Reklama
  • WIADOMOŚCI

Ceny ropy nie pomagają. Rosja tuszuje dane, by ukryć kryzys

Rosja nie jest w stanie wykorzystać nawet krótkotrwałego skoku cen ropy naftowej spowodowanego konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jej gospodarka wchodzi w fazę strukturalnego kryzysu, a Kreml systematycznie manipuluje danymi, by ukryć skalę problemów – ostrzega szef szwedzkiego wywiadu wojskowego.

Władimir Putin podjął decyzję o podpisaniu Konwencji ONZ przeciwko cyberprzestępczości. Dokument zaproponowany przez Rosję w 2017 roku, od początku budzi sprzeciw obrońców praw człowieka.
Autor. Kremlin.ru, CC BY 4.0, Wikimedia Commons

W wywiadzie dla „Financial Times” Thomas Nilsson, szef szwedzkiej Służby Wywiadu Wojskowego i Bezpieczeństwa, stwierdził, że Moskwa potrzebowałaby utrzymania cen ropy Urals powyżej 100 dolarów za baryłkę przez co najmniej rok, aby tylko zrównoważyć deficyt budżetowy. Na rozwiązanie głębszych problemów gospodarczych czasu potrzeba by jeszcze więcej. Tymczasem dodatkowy zastrzyk gotówki z Bliskiego Wschodu – szacowany nawet na 150 milionów dolarów dziennie – okaże się krótkotrwały, jeśli rozejm między USA, Izraelem a Iranem się utrzyma.

Reklama

Szwedzki wywiad wskazuje, że problemy dotknęły już samego sektora obronnego, który od lat jest jedynym motorem rosyjskiego PKB. Poza dynamicznie rozwijającą się branżą dronów, kompleks wojskowo-przemysłowy generuje straty, jest przeżarty korupcją i całkowicie uzależniony od tanich kredytów państwowych banków. Rosja przekierowuje środki na nowe obszary – przede wszystkim na systemy bezzałogowe i broń dalekiego zasięgu – ale cywilna część gospodarki kurczy się w oczach.

Oficjalne dane Kremla już malują ponury obraz. W styczniu i lutym 2026 r. rosyjski PKB skurczył się o 1,8 proc., a produkcja przemysłowa i budownictwo - kluczowe dla wysiłku wojennego - spadły jeszcze mocniej. Szefowa rosyjskiego banku centralnego Elwira Nabiullina przyznała publicznie, że „warunki zewnętrzne pogarszają się niemal nieprzerwanie”.

Według Nilssona rzeczywistość jest znacznie gorsza. Szwecja, podobnie jak niemiecki BND, uważa, że Rosja zaniża deficyt budżetowy o około 30 miliardów dolarów, a oficjalna inflacja (5,86 proc.) jest mocno niedoszacowana - realnie może być ona bliższa 15-procentowej stopie procentowej banku centralnego. Pojawiają się też niepokojące sygnały wskazujące na ryzyko przyszłego kryzysu bankowego.

„Putin mógł nie wiedzieć, jak źle naprawdę jest, bo stworzył system, w którym dostaje tylko te informacje, które chce usłyszeć. Ale nawet z fałszywymi danymi nie da się uciec przed rzeczywistością” – podkreśla Nilsson. Szwecja ocenia, że rosyjska gospodarka żyje w tym momencie na dużym kredycie. Według Nilssona czekają ją tylko dwa scenariusze: długoterminowy upadek albo nagły szok finansowy. W obu przypadkach czeka ją dalsze staczanie się „w stronę katastrofy”.

Szwedzka minister spraw zagranicznych Maria Malmer Stenergard wprost wezwała Europę do odblokowania wstrzymanego pakietu sankcji i zwiększenia pomocy dla Ukrainy – „Europa nie robi jeszcze wszystkiego, co mogłoby zaszkodzić rosyjskiej gospodarce. Musimy być gotowi zapłacić za to pewną cenę, także my sami” – stwierdziła.

Reklama
WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama