Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Chińskie myśliwce zamiast rosyjskich. Kolejny kraj porzuca MiGi i Su

J-10CE
Uzbeckie J-10CE
Autor. Kadr z filmu

Z okazji swojego dnia niepodległości Uzbekistan zaprezentował zakupione niedawno w Chinach samoloty wielozadaniowe J-10CE. To kolejna klęska rosyjskiego przemysłu lotniczego i obronnego, a także oznaka zmian geopolitycznych w Azji Centralnej.

Uzbekistan, jak wszystkie byłe państwa Układu Warszawskiego i republiki posowieckie, wszedł w niepodległość z flotą samolotów bojowych produkcji sowieckiej: MiG-29 i Su-27. Były one eksploatowane aż do dzisiaj i jeszcze kilka lat temu wydawało się, że zastąpi je „naturalny” następca w postaci samolotu konstrukcji rosyjskiej – Su-30 (jak np. na Białorusi czy w Kazachstanie) albo ewentualnie Su-35.

Reklama

Od miesięcy pojawiały się jednak pogłoski na temat dostarczania Uzbekistanowi eksportowej wersji chińskich samolotów 4. generacji J-10CE. Były one poparte fotografiami, jednak w dobie wszechobecnych fotomontaży ich wiarygodność była podważana. Pod koniec sierpnia wideoreportaż z Dnia Niepodległości, na którym widać było sześć J-10 z różnymi numerami taktycznymi, ostatecznie potwierdził tę informację. Uzbeckie J-10 noszą numery zaczynające się od 10 (od J-10), a kończące się kolejnymi cyframi, prawdopodobnie od 01 do 26. Jak na razie widać było maszyny o numerach 1011, 1014, 1017, 1020, 1023 i 1026. Sugeruje to zakup co najmniej 26 maszyn.

Na początku tego roku szacowano, że Uzbekistan (swoją drogą najsilniejsze militarnie i najludniejsze państwo w Azji Centralnej) ma jeszcze w służbie około 30 sprawnych MiG-ów-29 i kilkanaście Su-25, a jeszcze kilka lat temu liczba tych maszyn była wyraźnie wyższa. Wielozadanipowe J-10CE stanie się więc następcą samolotów pola walki i średniej wielkości myśliwców. Rosyjskim, znacznie cięższym i droższym, odpowiednikiem jest Su-30.

Uzbekistan to drugi z klientów eksportowych na samoloty wielozadaniowe J-10 po Pakistanie. To niejedyny klient, którego Rosja traci właśnie na rzecz Chin. Innym będzie prawdopodobnie Algieria, o której w ostatnich tygodniach mówi się, że zamawia samoloty J-10C (lub w wersji eksportowej CE) wraz z samolotami wczesnego ostrzegania KJ-500.

Zainteresowanie J-10 wyraził także Bangladesz (dziś użytkownik J-7 i nielicznych MiG-ów-29) oraz Egipt i Indonezja. Te ostatnie dwa państwa wyrażają jednak zainteresowanie bardzo licznymi typami samolotów i, co za tym idzie, aż do podpisania kontraktów nie jest to zainteresowanie wiarygodne. Zainteresowanie J-10 wzrosło na świecie po ich wykorzystaniu przez Pakistan w walce z Indiami w 2025 roku do obrony przez tzw. Operacją Sindur. Pakistańskie myśliwce zestrzeliły wówczas kilka indyjskich samolotów w tym francuskiej produkcji Rafale.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować