- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
„Rajd korporacyjny” w Armenii na Rosję. Są pierwsze groźby Kremla
Autor. www.defense.gouv.fr
Rosjanie po raz pierwszy przyznali, jakie straty polityczne i gospodarcze poniosą po decyzji armeńskich władz o nawiązaniu ściślejszej współpracy z krajami zachodnimi. I grożą Armeńczykom za ich dążenia do akcesji do Unii Europejskiej.
Były rosyjski minister obrony narodowej Siergiej Szojgu oświadczył, że działania podejmowane obecnie w Armenii wobec fabryk i całych sektorów przemysłu – w które Rosja zainwestowała „miliardy” – noszą znamiona podręcznikowego przykładu wrogiego przejęcia (tzw. rajdu korporacyjnego). Swoją opinię wygłosił na posiedzeniu Prezydium Rady Naukowo-Eksperckiej przy Radzie Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej 17 września 2026 roku. Szojgu poskarżył się, że „rosyjskie firmy działające w Armenii spotykają się z wrogim nastawieniem i rażącym stosowaniem podwójnych standardów”.
A wszystko to zostało spowodowane decyzją armeńskich władz o „zerwaniu więzi z Moskwą” i dążeniami armeńskiego rządu do coraz ściślejszej współpracy z Zachodem. Szojgu jako „absurdalny” przykład takich działań wskazuje na próbę odebrania Rosji prawa zarządzania armeńską koleją. Władze w Erywaniu uważają bowiem, że „utrudnia to integrację kraju z międzynarodową siecią kolejową”.
Szojgu starał się przy tym pokazać, jak dużo wysiłku i pieniędzy Rosja włożyła, by pomóc Armenii, szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego i energetycznego w latach dziewięćdziesiątych. Stwierdził nawet, że trzykrotny wzrost armeńskiej gospodarki to głównie zasługa członkostwa Armenii w Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej (EUG).
Oskarżał przy tym armeńskie władze o czysto koniunkturalne podejście do integracji regionalnej, polegające na korzystaniu z oferowanych przywilejów przy jednoczesnym braku jakiegokolwiek wkładu własnego. Co ciekawe, nie wskazuje tu tylko na zobowiązania wynikające z członkostwa w EUG, ale również z udziału w Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ). Rosjanie mają więc wyraźną pretensję, że Armenia nie wsparła ich w wojnie z Ukrainą.
Szojgu podkreślił także, że Rosja nie będzie finansować akcesji Armenii do Unii Europejskiej i wprost ostrzegł, że „każdy krok w tym kierunku niesie ze sobą obiektywne konsekwencje”. Co ciekawe, nie wskazał jednak, o jakie konkretnie konsekwencje chodzi.
Ale od Szojgu „dostało się” nie tylko Armenii. Wskazywał on na kwestię całego Kaukazu Południowego, zarzucając Europie i Stanom Zjednoczonym „dążenie do maksymalnego osłabienia Rosji i Iranu w tym regionie oraz narzucenia tam własnego porządku”. Państwa zachodnie mają wykorzystywać w tym celu „hasła integracji europejskiej” oraz obietnice „włączania tych państw w zachodnie struktury zarządzania (mające charakter kolonialny) w sferze politycznej, gospodarczej i kulturowej”. Według Rosjan efektem zerwania więzi państw Kaukazu Południowego z Rosją będą problemy wzdłuż ich granic.
Jedynym miejscem, gdzie udało się zażegnać kryzys, ma być Azerbejdżan. Według Szojgu: „niedawne problemy w stosunkach dwustronnych zostały przezwyciężone dzięki wspólnym wysiłkom Moskwy i Baku. Obecnie naszym wspólnym celem jest zapewnienie stabilnego rozwoju współpracy rosyjsko-azerbejdżańskiej, zgodnie z ustaleniami poczynionymi przez przywódców obu państw”.
W przypadku Armenii możliwość mocniejszej interwencji ze strony Rosji jest jednak bardzo ograniczona. W rosyjskiej 102. Bazie Wojskowej przebywa już bowiem tylko około 4000 rosyjskich żołnierzy, i to w większości nie w jednostkach przeznaczonych do walki. Siły zbrojne Armenii są więc wystarczająco silne, by odeprzeć atak tych pododdziałów. Z kolei dostarczenie tam posiłków z obszaru Federacji Rosyjskiej jest bardzo utrudnione.
Rosja nie ma bowiem bezpośredniego, swobodnego dostępu do swojej bazy: ani drogą powietrzną, ani morską, ani lądową, będąc geograficznie odseparowana od Armenii przez Azerbejdżan i Gruzję. I nawet przy obecnych, poprawnych stosunkach politycznych z tymi państwami, trudno jest przypuszczać, by zgodziły się one na utworzenie „korytarza” i przepuszczenie rosyjskich wojsk interwencyjnych.
Zachęcona tymi uwarunkowaniami Armenia zacieśnia więc nie tylko współpracę gospodarczą z krajami zachodnimi, ale również współpracę wojskową. Rosjanie w swoich mediach już zauważyli, że szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Armenii Edward Asrian oraz zastępca asystenta sekretarza obrony USA Andrew Loomis uzgodnili kwestie wspólnego szkolenia personelu i ćwiczeń wojskowych podczas spotkania w Erywaniu. Według agencji RIA Nowosti: „Podczas spotkania omówiono zagadnienia dotyczące armeńsko-amerykańskiej współpracy w dziedzinie obronności i strony wysoko oceniły obecny poziom tej współpracy”.
Dodatkowo w czerwcu na terytorium Armenii rozpoczęły się wspólne ćwiczenia wojskowe z udziałem USA pod kryptonimem „Eagle Partner-2026”. Jak na razie Rosjanie mogą na to tylko bezsilnie patrzeć i grozić.



