Geopolityka

Izraelski sygnał wobec Hezbollahu - wiemy o waszych rakietach

Fot. Israel Defense Forces - IAF atakuje wyrzutnie rakiet Hezbollahu, licencja CC BY 2.0, commons.wikimedia.org
Fot. Israel Defense Forces - IAF atakuje wyrzutnie rakiet Hezbollahu, licencja CC BY 2.0, commons.wikimedia.org

Hezbollah ma ukrywać swój potencjał rakietowy oraz infrastrukturę z nim związaną wśród obiektów cywilnych, w tym szkół oraz szpitali. Nie jest to żadne odkrycie, gdyż takie postępowanie charakteryzuje tą organizację z Libanu od lat, ale istotne jest samo pojawienie się tego rodzaju informacji po stronie izraelskiej - skierowanych ewidentnie do samego Hezbollahu, ale też do społeczności międzynarodowej.

Trwa, kolejna w historii, wojna nerwów pomiędzy Izraelem oraz libańskim Hezbollahem. Na łamach „The Jerusalem Post”, a także innych tytułów izraelskiej prasy, pojawiła się informacja o wskazaniu na 28 nieznanych dotychczas lokalizacji w Libanie związanych z arsenałem rakietowym Hezbollahu. Ta organizacja terrorystyczna, a jednocześnie również istotny element libańskiej sceny politycznej jest wspierana ściśle przez Iran. Obecnie może poszczycić się jednym z największych arsenałów rakietowych w całym regionie (do nawet 130 000 różnych pocisków rakietowych, zróżnicowanych oczywiście pod względem skomplikowania konstrukcji, siły rażenia oraz zasięgu). Stanowiąc tym samym priorytet dla planowania obronnego Izraela, traktowany jako pochodną obecnego napięcia izraelsko-irańskiego.

Wracając do kwestii nowych miejsc związanych z arsenałem pocisków rakietowych Hezbollahu, tym razem źródłem nie są izraelskie służby specjalne, a, co ciekawe, struktura badawcza określana jako ALMA Research and Education Center. Przy czym, rodzą się oczywiście głosy sceptyczne co do samego pochodzenia danych, ujawnionych właśnie przez Izraelczyków. Krytycy zauważają, że może to być zakamuflowany głos izraelskiej wspólnoty wywiadowczej, wysłany wobec Hezbollahu-Iranu, ale również stanowiący istotny sygnał dla społeczności międzynarodowej. Trzeba podkreślić, że założycielem ALMA (zgodnie z oficjalną stroną internetową) jest płk (rez.) IDF-u Sarit Zehavi. Ma to być organizacja non-profit i niezależne centrum badań i edukacji, specjalizujące się w wyzwaniach dla bezpieczeństwa Izraela na północnej granicy (również z opisu, znajdującego się na ich stronie internetowej).

Oficjalnie, analitycy ALMA Research and Education Center, w swojej pracy mieli zastosować przede wszystkim źródła OSINT, a więc bazować na coraz szerszych zasobach otwartych, dostępnych różnym użytkownikom na całym świecie. Zauważa się przy tym, że w późniejszym czasie część ze źródeł bazowych miała być usunięta przez rosyjskich internautów, wspierających Syrię, Iran oraz właśnie Hezbollah. Zdaniem, należących do niej, analityków, udało się właśnie ustalić potencjalne miejsca startowe, systemy zarządzania i kontroli arsenałem rakietowym, a także składy samych pocisków w rejonach o zabudowie mieszkalnej w Bejrucie. Podkreśla się również istnienie konstrukcji w słynnej Dolinie Bekaa oraz na południu Libanu.

Co więcej, część z nich ma znajdować się w bliskości szpitali, szkół, obiektów sportowych oraz restauracji. Wskazuje się, że jeden z elementów został zlokalizowany również w bliskości ambasady Iranu oraz libańskiego ministerstwa obrony. Stąd też, naturalnie jakiekolwiek uderzenie z powietrza strony izraelskiej może być związane z wystąpieniem strat wśród ludności cywilnej, w tym również dzieci. Hezbollah od lat stara się kamuflować swoich dowódców oraz zasoby, zarówno w obrębie budowania skomplikowanych konstrukcji podziemnych, ale również za pomocą żywych tarcz. Zdając sobie sprawę z nasycenia izraelskiego rozpoznania w powietrzu, zarówno za pomocą maszyn załogowych, jak i bezzałogowych oraz obserwacji satelitarnej.

Nie zaskakuje więc, że Hezbollah lokuje swoje kluczowe struktury dowodzenia, łączności, magazynów, itp. elementów militarnych w miejscach, które uniemożliwiają Izraelczykom przeprowadzenie wysoce precyzyjnego uderzenia z powietrza, bez obaw o straty wśród osób postronnych i wywołanie możliwej burzy medialnej po ataku. Według Izraelczyków nowe miejsca odnoszące się do potencjału rakietowego Hezbollahu mają być przede wszystkim przygotowane do rozwinięcia uderzeń za pomocą pocisków Fateh 110/M600 o zasięgu operacyjnym wynoszącym 300 km. Zasób tych ostatnich, po stronie Hezbollahu, może wynosić do nawet 600 pocisków. Przy czym, Hezbollah ma również dążyć, najpewniej wraz z Irańczykami, do uzyskania szeregu zmodyfikowanych pocisków o większym zasięgu.

Trzeba również odnotować, że to nie jedyny istotny sygnał względem Hezbollahu w ostatnich dniach. Albowiem również amerykański dowódca US CENTCOM, gen. Kenneth McKenzie, miał zaznaczyć, iż błędem Hezbollahu byłoby próbowanie jakichkolwiek operacji wymierzonych w Izrael. Zdaniem generała, nie skończyłoby się to dobrze. Strona irańska medialnie kontratakuje, przypominając izraelską interwencję w Libanie z 2006 r. (12 lipca-14 sierpnia) – specjalny filmik pojawił się np. na koncie Twitterowym irańskiej telewizji nadającej po angielsku. Trzeba pamiętać, że był to kluczowy moment w propagandowym postrzeganiu Hezbollahu w regionie, gdyż uderzenie Izraelskich Sił Obronnych nie przyniosło skutku strategicznego.

(JR)

Komentarze