowany ukraińskiego parlamentu i ekspert ds. bezpieczeństwa Dmitry Tymczuk stwierdził, że całość nosi dość jasne ślady rosyjskiej wojny propagandowej. Współpraca ukraińsko-amerykańska jest jej celem od samego początku, a dostawy pocisków Javelin dla Kijowa były szczególnie atakowane.

Rosyjscy „eksperci” często nie tylko krytykują same dostawy, ale też twierdzą, że system Javelin jest nieskutecznym i przestarzały rozwiązaniem o zasięgu „tylko” 2,5 km którego przydatność dla Ukrainy jest wątpliwa. Bezpośrednio po dostarczeniu pierwszej partii 210 rakiet i 37 wyrzutni Javelin, Rosja podważała prawo użycia tego uzbrojenia przeciw separatystom, a prokremlowskie media utrzymywały, że dostawa „ma charakter symboliczny” i władze USA zakazały użycia tego systemu w Donbasie, co było oczywistą nieprawdą. Podstawą była oficjalna i krótka informacja, że dostarczone zestawy nie trafiły jeszcze na linię konfliktu w Donbasie, gdyż służą do szkolenia poligonowego ukraińskich operatorów.

Jeśli chodzi o sam aspekt techniczny, to w przypadku niemal każdego rodzaju uzbrojenia zdarzają się defekty. Wystarczy również zajrzeć na kanał YouTube, żeby odnaleźć liczne nagrania nieudanych odpalenia pocisków Javelin przez amerykańskich żołnierzy. Niemal wszystkie polegają na nieuruchomieniu się silnika marszowego, co powoduje, że pocisk spada kilka metrów od wyrzutni, wypchnięty z niej znacznie słabszym ładunkiem startowym. Jedna tego typu awaria na Ukrainie stała się okazją do dezinformacyjnej kampanii.

Cała ta historia pokazuje w jak szeroki sposób działają rosyjskie służby, starając się zaszkodzić amerykańskiej współpracy z Ukrainą i innymi krajami regionu. Prostym fałszerstwem doprowadzono temat do poziomu amerykańskiego Departamentu Stanu. Istotna jest więc nie tylko weryfikacja informacji, ale też postrzeganie ich kontekstu i źródeł z których pochodzą. Jest to szczególnie istotne w obszarach tak kluczowych jak bezpieczeństwo.

Komentarze