Geopolityka

Armenia: uzgodniono zawieszenie broni z Azerbejdżanem

Fot. BoNDeX/CC BY-SA 4.0

Dnia 14 września Armenia i Azerbejdżan uzgodniły oficjalne zawieszenie broni, które obowiązuje od godziny 20:00 czasu lokalnego (18:00 czasu polskiego). Informację na ten temat przekazała agencja AP, powołując się na Armena Grigorjana, sekretarza Rady Bezpieczeństwa Armenii.

Według AP Grigorjan poinformował o zawieszeniu broni w telewizji państwowej. W dwudniowych walkach o Górski Karabach zginęło 155 żołnierzy po obu stronach. Do wznowienia walk pomiędzy Armenią i Azerbejdżanem doszło w nocy z poniedziałku na wtorek. Erywań oskarżał Baku o przeprowadzenie "prowokacji na dużą skalę" oraz ostrzelanie kilku przygranicznych miast. Rząd w Baku z kolei ogłosił, że to Armenia rozpoczęła wymianę ognia, bombardując pozycje wojsk azerskich, przeprowadzając prowokacje na granicy i rozstawiając miny.

Ponowny wybuch ciężkich walk między pozostającymi od dekad w sporze państwami wzbudził obawy społeczności międzynarodowej o rozpoczęcie kolejnego konfliktu zbrojnego na obszarze poradzieckim. Agencja Reutera jest zdania, że w konflikt mogą zaangażować się wspierająca Armenię Rosja i pomagająca Azerbejdżanowi militarnie i politycznie Turcja.

Czytaj też

Armenia i Azerbejdżan od dziesięcioleci toczą spór o Górski Karabach, zamieszkany przez Ormian separatystyczny region będący de iure częścią Azerbejdżanu. Najkrwawsze starcia pomiędzy Ormianami i Azerami o Górski Karabach toczyły się w latach 1988-1994, po których teren stał się rządzonym przez Ormian i wspieranym przez Armenię quasi-państwem. Do ostatniej odsłony tego konfliktu doszło w 2020 roku, gdy Azerbejdżan podjął próbę odzyskania kontroli nad tym terytorium. Zginęło wówczas ponad 6,6 tys. osób.

Po sześciu tygodniach walk, w trakcie których Baku uzyskało znaczną przewagę i zdobycze terytorialne, podpisano trójstronne porozumienie o zawieszeniu broni; sygnatariuszami dokumentu są Armenia, Azerbejdżan oraz Rosja jako gwarant. Azerbejdżan utrzymał zdobyte na Ormianach tereny a także przejął kontrolę nad trzema rejonami przylegającymi do Górskiego Karabachu. Moskwa rozlokowała w regionie około 2 tys. żołnierzy, jako siły pokojowe.

Źródło:
PAP

Komentarze (2)

  1. Niezorientowany

    Analiza z założenia słuszna (niestety). Aczkolwiek nie sądzę, aby na chwilę obecną Turcja mogła zaanektować Armenię. Raczej będzie to rodzaj uzależnienia i może okrojenie od południa. Wiele zależy od Azerbejdżanu, który po pokonaniu Armenii może się stać dla Turcji zbyt silny i od Iranu. Jeśli Iran zdoła jakoś wygasić spór z USA (co teoretycznie jest możliwe), to miałby dość sił, aby spróbować się przeciwstawić ekspansji tureckiej .

  2. Jaszczur

    Atak ten był tylko sprawdzeniem przez Turcję reakcji Rosji jak i zachodu na ewentualną wojnę . Wyciągną wnioski i będą działać . Jeżeli Rosja słabnie - Turcja jak imperium osmańskie na tym skorzysta i rozszerzy swoją strefę wpływów zniszczy Armenie i ją zdobędzie oraz duże połacie Syrii i Iraku - wracamy do średniowiecza gdzie militarna siła znowu będzie odgrywać kluczową rolę ... Im gorzej w gospodarce tym armia będzie więcej znaczyć