Nowy sekretarz stanu USA - reakcje Chin i Tajwanu

24 listopada 2020, 12:19
Zrzut ekranu 2020-11-24 o 13.18.37
Antony Blinken / Fot. US State Department

Antony Blinken, wybrany przez prezydenta elekta USA Joe Bidena na przyszłego sekretarza stanu, uznawany jest w Chinach za polityka umiarkowanego i osobę, z którą Pekin „może pracować” – podał „South China Morning Post”, cytując chińskich ekspertów. Z kolei Tajwan zachowuje ostrożny optymizm.

Zobacz także
Reklama

Chiny

Według analityków wybór Blinkena może pociągnąć za sobą pewne zmiany w polityce USA względem Chin. Relacje między tymi krajami są obecnie najgorsze od dziesięcioleci i coraz częściej określane są mianem „nowej zimnej wojny” – podał hongkoński dziennik.

„Ktokolwiek zostanie kolejnym sekretarzem stanu, będzie lepszy niż obecny” – ocenił ekspert w dziedzinie stosunków międzynarodowych z Uniwersytetu Pekińskiego Jia Qingguo, odnosząc się do sprawującego tę funkcję obecnie Mike’a Pompeo, znanego z ostrej retoryki wobec Komunistycznej Partii Chin.

„Chiny nie spodziewają się prochińskiego sekretarza stanu. Liczą na kogoś, kto poradzi sobie z relacjami amerykańsko-chińskimi w sposób racjonalny, służący interesom USA” – dodał pekiński ekspert. Jego zdaniem „jest wiele spraw, w których USA mogą pracować razem z Chinami” w interesie obu państw.

Reklama
Reklama

Specjalista w sprawach amerykańskich z Chińskiej Akademii Nauk Społecznych Lu Xiang ocenił wybór Blinkena jako dobry znak dla Pekinu. „Blinken nie jest typem charyzmatycznym ani prowokacyjnym, lecz pragmatycznym (…) Jeśli zostanie mianowany, osobiście odbiorę to jako dobre wieści” – powiedział.

Blinken zapowiadał wcześniej, że Biden będzie się angażował w kontakty z Chinami „z pozycji siły” oraz skupi się na przywróceniu świetności amerykańskiej demokracji i relacjom USA z sojusznikami. Podkreślał także, że obie strony amerykańskiej sceny politycznej uznają Chiny za poważne wyzwanie - przypomina "SCMP".

Pod rządami obecnego prezydenta Donalda Trumpa USA wytoczyły Chinom wojnę handlowo-technologiczną, nakładały karne cła na chiński eksport, obejmowały sankcjami chińskie firmy i urzędników. Zintensyfikowały też kontakty z Tajwanem, uznawanym przez władze ChRL za część chińskiego terytorium.

Eksperci oceniali przed wyborami w USA, że ewentualne zwycięstwo Bidena nie zakończy konfliktu amerykańsko-chińskiego, choć mogą się zmienić stosowane przez Waszyngton metody nacisku na Pekin. Według części komentatorów Biden może skuteczniej od Trumpa zabiegać o międzynarodowe poparcie dla działań wymierzonych w Chiny.


Tajwan

Rzeczniczka tajwańskiego MSZ Joanne Ou oświadczyła we wtorek, że Tajwan utrzymuje dobre stosunki z zespołem prezydenta elekta USA Joe Bidena. Zaznaczyła jednocześnie, że za rządów administracji Donalda Trumpa stosunki jej kraju z USA były "najlepsze w historii".

"MSZ i nasze przedstawicielstwo w Stanach Zjednoczonych kontynuują utrzymywanie płynnej komunikacji i dobrych interakcji z zespołem Bidena za pośrednictwem różnych odpowiednich sposobów" - powiedziała Ou, cytowana przez Reuters. Jednocześnie wyraziła "głęboką wdzięczność" wobec odchodzącej administracji za to, że relacje USA i Tajwanu są obecnie "najlepsze w historii".

Jak ocenia Reuters, na Tajwanie, z którym USA formalnie nie utrzymują stosunków dyplomatycznych, zwycięstwo Bidena zostało przyjęte z pewnymi obawami, bo Trump cieszył się tam dużą popularnością z uwagi na wsparcie jego administracji wobec tajwańskich władz.

W poniedziałek w USA formalnie rozpoczął się proces przekazywania władzy, zaś zespół prezydenta elekta przedstawi we wtorek skład przyszłego gabinetu. Przyszły sekretarz stanu i wieloletni doradca Bidena Anthony Blinken w ubiegłym tygodniu rozmawiał telefonicznie z przedstawicielem Tajwanu Hsiao Bi-khimem.

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 7
Reklama
tut
wtorek, 24 listopada 2020, 18:31

Biden nie otrzymał elekcji. Czyli nie jest elektem. Nie wybrano jeszcze elektorów którzy wybierają prezydenta. Diero jak elektorzy wybiorą prezydenta staje się on elektem. Jak Biden nie będzie miał bodajże 271 elektorów to nie zostanie prezydentem (w tym etapie). I nie jest powiedziane, że każdy stan musi wystawić elektorów. Bo nie musi. Każdy stan ma inną liczbę elektorów, zależną bodajże od liczby ludności. Na tym procedura się nie kończy, oczywiście. Ale póki co nie dotarliśmy jeszcze do tego punktu. Media mogą sobie kogoś ogłaszać lub nie prezydentem. Ale to nie one decydują.

Murf fanem Polski
środa, 25 listopada 2020, 05:03

Przestań marzyć o niemożliwych marzeniach. Wybory w Arizonie i Gruzji zostały zatwierdzone przez stany. Masz rację. Biden nie jest prezydentem, on jest prezydentem elektem. ale to nie różni się od poprzednich wyborów. Sztab Trumpa rozpoczął przemianę. W innych wyborach nie byłoby to problemem. ale ponieważ Trump jest wybrednym chłopcem i nie może przyznać się do porażki, zostało to przeciągnięte, aby mógł zdyskredytować proces wyborczy w USA zgodnie z rozkazami Putina.

Jasiu
wtorek, 24 listopada 2020, 14:11

Biden póki co nie jest jeszcze żadnym elektem i wiele wskazuje, że nigdy nim nie będzie. Więc to jest takie gdybanie uprawiane przez nudzące się media.

Iwan Czonkin
wtorek, 24 listopada 2020, 17:03

oczywiście że jest Prezydentem Elektem. Wygrał dokładnie takim samym stosunkiem jak Trump 4 lata temu a przypominam, że twierdził wtedy, że zmiażdżył swojego przeciwnika. Taki chichot losu. A obrażanie się i zaklinanie rzeczywistości jest po prostu infantylną dziecinadą. No cóż tym razem Moskwa przegrała.

Czyżby?
środa, 25 listopada 2020, 07:10

Zdumiewające konkluzja na koniec. Wygrana Bidena z komunistką Harris jako jego vice na być przegraną Rosji? Na Kremlu strzelają szampany. A infantylną dzievinadą jest sugerowane, że Trump który zablokował NS2, wycofał się z INS co pozwoliło USA przywrócić rakiety średniego zasięgu miałby być zwolennikiem Moskwy.

saza
wtorek, 24 listopada 2020, 16:50

Dlaczego nie będzie i co na to wskazuje?

Na chłodno
środa, 25 listopada 2020, 07:13

Pożyjemy, zobaczymy. Smród jak jest wokół wyborów, manipulacja przez Dominion, ilość "wygranych" Bidena tam gdzie wybory "nadzorowali" wyłącznie demokraci każą podejrzewać, że wybory były wielokrotnie fałszowane.

Tweets Defence24