Japonia znów zwiększa budżet obronny. Będą dodatkowe zakupy

10 października 2020, 06:27
Zrzut ekranu 2020-10-9 o 13.50.51
Fot. Kaijō Jieitai (海上自衛隊 / Japan Maritime Self-Defense Force)(CC BY 4.0)

Zaproponowany ministerstwu finansów japoński budżet na obronność na rok fiskalny 2021 wzrósł po raz kolejny, tym razem o 8 procent. Oznacza to, że nowy premier tego kraju - Yoshihide Suga – kontynuuje politykę prowadzoną wcześniej przez swojego poprzednika, Shinzo Abe. Chodzi o wzrost zdolności do samodzielnej obrony Wysp Japońskich, ale także do zwiększenia możliwości projekcji siły na świecie.

Obecny wzrost nakładów na obronność będzie równoznaczny z osiągnięciem przez Kraj Kwitnącej Wiśni poziomu wydatków rzędu 55 mld USD, co postawi go prawdopodobnie na 6. - 7. miejscu na świecie, zaraz za Indiami i przed mocarstwami europejskimi – Francją, Niemcami i Wielką Brytanią. To ósmy z rzędu wzrost japońskiego budżetu obronnego. Zjawisko to wynika bezpośrednio ze wzrostu zagrożenia dla Wysp ze strony Chińskiej Republiki Ludowej, a także rozwijającej broń atomową i rakiety Korei Północnej.

Co Japończycy chcieliby dokupić w roku bieżącym? Mowa jest o kolejnych myśliwcach F-35. Chodzi o cztery dodatkowe F-35A i dwie maszyny krótkiego startu i pionowego lądowania F-35B. Inwestycja ta ma kosztować łącznie około 550 mln USD i będzie zapewne stanowiła finansowanie zakupu puli łącznie 147 samolotów, które docelowo mają zostać pozyskane (na początku 2020 roku w japońskiej służbie było 12 maszyn)

Wśród wnioskowanych środków znalazły się też te na dalszą przebudowę śmigłowcowca Izumo, tak aby mogły z niego operować F-35B. Chodzi o nałożenie na elementach pokładu warstwy chroniącej przed gazami wylotowymi tych samolotów, co ma kosztować 218,6 mln USD. Biorąc pod uwagę, że pierwsza faza przystosowywania Izumo do F-35 rozpoczęła się już w czerwcu br. może chodzić o kontynuację prac, albo ich przyspieszenie, bez oczekiwania na kolejny remont tej jednostki, planowany na rok 2025.

370 mln USD ma zostać wydanych na dodatkowe rakiety Patriot PAC-3 MSE, co jest komentowane jako alternatywa dla systemu Aegis Ashore, z którego Japończycy zrezygnowali w tym roku. Duże zamówienia są kierowane do przemysłu lokalnego, w którym rząd planuje zamówić trzy samoloty patrolowe morskie Kawasaki P-1, dwa transportowce C-2, samolot rozpoznania radioelektronicznego RC-2 (bazowany na C-2) i 25 kołowych pojazdów bojowych Type 16. W stoczniach ma ruszyć budowa uderzeniowego okrętu podwodnego nowego typu – pierwszego z serii, a także dwóch kolejnych niszczycieli (obecnie próby morskie przechodzi ostatnia z budowanych jednostek tej klasy – niszczyciel rakietowy Haguro). Niewykluczone, że nowe jednostki będą wyspecjalizowanymi okrętami obrony rakietowej, zastępującymi AEGIS Ashore.

Duże środki mają zostać w przyszłym roku na prace badawczo-rozwojowe. Głośny projekt japońskiego myśliwca przyszłości ma otrzymać 555,8 mln USD plus 113,6 mln USD na prace nad osobnymi programami podsystemów dla niego. Prawie 220 mln USD zostanie wydane na program broni hipersonicznej, środki pójdą także na rozwój wyposażenia rozpoznania radioelektronicznego (w tym dla samolotów walki elektronicznej), wojska kosmiczne, wojska walki w spektrum elektromagnetycznym i cyber. Na 2021 rok nie pojawiło się żądanie dotyczące środków na kolejne okręty lotnicze w tym dyskutowane w tym roku w parlamencie „statki matki” (wielkie lotniskowce).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
Prezes
poniedziałek, 12 października 2020, 14:15

A u nas na potęgę malują T-72...

Bursztyn
niedziela, 11 października 2020, 11:19

Japonia potrafi marnować kasę na rzeczy KTÓRE JUŻ ISTNIEJĄ KASA na OFFSET Z USA POTRZEBNA JEST NA ZARAZ BO TO NAJLEPSZY TRANSFER TECHNOLOGII

Bursztyn
niedziela, 11 października 2020, 11:15

Marnować kasę to Japonia potrafi na rzeczy KTÓRE JUŻ ISTNIEJĄ TA KASA MUSI ISC NA OFFSET Z USA TO JEST PRAWDZIWY TRANSFER TECHNOLOGII

grundy
sobota, 10 października 2020, 19:51

Dzieje się dokładnie to co pisałem- 3-4 lata temu. Japonia powoli wychodzi z samoograniczeń i dopiero rozpoczęła prawdziwe zwiększanie nakładów na wojsko. Chiny mogły jeszcze jakoś konkurować z US bo ewentualny konflikt by był w pobliżu ich terytorium. Z budzącą się Japonią mogą już o tym tylko pomarzyć. To już jest presja finansowa nie do wytrzymania dla Chin, tym bardziej, że obecna polityka fiskalna tego kraju już jest nastawiona na powstrzymanie odpływu pieniędzy i inwestycji, a nie na przyciąganie nowych.

cv
sobota, 10 października 2020, 18:27

Kończy się pewna epoka, świat staje się wielobiegunowy a co raz więcej państw myśli o własnej projekcji siły i własnych zdolnościach obronnych niezależnych od słabnących Stanów Zjednoczonych. Japonia zerwała z polityką pacyfizmu i podobnie jak na przełomie XIX i XX w rozpoczyna nową epokę industrializacji. Nowa epoka Mejigi tyle że na razie bez militarystycznego zabarwienia. Najwięcej straci Rosja bo zostanie łatwo wyprzedzona przez Japonię w pacyficznym wyścigu zbrojeń. Warto dodać że sprawa Wysp Kurylskich jest wciąż nierozstrzygnięta a Japonia i Rosja są wciąż formalnie w stanie wojny

Monkey
sobota, 10 października 2020, 15:43

Jeszcze się nie decydują na lotniskowce.Jeszcze nie... Ludzie się nie zmieniają. Bo nie chcą. Japonia od wymuszenia na niej otwartości przez USA w 1853 roku i potem przez inne kraje postanowiła zostać imperium. Po przegranej II wojnie światowej przycupnęła, odbudowała się i teraz rozwija swój potencjał militarny. Jeszcze przyjdzie czas, kiedy zmienią konstytucję nadaną im przez MacArthur’a i cesarz na powrót zostanie żyjącym bogiem,tu,na ziemi:-)))

Jj
niedziela, 11 października 2020, 14:20

No a czego się kolego spodziewałes? Wyrzekli się stosowania siły w stosunku do słabszych. Nigdy nie mówili że nie będą stawiali oporu innym. A to że za 20 lat kiedy apetyt im urośnie w miarę jedzenia tylko głupi nie wie że mogą pójść w stronę nacjonalizmow i nie zaczną machać szabelką ( no w ich przypadku raczej Katana).

Monkey
niedziela, 11 października 2020, 22:05

@Jj: akurat dokładnie tego się spodziewałem. Wilk zawsze będzie wilkiem. To żadna niespodzianka. A dla pańskiej wiadomości: Toyotomi Hideyoshi najechał Koreę już pod koniec XVI-tego wieku i miał na celowniku także część Chin i nawet Filipiny (wtedy kolonię hiszpańską).

Jabadabadu
sobota, 10 października 2020, 22:14

To oczywiste, tylko tym razem nie dadzą się złapać w prowokację której wynikiem było (zaprogramowane przez Ami Perl Harbor). Jest tylko mały kłopot: Chiny. Poprzednio rozwiązał sprawę na kilkaset lat Boski Wiatr. Teraz raczej nie mogą na niego liczyć, a rachunki za okupację i zbrodnie wojenne na terenie Chin czekają. Dzień zapłaty zbliża się i nie jest to dobra wiadomość dla potomków Samurajów. Dla nas zresztą też nie.

Monkey
niedziela, 11 października 2020, 13:59

@Jabadabadu: Potomkowie samurajów są cwani. Jeśli tylko utrzymają dostawy surowców na wystarczającym poziomie, dadzą radę obronić się przed Chinami. Co do rachunków za okupację i zbrodnie wojenne,prawda to.Jakieś 13 - 14 lat temu pracowałem z dwoma młodymi pielęgniarkami z południa Chin (okolice miasta Kanton, które oni nazywają Guangdong - o ile się nie mylę). Bardzo miłe, ale takich słów jak: Japanese czy Japan szybko nauczyłem się w ich obecności nie używać. Werbalnie dawały upust swojej nienawiści do Japonii i Japończyków.A piszę tu o dziewczynach,które miały wtedy jakieś 25 lat... I druga historia: Chinka z terenów byłej Mandżurii, też pielęgniarka. Pracowaliśmy razem w tym samym czasie co z tymi dwoma dziewczynami z Kantonu. Mieszkała też z nami jakieś 2-3 miechy zanim nie udało jej się sprowadzić męża z Chin. Wiadomo, jak się z kimś mieszka to i okazje do rozmowy się znajdują. No i podczas jednej z takich pogawędek powiedziała mi, z której części Chin pochodzi. To ja się spytałem czy ich prowincjonalną stolicą i największym miastem jest Mukden? A ona tylko wywaliła oczy i spytała się, o jakim mieście mówię i gdzie ono jest? Wtedy rzuciłem współczesną nazwą, czyli Shenyang i potwierdziła. Wygląda na to, że o Mukdenie nawet nie miała pojęcia...

Tweets Defence24