Działania nieregularne i niekonwencjonalne w warunkach Polski [RAPORT Cz. 2]

18 września 2020, 10:58
SOCEUR_2
Ćwiczenia z udziałem litewskiej obrony terytorialnej oraz sił specjalnych USA. Fot. Lt. Benjamin Haulenbeek/US Army/SOCEUR/flickr.

W dyskusji publicznej często podnoszony jest problem działań nieregularnych i niekonwencjonalnych oraz znaczenia, jakie mogą mieć w doktrynie obronnej Polski. W drugiej części artykułu dla Defence24.pl ppłk (rez.) dr Marek Gryga, były szef szkolenia JW AGAT omawia uwarunkowania działań nieregularnych i niekonwencjonalnych w sytuacji Polski oraz przedstawia wnioski dotyczące budowy tego rodzaju zdolności w systemie obronnym RP.

Nasz kraj oraz społeczeństwo z racji dość burzliwej historii posiadają znaczne doświadczenie w prowadzeniu działań nieregularnych. Przyczyniły się do tego zarówno liczne najazdy na ziemie I Rzeczypospolitej (w tym tzw. Potop Szwedzki) jak i utrata niepodległości w latach 1795-1918. W obliczu nieproporcjonalnej przewagi przeciwnika zmusiło to do prowadzenia działalności konspiracyjnej, której wynikiem było szereg powstań prowadzonych w znacznej mierze przez ochotników, a więc części społeczeństwa nie wchodzącej formalnie w skład polskich sił zbrojnych (gdyż takowe nie istniały). Skuteczność tych działań była różna (klęski powstań: kościuszkowskiego, listopadowego czy styczniowego, sukcesy powstania wielkopolskiego, III powstania śląskiego). Jednak potencjał jaki w nich tkwił został dostrzeżony zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. W obliczu możliwej konfrontacji z dwoma znacznie silniejszymi sąsiadami – Niemcami oraz Związkiem Radzieckim w Sztabie Generalnym WP powołano komórkę nazwaną „Referat A” (przemianowaną w latach 1930 na tzw. Ekspozyturę nr 2) przeznaczoną do organizacji tzw. dywersji pozafrontowej na ziemiach pogranicza polsko-niemieckiego oraz na Kresach Wschodnich. W 1922 r. do pomocy tworzonych terenowych struktur dywersji utworzono także Obywatelski Komitet Obrony (OKO) złożony z ludności polskiej terenów pogranicza mających wspierać placówki i grupy dywersyjne zarówno pod względem wywiadowczym jak i logistycznym. Wreszcie powstanie i działania ruchu oporu podczas II wojny światowej (ZWZ-AK, Batalionów Chłopskich, GL-AL), a także powojenna działalność opozycyjna względem rządów komunistycznych w Polsce jednoznacznie wskazują na znaczny potencjał jakim dysponujemy w tej dziedzinie.

Nieco skromniejsze doświadczenia mamy w dziedzinie prowadzenia działań niekonwencjonalnych. W znacznej mierze ograniczają się one do doświadczeń z III powstania śląskiego (grupa „Wawelberga”) oraz powstania wielkopolskiego (m.in. przysłanie przez marszałka Piłsudskiego gen Józefa Dowbora-Muśnickiego oraz kilku oficerów starszych do kierowania działaniami zbrojnymi), a także II wojny światowej. W tym ostatnim przypadku chodzi o działalność prowadzoną przez rząd na uchodźctwie w Londynie, a kierowaną przez brytyjski Special Operations Executive (SOE) ukierunkowaną na inicjowanie i wspieranie ruchu oporu na terenie Europy okupowanej przez III Rzeszę i Włochy (m.in. za pomocą przysyłania "Cichociemnych" kurierów, zrzutów zaopatrzenia, prowadzenia działań informacyjnych), a także o podobne działania podejmowane przez Polski Sztab Partyzancki przy Armii Polskiej w ZSRR. Po wojnie działania te na skutek ustalenia powojennego ładu w Europie podczas konferencji w Jałcie i Poczdamie w znacznej mierze ograniczyły się do działalności informacyjnej (sekcja polska radia „Wolna Europa”).

Pomimo takich tradycji oraz wielu doświadczeń problemem jest wiele sprzeczności w naszej myśli wojskowej poświęconej wspomnianym rodzajom działań. W znacznej mierze wyniknęło to z wieloletniej marginalizacji postrzegania działań nieregularnych oraz niekonwencjonalnych na rzecz działań regularnych (szczególnie w okresie przynależności do Układu Warszawskiego), a następnie tych ukierunkowanych na działania ekspedycyjne (po wstąpieniu do NATO). Dopiero zmiany w środowisku bezpieczeństwa w Europie Środkowo-Wschodniej po 2014r. oraz nasze doświadczenia wyniesione z operacji w Iraku i Afganistanie doprowadziły do ponownego zainteresowania się tą problematyką. Wspomniane sprzeczności dotyczą pojęcia istoty prowadzenia działań nieregularnych oraz podmiotów je realizujących i są w znacznym stopniu rozbieżne z tymi ogólnie przyjętymi w NATO. Pojawiło się podejście, że działania nieregularne mogą prowadzić pododdziały regularne np. wojsk lądowych, które po wykonaniu głównego zadania ulegają „rozproszeniu” i przechodzą do działań partyzanckich. Z kolei prace innych teoretyków ukierunkowane są na dopasowaniu poglądów obowiązujących w NATO do lokalnych uwarunkowań, w tym uwzględniających postęp techniczny, zmiany organizacyjnych w Wojsku Polskim, a także zdolności i możliwości potencjalnego przeciwnika.

Kolejnym czynnikami mającymi wpływ na możliwość prowadzenia obydwu rodzajów działań są społeczeństwo oraz środowisko operacyjne. Jeśli chodzi o postawę polskiego społeczeństwa wobec konieczności obrony ojczyzny to jak pokazały ostatnio przeprowadzone badania przez fundację IBRIS dla Defence24.pl[1] to napawa ona optymizmem. Badania te pokazały wysoki poziom gotowości do obrony kraju (36% badanych), w tym gotowości poświęcenia własnego życia (26% badanych). W przypadku zajmowania się jednak działaniami nieregularnymi należy liczyć się z możliwością narażenia na szwank życia lub zdrowia także swoich bliskich (np. na skutek represji ze strony przeciwnika), a na to było gotowych 4% badanych. Należy mieć jednak na uwadze, że czym innym są deklaracje w czasie pokoju, a czym innym czyny w czasie wojny. Jak pokazały bowiem badania dotyczące zaangażowania społeczeństw w ruch oporu z reguły nie przekracza ono progu kilku procent (przykładowo w działalność polskiego podziemia w czasie niemieckiej okupacji zaangażowanych było 2,1-3,4% ogółu ludności[2]). Ponadto należy wziąć pod uwagę stosunkowo niski poziom edukacji proobronnej w polskim szkolnictwie. Poziom ten jest skutkiem chwilowego odprężenia na świecie po rozpadzie dwubiegunowej architektury bezpieczeństwa po rozpadzie Układu Warszawskiego (01.07.1991r.).  Przeprowadzone zmiany w programach nauczania szkół i cywilnych uczelni wyższych doprowadziły do zmniejszenia ilości i zakresu zajęć poświęconych przygotowaniu społeczeństwa do udziału w działaniach zbrojnych[3]. W połączeniu z zawieszeniem od 2010r. obowiązku odbywania zasadniczej służby wojskowej przez młodych ludzi skłania to ku niezbyt optymistycznym wnioskom.  

Środowisko operacyjne w znacznym stopniu determinuje sposób prowadzenia działań nieregularnych. Składa się na nie m.in. poziom urbanizacji terenu, a także stopień jego zalesienia. Jak pokazano na rysunku 4 są one dość zróżnicowane. Obok województw o wysokim poziomie urbanizacji gdzie dominują duże i średnie miasta (mazowieckie, śląskie, łódzkie, dolnośląskie) są także o niskim (podkarpackie, lubelskie, świętokrzyskie). Podobnie rzecz ma się z zalesieniem, które jest największe w północnej, zachodniej i południowej Polsce, a najmniejsze w centralnej części kraju.

image

Rysunek: ppłk rez. dr Marek Gryga na podstawie M. Usydus "Zbrojny ruch oporu. Studium teorii i praktyki działań nieregularnych".

W kontekście omawianych działań nasze państwo, w tym nasze siły zbrojne, posiadają szereg narzędzi do ich organizacji i prowadzenia. Pierwszymi do wskazania są bez wątpienia rozwinięte służby specjalne, które podlegają Prezesowi Rady Ministrów (np. Agencja Wywiadu) bądź Ministrowi Obrony Narodowej (np. Służba Wywiadu Wojskowego). Z kolei w strukturach Wojska Polskiego posiadamy dwa rodzaje sił zbrojnych – Wojska Specjalne oraz Wojska Obrony Terytorialnej, które mogą być bardzo przydatne do ich prowadzenia. Pierwsze z wymienionych oprócz wyselekcjonowanego i wyszkolonego personelu czy sprzętu przeznaczonego do działania w ugrupowaniu przeciwnika posiadają także dokument doktrynalny poświęcony działaniom niekonwencjonalnym[4].

Z kolei Wojska Obrony Terytorialnej opierając się na żołnierzach terytorialnej służby wojskowej oraz posiadając przydzielone tzw. Stałe Rejony Odpowiedzialności mają możliwość dokładnego poznania terenu oraz znajdujących się na nim zasobów i możliwości. Pewnym problemem dla „terytorialsów” może być kwestia weryfikacji[5] i selekcji ochotników podczas rekrutacji oraz jawny charakter przynależności tych osób do sił zbrojnych. To ostatnie godzi bowiem w bezpieczeństwo działań na terenach, które się mogą znaleźć pod czasową okupacją przeciwnika (wysokie ryzyko denuncjacji). Ponadto w strukturach Wojska Polskiego znajduje się m.in. Centralna Grupa Działań Psychologicznych (Wojska Lądowe), która może być wykorzystana w ramach działań niekonwencjonalnych. Z kolei polskie media (państwowe czy prywatne) zajmują się na co dzień działalnością informacyjną (z wykorzystaniem różnych technik nadawania) skierowaną do naszych rodaków zarówno w kraju jak i za granicą.

Analizując czynniki determinujące zakres i sposób prowadzenia polskich działań nieregularnych oraz niekonwencjonalnych nie sposób pominąć potencjalnego przeciwnika. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej od szeregu lat doskonalą swoje zdolności i umiejętności w zwalczaniu ruchu oporu oraz sił je wspierających na terenach będących pod rosyjską kontrolą. Działania takie są doskonalone w trakcie ćwiczeń, a także w ramach konfliktów zbrojnych (Afganistan w latach 1979-1989, Północny Kaukaz, obecnie Syria). Przykładowo tylko w 2017r. w ramach przygotowań do ćwiczenia pk. ZAPAD-17 oraz w jego trakcie przeprowadzono szereg epizodów podczas których wojska powietrznodesantowe Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej oraz Sił Specjalnych Operacji Republiki Białorusi doskonaliły umiejętności w likwidacji tzw. grup rozpoznawczo-dywersyjnych przeciwnika (czyli państw NATO) oraz tzw. nielegalnych formacji zbrojnych (NWF, czyli ugrupowań partyzanckich) w ramach wspólnych połączonych operacji przeciwdywersyjnych.

Do wykrycia i lokalizacji NWF wykorzystywano przy tym bezzałogowe statki powietrzne wyposażone w systemy do prowadzenia obserwacji. Do izolacji rejonów działania NWF używano także lotnictwa oraz pododdziałów przeciwlotniczych, których zadaniem było nie dopuszczenie do przerzutu lub odzyskania personelu z NWF/ww. grup dywersyjno-rozpoznawczych za pomocą lekkich statków powietrznych (awionetek), a także przerwanie dostaw zaopatrzenia drogą powietrzną. Do wykrywania i zakłócania łączności z kolei stosowano środki walki radioelektronicznej[6].

Także sposób wykorzystania sił bezpieczeństwa na Białorusi do stłumienia protestów społecznych po przeprowadzonych wyborach prezydenckich w dniu 9 sierpnia 2020 roku daje wiele ciekawych obserwacji. Brutalność oraz represje sił bezpieczeństwa wobec protestujących pokojowo Białorusinów, a także zakłócanie funkcjonowania telefonii komórkowej czy Internetu daje wyobrażenie o możliwych sposobach zwalczania ruchu oporu oraz sił go wspierających w przypadku przejęcia kontroli na częścią terytorium państwa przez potencjalnego przeciwnika. Tym bardziej, że oprócz sił zbrojnych (w tym Specnazu ze struktur Ministerstwa Obrony FR) może on wykorzystać rozbudowane struktury Federalnej Służby Bezpieczeństwa (włącznie ze Specnazem FSB), a także siły Rosgwardii (w tym z m.in. cieszącymi się złą sławą oddziałami OMON[7]). Jak wskazują doświadczenia historyczne Polski oraz teraźniejsze obserwacje wydarzeń w Federacji Rosyjskiej oraz w Republice Białorusi potencjalnego przeciwnika cechuje wysoka determinacja granicząca z bezwzględnością w zwalczaniu przeciwnych mu sił, nawet jeśli te ostatnie wywodzą się z własnego społeczeństwa. Przestrogą niech będzie stłumienie dążeń separatystycznych Czeczenów na początku bieżącego stulecia, a także losy przywódców ruchów opozycyjnych wobec Kremla (m.in. Siergieja Juszenkowa, Anny Politkowskiej, Borysa Niemcowa, a obecnie Aleksieja Nawalnego). Jeśli więc nie ma się skrupułów wobec własnego społeczeństwa, to trudno ich oczekiwać wobec obcego na zajętych przez siebie terenach.

2. Wnioski.

Jak z powyższego wynika, jako państwo i społeczeństwo posiadamy zarówno wiedzę, doświadczenie oraz możliwości do zorganizowania i prowadzenia działań nieregularnych oraz niekonwencjonalnych. Występuje też ku temu potrzeba, gdyż potencjalny przeciwnik jest wielokrotnie od nas silniejszy (zarówno liczebnie jak i jakościowo), a jak uczy historia zawsze należy najpierw liczyć na siebie, a dopiero potem na sojuszników. Przygotowane i zorganizowane zawczasu siły nieregularne mogą stanowić cenne uzupełnienie potencjału naszych Sił Zbrojnych. Aby tak się stało należałoby dokonać szeregu zmian. Pierwszą z nich jest niewątpliwie uporządkowanie naszej myśli wojskowej dotyczącej omawianych rodzajów działań. W opinii autora poglądy na ich temat powinny być zbieżne z tymi obowiązującymi w Sojuszu Północnoatlantyckim (co wynika z potrzeby zachowania interoperacyjności w ramach prowadzonych operacji sojuszniczych), ale uwzględniać zarówno polskie uwarunkowania czy dotychczasowe doświadczenia jak również postęp cywilizacyjny oraz dokonania innych organizacji/państw w tym obszarze. Kolejną jest konieczność opracowania koncepcji (a docelowo planu) przedstawiającej w jaki sposób powinny być zorganizowane i prowadzone działania nieregularne i niekonwencjonalne zarówno w układzie narodowym jak i po otrzymaniu pomocy sojuszniczej. Koncepcja (plan) taka powinna powstać na poziomie polityczno-wojskowym w postaci dokumentu o wysokiej klauzuli niejawności, który musi zostać zaakceptowany i konsekwentnie wdrażany ponad partyjnymi podziałami. W opinii autora punkt wyjścia mogłyby stanowić rozwiązania w tej dziedzinie z okresu międzywojennego (choćby związane z tworzeniem dywersji pozafrontowej) oraz późniejszych. Należałoby także uwzględnić postęp jaki się dokonał w dziedzinie techniki, zmiany społeczne, a także wnioski wynikające z obserwacji działań przeciwdywersyjnych przeciwnika.

ppłk (rez.) dr Marek Gryga, były szef szkolenia JW AGAT


[1] Chodzi o raport „Bezpieczeństwo 2020” przedstawiający wyniki badań przeprowadzonych przez fundację Instytut Badań Rynkowych i Społecznych w Polsce, Niemczech, republikach bałtyckich, Czechach i na Słowacji opublikowany w dn. 12.08.2020 na portalu „Defence24.pl”. Badanie zostało zrealizowane metodą telefonicznych standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) oraz metodą standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CAWI)

[2] Usydus M., s.61.

[3] Sytuacji nie poprawia utworzenie tzw. klas mundurowych występujących w niektórych szkołach, gdyż są one zbyt nieliczne względem całej młodzieży szkolnej – przyp. autora.

[4] Operacje niekonwencjonalne wojsk specjalnych D.U-3.5.1, Centrum Doktryn i Szkolenia, Bydgoszcz 2018 (dokument niejawny)

[5] Za weryfikację ochotników do terytorialnej służby wojskowej pod kątem kontrwywiadowczym odpowiada Służba Kontrwywiadu Wojskowego podległa Ministrowi Obrony Narodowej. Z uwagi na dość szybkie tempo rozwoju liczebnego WOT istnieje pewne ryzyko, że w szeregach mogą się znaleźć osoby, których tam być nie powinno  – przyp. autora.

[6] Frącik K., Szkołuda D., Fryc M. (red.), Działania nieregularne w uwarunkowaniach współczesnego pola walki, Adam Marszałek, Toruń 2018, s. 106-110.

[7] Otriad Mobilnyj Osobogo Naznaczenija (ОМОН, Отряд Mобильный Особого Назначения, – rosyjskie jednostki specjalistyczne przeznaczone do działań prewencyjnych oraz tłumienia zamieszek w przypadku pojawienia się niepokojów społecznych (w tym pokojowych demonstracji) lub akcji zbrojnych prowadzonych przez siły nieregularne (w tym uznawane za terrorystyczne) – przyp. autora.

image
Reklama
Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 190
Reklama
Aaa+
czwartek, 24 września 2020, 10:51

Masło maślane i z tego margaryna wychodzi. USA już robiło takie badania. Zaledwie 1% populacji to patrioci którzy zrobią wszystko.

12 P
czwartek, 24 września 2020, 03:42

I czym ci partyzanci maja strzelac? Albo kto wogole umie cos zrobic? Dzis nie wiedza co to karbid, saletra cukier luk czy proca. Powiedzieli ze mozna kichnac i kaszlnac i panika w kraju. Z czym do ludzi? To jest gleboki sen... Nadzieja w jedynie w moherowych babciach i rozancu!

sża
środa, 23 września 2020, 16:05

Bez przywrócenia Zasadniczej Służby Wojskowej nic z tego nie będzie i żadne protezy w postaci NSR czy WOT tego nie zmienią. Ale MON wyraźnie broni się przed takim rozwiązaniem, bo dla urzędników w mundurach byłby to tylko kłopot.

Znawca
sobota, 26 września 2020, 14:33

Przecież jak wróci zsw to mądrzejsi i lepiej sytuowani i tak ją ominą

Roland the Headless
piątek, 25 września 2020, 17:17

Zasadnicza służba to przeżytek. Większe znaczenie ma ułatwienie dostępu do broni i uczynienie bardziej powszechnej służby w obronie terytorialnej. Potrzeba też zmiany świadomości ludzi w kwestii ich udziału w obronie kraju i utrzymywaniu porządku w razie W.

olo
środa, 7 października 2020, 15:37

oczywiscie masz racje ze zasadnicza słuzba wojskowa w takiej postaci jak była w naszym kraju to przezytek ale podstawowe przeszkolenie w miejscu zamieszkania jak np, w Szwajcarii to moze jakies wyjscie

marian
środa, 23 września 2020, 20:54

Niech na początek wręczają "bilet" do służby zaraz na komisji kwalifikacyjnej w powiecie, wszystkim tym, którzy nie wyrazili sprzeciwu, dając te 3,5 tyś miesięcznie tak jak każdemu szeregowemu rezerwiście. A jeżeli stworzono teraz centra rekrutacyjne, to po co marnują kasę na komisje kwalifikacyjne.

m
środa, 23 września 2020, 13:56

Zamiast starać się wyprodukować "komandosa" z nawiedzonego stzrelca sportowego-hobby lepiej stworzyć siatki "stay-behind" z już wyszkolonych i sprawdzonych w służbie żołnierzy wojsk specjalnych czy funkcjonariuszy pododdziałów specjalnych policji i straży granicznej. Stworzyć zasoby dla "stay-behind" pod egidą szkoły szkoły działań specjalnych w Lublińcu i kontrwywiadu lub wywiadu wojskowego, podporządkować te struktury DKWS i czekać. Można szukać personelu wśród młodych ludzi, którzy nie figurują w zadnych rejestrach cywilnych czy wojskowych, żeby wróg po opanowaniu kraju nie mógł łatwo ich ustalić i odszukać, ale przede wszystkim należy sięgać po profesjonalisów którzy już są i wiadomo czeog można się po nich spodziewać, a nie trzeba ich od podstaw szkolić. WOT może zabezpieczać rejony kraju, gdzie ma wojsk operaycjnych i zaplecze frontu.

ito
środa, 23 września 2020, 21:13

Ile? Ilu jesteś w stanie mieć tych "byłych zawodowców"? I wszyscy zewidencjonowani. Jeśli rzecz ma się udać musi być POWSZECHNA. Czyli nie ma zmiłuj- trzeba przywrócić zasadniczą służbę wojskową- najlepiej w formie 3-4 miesięcznego przeszkolenia (da się zrobić jeśli obedrzesz ją ze wszystkich koszarowych wygłupów). Do tego broń. Dużo broni- jej zawsze brakuje (tu warto wspomnieć kretyńskie pozbywanie się kałachów- "bo niepotrzebne". Miesiąc- dwa strat i będziemy szukali po świecie jakiego bądź strzeladła- bo posiadane zasoby się wykruszą. Zawsze tak jest- i trepy zawsze uważają przed wojną, ze mają dość zasobów). Jeśli masz masę wyszkolonego (nawet mniej- więcej) i jakoś uzbrojonego luda możesz się porywać na jakikolwiek opór. jeśli będziesz miał zawodowców bez zaplecza to staną się najwyżej terrorystami, których okupant ciupasem wyłapie. I tyle będzie "działań nieregularnych".

ito
środa, 23 września 2020, 07:09

Strasznie fajne jest opowiadanie o partyzantce w kraju, który panicznie boi się dać obywatelowi broń do ręki. Ale obywatel, który do tej broni nie ma dostępu w czasie pokojowym ma ją sobie magicznie wyczarować w czasie wojny i bohatersko wystawić pierś w obronie kraju, który po wojnie- zaordynuje mu osiem lat odsiadki za nielegalne posiadanie broni? Nie da się zjeś ciasteczka i mieć ciasteczka, skoro obywatel nie jest godzien zaufania państwa polskiego to w przypadku rozbicia tegoż państwa będzie mógł najwyżej położyć uszy po sobie.

Extern
piątek, 25 września 2020, 13:36

Racja, ale realnie patrząc aby broń cywilna mogła się przydać partyzantom nie powinna to być broń rejestrowana. Oczywiście nie wieżę że nasi decydenci (nawet jakby Rosjanie już grzali silniki w czołgach stojących w Brześcu) zgodzą się abyśmy mieli w domach nowoczesną broń wojskową. O tyle mogli by przynajmniej zawczasu zgodzić się abyśmy mieli w domach przynajmniej nie rejestrowaną broń historyczną zaprojektowaną przed rokiem 1900 na nabój scalony. A na to, to nawet pozwala dyrektywa Unijna.

ito
sobota, 26 września 2020, 07:07

Nierejestrowana na nabój scalony? O czym Ty piszesz? Nawet czarnoprochowce rozdzielnego ładowania MUSISZ rejestrować- o ile chcesz do nich kupić proch. Bo skoro inaczej nie dało się ukrócić ciągot społeczeństwa to chociaż tak... Oto Polska właśnie- policja co prawda z nałożonych na nią obowiązków nie wywiązuje się zbyt dobrze, ale nie odda ani odrobiny "wadzy" nad obywatelem, choćby angażowała ona bez sensu siły i środki których brakuje, a nie dawała nic-prócz "wadzuni" właśnie.

Ed
wtorek, 22 września 2020, 12:43

... jak pokazuje historia współczesna, nasz dziki wschodni sąsiad jest w stanie bez problemu wygrać kampanię polską z samymi Polakami (z NATO napewo nie). Jednak problem jest nie w wygranej bitwie , ale w możliwościach osobowych i CENIE W DOLARACH czy innej walucie jeśli chodzi o okupację. Odsyłam wszystkich do doskonałego generała i ideologa wojskowości Klausevitza i jego traktatów o wojnie. Okupacja to ogromne obciążenie ekonomicne dla okupanta i jeśli się przeciąga a dodatkowo nie jest zabezpieczona odpowiednią ilością ludzi i sprzętu - wykańcza okupanta pod każdym względem. Afganistan był bezpośrednią przyczyną upadku dzikiego imperium. Kolejnym dowodem tej tezy jest Ukraina. Dzicy tak zantagonizowali dość przyjazny im kraj, że zajęcie i okupacja Ukrainy spowodowałaby kompletną ruinę gospodarczą kraju dzikich. Wydatki na zbrojenia w tym kraju to obecnie ok 15-20 % pkb. Teoria mówi że takie wydatki aż do wysokości 25-30% to przygotowania do wojny. Kaj który wydaje więcej niż 30 % na wojsko szeroko rozumiane - znajduje się w stanie wojny, a powyżej 60 % wydatków zaczyna tę wojnę przegrywać. Powyżej 70 % wydatków z pkb wojna jest przegrana. Ponieważ okupacja to ogromne koszty - dzikich Rosjan po prostu nie stać by było na okupację Polski i do tego nie dojdzie (ponieważ matematykę mają opanowaną dość tak nawet...) W konflikcie z dzikimi Rosjanami możemy sie spodziewać zniszczenia na odległość ważnych ośrodków przemysłowych i wpłynięcia na ustanowienie "przyjaznego" do nich rządu, co nie jest niemożliwe jeśli się słucha czasem tego co dzieje się w Brukseli i za naszą zachodnią granicą nb. też w dzikim kraju...

.
środa, 23 września 2020, 09:01

Zawsze mogą zniszczyć cały przemysł i infrastrukturę i doprowadzić taką Polskę do ruiny jak w Afganistanie. Wtedy można powołać przyjazny rząd i udzielić mu pożyczek na odbudowę. Można przesiedlić ludność z jednej połowy kraju na drugi lub prowadzić taką działalność jak na Wołyniu czy w Prusach Wschodnich 45 roku, że ludność sama się wysiedli. Niech nikt z was nie myśli, że kolejna wojna będzie bardziej cywilizacyjna, nic z tych rzeczy bo przy każdej wcześniejszej też tak ludzie myśleli.

xcy
wtorek, 22 września 2020, 10:52

Czas na obronę to jest teraz. Nie wymagajcie od obywateli/cywilów że będą musieli sami sobie radzić. Znów Polski obywatel ma przyjąć brzemię powstań na swoje barki? Znów mają miliony umierać? Może skupcie się na śledzeniu gdzie w MON-ie pieniądze giną?!

Jabadabadu
niedziela, 27 września 2020, 19:24

Gdzie? Kajmany, Luksemburg, Cypr, itd. Dotyczy całego kraju.

Pablo
wtorek, 22 września 2020, 10:34

Kto po przeczytaniu tytułu myślał że chodzi o programy modernizacji sił zbrojnych ? ;-)

Zawisza_Zielony
wtorek, 22 września 2020, 10:19

Wszyscy idą teraz w sztuczną inteligencję i bezzałogowe wszelkiej maści do wykonywania najbardziej ryzykownych zadań, my natomiast ciągle z tą partyzantką i ganianiem się po lasach (tak jakby nasze kompleksy leśne były dzunglą). Przed 39 też przygotowywaliśmy się do wojny polsko bolszewickiej 2. Tylko że .... ale tą historię to chyba już każdy zna.

marian
wtorek, 22 września 2020, 21:18

A kto mówi, że partyzant ni może używać bezzałogowców? To jest nawet łatwiejsze w partyzantce niż w oficjalnych siłach zbrojnych z przetargami, dialogami, certyfikatami itp.

dim
wtorek, 22 września 2020, 07:59

Seria głęboko roczarowująca, to jeszcze delikatne określenie. (1) Piszący jakby nie dopuszczali myśli, że okupant może mieć na celu likwidację polskiego narodu w tak dużym stopniu, jak się tylko da to przeprowadzić. Dokładnie tak, jak Polacy kiedyś zlikwidowali, zwyczajnie eksterminowali długo bardzo niewygodnych dla nich Jaćwingów. I nie ma już Jaćwingów. (2) Autorzy wspominają coś o tłumieniu demonstracji na Białorusi, ale nie wspominają, jak drastyczne środki techniczne może zastosować okupant dziś. Przykład USA w greckiej wojnie domowej, z którą gdy nie mogli sobie poradzić, przysłali dużą partię najnowszych wtedy (szykowanych przedtem na Japonię, ale nie użytych) bomb napalmowych. Zatem po wysiedleniu całości ludności cywilnej, ze znacznych połaci kraju każdy znak życia zgrupowania partyzantów gasili bombami napalmowymi. Dziś rosyjskie TOS'y mają dalece większe możliwości, a Rosja idzie właśnie w kierunku ich znacznego doskonalenia i dodania jako zwykłe wyposażenie każdej dywizji. Podzwonne dla partyzantki opartej o lasy czy mniejsze miejscowości. A Rosjanie wysiedlać nie będą. Odpalą salwę od razu, gdy tylko zamelduje coś podjerzanego dron. Broń kasującą życie w całych kwartałach ulic, zastosować mogą wobec miejskich organizacji podziemnych, na sam sygnał, że "gdzieś tu" coś się dzieje. Jak w Aleppo, tyle że powszechniej. Tam (myślę, że) były to tylko próbki, testy praktyczne. W ogóle to, co jest dziś w polskich mediach często lansowane także przez osoby bardzo szanowane (i ja też ich bardzo szanuję) - idea konwencjonalnej partyzantki - obawiam się, że jest to oszukiwanie społeczeństwa. Nie mówienie mu prawdy. Coś jak polska propaganda przed kampanią wrześniową. Nie przedłużając, podsumuję, że miałem nadzieję na znacznie lepsze, ciekawsze ujęcie tematu działań niekonwencjonalnych. Czekam na ewentualne kolejne artykuły z tej serii - ???

Robert
wtorek, 22 września 2020, 10:51

To chyba i armię warto zlikwidować. Skora jedna salwa z TOS-a ma zniszczyć cały kwartał, to zniszczy też całą jednostkę wojskową. Więc chyba nie warto walczyć z silniejszym przeciwnikiem, skoro i tak jesteśmy skazani na przegraną.

Belisarius
środa, 23 września 2020, 09:04

Może warto mieć armię tak silną aby TOS nie wyjechały z wrogiej jednostki? No ale na to trzeba mieć pomysł i nie kraść. Łatwiej jest wyjechać za granicę i z ciepłego fotelu wzywać ludność do oporu niż zbudować silne siły zbrojne.

Belisarius
wtorek, 22 września 2020, 09:45

Dokładnie tak jak piszesz. Internetowych fachowcom wydaje się, że partyzant odpali z RPG jakąś ciężarówkę z amunicją po czym wsiądzie sobie do tramwaju i pojedzie incognito. Nikt nie patrzy na to, że właściciel nieruchomości z której został zaatakowany konwój, zostanie wraz z rodziną zabity na miejscu, bez sądu i bez wyrzutów sumienia. Tym bardziej nikt nie zdaje sobie sprawy, że będąc sąsiadem takiego nieszczęśnika sam będzie narażony na konsekwencje- ogień z powietrza czy jednostki policyjne. Płacimy podatki i to nie małe więc powinniśmy wymagać od wojska obrony kraju. Nie płacimy podatków po to aby związkowcy i kolesie królika i innego polityka, przewalali je z konta na konto.

Robert
wtorek, 22 września 2020, 01:27

Bardzo podobają mi się komentarze, że nie warto się bronić, bo i tak przegramy. Bo po pierwsze to armia rosyjska jest niezwyciężona. A poddając się i pokornie rozkładając nogi nasze i naszych kobiet zaoszczędzimy sobie strat. Przypominają mi się biedni afgańscy mudżahedini. Jak analfabeci nie mogli tego nigdzie przeczytać, że armia radziecka jest niezwyciężona, to i skąd mogli to wiedzieć. Okazało się to zbawienne. Dzięki temu mogli zmusić uzbrojonych po zęby Rosjan, by się wycofali. W XXI wieku powtarzają ten numer afgańscy talibowie. I jakoś Amerykanie się wycofali i przekonują rząd afgański do ułożenia się z talibami. Nie pomogły samoloty, drony, kamery termowizyjne, satelity, chipy, GPS, ucyfrowienie, noktowizja a nawet MOAB i żadne inne gwiazdy śmierci. Czy nasza armia odniosła sukces, czy porażkę tego niestety nie wiemy. Bo nikt nie zdefiniował celu naszej obecności w Afganistanie. Nie wiadomo, czy w tym zacofanym kraju mieliśmy umożliwić afgańskim kobietom dostęp do aborcji, czy też wprowadzać demokrację w stylu zachodnim. Nie wiem, bo też nikt nie poinformował Polaków jaki jest cel tej misji. Żeby była jasność: chylę czoła przed wszystkimi polskimi żołnierzami, którzy tam walczyli. Żołnierza zadanie to walczyć, gdzie politycy wyślą i nie mędrkować. Za to ich cenimy. Nie ma takiej doktryny, która umożliwi nam wygraną w wojnie z Rosją. Nic to szczególnego. W gorszej sytuacji jest np. Szwecja, bo jest neutralna i nie jest w żadnym sojuszu. W podobnej sytuacji jest neutralna Szwajcaria. Zapoznałem się kiedyś z podstawami doktryny obronnej Szwajcarii. Jej przesłanie jest proste. Nie mamy szans na wygranie wojny, ale musimy uzmysłowić przeciwnikowi, że koszty zajęcia Szwajcarii będą dla niego ogromne i mu się to po prostu nie opłaci. Stąd doktryna obrony totalnej. A niektórzy nasi forumowicze widzą szanse w przyjmowaniu okupanta kwiatami. Żeby straty były mniejsze. To chyba i nasza armia powinna się od razu poddać. Żeby broń Boże nikt nie zginął, bo szkoda żeby wyginęli najodważniejsi Polacy.

Jabadabadu
niedziela, 27 września 2020, 19:31

Proszę nie porównywać Polski do Szwajcarii. Tak głosowanie jest obowiązkowe, służba wojskowa jest powszechna i obowiązkowa, każdy Szwajcar ma w domu broń i umundurowanie a referendum ma moc STANOWIĄCĄ przy obowiązku uczestnictwa. Tam OBYWATELE mają PAŃSTWO-KONFEDERACJĘ. Tutaj mamy rząd w Polsce traktujący OBYWATELI jako podejrzanych, którym na razie nie udowodniono jeszcze żadnego przestępstwa. Widać różnice!

dim
wtorek, 22 września 2020, 19:49

Pan oczywiście nie widzi różnicy terenowej między Szwajcarią (która bynajmniej nie zamierza się bronić na całym terytorium, a w górach), Afganistanem, a Polską. Druga z różnic jest ta, że nikt Szwajcarów nie zamierza eksterminować. Nikomu nie przeszkadzają, raczej wszystkim, prowadzącym wojny, bardzo są przydatni. Jak byli i Hitlerowi. Trzecia różnica, między tym, co Pan napisał, a jak było, to że rosyjskim oficerom dobrze było w Afganistanie. Umieli się tam korzystnie ustawić. Proszę poczytać wspomnienia Szewaranadze, jak przyleciał z Moskwy, komunikuje zebranym "Wracacie do domu !", a odpowiedzią jest głuche milczenie, żadnego aplauzu. Rosjanie prawdopodobnie wytłukli 2 mln ludności Afganistanu. Wytłukliby i 20 mln, co im tam ? Życie własnych poborowych też mało ich obchodziło. Był to biznes i tyle. Podejrzewam, że nie tylko dla Rosjan w Afganistanie był i jest.

Belisarius
poniedziałek, 21 września 2020, 09:49

Może zamiast WP i partyzantki, wynajmijmy firmę ochroniarska? Za te pieniądze co płacimy na MON to firma ochroniarska w promocji dorzuciłaby dodatkowo okupację dawnych terenów IIRP.

Rangun bot
poniedziałek, 21 września 2020, 09:39

Panowie specjaliści! A który z was ma działeczkę-zagonik ze swoimi kartoflami, plewionymi i zbieranymi ręcznie? A który z was chodził w jednym ubraniu przez 2 tygodnie? Który z was spędził w lesie 3 dni i noce? Który umie zabić, wypatroszyć i odrzeć kurę? Bo w rakietach i granatach to jesteście mądrzy.

środa, 23 września 2020, 21:00

Większość tych, którzy odbywali ZSW w XX wieku chodziła w jednym ubraniu miesiącami. Nigdy Pan brudu z munduru niezbędnikiem nie skrobał ;)

xcy
wtorek, 22 września 2020, 10:38

Piękne słowa.

Ponury zielarz
niedziela, 20 września 2020, 21:21

Termowizji praktycznie nie oszukasz w otwartym terenie. Nie ma co się oszukiwać. Ja bym stawiał na poprawę świadomości, podstawy wyszkolenia strzeleckiego i sprawności fizycznej, a dalej to już cechy indywidualne i patriotyzm.

ito
środa, 23 września 2020, 07:36

Mit termowizora- sprawdzone empirycznie na termowizorze będącym w posiadaniu polskiej policji (chyba, w każdym razie- służb poszukiwawczych)- mżawka, która wychładza skórę dłoni/twarzy i zwykła kurtka+ sweter były wystarczające żeby kontrast termiczny między nie kryjącym się zupełnie człowiekiem (dzieckiem) a otoczeniem na podmokłych łąkach był za mały żeby termowizor cokolwiek pokazał. Co do sprawności fizycznej- zawsze warto. Wyszkolenie strzeleckie- jeśli będzie skąd wziąć broń może być przydatne.

poniedziałek, 21 września 2020, 09:31

Poprawa sprawności fizycznej - przy założeniu powszechności - może odbić się także pozytywnie na stanie zdrowia, co byłoby korzystne dla państwa tak

Strażnik Teksasu
niedziela, 20 września 2020, 14:21

W wojsku polskim na etacie jest łącznie 193 kapelanów, w tym 113 katolickich. Łącznie w latach 2014-2018 na kapelanów w wojsku, policji i KAS (nie licząc kapelanów szpitalnych) wydano 108 mln zł ; do tego 6 mld 995 milionów zł na etaty katechetów. To tylko pierwszy z brzegu przykład na marnotrawstwo środków publicznych w Polsce. A potem płaczecie, że brakuje na służbę zdrowia czy podwyżki dla nauczycieli.

Fakt
poniedziałek, 21 września 2020, 10:33

Strażnik Teksasu to ten co najgłośniej gardłuje za wysokimi emeryturami dla SB i WSI. To chyba pozwala sądzić o jego lub jego rodziców zajęciu i tłumaczy jego obłąkańczy antyklerykalizm.

Jabadabadu
niedziela, 27 września 2020, 19:41

W kwestii antyklerykalizmu: kapelan odsądzanej teraz od czci i wiary 1 DP (Kościuszkowców) ksiądz Kupsz z (przepraszam, jeżeli pomyliłem nazwisko) poprowadził rozpoznanie bojem 1 batalionu 1 pułku w komży, stule i monstrancją w rękach nad głową. Tak prowadził żołnierzy do Polski. Poszli za nim jak w dym. Połowa z nich zginęła w tym ataku (Połzuchy, Lenino). Jeżeli będziemy mieć TAKICH kapelanów, to stwierdzam, że są niezbędni. Jeżeli nie - szkoda pieniędzy.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 09:34

No niezły wynik: aby ze 108 milionów wydać prawie 7 miliardów... Poproszę źródło tych rewelacji. Proponuję dla równowagi podać też sumę budżetu z tych lat, oraz ile np. wydano z budżetu centralnego oraz lokalnego na wsparcie organizacji lewicowych i skrajnie lewicowych.

Strażnik Teksasu
wtorek, 22 września 2020, 08:33

W Polsce rządzi formacja lewicowa, postkomunistyczna, bo przecież trudno PiS nazwać prawicą, prawda? Ile nas kosztuje ta postkomuna? Miliard dwieście milionów długu publicznego, 300 miliardów deficytu w tym roku, setki miliardów złotych spadku wartości spółek SSP "zarządzanych" przez PiSowskich nominatów.

Wawiak
środa, 23 września 2020, 13:32

To zobacz jaki % tego wywołali poprzednicy - tak by być fair (choć co do socjalistyczności PiSu to się zgadzam - mamy ewenement na skalę światową, o ile nie kosmiczną: prawicową partię socjalistyczną - bo kto nam zabroni... ;-) ).

khjjhghfgdfd
poniedziałek, 21 września 2020, 09:13

Gdzie tu widzisz marnotrawstwo? Kapelani są potrzebni, podnoszą morale. Jeśli chodzi o katechetów, to rodzice decydują, czy ich zatrudniać czy nie i płacą tu z własnych podatków.

Strażnik Teksasu
poniedziałek, 21 września 2020, 12:49

Morale podnosi nowoczesna i niezawodna broń, kompetentny dowódca jednostki. A nie facet w czarnej kiecce. O nauczaniu religii decyduje umowa między RP a Watykanem. W czasie kiedy ją zawieraliśmy religia miała być bezpłatna, później Kościół zmienił zdanie i zażyczył sobie zapłaty za nauczanie bajek pustynnych nomadów z Bliskiego Wschodu.

sosh
niedziela, 20 września 2020, 21:03

Problem w 200 kapelanach na 100 tysięczną armię? Żartujesz? Dla mnie to nie problem. Zawsze Polska opierała się na Wierze. Problem to niskie nasycenie środkami P-panc, p-lot w WP, problem to niska świadomość społeczna zagrożeń, niska sprawność fizyczna ludzi, sztuczny podział. Strażnik Teksasu? Tak, może w Rosiji.

Infernoav
niedziela, 20 września 2020, 00:17

Może najpierw zadbajmy o młodzież. Pożądane lekcje WuFu, nauka pierwszej pomocy od 3-4 klasy podstawówki przez podstawówkę, LO/Technikum/Branżowa i nawet na studiach. Strzelectwo sportowe od 15 roku życia. Do tego pożarna obrona cywilna. Na koniec liberalizacja prawa do posiadania broni. Nie jestem zwolennikiem 100% dostępności. Jednak przesłanki nabycia uprawnień powinny być bardzo jasne. Niekaralność za przestepstwa (przeciwko życiu/zorganizowane grupy przestępcze/handel narkotykami i pewien inny katalog), brak choroby psychicznej lub umysłowej wykluczającej zdolność do czynności cywilno-prawnych(poziom kiedy nie można za siebie świadomie decydować), odpowiedni kurs, konieczność odświeżania kursu co 3-4 lata. Do tego bezpieczna szafa lub skrytka pancerna na broń. Po spełnieniu wymogów osoba powinna automatycznie mieć prawo nabyć każdy rodzaj broni dostępnej dla cywilów.

Rownosc_wolnosc_normalnosc
poniedziałek, 21 września 2020, 18:01

To w sumie opisał Pan dostęp do broni w Polsce...

marian
niedziela, 20 września 2020, 08:51

Nikt Panu nie zabrania uczyć tego wszystkiego swojego dziecka. Według mnie dziecko powinno uczyć się strzelać z rodzicem, a nie w szkole. Na spacer rower, czy basen też nikt rodzicom nie zabrania wziąć dziecka. Choć faktem niestety powszechnym jest, że często dziecko trzeba wysyłać na dodatkowe, płatne zajęcia sportowe, bo w szkole wygląda to słabo. Co do pierwszej pomocy, to moje dzieci uczono pierwszej pomocy już w przedszkolu.

dfc
poniedziałek, 21 września 2020, 10:23

Niestety, ale poleganie na uczeniu dziecka postaw proobronnych wyłącznie przez rodziców to ślepy zaułek. Problem w tym, że żeby wiedza wpajana dziecku przyniosła w sytuacji kryzysu efekt, musi stanowić część spójnych działań całego społeczeństwa. Przykład? Rodzic uczy strzelania z dubeltówki, bo jest myśliwym. A w razie mobilizacji jego "dziecko" dostaje do ręki kałacha. Albo: ojciec ratownik medyczny uczy udzielania pierwszej pomocy zgodnie ze swoja wiedzą. Niestety, udzielanie pierwszej pomocy w warunkach bojowych wygląda zupełnie inaczej i używa się głównie najprostszych środków. Albo: kto z rodziców nauczy swoją pociechę używania popularnej już w wojsku radiostacji doręcznej, czy prawidłowego nakładania maski pgaz.? Postawy proobronne należy kształtować systemowo, włączając w to system edukacji powszechnej. W Czechach taką rolę oprócz szkoły pełnią także organizacje społeczne, które automatycznie mogą liczyć na pomoc państwa, jeśli ich program wpisuje się w tę politykę. A np. grupy rekonstrukcyjne mogą posiadać sprawną broń i amunicję, z tym, że przechowują ją pod kontrolą wojska. U nas wychowanie proobronne to tak naprawdę improwizacja. Szkoła publiczna wręcz wyłączona jest z tego systemu, a organizacje społeczne wspierane są wybiórczo, albo z klucza politycznego, albo na podstawie osobistych kontaktów konkretnych osób.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 09:48

Trzeba tez na to mieć czas... ale ad meritum - pełna zgoda.

rozczochrany
niedziela, 20 września 2020, 00:06

Armia francuska w 1940 roku broniła się przed Niemcami mniejwięcej tyle czasu co armia polska w 1939 roku. Ale po kapitulacji Francji, Francuzi praktycznie zaprzestali walki, tak jak Czesi, Norwegowie, Duńczycy, Belgowie, Holendrzy i wiele innych narodów. Porównajcie sobie ich minimalne straty w ludziach w czasie wojny ze stratami Polski. 6 milionów Polaków zginęło. A co zyskaliśmy w porównaniu z Czechami czy francuzami? Od walki jest regularna armia. Powinna być też sprawna obrona cywilna by podczas bombardowań i ostrzałów w czasie wojny były jak najmniejsze straty. W nowej rzeczywistości po wygaśnięciu konfliktu mamy przetrwać i żyć dalej.

ito
środa, 23 września 2020, 21:23

Brednie. Straty Polski nie wynikały z opory tylko z planowej eksterminacji, a ta była zaplanowana całkowicie niezależnie od jakiegokolwiek oporu. Tak żeby dać pojęcie o skali polskiego życia w legendach: Powstanie Warszawskie- 63 dni, 16 000 zabitych żołnierzy powstania, 1500 (pierwsze raporty Zeleskiego- poprawione później na 15000 bo "nie policzył strat policji i pomocniczych oddziałów sojuszniczych w pierwszych dniach") po stronie niemieckiej. Powstanie paryskie- 6 dni. Zabitych 1000-1200 powstańców- i 3200- 3500 po stronie niemieckiej. Za to 130 (!!!!) cywilów. A nie 200 000.

zxcvb
poniedziałek, 21 września 2020, 10:09

Tylko Francuzów nikt nie mordował... Niemcy we wrześniu zabiji prawie 20tys. cywilów, po prostu w ramach eksterminacji, a nie w zwiazku z ruchem oporu

bobo
niedziela, 20 września 2020, 17:53

Nawet gdyby była kapitulacja to i tak ze 4 mln obywateli Polski by przepadło. Hitler pewnie nawet szybciej zrealizowałby likwidację 3 mln polskich Żydów a milion Polaków i tak trafiłoby do syberyjskich łagrów. Z Francuzami nie ma co się porównywać chociaż mimo łagodniejszej polityki wobec nich to i tak musieli przekazać Niemcom sporą część ludności żydowskiej Francji.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:03

W hitlerowskiej propagandzie Polacy nie byli przed wrześniem atakowani bardziej, niż np. Czesi. A porównaj straty wojenne obu narodów ? Czesi chyba nawet zyskali przemysłowo. Poza tym polska propaganda przedwrześniowa opierała się po pierwsze na gigantycznym oszustwie narodu, co do możliwości i stanu faktycznego. Teraz jest podobnie.

HEAD
sobota, 19 września 2020, 22:04

Jakie lasy i krzaki w dobie termowizji noktowizji dronów. Bez zbrojonego cywilnego środowiska brak szans

marian
sobota, 19 września 2020, 23:27

A to termowizja widzi przez liście? Jeżeli dron widzi kogoś z góry, to drona też widać z dołu, w czym problem?

gnago
czwartek, 24 września 2020, 17:10

No ognisko przy którym można wszy wytrząsną ogrzać się czy wykopane pyrki zrobić . Bo logistyka racji wojskowych w czasie pokoju to jedno w czasie wojny drugie

Terytorials
niedziela, 20 września 2020, 07:51

No widac z dolu drona, z lasu, z pod drzew, na wysokości paru tysiecy metrow... Rzeczywiscie widac...

marian
niedziela, 20 września 2020, 10:37

To jak nie widać drona, to dron też nie widzi nas. Przecież nie pisałem, że ma on być widoczny gołym okiem. Czy nowoczesny partyzant nie używa tak samo termowizji a nawet radarów i broni przeciwlotniczej/przeciwdronowej? Na dziś to wszystko uległo miniaturyzacji i radar czy rakieta nie potrzebuje trzech ciężarówek.

bobo
niedziela, 20 września 2020, 17:59

Takich cudeniek nie ma polska armia a maja mieć partyzanci? Amerykanie zrzucą im z powietrza? Z drugiej strony przez prawie pół roku liści nie ma. Fakt, większość drzewostanu to iglaki głównie sosny. Ale jeżeli termoizja z powietrza jest w stanie wykryć ludzi, którzy zgubili się w lesie to pewnie liście nie są jakąś przeszkodą.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:06

Z tym, że dziś wystarczy wypalić lasy. Co przy obecnych środkach zajmie dwa, maksymalnie cztery dni. Przy czym lasy z podejrzeniem, że przebywa w nich siła zbrojna, wypalone zostaną w pierwszych godzinach tej akcji. Podobnie miejscowości, uznane przez okupanta za "trudne".

marian
wtorek, 22 września 2020, 09:35

Tylko mówimy tu o partyzantach, a nie o dywizji zmechanizowanej ukrytej w lesie.

dim
wtorek, 22 września 2020, 19:39

No to co ? Ja nie wiem czemu Państwo ciągle zakładacie, że ten okupant zamierza w Polsce dobrze gospodarzyć ? A już zwłaszcza lasami, gdy własnych niszczeje mu chyba setki tysięcy hektarów co roku i nawet ich nie gasi ?

marian
środa, 23 września 2020, 14:13

Tu nie chodzi o jakieś gospodarzenie lasami. Po prostu może będą woleli stracić kilku swoich szeregowych, niż wydawać kasę na niszczenie lasów w których ktoś może się ukrywać, a może nie. Poza tym to nie ja zacząłem z lasami. W lesie przecież nie ma czego niszczyć, więc nie wiem co by mieli tam robić partyzanci. Pisałem tylko, że termowizja nie widzi przez liście, a do niszczenia setek hektarów lasów to jeszcze daleka droga.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 09:54

Drony można też zwalczać - są do tego odpowiednie środki elektroniczne, które mogą np. drona wyłączyć lub nawet pozwalają go przejąć.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:09

Dobrze wykonanego wojskowego drona nie wyłączysz. Zapomnij o tym ( ! ). Te przejęte zawierały błędy ideowe zabezpieczenia. Co można, to można odciąć mu możliwość komunikacji, po stronie odbioru przez drona. A i to dość trudne jest przy modelach większych, bardziej wyrafinowanych, z precyzyjnie sterowanymi antenami kierunkowymi. Gdy skuteczność takiego działania spada z kwadratem odległości. Opisywane przez Ciebie metody to walka np. ze wścibskimi dronami dziennikarzy, agencji które nie opłaciły praw autorskich do fotografowania/filmowania wydarzenia. Dron po prostu trzeba walnąć także czysto fizycznie.

Vix
niedziela, 20 września 2020, 03:18

I możesz dornowi pomachać a wparciu o dane z drona już ktoś ładuje pocisk do lufy. Działania w dniu dzisiejszym to poważny porblem. Istotna część młodzieży zgubi się już kilka kriometrów od domu i to z mapą i kompasem. Używanie komórki to też średni pomysł. System GPS powinien być bierny i nic nie nadawać. A przez powszechność tabletów i komórek dedykowane urządzenia to już tylko nawigacje samochodowe.

marian
niedziela, 20 września 2020, 10:43

Rozumiem że okupant skanuje cały teren kraju 24h/dobę, 365 dni/rok przez kilka lat, bo może jakiś partyzant gdzieś coś planuje. Całe życie w okupowanym kraju jest wstrzymane, nikt nie wychodzi z domu, nie jeździ samochodami, nie wycina drzew z lasu, nie uprawia pól przez całe lata, żeby tylko partyzanta można było dronem znaleźć. Przecież Polska to nie iracka pustynia, gdzie pojawienie się żywej duszy jest już podejżane.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:15

I właśnie w tym temacie spodziewałem się serii artykułów, skoro mowa jest o POTENCJALNIE SKUTECZNYCH działaniach niekonwencjonalnych. Takich z sukcesem, nie powszechną jeszcze głębszą klęską. Ale ściśle w temacie, o który pytasz - tak jest, całe terytorium okupowane będzie wkrótce skanowane. O nasileniu obserwacji danego miejsca czy obiektu decydować będą algorytmy komputerowe, nie człowiek. Tak jak - forma uproszczona już dziś - skanowane są (w niektórych krajach) wszystkie rozpalane w lasach ogniska, jako potencjalne źródło pożarów. Algorytm komputerowy decyduje czy przyjrzeć się w większym powiększeniu, czy może wysłać małego drona na patrol, czy może większy sprzęt (jak PZL Dromader, z zasobem środka hamującego ogień) czy może auto dyżurne... jakie auto ? Małą terenówkę czy duży pożarniczy wóz bojowy ? - i to w ten sposób nie dopuszcza się do wielkich pożarów, np. stu czy 140 dziennie, jak bywają w Grecji.

marian
wtorek, 22 września 2020, 19:59

Ok, zgodzę się, że permanentna kontrola ludzi i terenu będzie możliwa. Jednak mówimy tu o czasach po, lub w czasie jakiegoś większego konfliktu między mocarstwami. Wojna w przestrzeni kosmicznej, i w cyberprzestrzeni też będzie trwała, i prawdopodobne będą luki w kontroli.

bbc
poniedziałek, 21 września 2020, 10:42

No właśnie. Jeśli partyzant stanie się zbyt dokuczliwy, a nie będzie go można wyróżnić z tłumu, to okupant nie będzie go tam szukał, tylko zlikwiduje tłum. To jest właśnie ta różnica. W Afganistanie partyzantka może ukrywać się miesiącami w terenie w oparciu o góry, czy skaliste pustynie. Czasem któryś się ujawni i wtedy ma przechlapane. Straty niewinnych cywili są rzadkie. W Polsce nie ma takich możliwości terenowych, a nieliczenie się z realiami spowoduje o wiele, wiele większe straty cywilne. A warunkiem funkcjonowania partyzantki jest poparcie społeczne. Jak długo uda się je utrzymać przy wysokich stratach cywilnych?

marian
poniedziałek, 21 września 2020, 15:02

Oczywiście, że może. Dlatego uważam, że przed rozpoczęciem walki partyzanckiej trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw. Przy dokręceniu tylko ekonomicznej śruby przez okupanta pewnie nie warto. Ale w takiej sytuacji jak "powstanie zamojskie" myślę że już warto.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:17

Poparcie wśród tragicznie zmarłych się nie liczy. Miejscowość wspiera /ukryła partyzantów ? Dostaje salwę z broni paliwowo-powietrznej. Druga miejscowość - to samo. Trzecia też ? Dziękuję i następni proszę ! - nie ma chętnych ? nie widzę ? Widzę tłum osób donoszących zawczasu, że gdzieś chcą się ukryć partyzanci i z prośbą, by ich wykurzyć i eksterminować jak najszybciej, za to łagodniej dla ludności.

marian
wtorek, 22 września 2020, 20:03

Piszę o sytuacji, kiedy miejscowość dostaje salwę z broni paliwowo-powietrznej nie z powodu wspierania partyzantów, ale z samego powodu bycia Polakami i zajmowania przestrzeni życiowej. W takim przypadku wolisz czekać na śmierć, czy wziąć broń do ręki?

dim
środa, 23 września 2020, 07:49

Rosja owszem, bezlitośnie wyznaje ideologię imperialną, ale nie nazizm. Paliliby dla zastraszenia - podporządkowania. Czyli właśnie pretekst potrzebny jest tu do pełnienia roli dydaktycznej. Po czym okupacja, tą metodą, nie będzie wcale wymagać od nich zablokowania w Polsce wielkich sił. Więc zrobią to, jeśli ich wpuścimy. Jak widzisz, nie demonizuję Rosji, ale także nie mam też złudzeń. Co innego, gdyby wybuchła wojna totalna, jądrowa. Skasują nas wtedy obie strony razem. Dokładnie jak w planach ujawnianych przez Kuklińskiego.

marian
środa, 23 września 2020, 14:18

Ok, ale ja tutaj "teoretyzuję", a nie tylko rosja jest naszym sąsiadem. Roztropni ludzie są przygotowani na różne warianty z różnych kierunków.

Bo na tygrysy mamy visy
środa, 23 września 2020, 00:09

Jaka bron? Beryl, Glock czy PPK Tow? Karabinami i pistoletami nie obronimy sie, chociazbysmy ich mieli i ze 40 mln...

PLW
poniedziałek, 21 września 2020, 10:04

*podejrzane

Strażnik Teksasu
sobota, 19 września 2020, 18:10

Piękne rozważania ale zupełnie nie na czasie. Dzisiaj, najbardziej skutecznym działaniem niekonwencjonalnym jest wpływanie na ludzką świadomość, zmiana ludzkiego myślenia. Patrząc z punktu widzenia Rosji, po co mają nas atakować militarnie, skoro możemy sami, własnymi działaniami sprawić, że z powrotem trafimy do rosyjskiej strefy wpływów? Wystarczy, że Rosjanie za pomocą mediów społecznościowych przekonają Polaków do tego, że Zachód to moralna zgnilizna, że Europa rozpada się, że jedyną ostoją moralności i ładu jest Putin. Wiele razy spotkaliście się z taką propagandą. Jak sądzicie, jakie ona ma źródło? Jeśli ta propaganda okaże się skuteczna to Putin, rękami Polaków i polskich antyunijnych polityków, z otwartymi rękami powita Polskę dryfującą na wschód. Przygotowujecie się do wojny, tyle że ona już się toczy. W przestrzeni, której nie dostrzegacie. W przestrzeni, w której karabiny i granatniki są całkowicie bezużyteczne. Pamiętajcie, w tym miejscu Europy, można trzymać albo z Zachodem, albo ze Wschodem. Na samodzielną politykę jesteśmy za słabi. Sądzicie, że Trump nas obroni? Dla niego wyzwaniem są Korea Płn czy Chiny.

marian
sobota, 19 września 2020, 21:49

Ale jakoś na Ukrainie, mimo że dziesiątki lat byli jednym państwem, karabiny i granatniki nadal są w użyciu.

Strażnik Teksasu
niedziela, 20 września 2020, 14:15

Ukraina nie należy do NATO, poza tym Rosja ma dużą wspólną granicę z Ukrainą, przez którą mogła przerzucać swoich żołnierzy oraz wykorzystać faktyczne prorosyjskie nastawienie mieszkańców rejonu Doniecka. Na Polskę media społecznościowe są koniecznością ale także tanim i efektywnym sposobem wpływania na świadomość Polaków.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 09:57

W to, że Rosja jest ratunkiem i ostoją normalności w Polsce nikt zdrowy na umyśle nie uwierzy - na okoliczność takiej narracji sami nas kilkaset lat "szczepili".

xcxzvcxzvcxvcxb
poniedziałek, 21 września 2020, 09:22

W twojej teorii jest tylko jedno ale, media społecznościowe działają w obie strony, i to na razie Rosja się zaraża polskim wirusem (oczywiście wg rządzącej satrapii), co widać po licznych buntach.

peb
sobota, 19 września 2020, 11:38

Do końca PRL w szkołach średnich na poziomie liceum i technikum był obowiązkowy przedmiot "przysposobienie obronne". A w ramach niego m.in. musztra, obsługa i strzelanie z kbks, terenoznawstwo wraz z marszem na orientację w terenie leśnym, zajęcia z Obrony Cywilnej. Potem przedmiot został zlikwidowany w ramach odżegnywania się od PRL. W rezultacie obecnie większość młodzieży nigdy nie miała w ręku broni, nie mówiąc już o elementarnej znajomości zasad strzelania. Trudno bowiem za obeznanie z bronią brać latanie z zabawkami ASG i paintball, a także z bronią deko i atrapami grup rekonstrukcyjnych. Wątpię, aby obecnie działania partyzanckie mogły opierać się na spontanicznie tworzonych strukturach. Po prostu nie będzie na kim. Moim zdaniem, ładowanie kasy w klasy wojskowe to kolejna pomyłka MON (po NSR). Ciągle - szczególnie z okazji stulecia odzyskania niepodległości - mówi się o osiągnięciach II RP. Dlaczego nikt nie sięga po sprawdzone wtedy rozwiązania? Np. Państwowy Urząd Wychowania Fizycznego i Przysposobienia Wojskowego czy organizacje harcerskie. Przedwojenne harcerstwo tworzyły organizacje wpajające ludziom umiejętności zdyscyplinowanej współpracy i radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Harcerstwo to zostało zniszczone pod koniec lat 40. przez władze komunistyczne i nie zostało dotąd odtworzone. Kiedy dziś słyszę, że w letnich obozach musi być założona instalacja elektryczna oraz toalety z instalacją wodno-kanalizacyjną, to mnie skręca ze śmiechu. Że nie wspomnę o dyskusjach, czy małolaty powinni nosić finki, bo mogą zrobić sobie krzywdę. Na takie absurdy wydaje się państwową kasę, a nie ma chęci i środków, aby każdego delikwenta w wieku 16-18 lat nauczyć strzelać z broni długiej i przysposobić do ewentualnych działań nieregularnych...

carl fath
sobota, 19 września 2020, 19:10

Nie do końca PRL tylko długo po upadku komuny a broń może kupić każdy i strzelać.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 09:58

Miałem w latach 80-tych PO w szkole. To była czysta fikcja. Moi znajomi z innych szkół mają podobne odczucia.

m
niedziela, 20 września 2020, 13:08

Każdy ? Nie znasz praktyki wydawania pozwoleń.

marian
sobota, 19 września 2020, 23:22

Każdy? Chyba najpierw trzeba nauczyć się strzelać, żeby móc kupić broń. Oczywiście uczyć się można w każdym, nawet małym mieście, tuż obok szkoły nauki jazdy. No i egzamin ze strzelania (20-30 naboi) kosztuje tylko 140 zł jak na prawo jazdy (godzina pracy profesjonalnego egzaminatora + godzina pracy wyspecjalizowanego, wysoko ubezpieczonego samochodu). I badania do pozwolenia też kosztują 50 - 100 zł, jak przy prawie jazdy.

m
środa, 23 września 2020, 13:47

Ciekawe bo ja robiłem badania na broń za 350 - 450 zł. Nieważne na jaki rodzaj pozowlenia, ale takie były ceny. Zreszta .... trzeba być dużym dzieckiem, zeby wierzyć, że powszehcny dostęp do broni cokolwiek zmienia w dziedzinie obronności państwa. Widać, ze trybun broni zbiera tragiczne żniwo wśród "społeczeństwa" swoimi bajkami dla dużych dzieci.

marian
środa, 23 września 2020, 21:04

Nie wyczuł Pan sarkazmu? Przecież nikt normalny nie uwierzy, że badania do pozwolenia kosztują 100 złotych, a strzelecki klub sportowy działa w każdym nawet najmniejszym mieście.

carl fath
niedziela, 20 września 2020, 20:25

Mówię o broni sportowej-treningowej, nawet służby trenują na czymś takim. Nie byliście na strzelnicy ?

marian
niedziela, 20 września 2020, 22:58

Pisał Pan o kupnie broni, a nie o wizycie na strzelnicy. A nawet na kbks trzeba spełnić takie same warunki co na samopowtarzalnego kałacha, beryla, czy ARa. Wizyta na strzelnicy? Nie każdego stać na opłacenie prowadzącego strzelanie i co najmniej stuprocentową marżę na amunicję. Tak nie da się trenować, jeżeli nie jest się bogatym człowiekiem. A zrobienie pozwolenia też wymaga wyrzeczeń dla niemajętnego człowieka. A nikt nikomu z ulicy nie wypożyczy (nawet za kasę) tak sobie broni, żeby sobie sam na strzelnicy postrzelał amunicją w miarę normalnej cenie.

carl fath
poniedziałek, 21 września 2020, 19:37

Napisałem, że każdy może kupić broń sportową-treningową za grosze i strzelać na strzelnicach, które są nawet w małych miastach. Często z takiej broni korzystają nawet służby podczas ćwiczeń.

marian
wtorek, 22 września 2020, 20:04

Pisze Pan o wiatrówkach? Tymi za grosze nie da się ćwiczyć, a te, którymi da się ćwiczyć są droższe od broni palnej.

carl fath
środa, 23 września 2020, 19:16

Licencjonowany Glock 17/19 - 600 zł to nie majątek, da się tym strzelać i to długo.

PRLowiec
sobota, 19 września 2020, 14:33

Ja chodziłem w PRL do szkoły, miałem PO i bkbs na oczy nie widziałem, nie mówiąc o strzelaniu. Nie było też żadnych marszów terenie. I nie znam nikogo kto takie coś miał. To tak jak z językami obcymi: w PRL były 2 obowiązkowe (rosyjski i jeden zachodni) a prawie nikt nie umiał nawet jednego. Teoria a praktyka to nie to samo. Co innego mój kolega, który do podstawówki chodził w Sowietach: tam w szkole mieli strzelania z AKM i jego obsługę a nawet ćwiczenia na poligonie (w tym nie brał udziału, bo jako cudzoziemiec miał zabronione) m.in. ze strzelaniem z RPG-7.

gnago
czwartek, 24 września 2020, 17:11

To znaczy do stanu wojennego było , potem zlikwidowano bo szkoły zrewoltowane

dev
poniedziałek, 21 września 2020, 10:53

W szkole wszystko zależy od ludzi. Jak w jakiejś placówce dyrekcja i nauczyciele są do bani, to i w szkole nic się nie dzieje. Ja też szkołę kończyłem w PRL-u. PO było chyba w klasie VIII i przez dwa lub trzy lata w L.O. W szkole średniej mieliśmy strzelnicę raz na półrocze i strzelaliśmy z kbks-ów będących własnością szkoły. Na zajęciach były ćwiczenia z pierwszej pomocy, maski pgaz i zajęcia z systemu OC na terenie macierzystej gminy. A i języka obcego można było się nauczyć, jak ktoś chciał.

dramat
sobota, 19 września 2020, 10:45

Dramat. A gdzie wojska liniowe i regularne? Nie ma? To na co wydawane są pieniądze z podatków? Na ławeczki? Co z ludnością cywilną? Do czego prowadzi bieganie po lasach i zabawa w żołnierzy pokazało Powstanie Warszawskie.

Kaktus
sobota, 19 września 2020, 15:17

Panie Dramat, akurat te działania w ramach PW, które były prowadzone w Kampinosie były całkiem skuteczne...

x
sobota, 19 września 2020, 13:51

racja, niestety...

Ben
sobota, 19 września 2020, 09:39

"Ponad podziałami partyjnymi...[...]" - nie ma na to szans, jedyna możliwość to zdobycie władzy przez partię przychylną takim rozwiązaniom. Jedyna partia z przychylnym podejściem do posiadania broni przez polaków to Konfederacja. Wytworzenie kultury posiadania broni przez obywateli podobnej do tej w Szwajcarii lub USA jest jedynym gwarantem sensowności działań wymienionych w artykule w razie wojny.

PLW
poniedziałek, 21 września 2020, 10:10

przez * Polaków

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:01

Pytanie, czy ta przychylność nie zmieniłaby się po zdobyciu władzy...

Polak
sobota, 19 września 2020, 09:38

Bydgoskiw miny typu TULIPAN idealnie nadawały by się do tego typu działań ---------- podstawa takich działań to środki ogniowe broń wyborowa ALEX BOR , lekka broń przeciwpancerna typu bułgarski RPG-22 czy hiszpański ALCOTAN-100 lub ppk PIRAT czy silniejszy MOSKIT czy środki przeciwlotnicze umozliwiajace skryte działanie PIORUN GROM

Dr.House
sobota, 19 września 2020, 08:23

ha...ha...ha... Chcą szkolić partyzantów co oznacza że dowództwo jest świadome że jak napadnie nas wróg to nie mamy szans z nim walczyć i będzie lepiej chować się po lasach, krzakach i śpiewać patriotyczne piosenki. Czasami chłopaki wyjdą z lasu i zastrzelą jakiegoś carskiego żołnierza. A po wojnie będą kręcić filmy o bohaterskiej polskiej partyzantce która walczyła z carskim wojskiem.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:03

Raczej nie rozumiesz sentencji "Si vis pacem, para bellum". Potencjalny wróg ma wiedzieć, że jakby co, cena awantury będzie wysoka. Szczęście sprzyja przygotowanym...

Andrettoni
sobota, 19 września 2020, 03:44

Rozumiem, że nie lubicie PRL. ale nie chodzi o ideologię tylko tradycje wojskowe i prawdę historyczną. Za czasów PRL mieliśmy drugą armię Układu Warszawskiego i nie brakowało w niej również jednostek specjalnych. Chyba każdy słyszał o Formozie. 1 Batalion Szturmowy czy kompanie specjalne nic nie mówią? Zakres dotyczył włącznie do działań terrorystycznych. Zresztą w Polsce szkoliło się wielu arabskich terrorystów, a nawet oddziały komandosów, np. z Egiptu. Rozumiem, że Specnaz czy szkolenie przez instruktorów z Korei Północnej jest trochę "faux pas", ale jak by nie było nasi "obserwatorzy" po stronie Wietnamu wygrali wojnę z USA. Zaraz ktoś napisze, że Amerykanie wygrali, albo przynajmniej nie przegrali. Fakty są takie, że musieli się wycofać, a nasi żołnierze dorzucili do tego "cegiełkę". Nie należy też zapominać o Polakach służących w Legii Cudzoziemskiej, a w ostatnich latach na Ukrainie i w oddziałach Kurdów. Jest to tajemnica poliszynela, bo jest to niezgodne z prawem, a przez to nasza armia nie może korzystać z ich doświadczeń, co nie oznacza, ze najemników z polski nie ma. Są nawet w Blackwater (oczywiście nazwa została zmieniona). Abu Nidal, Bracia Muzułmańscy, a może coś wam mówi Ilicz Ramirez Sanchez, nazywany Carlos alias „Szakal”? Nie tylko mamy tradycje walki nieregularnej, ale pół świata uważało nas za ekspertów. Terroryści to chyba nie oddziały regularne? Kiedyś Polska realizowała wiele kontraktów budowlanych na Bliskim Wschodzie i szło to w parze z dużą aktywnością "szkoleniową". Obecnie... zostało z tego niewiele.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:12

Z Wietnamem, to zdecydowała geopolityka, a nie "cegiełka" naszych (czy "sojuszniczych" "doradców". Już w latach 40-tych Amerykanie doszli do wniosku, że ZSRS musi zawalić się gospodarczo - wystarczy poczekać - co miało miejsce na przełomie lat 80-tych i 90-tych. ubiegłego wieku. Na samą decyzję o wycofaniu z Wietnamu większy wpływ miały zapewne lewackie "ruchy pacyfistyczne" w USA, które finansował ZSRS (i mające źródło także w ich działaniach zmiany społeczne związane z młodzieżową rewoltą końca lat 60-tych). Sęk w tym, że takie i inne działania oraz wyścig zbrojeń drenowały ekonomicznie ZSRS - co w końcu skończyło się jego rozpadem. Diagnoza Amerykanów okazała się w 100% trafna. ZSRS upadło, podczas, gdy USA i tzw. "zachód" cały czas się rozwijał, a poziom życia rósł.

Krzys
sobota, 19 września 2020, 16:56

Druga armia w UW ale tylko pod względem ilości żołnierzy. Jakość i ilość sprzętu bojowego były na wyższym poziomie w NRD i CSRS. Niestety.

abenader
niedziela, 20 września 2020, 15:38

Swoją wartość bojową Czesi pokazali w 1968.Trzydzieści lat wcześniej też.

sobota, 19 września 2020, 21:46

Wtedy byliśmy krajem "przerzutowym", więc był nadmiar logistyki, a w logistyce potrzebna siła robocza. To była część "układu" a nie samodzielna armia.

gnago
czwartek, 24 września 2020, 17:15

A ta dzisiejsza to taka niepodległa czy ekspedycyjno usługowa. Ile to sztuk uzbrojenia mamy na jaszczembia nie licząc amunicji do działek? TA z PRL była armią o wiele bardziej wartościowową w uzbrojeniu wobec ówczesnych potęg niż dzisiejsza

Strażnik Teksasu
sobota, 19 września 2020, 09:58

Nic nie zostało. Ludzie, którzy wywieźli z Iraku agentów CIA przed operacją Pustynna Burza zostali pozbawieni środków do życia przy pomocy niezgodnej z prawem ustawy deubekizacyjnej. Jej niezgodność stwierdził nawet obsadzony przez PiS Sąd Najwyższy.

carl fath
sobota, 19 września 2020, 19:18

To byli ludzie z wywiadu i SB a nie żołnierze.

marian
sobota, 19 września 2020, 14:42

Pomijając godziwość, czy niegodziwość, zgodność, czy niezgodność wspomnianej ustawy z prawem, to jednak nazywanie średniej krajowej emerytury, "pozbawieniem środków do życia" jest (delikatnie mówiąc) kłamstwem.

antykłamca
sobota, 19 września 2020, 14:38

Słusznie! Nie byli nic warci! Najpierw sprzedawali Polskę Sowietom a potem z równą gorliwością sprzedawali Polskę USA. Najpierw przyjaźnili się z Irakiem a potem go zdradzili. Zdrajca to nie przypadek, to styl życia i charakter. Amerykanie takimi się posługują, ale im nie wierzą. Dlatego inne państwa w Iraku i na Bliskim Wschodzie dostawały kontrakty a Polska, mimo że miała "gubernatora" Belkę nie. I nie kłam, że "zostali pozbawieni środków do życia", tylko zamiast wysokiej mundurowej emerytury dostali średnią normalną - czyli wyższą od większości polskich emerytów!

Strażnik Teksasu
sobota, 19 września 2020, 17:51

Po pierwsze, działali w imieniu Państwa Polskiego, więc to oni zostali przez Państwo Polskie zdradzeni. A po drugie, po deubekizacji, zostali z emeryturami minimalnymi. A teraz, po uznaniu tej deubekizacji za niekonstytucyjną, będę występować do sądów o odszkodowania. Chciałbym aby poliycy PiS z budżetu partyjnego im je zapłacili. A nie jak zwykle biedni podatnicy.

wert
poniedziałek, 21 września 2020, 10:38

byli aparatem represji państwa totalitarnego z narzuconą siłą władzą przywiezioną na sowieckich deklach. Nie obrażaj Państwa Polskiego Strażniku Stepów Kałmuckich

marian
niedziela, 20 września 2020, 08:55

Nie z emeryturami minimalnymi, tylko ze średnimi krajowymi. Chyba jest to jednak różnica. Chciałbym dostawać taką "pomniejszoną" emeryturę.

Strażnik Teksasu
niedziela, 20 września 2020, 16:21

Mylisz się, zostali z emeryturami minimalnymi. Choć nie popełnili żadnego przestępstwa a instytucje dla których pracowali nie zostały uznane za przestępcze.

Fanklub Daviena
poniedziałek, 21 września 2020, 10:53

" Choć nie popełnili żadnego przestępstwa a instytucje dla których pracowali nie zostały uznane za przestępcze." - tak twierdzi Michnik o swoim bracie a Cimoszewicz i David Warszawski o swoich ojcach. A dlaczego nie zostały uznane za przestępcze? Bo tacy jak ty, Michnik i Cimoszewicz doprowadzili do "grubej kreski"! :)

wert
poniedziałek, 21 września 2020, 08:40

to i tak za dużo. Gan-Ganowicz miał właściwe podejście. Państwo Polskie za komuny. KPISZ

rozczochrany
sobota, 19 września 2020, 02:44

Wojna partyzancka oznacza ogromne straty w cywilach i wyniszczenie tkanki narodu. Najlepsi, najbardziej wartościowi, patriotyczni obywatele giną w walce lub wspierając walczących. Przezywają zdrajcy, szmalcownicy, cwaniaczki i to oni po wojnie tworzą społeczeństwo.

Brawo!
sobota, 19 września 2020, 10:47

Dokładnie tak jest.

Stary i mądry
sobota, 19 września 2020, 09:51

Dobrze piszesz, jeśli ktoś chce być partyzantem, to trzeba go ubrać w mundur by nie dopuścić do exterminacji ludności cywilnej, ale wielu tego nie rozumie.

marian
sobota, 19 września 2020, 14:53

Ale partyzanci noszą mundury. Poza tym w prawie międzynarodowym nie ma konieczności noszenia munduru, aby walczący "osobnik" był uznany za kombatanta.

abenader
niedziela, 20 września 2020, 14:40

Pisząc o dowództwie odpowiedzialnym mielem jednocześnie na uwadze jednolitosc tego dowództwa w sensie takim żeby stronom konfliktu było wiadome w czyim imieniu i po jakiej stronie konfliktu dany kombatant walczy

abenader
niedziela, 20 września 2020, 14:35

Żeby osoba uczestnicząca w konflikcie mogła być uznana za kombatanta a więc osobę chronioną przez prawo konfliktów brojnych musi występować w umundurowaniu oznakowanym barwami narodowymi(stąd flagi naszyte na mundury żołnierzy) jawnie nosić broń oraz podlegać odpowiedzialnym za działania dowodztwu o ile dobrze pamiętam z zajęć na chorazowce sprzed prawie ćwierć wieku.Pozostali w świetle prawa uważani są za bandytów i terrorystów i nie posiadają statusu kombatantow

marian
niedziela, 20 września 2020, 19:23

Z grubsza tak jest, ale nie musi to być mundur i flaga, tylko widoczny znak rozpoznawczy. No i jest wyjątek od tej zasady określony w artykule drugim IV konwencji Haskiej - " Ludność terytorjum niezajętego, która przy zbliżeniu się nieprzyjaciela dobrowolnie chwyta za broń, aby walczyć z wkraczającemi wojskami i nie miała czasu zorganizować się zgodnie z art. 1, będzie uważaną za stronę wojującą, jeżeli jawnie nosi broń i zachowuje prawa i zwyczaje wojenne." - czyli nie potrzeba mundurów, flag, dowództwa.

abenader
poniedziałek, 21 września 2020, 07:15

Drogi Marianie.W tym przypadku nie mamy do czynienia z działaniami niekonwencjonalnych lub nieregularnych tylko obrona organizowana ad hoc.Niemniej dobrze jest podyskutować z kimś kto jest do dyskusji merytorycznie przygotowany.Pozdrawiam

marian
poniedziałek, 21 września 2020, 15:16

Oczywiście sprawa do dyskusji, czy działania nieregularne w początkowym ataku agresora przy takim wojsku jak nasze - czyli rozwijanym/mobilizowanym na czas wojny, będą podchodziły pod artykuł drugi tej konwencji, czy nie będą. To jednak chyba musimy zostawić specjalistom. Być może masz rację. Oczywiście to tylko teoria, bo praktykę znamy z ostatniej wojny.

kmdr
sobota, 19 września 2020, 02:44

Obraz mówi więcej niż tysiąc słów.Jak Litewska Obrona Terytorialna ubiera się jak mój sąsiad na grzyby to gratuluje. Jestem pod głębokim wrażeniem walorów maskujących tej czapki w kratkę ,a i walorów bojowych repliki asg G36. To jest najlepsze "Ponadto należy wziąć pod uwagę stosunkowo niski poziom edukacji proobronnej w polskim szkolnictwie." doprawdy ? Taką stosunkową niskość można nazwać jednym słowem -celibat. Patrząc jak ludzie postępują w pandemii,cześć nie wierzy , cześć się boi, to jak wojna będzie to jak to będzie wyglądało? Kto wie gdzie w jego miejscowości jest schron?Wszystko tajne.Ludność cywilna nic nie wie, nie jest przygotowana na wojnę.Ludność jak ludność, Rząd też nie.

Hektor
sobota, 19 września 2020, 10:16

Czytałeś uważnie podpis? "Ćwiczenia z udziałem litewskiej obrony terytorialnej oraz sił specjalnych USA." To równie dobrze mogą być żołnierze Zielonych Beretów ucharakteryzowani umownie jako jakiś tam ruch oporu (coś jak pozoranci udający terrorystów na ćwiczeniach naszego wojska).

Infernoav
sobota, 19 września 2020, 00:20

Tak dla pewności zapytam. Zdajecie sobie sprawę, że w razie schwytania Rosjanie nie zastosują wobec was konwencji Genewskiej? Żołnierze zawodowi znają to ryzyko, jednak wielu napalonych cywili, którzy chcą łapać kalacha i iść w las o tym chyba nie wie.

Hektor
sobota, 19 września 2020, 10:29

Żołnierze Wojska Polskiego, którzy trafili do obozów na nieludzką ziemię albo z kulą w głowie do dołów w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie i innych miejscach kaźni formalnie byli chronieni przez konwencję genewską. Tymczasem powstańcy warszawscy niby nie podlegali tej konwencji, ale Niemcy jako bardziej cywilizowani zgodzili się uznać kapitulujące po upadku powstania oddziały AK za żołnierzy Wojska Polskiego pomimo tego, że wcześniej określali ich jednoznacznie jako "polnische banditen". I co ty na to? Bo jak dla mnie jest oczywiste, że potencjalny przeciwnik będzie robił z naszymi wziętymi do niewoli żołnierzami to co zechce bez zwracania uwagi czy to będą formalnie oddziału WP czy też jakaś partyzantka.

marian
sobota, 19 września 2020, 15:00

Dlaczego powstańcy warszawscy mieliby nie podlegać konwencjom? Polecam lekturę IV konwencji haskiej z 1907 roku.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:17

Masz rację, ale mówimy tu o wydarzeniach historycznych. jak było - wszyscy wiemy,

Olo
sobota, 19 września 2020, 00:06

Pan ppłk. raczy wypisywać bzdury. Nie posiadamy ani wiedzy (papierowe teorie) ani doświadczenia (kto brał udział w takich działaniach ręka w górę). Wszystkiego będziemy uczyli się "rozpoznaniem w boju" a to kosztuje sporo strat. Wystarczy też że przeciwnik odwiedzi właściwy Wydział Administracyjny KP i będzie miał wydruk wszystkich posiadaczy bronii, denuncjacja nie jest potrzebna.

Extern
wtorek, 22 września 2020, 12:07

To jest oczywiste że do takich działań nie używa się broni rejestrowanej. To samo obecnie robią przestępcy. Za napad z bronią kradzioną z rynku legalnego dostaje się dodatkowe zarzuty. Więc oni jako zawodowcy unikają takiej broni.

Maciek
piątek, 18 września 2020, 23:41

Nie przystępuj do wojny, której nie możesz wygrać - to najważniejsza zasada prowadzenia wojny. Czemu miałyby służyć działania nieregularne w naszych warunkach? Militarnie byłyby kompletnie bez sensu. Jeśli miałyby pokazać światu, że walczymy to ok. może i mają jakąś wartość. Ale... tacy Czesi... Od średniowiecza ciągle ktoś nad nimi panował, wojen żadnych nie prowadzili. Jak mieli okazję, też nie i dobrze na tym wyszli. PS. zwiedzałem ostatnio czeskie umocnienia z lat 30tych. Te same, które oddali Niemcom na mocy układu monachijskiego. Do tej pory jestem w szoku - jak oni mogli nie podjąć walki? Niemcy połamaliby sobie zęby na Czechosłowacji.

Faszysta
sobota, 19 września 2020, 11:00

Te fortyfikacje stracily sens po Anschlussie Austrii. Byly przeskrzydlone i bezuzyteczne, Czesi to zrozumieli i dali ciala...

sobota, 19 września 2020, 21:11

Bzdura. Pas fortyfikacji ciągnie się półkoliście od Ostrawy na północy prawie do Bratysławy na południu. Od zachodu są dwie linie, jedna przed Pilznem, druga przed Pragą. Są to glownie lekkie schrony na jeden lub dwa km. Świetnie rozmieszczone w terenie, wzajemnie kryją się ogniem (np. na południu od strony Austrii ustawione w szachownicę), często są maskowane. Po nasyceniu tych linii artylerią ppanc i do ognia pośredniego, Wehrmacht z 1938

SAS
sobota, 19 września 2020, 10:00

Normalnie, na tych terenach mieszkali praktycznie Niemcy, a państwo to nastroje społeczne, Czesi nie chcieli walczyć.

Sssssssss
piątek, 18 września 2020, 22:32

W razie W nasza "partyzantka" nie mająca żadnego praktycznego doświadczenia będzie zwoływać się w necie gdzie już będą ich "sieci" i szybko zostaniemy zifiltrowani. Do tego mają doświadczenie praktyczne w zwalczaniu ugrupowań nieregularnych. My mamy artykuły jak ten i nic praktyki. Czarno to widzę.

Adam
piątek, 18 września 2020, 20:48

Powszechny dostęp do broni palnej. Trudny temat, ale bez tego dyskusja o działaniach nieregularnych jest raczej jałowa.

JSM
sobota, 19 września 2020, 01:19

Bez tego w ogóle nie ma o tym dyskusji. Niewolnik nie rzuca domu żeby bronić swojego pana.

fefe
piątek, 18 września 2020, 22:06

nom plus jakieś dobre składy uzbrojenia w każdej gminie

Welease Woger
piątek, 18 września 2020, 21:32

Do posiadania broni trzeba "dorosnąć". Na ten moment uważam ( z obserwacji), że część społeczeństwa nie dorosła nawet do posiadania samochodu. Może najwyższy czas zatem wprowadzić do szkół podstawy obrony cywilnej i większą ilość godzin WF, bo część nastolatków ma plecy wygięte w kabłąk. Małymi kroczkami, a do przodu...

Extern
wtorek, 22 września 2020, 12:12

Już dorośliśmy, broń czarnoprochowa i powszechność dosyć jednak silnych jak na europe wiatrówek to pokazała.

Adam
sobota, 19 września 2020, 18:34

Dlatego właśnie "trudny" temat.

Pol
sobota, 19 września 2020, 09:37

Od ciężkich plecaków.

Welease Woger
sobota, 19 września 2020, 22:02

Od smartfonów, komputerów i braku ruchu. Państwo powinno promować strzelectwo sportowe, klasyczne sporty walki - boks, zapasy. Dawniej każdy chłopak chciał być strażakiem, lub żołnierzem, a teraz - jakimś influencerem, graczem komputerowym...

Piotr
piątek, 18 września 2020, 20:23

Fakt, doktryna obronna powinna zawierać całe spektrum środków i sposobów odpowiedzi na różne sposoby walki, jeśli ich nie uwzględnia, to może się to zemścić, w realnym konflikcie. Tekst bardzo ważny, jeśli przedstawia prawdziwie, stan naszej myśli i strategii obrony Polski.

gnago
piątek, 18 września 2020, 19:34

typowe radosne przekładanie byłego na dzisiejsze. Owszem zapewnimy partyzantom suche ciała- impregnacja, membrany, efekt lotosu . Ale o skrytym ognisku w głębokim lesie możemy zapomnieć w dobie kamer podczerwieni. Zatem zapasy specjalnych strojów partyzanckich, namiotów plandek źródeł ciepła maskowanych w pełnym spektrum. I indywidualnych środków transportu i skrytych baz aby odskok po akcji ograniczał się do paru kilosów i o planowanym pobycie do kilkunastu miesięcy nawet. A drugie partyzantka jest potrzebna gdy armia zawiedzie. A to sprawa oczywista przy skali zakupów dla naszej armii , ich trafności i przemyślności w skali całej armii.

Roch
piątek, 18 września 2020, 18:07

Generałowie przygotowują się do tej wojny która już była. W średniowieczu wojny wyglądały tak: gdzieś daleko 15 rycerzy starło się z 18 i w wyniku starcia prowincja lub księstwo zmieniła właściciela. Może gdzieś daleko grupa zawodowców wyposażona w super nowoczesny sprzęt spotka się z drugą grupą a o wyniku starcia dowiemy się mediów i okaże się że podatki płacimy nie do Warszawy tylko do Moskwy? A cała reszta zostanie po staremu.

Hejka
piątek, 18 września 2020, 17:37

Bardzo poprawnie napisany raport z moim zdaniem zupełnie błędnymi wnioskami opartymi na historii. Zajmując teren wroga i będąc najeźdźcą cywilizowanym (jak jestem niecywilizowany to nikogo nie zostawiam żywego) ludność danego terenu zostaje zaczipowana z ograniczoną strefa poruszania się np 200 metrów. Osoby nieznane dla systemu uważane są za terrorystów i eliminowane. Wszystko załatw i elektronika. To nie czasy II Wojny Swiatowej.

fog
sobota, 19 września 2020, 18:21

Po co chipować. Każdy nosi przy sobie nadajnik telefoniczny. Prote Go jest tego doskonałym przykładem...

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:21

Innymi słowy, namierzasz telefon, a nie człowieka.

chateaux
sobota, 19 września 2020, 00:14

... i nie XXII wiek

Wojtek35
piątek, 18 września 2020, 15:24

Mógłbym iść na zawodowego ale zdrowie mi na to nie pozwala. Doszedłem po za tym do wniosku, że skoro mam ok. 50 kg różnego sprzętu survivalowego to po co mi dodatkowe wyposażenie z wojska? Jedyne czego mi brakuje to broń palna. Wystarczyłoby, żeby państwo mi je legalnie dało w czasie W i mógłbym z powodzeniem walczyć na własną rękę. Jestem pewien, że bilans strat jakie bym zadał regularnym wojską przeciwnika na pewno by przekroczyły moje własne.

Faszysta
sobota, 19 września 2020, 11:05

Legalnie dzisiaj kupisz bron czarnoprochowa rozdzielnego ladowania a jutro bedziesz juz mial cos jeszcze lepszego. Jesli, oczywiscie, zechcesz...

Extern
wtorek, 22 września 2020, 12:19

Dokładnie, oby tylko jakiś urzędniczy geniusz przy kolejnej nowelizacji UOBIA nie wpadł na pomysł rejestracji czarnoprochowców, i ten proch na EKB mogli by odpuścić.

MAZU
piątek, 18 września 2020, 14:14

Powtórzę mój wpis z 15.09.2020: Podczas II WŚ hitlerowskie Niemcy wyprodukowały blisko 7.000.000 (siedem milionów) sztuk Panzerfausta. W 1944 i 1945 roku odpowiadały one za ponad 50% zniszczonych czołgów. Panzerfaust ważył ok. 5 kg i był dość prymitywną konstrukcją, ale obsługiwali go nawet cywili, w tym kobiety i nastolatki. WNIOSEK: Potrzebujemy konstrukcji TANIEJ i MASOWEJ oraz przeszkolenia kilku milionów Polaków w jej obsłudze. Oczywiście nie chodzi mi o wysyłanie cywilów na ruskie czołgi, ale o uniknięcie wojny, ponieważ "car" zaatakuje jeśli uzna, podobnie jak kiedyś hitler i stalin, że jesteśmy łatwym łupem. Wysokie nasycenie Polski prostą ale skuteczną bronią oraz przygotowanie społeczeństwa do walki (ABC) zmienia wszystko. M

Zecik
piątek, 18 września 2020, 20:26

Nam nie trzeba RPG czy innej broni w masowej ilości. Nam potrzeba silnej obrony cywilnej i potrzebnej infrastruktury. Brak schronów dla ludności w dużych miast, brak sprzętu, procedur w razie skażenia bronią biologiczną czy chemiczną. To jest nasze miękkie podbrzusze. Co z tego że będzie broń jak po paru rakietach nie będzie komu tej broni wziąć do ręki.

Ggg
sobota, 19 września 2020, 09:39

Schronami nie wygrasz. Albo schrony albo broń. Brak kasy.

kmdr
sobota, 19 września 2020, 02:55

Cały kraj to jedno wielkie miękkie podbrzusze. Ba cała Europa taka jest i idzie jeszcze dalej staje się pluszowa w różowym kolorze.Po co stacjonują u Nas Amerykanie.

Olo
sobota, 19 września 2020, 00:10

Tak jak państwo myśli o obywatelach tak obywatele temu państwu podziękują.

dzik
piątek, 18 września 2020, 17:30

Nie trzeba od razu dawać RPG czy innej ręcznej wyrzutni broni jądrowej. Wystarczy otworzyć dostęp do broni palnej krótkiej i wdrożyć program obowiązkowego krótkiego (2 tygodnie?) przeszkolenia wojskowego dla wszystkich w wieku do 50 lat. Jeśli w każdym mieście, w każdym bloku, w każdej klatce byłaby przynajmniej jedna rodzina z bronią krótką, to sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej. Dla przykładu USA są krajem, który można zaatakować, można zniszczyć i można pokonać. Ale to jest kraj, którego NIE DA SIĘ okupować, bo społeczeństwo jest uzbrojone po zęby.

piątek, 18 września 2020, 19:44

USA może nie, ale jak pokazują różne przykłady bliskowschodnie czy kaukaskie można śmiało sobie poradzić z krajem gdzie w każdym domu jest karabin i granaty w świątecznym ubraniu.

Stary i mądry
piątek, 18 września 2020, 13:53

Takie metody prowadzenia wojny skończą nie tym ze ruscy będą strzelać do wszystkiego co sie rusza i będą bezwzględnie niszczyc teren na który będą chcieli wejść

piątek, 18 września 2020, 17:19

Rzecz w tym, że bydlęca logika zakłada użycie wszelkich możliwych środków nawet bez żadnych racjonalnych powodów. Dlatego dyskretna, ale upierdliwa obrona partyzancka jest jedynym rozwiązaniem.

adi
piątek, 18 września 2020, 15:46

Piszesz tak jakby robili do tej pory inaczej bez względu na postawę ludności cywilnej w okupowanym kraju . Vide Afganistan, Czeczenia obecnie Syria. To była dzicz i nic się nie zmieniło ,nie ma co mieć złudzeń. W razie konfliktu to tylko niestety obrona totalna.

Wawiak
poniedziałek, 21 września 2020, 10:26

Można też i inaczej: w czasie II Wojny prawie milion sowietów przeszedł de facto na stronę Niemiec... Gdyby tak zapewnić tym, którzy się wykażą obywatelstwo i ochronę tym, co zmienia stronę, to w konflikcie ze wschodem moglibyśmy mieć niespodziewany przyrost sił wraz z uzbrojeniem... Naturalnie, kontrwywiad miałby pełne ręce roboty, by uniknąć infiltracji, ale....

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:34

Obywatelstwo owszem, możesz im zapewnić, ale ochronę ? - A jak ???

marian
piątek, 18 września 2020, 15:02

A co jeżeli i tak będą strzelać do wszystkiego co się rusza, nawet jeżeli Litwini nie ruszą palcem? Był już w historii pewien naród witający nawet najeźdźcę "chlebem i solą" a mimo to skończył w komorach gazowych. Chyba normalni ludzie przygotowują się na takie sytuacje?

Krzys
piątek, 18 września 2020, 13:47

No to jeszcze niech przeprowadzą badania i wdrożą z nich wnioski co do niewątpliwej przydatności kos w działaniach partyzanckich

lekomin
piątek, 18 września 2020, 13:46

To jest lekko przerażające, że tak inflantylny tekst mógł napisać szef szkolenia czegokolwiek. Po pierwsze, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy takie działania mają sens. I śmie twierdzić, że absolutnie wszystkie doświadczenia historyczne z naszego kręgu kulturowego pokazują, że są absolutnie bezsensownym marnowaniem zasobu ludnościowego versus pomijalny wpływ na sytuację taktyczną, operacyjną i strategiczną. Po drugie, trzeba sobie zadać pytanie, czy to jest do zrealizowania we współczesnych realiach technicznych. I tutaj znowu, możliwości techniczne w identyfikacji pojedynczych osób, śledzenia ich ruchów i inwigilacji elektronicznej, praktycznie uniemożliwiają działanie partyzantki miejskiej. Proszę sprawdzić jak to działa w Chinach przy walce z Ujgurami, jak to działa w Rosji. A w czasie wojny, jakiekolwiek hamulce byłyby zdjęte. Jak wyglądałoby AK, gdyby każdy Polak pod okupacją miał założony tag GPS na przedramieniu, podający online jego pozycję? Podnieta w sprawie działań nieregularnych, podbita bzdurną ideologią działania WOT, czyli lekkiej piechoty bez pancerza nad głową, na atomowym, pełnoskalowym polu walki, skończy się katastrofą. To jest jak kawaleria w 1939 r., bo wtedy argumentacja była absolutnie taka sama: wydaje nam się, że umiemy walczyć w ten sposób, bo Grunwald i Kircholm, więc prośba żeby przeciwnik się do naszego sposobu walki przystosował. Skończyło się tak jak się skończyło. Klęska i rozkład armii w tydzień.

kmdr
sobota, 19 września 2020, 03:15

Stopień wojskowy powyżej kapitana jest już polityczny i wymaga politycznych dyplomatycznych wypowiedzi.Nadmierne zaufanie w wysoką technikę może zawieść,elektronika może zawieść ,można ją przejąć.To może być broń obosieczną .Nawet przy inwigilacji trzeba pamiętać że inwigilacji podlega de facto urządzenie, a użytkownik pośrednio przez urządzenie.

Matkal 70
piątek, 18 września 2020, 18:19

Najłatwiej skrytykować i napisać, że czegoś "się nie da zrobić" w naszych warunkach. Jak pokazują wydarzenia na Białorusi pomimo opresyjnego działania władz białoruskich możliwy jest opór ze strony społeczeństwa. Co zrobi Łukaszenka jak mu ludzie zastrajkują w większości zakładów? Zwolnii wszystkich? Aby dobrze prowadzić jakiekolwiek działania potrzebne jest ich staranne zaplanowanie, dobór ludzi i sprzętu, wyszkolenie oraz utrzymanie tajemnicy aby uzyskać zaskoczenie. Nie inaczej jest z działaniami nieregularnymi. Obserwacje z szeregu współczesnych konfliktów pokazują, że da się je skutecznie prowadzić. Wymaga to jednak analiz, podjęcia mądrych decyzji i konsekwencji w przygotowaniach oraz realizacji (to ostatnie oby nie było potrzebne). Nie chodzi przy tym o szafowanie życiem i zdrowiem społeczeństwa, a o mądre wykorzystanie całego potencjału jakim dysponuje nasze państwo i naród.

sff
sobota, 19 września 2020, 00:17

Jak mu ludzie zastrajkują to im wytłumaczy że albo pełna miska albo druga Ukraina. Aby zastąpić więzi gospodarcze z Rosją (czyli brak eksportu towarów) na dzień dobry potrzeba min. 20 mld. usd. Unia ew. zaoferuje 1 mld. co oznacza puste miski.

yy
piątek, 18 września 2020, 17:15

Atomowym polu walki?Nie wiem jak zareaguje zachod, jak będzie widział lecące atomowki czy będzie czekal az spadną w Polsce a może poleca dalej.Wojna atomowa oznacz koniec świata i Rosjanie zdają sobie z tego sprawę.

kmdr
sobota, 19 września 2020, 03:29

Nikt" grzybami" nie będzie rzucał.Ziemia jest zepsuta winda. Teraz wychodzą próby jądrowe, Czarnobyl.Po co wygrywać wojnę jak terytorium będzie trzeszczeć. Nic nie wywieziesz bo będzie "parzyło" w ręce.Po co wygrać wojnę jak trzeba będzie siedzieć w schronie, w którym może dojść do awarii ,zarazy. Jedzenie się może skończyć i woda pitna.Jak opracują broń o takiej sile bez promieniowania, to wtedy już nie będzie skrupułów.

Autor Widmo
piątek, 18 września 2020, 14:45

lekomin, znamy już Twój pogląd na ten temat. Napisz teraz konkretnie, jak według Ciebie w obliczu agresji wroga powinno postępować WP i obywatele naszego kraju.

lekomin
piątek, 18 września 2020, 19:42

Normalnie. Wojsko unika liniowości i dużych skupisk narażonych na uderzenie taktyczną atomówką. Prowadzi wojnę manewrową, działając mieszanymi, batalionowymi grupami manewrowymi przy silnym wsparciu także manewrującej artylerii. Wykorzystujemy to co mamy najcenniejszego, czyli własny teren. Z komunikacją schodzimy pod ziemię, wykorzystując sieci światłowodowe. Unikamy wykrycia i identyfikacji wykorzystując przewagę informacyjną. Cywile mają zostać w miejscu, ich ucieczka absolutnie nic dobrego nie wnosi, a tak się składa, że aż do Wisły, za wyjątkiem okolic Lublina/Rzeszowa nie ma jakichkolwiek istotnych centrów przemysłowych. W rozwoju armii stawiamy na manewrowość na współczesnym polu walki, przewagę informacyjną i maksymalnie płynne współdziałanie różnych rodzajów Sił Zbrojnych. Manewrując, cofamy się na linię Wisły. I czekamy na Bundeswehrę, tym razem sojuszniczą. I to jest punkt w punkt doktryna wypracowana przez NATO do walki z przeważającym liczebnie przeciwnikiem. Liniowość, brak pancerza, "lekka piechota", "działania nieregularne" to marnowanie ograniczonych środków finansowych i osobowych w zamian za zerowe wzmocnienie zdolności obronnych i odstraszających.

fog
sobota, 19 września 2020, 18:36

Światło co?? Każde miejsce koncentrujące lączność przewodową wcześniej czy później zostanie zniszczone więc jak sie kontaktować... Poslancami? Przeciwnik nie jest idiotą i ma wieloletnie doświadczenie w łamaniu takiego oporu. Już szybciej pas min Trettnera przy wschodniej granicy by pomógł. No i nikt by nie mógł mówić, że się zbroimy...

Matkal 70
piątek, 18 września 2020, 20:27

lekomin, wszystko pięknie co piszesz. Tylko po pierwsze - jak powstrzymasz cywilów przed ucieczką? Siłą, perswazją? Po drugie, przyjmując czasową utratę terytorium kraju jak chcesz pozyskiwać informacje z terenów okupowanych przez potencjalnego przeciwnika? Odpowiesz, że są satelity lub rozpoznanie radioelektroniczne. Tymi pierwszymi nie dysponujemy, te drugie u nas "leży odłogiem" (brak poważniejszych inwestycji od szeregu lat). Drony? Te nie wlecą, bo zostaną zaraz zestrzelone. Zostaje rozpoznanie osobowe (HUMINT), które powinno być oparte o przygotowane siatki wywiadowcze przygotowane jeszcze przed wojną i wykorzystujące najnowsze zdobycze techniki. Poza tym kto Ci zagwarantuje, że nasi Sojusznicy nie zawiodą (np. pogodzą się z trwałą utratą części naszego terytorium w obawie przed poniesieniem znacznych strat w trakcie przedłużającego się konfliktu). Czy Jałta, Poczdam, Porozumienia Mińskie czy postawa Zachodu w trakcie wojny z Gruzją nie dają do zastanowienia? Jeśli okupacja potrwa lata, dziesięciolecia lub dłużej to kto zadba o podtrzymanie tożsamości narodowej kolejnych pokoleń? Przecież potajemna edukacja to też część oporu wobec okupanta! Poczytaj sobie pierwszą część artykułu czym są działania nieregularne bo odnoszę wrażenie, że ich kompletnie nie rozumiesz, a przez to nie doceniasz! Do walki z wielokrotnie przeważającym przeciwnikiem trzeba wykorzystać cały potencjał jaki posiadamy tj. zarówno WP, służby, przemysł, media jak i społeczeństwo. Wymaga to jednak wcześniejszych szczegółowych analiz, głębokiego zastanowienia, przygotowania stosownych planów i dokonania niezbędnych inwestycji zarówno w ludzi jak i sprzęt. Nikt nie neguje przy tym inwestycji w WP. Na konfrontację z Rosją czy Białorusią musimy mieć przygotowane różnorodne scenariusze (planu) działania wraz ze stosownymi narzędziami. Jednym z nich musi być taki w którym stracimy na pewien czas część lub całość terytorium.

Olo
sobota, 19 września 2020, 00:21

Czy my jesteśmy od wymyślania planós i struktur? Nie, sa od tego komórki które tego nie robią (bo po efektach poznacid ich). Znaczy nssze kochane państwo kradnie nasze podatki nie realizując swoich obowiązków poza wyplacaniem pensji politykom.

sża
piątek, 18 września 2020, 18:37

Obywatele naszego kraju w razie "W" mają rzucać z balkonów doniczkami w nieprzyjacielskie czołgi. A tak całkiem poważnie, to u nas nie ma głębi operacyjnej do tego typu działań. Chętnych do samobójczych misji też na szczęście będzie pewnie niewielu, albo wcale. A do obrony kraju jest armia, na którą wydajemy miliardy z naszych podatków. PS. Jestem za przywróceniem ZSW, bo inaczej nie odbudujemy stanów osobowych w jednostkach liniowych, a niedługo zostaniemy całkiem bez rezerw.

Fanklub Daviena
piątek, 18 września 2020, 17:47

Ja Pisałem konkretnie: jak Czesi i Włosi witać z kwiatami każdego okupanta i z nim kolaborować. Wtedy sprawa, by polski potencjał nie wzmacniał okupanta staje się problemem wroga okupanta a nie Polski. I wtedy Polska zamiast być rozgrywana przez mocarstwa, sama rozgrywa mocarstwa. Tak po IWŚ odzyskaliśmy niepodległość a nie dzięki powstaniom, przez które tylko traciliśmy elity, kasę i autonomię.

marian
piątek, 18 września 2020, 20:30

Żydzi też witali niemców, gdy wkraczali do Polski. W najlepszym razie zostawali kapo w obozie. Czesi, Włosi i niemcy przez wieki tworzyli jedno "państwo". Proszę nie porównywać tych krajów z Polską.

dim
wtorek, 22 września 2020, 08:32

I Polacy też w tym "jednym państwie" byli. Z Czechami i Włochami razem. I nawet sobie to dość chwalili.

Bursztyn
piątek, 18 września 2020, 13:05

Wot przygotowany do działania za linią wroga +? Czyli za Wisłą Dlaczego nie?

Tweets Defence24