Geopolityka

Marine Le Pen - tajna broń Putina

Fot. oficjalny profil Marine Le Pen/Facebook
Fot. oficjalny profil Marine Le Pen/Facebook

Zwycięstwo prawicowego Frontu Narodowego w pierwszej rundzie niedzielnych wyborów lokalnych wprowadziło w szok całą scenę polityczną Francji. Większość politycznych komentatorów wygraną Marine Le Pen tłumaczy falą gniewu po paryskich zamachach oraz rosnącymi problemami z imigrantami z Bliskiego Wschodu i Afryki. Ale sukces Frontu Narodowego jest również efektem głębszego kryzysu gospodarczego i społecznego, którego funkcjonujący od dziesięcioleci układ dwupartyjny – socjalistów i konserwatystów - nie potrafił rozwiązać. Ta wygrana może być dla Marine Le Pen trampoliną do władzy w Pałacu Elizejskim, co z pewnością ucieszyłoby jednego z głównych rozgrywających na geopolitycznej szachownicy.

Po spektakularnych zwycięstwach w ubiegłym roku w wyborach gminnych, do Parlamentu Europejskiego oraz tegorocznych do władz departamentów, skrajnie prawicowy Front Narodowy (FN) może wygrać, według ostatnich sondaży (28% głosów), w sześciu regionach w pierwszej turze i trzech w drugiej turze 13 grudnia (na łącznie 13 regionów). Nurt konserwatywny (kierowany przez byłego prezydenta Nicolasa Sarkozego), może liczyć na 27% głosów. Partia prezydenta Francoisa Hollande’a, która w 2010 roku opanowała prawie całą Francję, teraz może liczyć 23,5%, co pozwoli jej rządzić jedynie w dwóch regionach.

Szefowa Frontu Marine Le Pen jest wielką faworytką na północy - w Nord Pas-de-Calais-Pikardia. Jej siostrzenica Marion Marechal-Le Pen wychodzi na prowadzenie na południu Francji (Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże). Z czwartkowego sondażu dla dziennika "Le Monde" wynika, że FN może również wygrać na wschodzie (Alzacja-Szampania-Ardeny-Lotaryngia), dzięki strategowi i jednocześnie „prawej ręce” Le Pen - Florianowi Philippot. Główne nurty polityczne w całej Francji, wspierane przez główne media, robią wszystko, aby utrzymać Marine Le Pen z dala od bram władzy. Lewicowy "Liberation" pisze wprost: „każdy, kto ceni Republikę, powinien zrozumieć, że mamy do czynienia z najgorszą możliwą sytuacją”. Główni rozgrywający francuskiej sceny politycznej zdają sobie sprawę, że zwycięstwo w lokalnych wyborach może być dla Frontu Narodowego trampoliną do objęcia władzy w całej Francji. Dlatego socjaliści wycofują swoich kandydatów w regionach, w których nie mają szans na wygraną i zachęcają swoich zwolenników do głosowania na partię Nicolasa Sarkozego, tworząc w ten sposób „republikański front”, który pozwoli wygrać w drugiej rundzie wyborów.

Obecne problemy socjalistów chciał wykorzystać Nicolas Sarkozy, który liczy na start z ramienia Republikanów w wyborach prezydenckich w 2017 r. Ewentualna porażka w wyborach lokalnych może zakwestionować jego przywództwo, co z pewnością wykorzysta jego główny rywal – były premier Alain Juppé. Komentatorzy francuskiej polityki przewidują, że nawet zwrócenie się przez byłego prezydenta do czynników zewnętrznych, takich jak kryzys uchodźców i niedawne ataki terrorystyczne w Paryżu mogą nie wystarczyć do utrzymania pozycji wśród Republikanów, którzy - podobnie jak socjaliści - chyba nie do końca potrafią zrozumieć, z jakimi problemami borykają się zwykli obywatele.

Badania opinii publicznej wskazują, że wysoka stopa bezrobocia oraz problemy gospodarcze Francji były głównymi powodami głosowania na Front Narodowy. Po zamachach w Paryżu, wyborcy FN częściej niż zwykle wskazywali jednak również obawy o bezpieczeństwo i problemy migracyjne. Brak w tej chwili badań, które wskazałyby, który z tych czynników przyciągnął nowy elektorat skrajnej prawicy. Bezrobocie we Francji jest najwyższe od 1998 r., w 2013 r. przekroczyło próg 10%. Wzrost PKB w drugim kwartale 2015 r. okazał się słabszy od oczekiwań ekonomistów. Francuska gospodarka znów osiągnęła zerowy wzrost. Główną przyczyną wyzerowania wzrostu francuskiego PKB była niższa dynamika wydatków konsumpcyjnych, która zmalała z 0,9% w pierwszym kwartale, do 0,1% kdk w drugim. Oznacza to, że społeczeństwo ma coraz mniej pieniędzy w portfelu. Kilkuletni kryzys gospodarczy musiał mieć wpływ na społeczeństwo, które nie uwierzyło po raz kolejny w obiecanki francuskich władz i zagłosowało na Front Narodowy. Analizując wyniki w poszczególnych regionach również łatwo zauważyć, że wpływ na wygraną PN miały zamachy terrorystyczne oraz problemy z imigrantami. Takim przykładem jest Calais, portowe miasto w północno-wschodniej Francji. Z jego brzegu widać Wielką Brytanię, przez to mają tu swój początek linie promowe do Wielkiej Brytanii. W pobliżu miasta jest początek Eurotunelu pod kanałem La Manche. To przyciągnęło tysiące imigrantów chcących przedostać się na Wyspy Brytyjskie. Na obrzeżach miasta imigranci założyli nielegalne miasteczko, w którym według najnowszych danych przebywa ich około 6 tysięcy. W mieście często dochodzi do starć z policją, która nie radzi sobie z napływem kolejnych imigrantów. W drodze do portu tworzą się korki, a mieszkańcy coraz częściej nie są w stanie dojechać na czas do pracy, czy załatwić podstawowych spraw. Mimo że statystycznie liczba przestępstw i wykroczeń w regionie na razie się nie zwiększyła, niemniej jednak bezradność miejscowych władz i narastające problemy zmęczyły mieszkańców powiatu Calais, którego mieszkańcy zagłosowali na Front Narodowy.

Przejęcie władzy w samorządzie pozwoli Frontowi Narodowemu na działania bezpośrednio dotykające społeczeństwa, co szczególnie może zaniepokoić muzułmanów. Przejęcie władzy lokalnej umożliwi wpływanie na politykę socjalną (w tym także na budownictwo komunalne), szkolnictwo. FN będzie miał możliwość wywierania wpływu na pracę policji w danym regionie, zwłaszcza żądać zdecydowanych działań wobec imigrantów, czy społeczności muzułmańskiej. To wszystko może doprowadzić do eskalacji konfliktów i dalszych podziałów w społeczeństwie. W dalszej perspektywie radykalizacja społeczności muzułmańskiej obejmie coraz szerszą grupę francuskich obywateli, a to ułatwi prowadzenie werbunku przez organizacje terrorystyczne.

Szefowa Frontu Narodowego apelowała do wyborców przed drugą turą wyborów regionalnych: „Poprawmy jeszcze nasz wynik. Dla wszystkich Francuzów jest przy nas miejsce na drodze do przyszłości”. Zdaniem niemieckiego „Der Spiegel” było to wezwanie do zwarcia szeregów przed wyborami prezydenckimi.

Prezydencja Le Pen dziś jest mało prawdopodobna. Mimo że prowadzi w większości prezydenckich sondaży, to dotyczą one pierwszej rundy. W najbardziej realistycznych scenariuszach wciąż nie ma szans w drugiej rundzie. Jednak Front Narodowy wyraźnie rośnie w siłę i trudno dziś ocenić, gdzie jest górna granica tego trendu. Aby przekonać mniej przychylnych, czy też niezdecydowanych wyborców, Front Narodowy będzie musiał ukryć swoje prawdziwe oblicze.

Chociaż głównym tematem strategii przedwyborczej Frontu Narodowego jest groźba "zalania Francji rzeszą imigrantów", to wpływ na dobry wynik wyborczy Frontu Narodowego miała zmiana taktyki Marine Le Pen. Front Narodowy przestał być kojarzony z antysemityzmem, zniosła ona również faszyzujący wizerunek, jaki miało to ugrupowanie. Marine Le Pen usunęła z władz partii swojego ojca, a następnie wybrała model działania. Najpierw stara się o wygranie na poziomie regionów w regionalnym rządzie, a dopiero potem chce iść dalej. Taka taktyka okazała się skuteczna. Przejęcie władzy lokalnej pozwoli FN na rozwinięcie struktur na poziomie samorządowym, co będzie miało niebagatelne znaczenie w prowadzeniu kampanii w kolejnych wyborach.

Prawdziwe oblicze Frontu Narodowego możemy jednak poznać w sławnym „Apelu do narodów Europy” z 2 kwietnia 2013 r. Prawdziwym celem FN jest przeprowadzenie referendum narodowego o wyjściu ze struktur Unii Europejskiej. Zresztą w tymże dokumencie, który można znaleźć na stronie internetowej FN, Marine Le Pen wzywa wszystkich członków UE do przeprowadzenia referendum w swoich krajach. Sojusz Północnoatlantycki jest uważany za instrument amerykańskiego imperializmu, który według Marie Le Pen należy zastąpić sojuszem strategicznym z Federacją Rosyjską. I w tym miejscu trzeba poruszyć kwestię finansowania Frontu Narodowego. O moskiewskiej pożyczce na preferencyjnych warunkach w wysokości 40 mln euro wie praktycznie każdy, kto choć trochę interesuje się polityką europejską. O interesie  Kremla natomiast już pisałem na łamach Defence24.pl w artykule z 8 lutego b.r. („Wysadzić Unię. Europejscy sojusznicy Putina”).

Władimir Putin w zachodnich krajach europejskich od dłuższego czasu nawiązuje ścisłą współpracę z ultraprawicowymi ruchami politycznymi kosztem lewicy, ponieważ ta druga straciła swoją skuteczność. Rosyjski prezydent nie kieruje się ideologicznymi pobudkami, lecz korzyściami dla prowadzonej przez siebie polityki. Zamierza przejąć część terytorium Ukrainy, natomiast w Europie Zachodniej poprzez kontrolowanych i zależnych od siebie polityków chce koncentrować się na demontażu Unii Europejskiej, a w dalszej perspektywie NATO. Pożyczka w wysokości 40 mln euro nie jest zresztą pierwszą, bowiem Front Narodowy Marine Le Pen wcześniej miał wziąć od rosyjskiego banku First Czech-Russian Bank pożyczkę w wysokości 9 mln USD. Le Pen od początku swojej kariery politycznej nie ukrywa sympatii do rosyjskiego prezydenta. Podczas jej wizyty w Moskwie 11 kwietnia 2014 r., liderkę francuskiej ultraprawicy przyjmowali wicepremier Dimitrij Rogozin i przewodniczący Dumy Państwowej Siergiej Naryszkin. Ona sama odwiedziła Krym już w 2013 r. Francuscy nacjonaliści podzielają poglądy Putina na zjednoczoną Europę oraz globalizację. Rząd w Kijowie uznają za nielegalny, natomiast krymskie referendum w ich mniemaniu było legalne. Sprzeciwiają się również sankcjom gospodarczym wobec Rosji. Francuska skrajna prawica stała się głównym sojusznikiem Rosji w Europie Zachodniej, przy czym należy podkreślić, iż uzyskała najlepszy wynik wyborczy do Europarlamentu. Władimir Putin zyskał więc poważnego gracza politycznego na europejskiej scenie. 

Marine Le Pen zakłada, że upadek Unii Europejskiej można osiągnąć jednostronnym wyjściem samej Republiki Francuskiej. Wraz z Unią Europejską zniknęłyby przysługujące jej obywatelom prawa w postaci przekraczania granic państw członkowskich czy wolność eksportu i importu towarów, usług i technologii, rozciągająca się także na kilkadziesiąt krajów nieczłonkowskich, mających z Unią umowy o wolnym handlu. Taki scenariusz z pewnością byłby korzystny dla Moskwy. Bez strategicznego projektu dla rozwoju gospodarczego i spadku bezrobocia, Front Narodowy prędzej czy później zwycięży także w wyborach powszechnych. Wówczas idee europejskiej otwartości ulegną niszczącemu efektowi domina.

Może warto przypomnieć członkom Frontu Narodowego słowa Charlesa de Gaulle'a opuszczającego urząd prezydenta: „Patriotyzm jest wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest miłość do własnego narodu; nacjonalizm wtedy, gdy na pierwszym miejscu jest nienawiść do innych narodów niż własny”.

Marek Połoński

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.