Turcja zmienia politykę w sprawie Bractwa Muzułmańskiego? Desperackie kroki Ankary [OPINIA]

3 kwietnia 2021, 09:04
2021-03-31-turkkonseyi-02 (1)
Fot:www.tccb.gov.tr
Reklama

Wyraźne ochłodzenie relacji z USA po objęciu prezydentury przez Joe Bidena wymusiło na tureckim przywódcy Recepie Tayyipie Erdoganie rewizję jego polityki zagranicznej. Dotyczy to m.in. stosunków z państwami arabskimi, z którymi Turcja skonfliktowała się m.in. ze względu na stosunek do Bractwa Muzułmańskiego. Turcja twierdzi, że na poprawie relacji skorzystają obie strony ale państwa arabskie żądają dowodów zmiany dotychczasowej polityki Ankary.

19 marca pojawiła się sensacyjna informacja o gwałtownym zwrocie o 180 stopni w wieloletniej polityce Turcji w sprawie Bractwa Muzułmańskiego. Władze tego kraju miały zażądać od trzech nadających ze Stambułu egipskich stacji telewizyjnych powiązanych z Bractwem Muzułmańskim tj. alSharq, Mekamleen oraz Watan, by zaprzestały w swych programach atakowania władz Egiptu. Informację tę wkrótce potem potwierdzili przedstawiciele tych telewizji. Kilka dni wcześniej saudyjska telewizja al-Arabiya podała też, że liderzy Bractwa Muzułmańskiego mieszkający w Turcji zostali umieszczeni w areszcie domowym. Doradca prezydenta Turcji Yasin Aktay zaprzeczył jednak w rozmowie z prorządowym dziennikiem Yeni Safak by władze tego kraju planowały aresztowanie oraz ekstradycję egipskich opozycjonistów. Taki krok Turcji można uznać za wręcz desperacki zważywszy na to, że rządząca w tym kraju Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (tj. AKP, której liderem jest Erdogan) jest zwykle uważana wręcz za turecki odpowiednik Bractwa Muzułmańskiego. Organizacja ta została założona niemal 100 lat temu w Egipcie przez Hasana al-Bannę, a jednym z jej najważniejszych ideologów był Sajjid Kutb, który stworzył koncepcję nowoczesnego państwa islamskiego obejmującego wszystkie tereny zamieszkane przez muzułmanów.

To definiowało zarówno świeckie reżimy autorytarne jak i monarchie Półwyspu Arabskiego jako wrogów. Bractwo Muzułmańskie, które rozprzestrzeniło się w całym świecie arabskim (a także silne jest w europejskiej diasporze arabsko-muzułmańskiej), elastycznie podchodziło przy tym do metod osiągnięcia swoich celów, dopuszczając zarówno udział w procesie politycznym np. w wyborach, jak i walkę zbrojną, w tym zamachy terrorystyczne. Dlatego wiele państw, w tym w szczególności Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także do pewnego stopnia Arabia Saudyjska, traktują tę usiłującą wywrócić cały porządek polityczny w regionie organizację za terrorystyczną. Warto przy tym dodać, że organizacja ta nie ma jednolitej struktury, lecz stanowi niejako konfederację organizacji i partii politycznych aktywnych w poszczególnych krajach i dostosowujących swoje metody działania do lokalnych uwarunkowań, realizując jednak wspólny cel dalekosiężny. W tym kontekście AKP z całą pewnością nie jest i nigdy nie była filią Bractwa Muzułmańskiego ale łączyła ich wspólna ideologia, wizja roli religii w państwie oraz udziału ruchu islamistycznego w procesie politycznym. Sajjid Kutb został powieszony w 1966 r. w Kairze, a tysiące członków Bractwa Muzułmańskiego wypełniało cele więzień w takich krajach jak Egipt czy Syria. Sytuacja zmieniła się jednak wraz z wybuchem Arabskiej Wiosny w 2011 r. Bractwo zdołało wówczas przejąć władzę w Egipcie, Tunezji, Libii oraz Jemenie. W Syrii Bractwo Muzułmańskie odgrywało zaś kluczową rolę w szeregach opozycji pragnącej przejąć władzę. AKP przejęło władzę w Turcji 9 lat wcześniej i początkowo utrzymywało poprawne, a nawet kordialne relacje z reżimami prześladującymi Bractwo, w szczególności z Syrią. Było to realizowane w ramach polityki „zero problemów z sąsiadami”. Rewolucje Arabskiej Wiosny doprowadziły jednak do zmiany polityki Turcji, która uznała to za okazję do odbudowania swoich wpływów na obszarze dawnego Imperium Otomańskiego w oparciu o ideologiczne pokrewieństwo AKP i Bractwa Muzułmańskiego. Krótkoterminowo polityka ta dała pozytywne rezultaty, choć nie aż w takim zakresie jak się Turcja tego spodziewała.

Dotyczyło to w szczególności Egiptu czyli kolebki Bractwa, gdzie organizacja ta, jako jedyna posiadając dobrze zorganizowane struktury, z łatwością wygrała wybory parlamentarne i prezydenckie. Głową państwa w 2012 r. został Mohammed Mursi, który na początku rewolucji uciekł z więzienia. Erdogan we wrześniu 2011 r. odbył tournée po krajach arabskich, w których zostały obalone świeckie dyktatury (Egipt, Tunezja, Libia) i wszystko wskazywało, że dominującą rolę odgrywać będzie Bractwo. Tak się w istocie stało po wyborach jakie odbyły się w Tunezji w październiku 2011 r., w Egipcie między listopadem 2011 r. a czerwcem 2012 r. oraz w Libii w lipcu 2012 r. Gdy jednak Erdogan po raz drugi przyleciał do Kairu w listopadzie 2013 r. czujący się już wówczas mocno Mursi dał znać swojemu gościowi, że Bractwo Muzułmańskie nie zamierza uznawać tureckiego patronatu, lecz raczej zainteresowane jest stosunkami partnerskimi, przy wiodącej roli Egiptu w nowym świecie arabskim. Ten „nowy świat” szybko jednak legł w gruzach. W lipcu 2013 r. Mursi został obalony w wyniku sponsorowanego przez Arabię Saudyjską wojskowego zamachu stanu, a następnie razem z całym kierownictwem Bractwa Muzułmańskiego trafił do więzienia.

W Tunezji związana z Bractwem partia Ennahda zmuszona została oddać władzę na pocz. 2014 r. pod wpływem masowych protestów i, co prawda, wróciła później znów do rządu ale już nie jako dominująca siła. W Libii natomiast Bractwo Muzułmańskie przegrało kolejne wybory w 2014 r., ale odmówiło oddania władzy doprowadzając w ten sposób do wybuchu wojny domowej. W ten sposób turecka koncepcja zbudowania wpływów w świecie arabskim w oparciu o Bractwo Muzułmańskie nie tylko legła w gruzach, ale doprowadziła do ostrego konfliktu z niemal wszystkimi państwami arabskimi, w tym w szczególności z uznającymi Bractwo Muzułmańskie za organizację terrorystyczną Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi oraz Arabią Saudyjską.

W Libii Turcja wspierając powiązany z Bractwem Muzułmańskim ośrodek władzy w Trypolisie znalazła się w stanie wojny proxy z wspierającymi drugą stronę Emiratami. Z Arabią Saudyjską relacje pogorszyły się również po zabójstwie ideologicznie związanego z Bractwem Muzułmańskim Dżamala Chaszukdżiego, któremu Turcja udzielała gościny. Relacjom ze światem arabskim (z wyjątkiem Kataru) nie służyło tez zbliżenie turecko-irańskie m.in. w ramach trójkąta astańskiego (Rosja, Iran, Turcja). Ankara nie przyłączyła się też do kierowanej przez Saudów i Emiraty koalicji zwalczającej wspieranych przez Iran Hutich w Jemenie i to mimo, że zwalczany przez nich rząd jemeński oparty był w dużej mierze na Bractwie Muzułmańskim. Najgorsze jednak relacje wystąpiły na linii Ankara-Kair. Już w listopadzie 2013 r. oba kraje de facto zerwały ze sobą stosunki dyplomatyczne. Pierwszy krok w tym kierunku zrobił Egipt wyrzucając ambasadora Turcji, było to jednak związane z nieustającym wsparciem Turcji dla nielegalnego już Bractwa Muzułmańskiego. Przez kolejnych 8 lat oba kraje nie ustawały we wzajemnie wrogich gestach i działaniach. Erdogan wielokrotnie nazywał rządzącego w Egipcie Abdel Fattaha as-Sisiego „tyranem” i „zabójcą” oraz oskarżył go o zamordowanie w więzieniu Mohammada Mursiego, który zmarł nie odzyskawszy wolności w 2019 r.

Reklama
Reklama

W 2020 r. oba kraje znalazły się wręcz na skraju otwartej wojny, gdy wspierane przez Turcję libijskie oddziały rządu trypolitańskiego odrzuciły Libijską Armię Narodową popieranego przez Kair gen. Haftara i podeszły pod Syrtę i Dżufrę. Sisi dokonał wówczas koncentracji wojsk egipskich na granicy z Libią i zagroził interwencją jeśli linia Syrta-Dżufra zostanie przekroczona przez siły wspierane przez Turcję. Dla Egiptu miało to fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego kraju z kilku powodów. Po pierwsze, wsparcie Turcji dla Bractwa Muzułmańskiego połączone z przejęciem kontroli przez libijski oddział tej organizacji nad granicą libijsko-egipską, przy jednoczesnym powstaniu wojskowych baz tureckich w Libii, oznaczało groźbę wojskowego wsparcia dla egipskiego Bractwa Muzułmańskiego i w rezultacie wywołania wojny domowej (de facto wojny proxy) w Egipcie.

Po drugie, wzrost wpływów Turcji w północnej Afryce zburzyłby geopolityczną równowagę sił i zagroziłby interesom nie tylko Egiptu ale i innych sprzymierzonych z nim krajów arabskich z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi na czele. Dodatkowy element w tej układance pojawił się w końcu 2019 r. gdy Ankara podpisała z libijskim rządem trypolitańskim umowę w sprawie rozgraniczenia Wyłącznych Stref Ekonomicznych (EEZ) na Morzu Śródziemnym co było związane z próbą Turcji storpedowania projektu EastMed, czyli eksploatacji złóż gazu we wschodniej części Morza Śródziemnego. W odpowiedzi zarówno Egipt jak i Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie (i w mniejszym stopniu Izrael) zacieśniły współpracę, również wojskową, z Grecją i Cyprem. Po przeprowadzeniu potężnych manewrów morskich przez Egipt Turcja zrezygnowała z planu przeprowadzenia własnych u wybrzeży Libii, co Egipt uznawał za wojskową prowokację Ankary.

W 2020 r. sytuacja rozwijała się wyraźnie na niekorzyść Ankary. W końcu grudnia 2019 r. Erdogan odwiedził Tunis próbując namówić Tunezję by włączyła się w konflikt libijski jako sojusznik Ankary i zgodziła się na militarną obecność Turcji w tym kraju. Turcja miała podstawy sądzić, że plan ten się powiedzie, gdyż we władzach znów była wywodząca się z Bractwa Muzułmańskiego i sympatyzująca z Ankarą Ennahda. Niemniej przeciwne były partie świeckie, a ostatecznie pomysł ten zablokował prezydent Tunezji Kais Saiid. W sierpniu 2020 r. Kair podpisał natomiast umowę o rozgraniczeniu EEZ z Atenami, która, oczywiście, była sprzeczna z umową Ankara-Trypolis.

Kolejnym istotnym ciosem w ekspansjonistyczne plany Turcji było zbliżenie między Egiptem a częścią obozu trypolitańskiego w Libii co skutkowało odrzuceniem w sponsorowanych przez ONZ wyborach nowych kompromisowych władz tego kraju wspieranego przez Rosję i Turcję duetu Aquilla Saleh-Fathi Bashaga i dalszym umocnieniem się politycznych wpływów Kairu w Libii. W 2020 r. Erdogan mógł liczyć jeszcze na wsparcie ze strony USA jednak po wyborze Bidena szybko okazało się, że USA zamierza zaostrzyć kurs wobec Ankary. Sygnały wychodzące ze strony prorządowych mediów i polityków w Turcji dotyczące gotowości do resetu relacji amerykańsko-tureckich i podkreślające wspólne interesy obu państw zderzyły się z lodowatą reakcją nowej ekipy w Waszyngtonie. Biden nie zadzwonił do Erdogana, a z Departamentu Stanu zaczęły płynąć kolejne oświadczenia potępiające łamanie przez Turcję praw człowieka.

Ponieważ zarówno Egipt jak i Arabia Saudyjska i w mniejszym stopniu Zjednoczone Emiraty Arabskie również mają problem z nowym podejściem USA do kwestii demokracji i praw człowieka u swoich sojuszników więc Erdogan uznał, że kraje te mają interes w połączeniu sił z Turcją i wspólnemu stawieniu czoła nowej sytuacji. Wysyłane przez Ankarę sygnały o chęci normalizacji relacji z Egiptem, Arabią Saudyjską oraz Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi nie zostały przez te kraje odrzucone, ale jednocześnie nie zostały też przyjęte z entuzjazmem. Warto przy tym dodać, że faktycznie rządzący w Arabii Saudyjskiej Mohammad bin Salman wykazał się znacznie większym pragmatyzmem w relacjach z nowymi władzami USA unikając (w przeciwieństwie do Turcji) wypowiedzi i działań, które mogłyby prowadzić do dodatkowych zadrażnień. Przede wszystkim jednak plany resetu relacji turecko-arabskich rozbijały się o odmienność oczekiwań obu stron.

Dla Ankary kluczowe było doprowadzenie do zerwania przez Egipt, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabię Saudyjską współpracy z Grecją oraz Cyprem, podczas gdy państwa arabskie wyraźnie dały Turcji do zrozumienia, że warunkiem ocieplenia relacji jest realna zmiana polityki Turcji w zakresie szkodzenia interesom tych krajów, w tym w szczególności wspierania Bractwa Muzułmańskiego. Dlatego też sygnały płynące z Ankary nie zablokowały kolejnych niekorzystnych dla Turcji wydarzeń m.in. przeprowadzonych w połowie marca saudyjsko-greckich manewrów lotniczych na Krecie. Turcja nawet nie ukrywała swego rozczarowania takim rozwojem sytuacji. Sygnał o zmianie kursu Turcji w sprawie Bractwa Muzułmańskiego został przyjęty przez Kair z zadowoleniem i doszło do pierwszych od 8 lat kontaktów dyplomatycznych między oboma krajami. Do pełnej normalizacji, a w szczególności do zmiany kursu Egiptu w sprawie sytuacji na Morzu Śródziemnym i relacji z Grecją jest jednak bardzo daleko.

Turcja kusi Egipt tym, że według tureckiej koncepcji rozgraniczenia EEZ na Morzu Śródziemnym egipska strefa jest większa niż wynika to z umowy egipsko-greckiej. Nie jest to jednak argument przekonujący gdyż kompleksowa współpraca Egiptu w ramach Forum EastMed z Grecją daje temu państwu znacznie większe korzyści związane ze sprzedażą gazu. Kluczowe znaczenie ma też całkowity brak zaufania do tureckiego przywódcy, który wielokrotnie już zmieniał swoją politykę. Trudno sobie też wyobrazić szczyt Erdogan-Sisi po inwektywach, które padały w ostatnich latach. W szczególności byłoby to kłopotliwe dla Erdogana. Dlatego wątpliwe jest by doszło do czegokolwiek więcej poza względną normalizacją stosunków dyplomatycznych.

Państwa arabskie nie zaryzykują wycofania się ze współpracy z Grecją nie mając pewności, że Erdogan rzeczywiście zwróci się przeciwko Bractwu Muzułmańskiemu. To zaś jest póki co wątpliwe. Erdogan ma bowiem świadomość, że wywołałoby to negatywne reakcje w jego elektoracie, a także pozbawiłoby wpływu na „arabską ulicę”. Nieprzypadkowo informacje o zwrocie w polityce w stosunku do Bractwa Muzułmańskiego zbiegły się z decyzją Turcji o wystąpieniu z Konwencji Stambulskiej. Niewątpliwie miało to ograniczyć niezadowolenie wśród islamistycznej bazy wyborczej AKP i Erdogana. Na dłuższą metę jednak takie balansowanie na cienkiej linie może zakończyć się porażką Erdogana i powrotem do dawnego kursu.

Tymczasem opozycja już zadaje niewygodne pytania o cel kilkuletniej polityki konfrontacji z państwami arabskimi skoro teraz Turcja wycofuje się z głównego powodu konfliktu: wsparcia dla Bractwa Muzułmańskiego. Teoretycznie Erdogan może zagrać jeszcze jedną kartą oferując państwom arabskim przyłączenie się do ich antyirańskiej polityki. Turcja i tak znajduje się obecnie na skraju konfliktu z proirańskimi oddziałami Haszed Szaabi w Iraku. Ale pełna konfrontacja z Iranem też może Turcję dużo kosztować i nie daje wcale gwarancji zrekompensowania tego dzięki ewentualnej poprawie relacji z państwami arabskimi, zwłaszcza że nie są one zainteresowane wzrostem wpływów Turcji m.in. w Afryce. Zbliżeniu nie służy też to, że Turcja próbuje objąć przywództwo w świecie islamskim tworząc alternatywne struktury do tych, które kontrolowane są przez Saudów.

Reklama
Reklama

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 113
Reklama
Aha
środa, 7 kwietnia 2021, 22:12

Milutki, znasz jakies opracowania (mogą być anglojęzyczne) dotyczące sytuacji rynku pracy w Turcji? Recep jest liberałem gospodarczym czy raczej to socjalista narodowy (nie mylić oczywiście ze znanym narodowym socjalizmem). Jak podatki, jak urlopy, pensja minimalna itd. itd. jakie programy socjalne typu 500+

Adam Pol
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:08

Im Turcja silniejsza, tym bardziej to Polsce na rękę, bo Rosji osłabi to wpływy w regionie Bliskiego Wschodu i Morza czarnego i - finalnie - samą Rosję. Tak więc co by nie myśleć o Erdoganie, to nad Wisłą trzeba za niego trzymac kciuki.

Husarz
środa, 7 kwietnia 2021, 14:44

Ta, a myślisz że gdzie wtedy Putin skieruje projekcję siły? Na nas między innymi. W żelaznym interesie Polski leży, żeby Rosja i Turcja miały takie same siły, żeby był balans i żeby wzajemnie się szachowały.

klaun-szyderca
czwartek, 8 kwietnia 2021, 12:22

Ale jak niby Turcja która ma póki co zero atomówek ma szachować Rosję która ma ich niemal 8 tysiecy, w tym chyba ze 2 tysiące taktycznych ? Każda pełnoskalowa wojna między stroną bez atomówek i stroną z atomówkami jest meczem do jednej bramki. Turcji d... w takiej sytuacji ratuje tylko przynależność do NATO ( i atomówki USA ). Tak jak i nam, nawiasem mówiąc...

dim
środa, 7 kwietnia 2021, 21:02

a skąd wie Pan że będą "szachować się", zamiast np. wspomóc się i osłaniać sobie (w praktyce) wzajmnie boki ? Raz już mieliśmy ten przykład, a był to ostatni raz, gdy Turcji cośkolwiek zagrażało - Rosja natychmiast przysłała Turcji pociągi z zaopatrzeniem wojennym. Dzięki czemu Turcja z wielkim trudem, ale pokonała Greków w bitwie o okręg Ankary (Bitwa nad rzeką Sakaryą, 23 sierpnia do 13 września 1921). Który, w wypadku porażki, Turcja zmuszona byłaby wymienić, oddając Grekom okręg Konstantynopola. Czyli, że Rosja RAZ JUŻ WYBRAŁA w identycznym jak dziś sporze, wsparcie Turcji, a nie Grecji. Zgadywałbym, że i drugi raz wybierze tak samo, jeśli wiązać się to będzie z jej własnym interesem imperialnym. Czyli, że wzmacniając Turcję, Europa łudzi się czymś przeciwnym, do rzeczywistości.

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:53

Turcja obecnie dba aby nie być otoczona tylko przez Rosję i wspiera wszystkie państwa w wyjściu z Rosyjskiej strefy wpływów, pomaga m.in Ukrainie i Gruzji. Takie podejście jest w interesie Polski tym bardziej że Polska sama nie robi nic w tym temacie i musi liczyć na działanie innych . Turcja jednak nie jest w stanie wojny z Rosją ani nie jest skazana na miłość zachodu . Jeżeli Turcja będzie zagrożona np. od strony zachodu to bajbardziej będzie współpracować z Rosją. Jeżeli zachód chce uniknąć rosyjsko tureckiej współpracy to musi traktować Turcję po partnersku i posiadać kontrpropozycję

dim
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 16:07

A grecka prasa podaje dziś, że sułtan aresztował właśnie 10 emerytowanych najwyższych wojskowych marynarki wojennej. Należeli do sygnatariuszy listu do rządu, w którym ośmielili się - co za bezczelność w państwie po turecku demokratycznym ! - wyrażać swój pogląd co jest dla ich Ojczyzny strategicznie lepsze, w kwestiach morskich. Ba ! Próbowali nawet rządowi coś doradzać ! W dodatku bunt jawny, gdyż ów list podpisało ponad 100 emerytowanych dowódców łącznie. Sułtan, w swej ogromnej dobrotliwości, natychmiastowo aresztować kazał jedynie tych najwyższych stopniem. Pozostałych aresztuje zapewne dopiero po zastanowieniu.

Roman
środa, 7 kwietnia 2021, 18:09

kol. Dim, tylko może warto dodać jaki był kontekst aresztowania owych 10 emerytowanych admirałów tureckiej marynarki wojennej. Czy grecka prasa nie podała iż 103 emerytowanych admirałów podpisało list otwarty w którym przestrzega przed pomysłami wyjścia Turcji z konwencji Montreux z 1936 r. regulującej prawo przepływu statków i okrętów wojennych przez cieśniny czarnomorskie. Ten list otwarty zdenerwował mocno Erdogana i stąd aresztowanie owych 10 admirałów.

Gulden
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 14:35

A ja powiem tam.Alternatywa dla arabów,umiarkowanych arabów,wyznawców islamu,no szeroko pojętych mieszkańców tego regionu,którą usiłuje zbudować Erdogan jest wcale zachęcająca.Dlaczego?Już tłumaczę.Wiadomo,jest tam dość silny rygor,facet trzyma za pomocą armii,służb kraj w ryzach.Racja,nie ma co do tego wątpliwości.Tylko,że na tle tego,co przykladowo wyprawiają u siebie saudowie,czy irańczycy(mówię tu o głównych państwach,nie chcę się rozdrabniac na poszczególne kraje),prezentuje się jego oferta wcale nieżle.Erdogan pozwala mniejszościom(choćby Kurdom,a ma ich na swoim terenie miliony)oddychać,pracować,żyć.Jak zaczynają szumieć-wiadomo,bierze się za nich.Jakby nie patrzeć jest to kraj o WIELE bardziej otwarty na zachód,świat w ogóle.Kulturowo dość różnorodny,cywilizacyjnie jak na region-tolerancyjny,prawda?I to jest to co jest solą w oku sąsiadów.Ba,mało tego w poszczególnych krajach regionu są SPORE mniejszości tureckie(czy tam tureckojęzyczne,jak zwał tak zwał),które po odpowiedniej"obróbce" zaakceptują jakąś tam zależność od Ankary.Wiadomo jak się kiedyś Osmanie po regionie rozrośli,prawda?I moim skromnym zdaniem.Erdogan właśnie w taką grę gra.Choćby w temacie Azerbejdżanu,prawda?I to się na dłuższą metę opłaca,choćby jest już plus,że taki Azerbejdżan w razie czego nie pozostaje face to face z FR.To zakrojona na lata strategia.A to że to w zęby kłuje szyitów w Iranie i wahhabitów w Arabii Saudyjskiej to nic dziwnego.Bo ludzie u nich na miejscu widzą,że można żyć inaczej.

Milutki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:28

Generalnie tak właśnie jest. Muzułmańska Turcja błagajaca o przyjęcie do UE nie wzbudzała szacunku i nie była komukolwiek wzorem do naśladowania. Muzułmańska Turcja która chciała stworzyć w świecie muzułmańskim chociaż część tego czym jest UE i odnosząca sukcesy jest wzorem dla milionów muzułmanów, władze AS i ZEA wiedzą jednak że w takim nowym muzułmańskim świecie nie ma dla nich miejsca, wzorem będzie turecki system władzy. Demokratyczny Egipt (największy arabski kraj) odnoszący sukcesy i budujący współpracę w świecie islamu dla AS i ZEA jest czerwonym światłem, oni wiedzą że wtedy zostaną obaleni przez własne narody, zamiast tego obalili demokratyczną władzę Egiptu I sprowadzili Egipt do roli swojego wasala utrzymywanego w biedzie i korupcji. USA, Francja, Rosja wspierają AS i ZEA, oni też nie chcą stracić swoich politycznych wpływów, im wszystkim zależy na chaosie i biedzie na Bliskim Wschodzie, wtedy ich interesy zostaną zachowane, USA będzie kontrolować Bliski Wschód, Francja będzie budować swoją frankonską Afrykę, Rosja też będzie potrzebna dyktatorom do rządzenia. Problemem pozostaje Turcja która nie dała się sterować z zewnątrz, Turcja dlatego jest izolowana w każdy możliwy sposób, oczerniana jako nacjonaliści islamiści , każdy wróg Turcji staje się ich przyjacielem, Fetulllah Gulen, którego nauk nikt na zachodzie nie zna i nie rozumie jest przedstawiany jako ofiara, Zachód walczył z komunizmem ale jeżeli komuniści walczą z Turcją to stają się partnerami dla zachodu, AS i ZEA mają prawa religijne ale Zachodowi Turcja jest islamska, Grecja rzekomo broniąca chcrzescijaństwa przymierza się z muzułmanskimi AS i ZEA. Oni teraz każdej metody się złapią aby Turcję zniszczyć, a Turcja się im nie daje

Kaszub
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:50

Egipcjanie nie są Arabami! Oczywiście w większości to Muzułmanie.

Milutki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:06

Egipcjanie twierdzą inaczej

Ciekawy
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:18

I co z tego, że twierdzą?

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:24

Nie tylko oni tak twierdzą, wszyscy inni Arabowie też uważają Egipcjan za Arabów. Tak się Egipcjanie czują

Ciekawy
czwartek, 8 kwietnia 2021, 11:09

Co z tego, jak genetycznie nie są?

ret
piątek, 9 kwietnia 2021, 10:02

Narodowość jest w genach zapisana?

Viktor
niedziela, 4 kwietnia 2021, 13:01

Erdogan stawiał na bractwo a ci pokazali mi palec

i?
sobota, 3 kwietnia 2021, 23:04

Moze kiedys Turcja w koncu przestanie mordowc i okupwac Kurdow

Milutki
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 00:41

Turcja ani nie morduje ani nie okupuje Kurdów. Okupacja oznacza zajęcie czegoś co należy do kogoś innego, Turcja Kurdów nie może okupywać bo oni nic nigdy nie mieli

Eee tam
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 12:19

Kurdowie byli już dawno u siebie jak Turcy jeździli na konikach gdzieś po Azji Środkowej

Milutki
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:12

Tak Kurdowie byli i są u siebie tak jak w Polsce każdy kto kupi działkę i wybuduje dom jest u siebie.

kdnbdli
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:19

Hetyci, bo Kurdowie to właśnie Hetyci, byli w na terenie Turcji znacznie wcześniej niż wy.

Milutki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 19:22

Turcy są potomkami m.in rdzennych mieszkańców Anatolii, Hetytów też w jakimś stopniu. Między Hetytami a Kurdami nie ma ciągłości , hetyckość Kurdów to wytwór odtwórczego szukania przodków, każdy mieszkaniec Bliskiego Wschodu jest w jakiej części potomkiem Hetytów

ojdm;sol
czwartek, 8 kwietnia 2021, 11:10

Turcy to napływ. Nie mają nic wspólnego z Hetytami.

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 20:51

Otóż nie, Turcy to ludność wpływowa i miejscowa , wszystkie badania antropologiczne i genetyczne to potwierdzają, Internet służy pomocą w znalezieniu informacji

...
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 11:45

Art. 1. Prawo narodów do samostanowienia 1. Wszystkie narody mają prawo do samostanowienia. Z mocy tego prawa swobodnie określają one swój status polityczny i swobodnie zapewniają swój rozwój gospodarczy, społeczny i kulturalny. 2. Wszystkie narody mogą swobodnie rozporządzać dla swoich celów swymi bogactwami i zasobami naturalnymi (ONZ, NY 1966)

Milutki
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:14

Naród nie jest dany raz na zawsze ale powstaje i ewoluuje , Turcy pozwolili istnieć Kurdom i dlatego Turcja jest państwem Kurdów. Po zatym nie ma jasnej granicy gdzie się naród zaczyna a gdzie jest jeszcze grupa etniczna.

Chyżwar dawniej Marek
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:21

Jacy dobrzy. Pozwoli istnieć, a przecież mogli zabić...

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:27

Mogliby bardziej dbać o asymilację np 200 lat temu

Dejwien
środa, 7 kwietnia 2021, 14:46

Dokładnie tak, bo w państwie islamskim by ich zgładzili. Czego nie rozumiesz?

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 8 kwietnia 2021, 11:14

Turcy nie lepsi. Wyrżnęli Asyryjczyków, Greków pontyjskich i Ormian.

piki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 15:01

Per ewolucja narodu i wciskanie w grupę etniczną odbierasz Kurdom prawo do Państwa??? Ciekawe manipulacje.......

Eee tam
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:20

Kurdowie to Indoeuropejczycy jak niemal wszyscy ludzie w Europie a Turcy to imigranci z Azji Środkowej co zajęli greckie Bizancjum więc może trochę pokory w mównieniu kto jest a kto nie narodem

Milutki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 11:54

Kurdowie byli grupą etniczną, tak jak wiele innych grup przez setki lat i nigdy nie tworzyli i nie chcieli tworzyć państwa, dopiero późniejsi europejscy kolonialisci im powiedzieli że powinni, wśród Kurdow niektórzy dalej wierzą byłym kolonistom, ale Turcja powstrzymuje ich przed tymi destrukcyjnymi działaniami . Francja powstała z zajęcia rzymskich ziem przez plemiona zwane barbarzyńcami ale nikt nie twierdzi że Francuzi są obcy względem kogokolwiek we Francji, z Turkami podobnie

i
wtorek, 6 kwietnia 2021, 21:44

Mysle ze nie masz wiedzy. USA np powstalo ledwo ponad 200 lat temu. To ze Narod w tej chwili nie ma panstwa nie znaczy ze nie istnieje. Poprstu musisz sie poedukowac.

Eee tam
wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:10

Francuzi to Indoeuropejczycy więc porównanie jak kulą w płot a ludy tureckie są ze środkowej Azji i ledwo z 800 lat temu przyszły do Europy i na Bliski Wschód dlatego Arabowie też ich nie tolerują bo oni to zaś ludy Semickie razem z Żydami od zawsze u siebie na Bliskim Wschodzie

Milutki
wtorek, 6 kwietnia 2021, 19:27

A kto powiedział gdzie jest granica do której Turcy mogą dojść a do której nie ? Tak samo kto tak zderiniował gdzie jest granica do której Frankowie mogą dojść?

Ech
sobota, 3 kwietnia 2021, 22:58

Dla typowego Polaka - wsztscy Islamisci - sa tacy sami, a roznice i spory pomiedzy nimi nie dostrzegane. Z koleii dla ludzi typu Davien - jesli jakis terrosta Islamiski walczy z Rosja jest ok, jesli przeciw USa - zle. Na tym tle Jak zwykle ciekawy artykul i duzo glebszy niz powieszchowne nie analizty tylko raczej "postrzeganie"

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:31

Słowo islamista przestaje już cokolwiek konkretnego znaczyć. To słowo zaczęło być propagandowym określeniem, Rosji, USA , Europy, ZEA, AS i ich popleczników na przeciwników politycznych na Bliskim Wschodzie i tych którzy chcą ułożyć ten region bez zagranicznej kontroli

Ech
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 22:50

Z wyznawcow Islamu najbardziej szanuje Iran i Persow. Na drugim miejscu Kurdow (za to ze walcza o wolnosc) I Palestynczykow (za to ze walcza z silniejszym) Turcja - po srodku listy - plus za inwestycje we wlasna zbrojeniówke, (nie to co my) Kraje Arabskie - wlasciwie poniekad to zdrajcy, bo sprzedaja sie dla USa za Rope i ochrone. Indonezja i Bangladesh - Islam na luzie, mozna pojechac na wakacje. Sa jeszcze dyktatorzy Islamscy - w sumie osobiscie wolalbym nawet Saddama czy KAdafiego niz to co sie teraz tam dzieje.

Gojan
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 10:59

@Milutki, co to znaczy, że islamiści: "chcą ułożyć ten region bez zagranicznej kontroli"? Region, to inaczej strefa wpływów! Czyli dobrze napisałeś: islamiści opanowują ościenne państwa, takie jak Syria, Egipt, Libia, Tunezja, bez pytania o zgodę zaatakowanych społeczeństw, i nie chcą, aby wtrącały się do tego państwa spoza "ich regionów”. Podobnie było przed II wojną światową: Hitler, Stalin, Mussolini i Japończycy "układali swoje regiony" wg własnego uznania i nie podobało im się, że imperialiści z Wlk. Brytanii i USA wtrącali się do tego. Prezydent Erdogan zapomniał chyba, że w krajach arabskich jest b. silny resentyment antyturecki, ze względu na kolonialną przeszłość Imperium Osmańskiego. Grając na imperialną nutę, Erdogan obudził stare obawy i nie pomogło mu odwoływanie się do „wspólnych wartości islamskich”. Co więcej, Arabowie w Syrii widzą, że "ich" Państwo Islamskie, wspierane przez Turcję, było także wspierane przez Izrael - czyli że jest antysyryjskim narzędziem w rękach Turcji i Izraela.

Milutki
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 19:16

Nie ma jednych islamistów ani tym bardziej jednej strefy wpływów przez nich tworzonych, tak jak w Europie nie ma strefy wpływów chadeków czy konserwatystów. Antyturecki eesentyment chociaż wyolbrzymiany jednak istnieje, Turcja pracuje aby się zmienił

wert
środa, 7 kwietnia 2021, 09:11

państwo islamskie stworzone poparciem tureckiej bezpieki to nie byli islamiści. Kolumny cystern irackiej i syryjskiej ropy wywożone do turcji to fatamorgana. Ciekawa teoria ale chyba obalona praktyką. turcja faktycznie ciężko pracowała

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:33

Cysterny ropy były też wyłożonych ISIS do Asada. To normalne, w obliczu powstania tworu politycznego ISIS Turcja zabezpieczyła swoje terytorium i zobaczyła że walka zbrojna nie jest konieczna, można chociaż tymczasowo ustabilizować relacje i pokój kupić. Była propozycja Turcji do szerszej akcji zbrojnej z USA , ale USA odmówiło, bo miało swoje interesy w walce z Iranem i wybrało bardziej sobie usłużnych ocalanowych komunistów

Eee tam
niedziela, 4 kwietnia 2021, 11:50

No jak któryś walczy z Rosją to dobry a jak z USA to zły całkiem logiczny przekaz więc o co chodzi?

Ech
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:50

O bezsens. Chyba ze dla Ciebie to logiczne, jesli ZSRR atakuje Afganstan to "podbija niepodelgly narod", a jesli USa atakuje Afgastan to "niesie wolnosc". Zalezy na jakim poziomie dziala Twoj umysl poprostu.

Kiks
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:29

USA miało powód nawet nie zaatakować Afganistan tylko zaczać działać na jego terenie, bo to różnica. A ruscy faktycznie najechali Afganistan. Tylko powody były inne. U ruskich jak zawsze te same.

criss
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 08:55

Rosjanie weszli do Afganistanu w celu wsparcia "swoich". Amerykanie zostali zaatakowani przez ukrywanych w Afganistanie "gości". To jest jednak spora różnica.

Ech
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 11:31

Atak na Word Trade Center byl dokonany przez 19 Saudyjczykow. (Nie Afganczykow) JAk wiesz Saudyjczycy to sojusznicy USa w tamtym rejonie. Osama Bin Laden byl bylym agentem CIA a w liscie wyslanym do mediow o przyznaniu sie do ataku na WTC mowil ze powdem jest to ze "amerykanie maja bazy wojskowe na Swietej Ziemi nieopodal Mekki". Nie byl wiec to powod zwiazny z Afgastanem w zaden sposb. Ostatecznie zabili go...w PAkistanie..

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 11:00

USA prosiło Talibów o wydanie Osamy i likwidacje baz Al-Kaidy. Ponieważ Talibowie odmówili, ich średniowieczne w stylu rządy (z publicznymi egzekucjami) zostały obalone.

Ech
środa, 7 kwietnia 2021, 11:48

Chyba nie zostaly obalone. USa wlasnie z Talibami podpisala pokoj i wycifanie sie z Afgastanu.

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 16:23

Od 2001 Talibowie nie rządzą w Afganistanie, ale to się może zmienić w przyszłości.

Ech
piątek, 9 kwietnia 2021, 11:14

W Kabulu i jakis % prowincji rzadzi RZad- wspierany przez USa. Tak czy siak USa teraz podpislay z Talibami umowe o wycifaniu sie z kraju.

Wojmił
sobota, 3 kwietnia 2021, 22:10

Trudno wyczuć co mu tam w głowie się nazbierało, że nagle zaczął z Rosją flirtować i focha strzelił na zachód.. pewnie to, że Turcja do UE nie została przyjęta... w każdym razie doszło do skomplikowania jego sytuacji i pogorszenia w wielu dziedzinach... niech się teraz postara z tego wykaraskać....

Gulden
sobota, 3 kwietnia 2021, 17:01

A ja kompletnie nie pojmuję zdziwienia "zachodu",tym co robią turcy,ogólnie rzecz biorąc kraje,narody,przywódcy w tym regionie.Takie zmieny sojuszy,odwrócenia sojuszy,łamanie umów,i tak dalej..to u nich rze tak powiem"tradycje",oni po prostu już tak mają.Są elastyczni i stali w poglądach na swój,wschodni sposób.Na chwilę obecną Erdoganowi akurat taki ruch wydawał się słuszny,więc go zrobił.I tyle.Swoją drogą,facet na chwilę obecną gra na kilku fortepianach i całkiem nieżle mu idzie.A to po Karabach sięga,a to Kurdów po głowie poskrobie,a to w Syrii realizuje swe interesy.I prawdę mówiąc w nosie ma to,co tam gdera "zachód".Gada z tymi,co realnie decydują w regionie,i w miejscach gdzie turcy rozgrywają swoje gry.

Kiks
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:30

Nie wiem co mu dobrze idzie, bo w Turcji raczej coraz gorzej, a nie lepiej.

kmdr
sobota, 3 kwietnia 2021, 22:44

Turcy to akurat umów się trzymają .Jeszcze tych zawartych z III Rzeszą również. Dlaczego tak wielu Turków jest w Niemczech. A Sułtan ma problemy i odwraca uwagę. Tamtejszy temat zastępczy, odwracacz uwagi. U Nas aborcja ,w Rosji jakaś mała wojna, w Turcji to. Co kraj to obyczaj.

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 11:04

Nie, spora diaspora turecka w Niemczech to nie jest żaden rezultat porozumień z III Rzeszą, tylko efekt zapotrzebowania na tanią siłę roboczą w Europie lat 70. Podobnie zresztą w Holandii czy Belgii.

Gulden
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:06

-kmdr-Cóż,diaspora turecka w niemczech ma coraz więcej do powiedzenia,nawet jeśli idzie o wybory.Więc złapał kozak tatarzyna a tatarzyn za łeb trzyma.Ba,co bardzo zabawne,turcy de facto za bardzo nie muszą się prosić o wejście do UE,czy tam o dotacje na byle co.Sami turcy w niemczech,bez złodziejskiego pośrednika czyli biurokracji UE,ślą do rodzin w Turcji górę kasy.Tak że turcy wcale mądrze myślą.:))

sobota, 3 kwietnia 2021, 21:48

Nie to co Ameryka pod przywództwem Trampa

Eee tam
sobota, 3 kwietnia 2021, 18:14

Ich waluta inwestycje gospodarka giełda wszystko leży więc faktycznie dobrze mu idzie

Gulden
sobota, 3 kwietnia 2021, 19:37

-eee tam-To twoje zdanie.Ja uważam że jest wręcz odwrotnie.Dowody na potwierdzenie mojej tezy można spokojnie znależć nawet tutaj,na defence24.Poczytaj sobie choćby o zbrojeniówce tureckiej.Taaak,słabo im idzie.:)))

Kiks
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:36

Nie wiem co jest odwrotnie. Przestań pisać brednie. Ty znasz Turków, ale nie z budek w Polsce? Bo ja znam, nawet całkiem dobrze sytuowanych, którzy mieszkają w Turcji i niespecjalnie rózowo jest, a ten z jakąś zbrojeniówką wyjeżdża. Co to zmienia?

kol
wtorek, 6 kwietnia 2021, 14:42

Głupoty piszesz. Turcja pomimo ataku na swoją walutę cały czas kontyunuje rozbudowę swojego przemysłu i gospodarki militarnej. Nie będę o tym pisał bo jest nawet na tym forum informację o tym. Może porozmawiamy o podatkach w Turcji, prądzie, śmieciach i wodzie. Jest bardzo tanio. Nie ma żadnych podatków dochodowych, tyle ile sobie zarobisz to tyle masz dla siebie. I to wszystko działa pomimo tego, że Lira straciła 1/8 wartości względem Euro. Obłożenie fiskalne obywateli nie jest tak duże więc na podstawowe rzeczy im starcza. Oczywiście inne dobra idą w góre, ale i tak zwyczajnych Turków nie było stać na nie więc nie biorą tego do siebie. Propaganda medialna jest wszechogromna.

Gulden
wtorek, 6 kwietnia 2021, 12:38

-Kiks-Uspokój się.Ilu turków,tyle zdań.Pewnie jak byś pogadał z tymi co korzystają na obecnej sytuacji,zdanie mieli by odmienne,prawda?Ja tylko opieram swoje zdanie na danych publicznie dostępnych,które po przeanalizowaniu tak,a nie inaczej interpretuję.Wiadomo,Erdogan ma wiele za uszami,ale też i sporo dobrego zrobił.Moim zdaniem więcej dobrego,niż złego.Wywalenie iluś tam "dysydentów"z Kraju zapobiegło możliwemu przewrotowi w Kraju,kto wie,czy i nie wojnie domowej,a wiadomo,to bardzo niewesoła sprawa.Dwa,na spokojnie załatwił sprawę z ubitym na jego terenie ambasadorem FR,co jak wiadomo w każdych prawie okolicznościach jest casus belli,do odpalenia armii,prawda?A to,że prowadzi taką,a nie inną politykę to sprawa w sumie turków.

Eee tam
niedziela, 4 kwietnia 2021, 09:55

W Korei Północnej zbrojeniówka na jeszcze wyższym poziomie niż w Turcji nawet bomby wodorowe i rakiety międzykontynentalne robią

tomas
niedziela, 4 kwietnia 2021, 23:44

Tak jak największy dłużnik świata USA, Anglia, Francja, Rosja, Chiny kto ma bron to rządzi

Davien
niedziela, 4 kwietnia 2021, 09:36

A nie? Części do F-16 desperacko kupuja gdzie się da, TF-X lezy i kwiczy bez silników, Altay dalej stoi na kołkach, bo testy silnika do niego dopiero maja zaczynac. Ich drony bez ukrainy latac nie będą, podobnie jak ich pociski pokr i manewrujace Z ich lotniskowca zrobił się dronowiec bo nie maja nic innego co mogłoby z niego dizałać.

Gulden
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:02

-Davien-No cóż,i tak mają w temacie uzbrojenia, przemysłu,ośrodków badawczych,szeroko pojętych możliwości w tym zakresie o 500% więcej niż Polska,przykładowo.:)No i ich armia ma ostre poligony.Czyli nie tak żle z nimi.A co do gospodarki,to oni naprawdę wcale tak żle nie wyglądają.

ET
niedziela, 4 kwietnia 2021, 18:24

Militarnie stoją dosyć mocno, ale gospodarczo słabo, co jest poniekąd typowe dla państw które mają skłonność do zbyt silnej gry kartą wojskową (USA, Rosja). Wyjątkiem od tego jest państwo położone w Palestynie, ale jest to wyjątek potwierdzający regułę. Zresztą nawet w tym przypadku jedyne w miarę poważne regionalne interesy gospodarcze łączą to państwo z Jordanią, a poza tym ma wokół siebie ośrodki siły z dużym potencjałem wzrostu, dla których jego zniknięcie nie będzie żadnym gospodarczym problemem, a politycznie mogą nawet na tym zyskać, dlatego długofalowe perspektywy ppwP nie wyglądają różowo, mimo całej jego militarnej potęgi mocno stojącej nie tylko na silnych IDF, ale też na silnej, rodzimej zbrojeniówce. Wracając do Turcji, Erdo chyba ostro przeszarżował, bo gospodarka ma naruszony fundament - stabilną walutę, wypsztykał się z rezerw dewizowych, ma galopująca inflację, czyli to wszystko to co ZSRS na przełomie lat 80/90. Na razie z Turcji uciekli guleniści, za chwilę zaczną uciekać wszyscy którzy mają jakieś wykształcenie i perspektywy (czyli kemaliści), dlatego czeka ich poważny regres, bo za dotychczasowymi sukcesami Erdo stało potrojenie GNP w 15 lat. a teraz to się właśnie kończy. Jeśli ppwP postawi na niepodległy Kurdystan, i namówi do tego Waszyngton (co w przypadku tego starego piernika Bidena nie będzie akurat trudne), to Turcja może się rozpaść. Piszę to bez entuzjazmu, bowiem USA mogą pod wpływem ppwP w podobnie cyniczny sposób potraktować i nasz kraj, nawet gdybyśmy ważyli militarnie (armia+zbrojeniówka) tyle co Turcja, a ważymy niestety wielokrotnie mniej.

Ivan
niedziela, 4 kwietnia 2021, 23:58

hmm na to nie wygląda. Uwaga na fotko Erdogana(na początku artykułu) jest turkusowa flaga!! kilka dni temu gdzie mówi Erdogan? całkiem mu nie złe idzie. Turkusowa flaga jest flagą "Rada Współpracy Państw Języków Tureckich" Nawet są Węgry

---
wtorek, 6 kwietnia 2021, 00:03

Proszę być precyzyjnym: (za wiki): Kraje członkowskie to: Azerbejdżan, Kazachstan, Kirgistan, Turcja i Uzbekistan. Turkmenistan nie jest obecnie członkiem Rady Współpracy ze względu na neutralny status, jednak poprzez swoje kulturowe dziedzictwo jest możliwy akces tego państwa do organizacji w przyszłości. Od 2018 status obserwatora przy Radzie Współpracy mają Węgry[1]. O to samo samo ubiegają się Tadżykistan i Ukraina.

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 17:34

Ale nie ma żadnego zerwania sojuszu przez Turcję, egipscy opozycjoniści dalej mieszkają w Turcji, dalej działają opozycyjne arabskie media. Informacja o wysłaniu opozycjonistów do Egiptu to fake news stworzony aby podtrzymać płonne nadzieje antyfanklubowiczów Turcji. W taki zdradziecki sposób postępują arabscy wladcy jak ci w Arabii Saudyjskiej i ZEA. Szczególnie AS która ma długą tradycję wydalania sojuszników, m.in Czeczenów, Ujgurów . Próbowali też wydalić Pakistańczyków ale premier Pakistanu Imran Khan pokazał Saudom miejsce w szeregu i Pakistańczycy zostali w Arabii Saudyjskiej .

Bartek 1
niedziela, 4 kwietnia 2021, 01:54

No i sam Pan potwierdził fiasko polityki przymilania się do arabskich satrapii. To nie Europa, jak nie wydasz opozycjonistów na kęsim-kęsim, przyjaciół mieć nie będziesz. A tak przy okazji, nadal nie ośmielicie się protestować w sprawie waszych tureckojęzycznych rodaków - Ujgurów? Nadal wydajecie ich Chińczykom za pożyczki dla ustabilizowania waszej waluty?

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 13:46

Turcja protestowała na temat Ujgurów. Niestety wpływy Turcji nie sięgają jeszcze tak daleko, po drodze jest Azja Środkowa, Kaukaz, komuniści w Syrii i Iraku. Sprawa Ujgurów niestety musi zaczekać

Chyżwar dawniej Marek
czwartek, 8 kwietnia 2021, 15:08

Na serio myślisz, że kiedyś będziecie mieć wpływ na to, co robią Chińczycy? Z czym do ludzi?

wtorek, 6 kwietnia 2021, 16:38

Tak się składa, że Turcy

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:18

Nie ma żadnej polityki przymilania się do arabskich satrapii. Jest tylko propozycja unormowania relacji ale nie za wszelką cenę, jeżeli się nie uda to trudno , Turcja radziła bez nich dotychczas i dalej bez nich poradzi

i?
sobota, 3 kwietnia 2021, 23:01

A areszt sie zdazyl czy fake news znafco?

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:14

Nikt poza mediami związanymi z ZEA nie podał takich informacji. Areszt dla egipskiej opozycji w Turcji to jak na razie tylko mokry sen wrogów Turcji

Kiks
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:08

Kieszonkowy dyktator. Taki sam jak Orban. Tylko z tym drugim nie wiedząc czemu UE siada do stołu co samo w sobie jest niepojęte. Ktoś ich okrada, a oni zadowoleni.

sobota, 3 kwietnia 2021, 20:30

A ty co tutaj robisz?

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 12:38

Turcja nie zrobiła odwrotu od swojej polityki ale dokonała drobnej korekty w sytuacji zmiany status quo na Bliskim Wschodzie, ten status quo właśnie Turcja zmieniła co jest sukcesem tego państwa i zaskoczeniem na arenie miedzynarodowej. Zmiana status quo to obrona Trypolisu, utwierdzenie się Turcji w Syrii , obecność w Iraku, zatrzymanie utwierdzania się tworu politycznego Rożawy, również odzyskanie dużej części Górskiego Karabachu i zaskoczenie Iranu od północy. W obecnym status quo twarde popieranie opozycji z krajów arabskich aby zmienić tam władzę nie ma sensu, Turcja zaczeka na kolejne wydarzenia i nowe rozdanie na Bliskim Wschodzie , wtedy temat opozycji wróci. Sisi, ZEA, AS chcieliby aby Turcja stosowała ich własne standardy i wydalila arabską opozycję której wcześniej udzieliła schronienia ale nic z tego , szerzenie fake newsów że oni trafią do Egiptu nadaje się tylko na pocieszenie dla rozgoryczonych wrogów Turcji. To w krajach arabskich dotrzymywanie danego słowa i udzielonego schronienia zależy tylko od kaprysu władcy, żadne standardy nie są tam wiążące, Turcja takich metod nie stosuje .

dim
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:50

I tu nasz kolega Milutki potwierdza, czemu zerowe jest zaufanie do wszelkich tureckich deklaracji.

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 17:17

Przeciwnie, do Turcji jest największe zaufanie. Mała i ciągle spadająca jest natomiast nadzieja wszystkich politycznych graczy na utemperowanie Turcji, oni są w desperacji a nie Turcja.

viper
sobota, 3 kwietnia 2021, 18:57

Wiesz czym jest zaklinanie rzeczywistości w polityce, także międzynarodowej? To jest nieliczenie się z faktami i realnymi możliwościami państwa. W przypadku różnej maści dyktatorków prowadzi do ich izolacji i na dłuższą metę upadku. Niestety często kosztem rządzonego przez nich państwa.

Hektor
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 00:18

@viper Są wielkie kraje. Mają nie przerwaną długą historię np. 1000 lat istnienia. Poradzą sobie pod każdym względem, ze wszystkimi trudnymi probleami. Jaki są te kraje?? Anglia, Francja, Niemiec, Italia,Rosja, Chiny, Hiszpania nawet Portugalia i Iran czy India..no między nimi TURCJA. Mają ogromną tradycję państwowości i rządzenia, potencjał itp...dlaczego? bo mają za sobą "być wielkim imperium" im nic się nie stanie!!są i dalej będą. nie wiem czy zauwazyłesz nie ma w liście USA bo ma dopiro 200lat historii i jest wielonarodowy...przetrwa? hmm

Kiks
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 13:41

Widać po gospodarce Turcji jakie to "imperium". Rosja wcale nei lepsza. Ale masz rację. Jest wielka. Obszarowo. Tylko żałosny kraj, którego nie stac na jego utrzymanie.

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:28

Turcja na razie idzie do przodu w większości dziedzin na których działa. Tam gdzie są problemy próbuje je rozwiązać , a nie zaklina rzeczywistość

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:03

Fakt że Biden jeszcze nie zadzwonił do Erdogana nie świadczy o problemach Turcji ale o problemach USA. Biden po objęciu urzędu prezydenta miota się, postawił wiele sprzecznych celów i nie wie które teraz realizować, chciał ocieplenia relacji z Europą ale grozi jej teraz sankcjami za Nord Stream 2, chciał powrotu do umowy nuklearnej z Iranem ale teraz stawia warunki zaporowe utrudniające powrót, miał przestać wspierać Arabię Saudyjską i wyjaśnić sprawę Dżamala Chaszogdżiego ale ostatecznie mówi że będzie pomagał AS w samoobronie i kary za zabójstwo dziennikarza nie będzie. Podobnie z Turcją, Biden miał rozszerzyć sankcje za S400 ale na razie cisza , armia USA ćwiczy z turecką na Morzu Śródziemnym i na Morzu Czarnym, zapowiadane przez "ekspertów" przesunięcie sojuszu z Turcji na Grecję, Rumunię i Bułgarię okazały się ślepym kapiszonem. Najnowsze wydarzenia - Iran wchodzi w sojusz z Chinami, Rosja prowadzi prowokacje ale Biden kończy tylko na obietnicach i słownych groźbach. Biden ma problemy nawet z zrobieniem konferencji prasowej dla własnego narodu, tym bardziej będzie miał problemy w rozmowie , starym politycznym politycznym wyjadaczem jakim jest Erdogan

Davien
sobota, 3 kwietnia 2021, 17:40

MIlutki, a co Bidena obchodzi jakis dyktatorek miotajacy sie jak robak na haczyku? To Erdogan ma problem nie Biden.

Milutki
niedziela, 4 kwietnia 2021, 12:34

Biden ma problem nawet że zrobieniem konferencji dla swojego narodu a co dopiero mówić o kontakcie z politykiem tak dużego formatu jak demokratycznie wybrany prezydent Turcji

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 11:33

Poniosło Cię z tym formatem. Żebyś lepiej zrozumiał czym jest Turcja, a czym jest USA użyjmy statystyk szczepień przeciw Covid: w USA 167 mln ludzi zaszczepionych, w Turcji 17 mln. Czyli 10 razy mniej, podczas gdy Turcja ludnościowo jest tylko 4 razy mniejsza.

Milutki
czwartek, 8 kwietnia 2021, 09:40

Porównując państwa i ich zasoby to USA wypada lepiej, ale porównując prezydentów to Bidenowi dużo brakuje do Erdogana

Davien
sobota, 10 kwietnia 2021, 18:22

No istotnie , nie jest zimnokrwistym dyktatorem i bandziorem prowadzącym swój kraj do otchłani.

kmdr
sobota, 3 kwietnia 2021, 22:53

My wszyscy mamy problem, a będzie jeszcze większy. Za dużo się rusza na szachownicy. Długi czas to była gra na dwie ręce. Jedna rosyjską i jedna amerykańską i grupki kibiców po obu stronach. Teraz to do szachownicy dorwało się więcej łap .I szukają kibiców. I znajdują.

viper
sobota, 3 kwietnia 2021, 17:22

Biden zaczynał w wielkiej polityce, gdy Erdogan jeszcze do szkoły chodził. To, że nie wyrzucił wszystkich kart na początku, przez co nawet tacy analitycy jak Ty nie wiedzą co jest grane, dobrze świadczy o umiejętnościach politycznych Bidena. :)

Ernst Stavro Blofeld
sobota, 3 kwietnia 2021, 11:59

Znakomity artykuł.

rob ercik
sobota, 3 kwietnia 2021, 11:49

Niemozliwe, Turcja należy do miłującego wolność i demokrację NATO, więc Nie może wspierać islamskich fundamentalistów.

viper
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:40

A co ma NATO do polityki poszczególnych państw członkowskich? NATO jako sojusz ma na celu chronić państwa przed zagrożeniami zewnętrznymi, procedury działania w ramach organizacji uruchamiane są na wniosek samych zainteresowanych państw.

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 15:43

Turcja nie wspiera fundamentalistow. Turcja wspiera demokrację, o tych fundamentalistach to ściema, zresztą obecny przywódca Egiptu który zrobił zamach stanu był ministrem w rządzie Bractwa Muzułmańskiego . W państwach arabskich większość przywódców zdobyła władzę siłą i ją stosuje aby władzę utrzymać, każdy panarabski ruch polityczny musi zakładać gotowość walki z takimi tyranami. W AS i ZEA gdyby władza pochodziła z woli ludu to nie baliby się Bractwa Muzułmańskiego, ich narody by pokonały Bractwo głosowaniem, ale że owi władcy utrzymują się przemocą to boją się że w jej wyniku utracą władzę, dlatego demonizują Bractwo Muzulmańskie. Dżalal Chaszogdżi pisał do Washington Post, przedstawianie to jako fundamentalistę ma deprecjonować osiągnięcie Turcji która wykryła jego zabójstwo.

Bośniacki kefir
sobota, 3 kwietnia 2021, 23:46

"Turcja nie wspiera fundamentalistow. Turcja wspiera demokrację[...]". To są słowa które pasują do rzecznika prasowego AKP albo biura prezydenckiego Erdogana. Faktycznie Turcja wspiera demokracje wsadzając do więzienia wszystkich dziennikarzy, nauczycieli czy wojskowych stojących w opozycji do niego. Zwłaszcza po puczu ścigając oficerów wojskowych pod pretekstem uczestnictwa w puczu. Faktycznie jest to charakterystyka państw demokratycznych.

Hektor
poniedziałek, 5 kwietnia 2021, 00:27

USA i zachód też wspiera wolnośc i demokrację: już przenosili do Afganistanu, syrii, libii, jemenu, algerii, wcześniej wietnam, chili, kolumbia, argentyna, honduras, panama i całe kraje środkowej ameryki, kuba, afryki dzieki organizacji gladio do krajów zachodniej europy i w reszcie do wschodniej europy

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 11:38

Lista przypadkowych krajów, wiele z pogrążonych w chaosie przez komunistów, a mimo to za ich własną głupotę winisz USA. Rosyjska propaganda to moc, tylko trzeba dużo pić, wtedy nie przeszkadza, że się nie klei.

ret
sobota, 3 kwietnia 2021, 14:59

Z tą miłością do wolności i demokracji to w historii było różnie. Ani salazarowska Portugalia, ani Grecja "Czarnych Pułkowników", ani autorytarne władze wojskowe w Turcji nikomu nie przeszkadzały, o wojnach kolonialnych narodów miłujących ww. wartości np. w Algierii już nawet nie wspominając.

dim
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:46

Już samo określenie "Grecja czarnych pułkowników", to był eufemenizm. Bbyła to Grecja byłych greckich hitlerowców. "Składam przed Bogiem tę świętą przysięgę, że będę bezwzględnie wykonywać rozkazy najwyższego wodza armii niemieckiej Adolfa Hitlera... ...jakikolwiek sprzeciw wobec przyjmowanych tu zobowiązań spowoduje ukaranie mnie przez niemieckie prawo wojskowe" - w roku 1943 składał ją m.in. Georgios Papadopoulos, główny organizator zamachu stanu 1967.

Monkey
sobota, 3 kwietnia 2021, 11:28

Jednym zdaniem: Erdogan ma nad czym myśleć. Jak na razie wygląda na to, że jego plany się sypią. W takim wypadku może co najwyżej zaatakować Grecję, ale byłby szaleńcem, jeśliby to uczynił.

viper
sobota, 3 kwietnia 2021, 16:31

Dziwny pomysł z tym atakiem na Grecję. Co by przez to osiągnął, skoro wynik wojenki w obecnej konfiguracji politycznej mógłby być tylko jeden, czyli utrata kontroli nad morzem i odsunięcie od władzy "erdoganowskiej elity" przez jakiegoś nowego Ataturka, który by stanął na czele sfrustrowanej porażką armii. By przetrwać wywołany przez siebie konflikt musiałby przybrać sobie możnego protektora, ale nie o to chyba chodzi w polityce imperialnej by grać do swojej bramki?

Monkey
sobota, 3 kwietnia 2021, 22:23

@viper: Zgadzam sie, to dziwny pomysł, z atakiem na Grecję. Ale desperaci mają różne, często dziwne pomysły. Weź za przykłady np. Hitlera i Stalina. Wracając do Turcji, nie znam sie na ich scenie politycanej, ale Gullen Ataturkiem nie będzie. Wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że to Erdogan chce być Ataturkiem i sułtanem w jednej osobie. Z armia rozprawił sie szybko i skutecznie podczas puczu. A może "puczu"?

bender
środa, 7 kwietnia 2021, 11:46

Przecież Erdogan niszczy świeckie państwo zbudowane przez Ataturka, jest w kompletnej opozycji ideologicznej do historycznego lidera.

Monkey
środa, 7 kwietnia 2021, 14:43

@bender: Ideologicznie jest w opozycji do idei świeckiej Turcji. Ale sposób rządzenia ma podobnie autorytarny.

Milutki
sobota, 3 kwietnia 2021, 15:45

Plany Erdogana w ostatnich latach się spełniły, na realizację reszty planów musi poczekać, dostosowuje dowód tego że nie wszystko da się zrealizować od razu . W polityce takie podejście jest rozsądne bo na wiele spraw nie ma się wpływu i pozostaje jedynie dostosowanie się do nich

sobota, 3 kwietnia 2021, 19:39

Skończy jak Benito.

Tweets Defence24