Siły zbrojne

Dezinformacja Rosjan? Korwety z rakietami Kalibr na Bałtyku

Dwie korwety typu „Bujan-M” przeszły Cieśniny Duńskie i płyną prawdopodobnie do Bałtijska. Dokładnie dwadzieścia dni wcześniej, gdy okręty te przechodziły cieśniny tureckie, rosyjskie ministerstwo obrony informowało, że mają one wejść w skład Eskadry Śródziemnomorskiej. Jak widać - nie weszły.

O przejściu przez Cieśniny Duńskie dwóch rosyjskich okrętów: „Sierpuchow” i „Zielionyj Doł” projektu 21631 typu „Bujan-M” jako pierwsze powiadomiły media w Danii. Rosjanie nie korzystali przy tym z systemu AIS (okręty nie mają takiego wymogu) w związku z trudno było się dowiedzieć: po co te jednostki w ogóle weszły na Morze Bałtyckie i gdzie płyną. Biorąc pod uwagę ich autonomiczność (10 dób) oraz zasięg (2500 Mm), muszą płynąć w konkretne miejsce na Bałtyku.

Wchodzące w skład Floty Czarnomorskiej: korweta „Sierpuchow” typu „Bujan-M” razem z taką samą jednostką „Zielionyj Doł” weszły na Morze Bałtyckie – fot. mil.eu

Nie można przy tym liczyć na prawdziwe wyjaśnienia ze strony rosyjskiej, ponieważ dokładnie 5 października br. rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało oficjalnie, że „najnowsze małe okręty rakietowe „Sierpuchow” i „Zielionyj Doł” Floty Czarnomorskiej wejdą w skład stałego zespołu sił morskich Rosji na Morzu Śródziemnym”. Wskazano również wyraźnie, że są to „jednostki zmodernizowanej serii „Bujan-M” mają zwiększoną wyporność i obok systemów samoobrony są wyposażone w najnowszy kompleks rakietowy dalekiego zasięgu „Kalibr-NK””.

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o tym wydarzeniu nie w momencie, gdy obie korwety opuściły Sewastopol (4 października br.), ale gdy już nie dało się niczego ukryć – czyli w momencie ich przechodzenia przez cieśniny tureckie. Rosjanie jeszcze raz wyraźnie przy tym zaznaczyli, że „planuje się, że okręty na podstawie planowej rotacji będą włączone w skład stałego operacyjnego zespołu sił morskich Rosji w dalekiej strefie morskiej”.

Rosjanie uśpili przy tym czujność obserwatorów, ponieważ 17 września 2016 r. te same okręty: „Sierpuchow” i „Zielionyj Doł” wróciły do Sewastopola po zakończeniu działań w ramach rosyjskiego zespołu okrętowego na Morzu Śródziemnym. Oddelegowane przez ponad miesiąc z Morza Czarnego wykonały wtedy m.in. bojowe strzelanie rakietami manewrującymi systemu „Kalibr-NK” do celów lądowych na terytorium Syrii (19 sierpnia br.), a także ćwiczebne strzelania artyleryjskie do celów nawodnych i powietrznych. Większość specjalistów uważało, że Rosjanie chcą po prostu powtórzyć ten manewr po uzupełnieniu w Sewastopolu zapasów i uzbrojenia. Jak się jednak okazało rosyjski resort obrony miał inną koncepcję.

Korweta „Zielionyj Doł” typu „Bujan-M” już po włączeniu w skład Floty Czarnomorskiej – fot. mil.eu

Po co Rosji Bujany-M na Bałtyku?

Rosjanie osiągnęli swój cel, ponieważ w zachodnich mediach aż huczy od dywagacji na temat celu przybycia na Bałtyk obu korwet. W szwedzkiej prasie przypomniano nawet, że mogą one przenosić uzbrojenie atomowe (teoretycznie rakiety manewrujące 3M14 systemu „Kalibr-NK” mogą rzeczywiście być wyposażone w głowice jądrowe). Pojawiło się nawet przypuszczenie, że okręty te mają na stałe wejść w skład Floty Bałtyckiej – nie mającej okrętów uzbrojonych w ten typ rakiet manewrujących.

W rzeczywistości Rosjanie wcale nie musieli tego robić, ponieważ pociski systemu Kalibr już znalazły się najprawdopodobniej w Obwodzie Kaliningradzkim - po przerzuceniu tam wyrzutni samobieżnych systemu Iskander-M. Wyrzutnie te mogą bowiem przenosić dwie rakiety balistyczne, ale również dwie rakiety 3M14. Ile i jakich pocisków jest w tej chwili w pobliżu naszych granic - nie wiadomo.

Rakiet manewrujące systemu Kalibr znalazły się w Obwodzie Kaliningradzkim razem z wyrzutniami Iskander-M – fot. mil.ru

Nie ma przy tym znaczenia zasięg, ponieważ rakiety 3M14 mogą atakować cele oddalone nawet ponad 2000 km, a więc spokojnie obejmują promieniem rażenia nie tyko „zaniepokojoną” Szwecję, ale również sąsiednią Norwegię. I na pewno nie trzeba w tym celu wysyłać pod skandynawskie brzegi korwet „Bujan-M”, dla których była by to misja tylko „w jedną stronę”. Są to bowiem okręty pozbawione obrony przeciwlotniczej na tyle skutecznej, by mogła je obronić przed atakiem np. samolotów Gripen, czy rakiet NSM – wystrzelonych z polskiego nadbrzeżnego dywizjonu rakietowego.

A może po prostu remont lub chęć wywołania zamieszania?

Wyjaśnienie może być jednak bardzo prozaiczne. Oba okręty zostały zbudowane w stoczni w Zielonodolsku, która znajduje się w Tatarastanie nad Wołgą. Przejście na remont do tak położonego portu w pełni wyposażonego okrętu, z masztami uzbrojonymi w wysokie anteny, jest dosyć trudne. Dlatego trzeba było prawdopodobnie wysłać obie jednostki na przegląd od innych zakładów stoczniowych, mających doświadczenie m.in. w montażu systemu „Kalibr-NK”.

Stocznia „Jantar” w Kaliningradzie zdobyła doświadczenie z systemem Kalibr-NK” podczas budowy fregat projektu 11356 typu „Buriewiestnik” – fot. mil.ru

Przypomnijmy więc, że w stoczni „Jantar” w Kaliningradzie zbudowano dla Floty Czarnomorskiej dwie fregaty projektu 11356 typu „Buriewiestnik” (o wyporności około 4000 ton, uzbrojone w system „Kalibr-NK” z ośmioma silosami dla rakiet pionowego startu ośmiu rakiet (trzecia fregata jest z właśnie kończona).

Również blisko Szwecji - w stoczni „Siewiernaja Wierf” w Sankt Petersburgu buduje się dla Flot Północnej cztery fregaty projektu 22350 o wyporności około 4500 ton. Pierwsza z nich („Admirał Gorszkow”) ma być przekazana rosyjskiej flocie w przyszłym miesiącu i przechodzi właśnie próby morskie – a więc jest praktycznie gotowa do działań. A jest ona uzbrojona w bardzo dobry (według Rosjan) okrętowy system obrony przeciwlotniczej (wykorzystujący m.in. 36 rakiet pionowego startu systemu „Sztil-1”) i co najważniejsze w dwie wyrzutnie po osiem stanowisk startowych system „Kalibr-NK”.

Każda z budowanych właśnie w Sankt Petersburgu fregat projektu 22350 ma tyle samo stanowisk startowych dla rakiet manewrujących co obie, przebywające na Bałtyku korwety typu Bujan-M – fot. mil.ru

Jedna taka fregata może więc przenosić do 16 rakiet manewrujących 3M14, a więc tyle, ile teoretycznie przywiozły ze sobą na Bałtyk obie korwety Bujan-M. A przecież w stoczni „Siewiernaja Wierf” stoi praktycznie skończona, druga fregata projektu 22350 „Admirał Kasatonow” (ma być ona przekazana do Flot Północnej w przyszłym roku).

Do takiego „czasowego” zagrożenia można również zaliczyć okręt podwodny „Wielikij Nowogorod” projektu 636.6 typu Warszawianka (o wyporności podwodnej około 4000 ton), który 26 października br. został w stoczni „Admiralicieskaja Wierf” w Sankt Petersburgu przekazany rosyjskim siłom morskim (ma on wejść w skład Foty Czarnomorskiej). Jest to jednostka, która również może przenosić rakiety manewrujące systemu „Kalibr-NK” (strzelając cztery takie pociski salwą) z tym, że może to robić spod wody, a więc przy zupełnym zaskoczeniu.

Obecnie na Bałtyku znajduje się, przekazany do floty rosyjskiej 26 października br., okręt podwodny „Wielikij Nowogorod” projektu 636.6 również uzbrojony w rakietowy system „Kalibr” – fot. mil.ru

Rosjanie nie musieli więc wysyłać okrętów z Floty Czarnomorskiej, by tymczasowo zagrozić jakiemuś państwu na Bałtyku, ponieważ środki by te groźby zrealizować już tam mieli. I ta groźba pozostanie nawet, jeżeli fregaty projektu 22350 zostaną przekazane do Floty Północnej. Pamiętajmy, że rakiety manewrujące 3M14 mają z Morza Białego bliżej do części Szwecji niż z Bałtijska. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że oba okręty typu „Bujan-M” mogą zostać skierowane do remontów lub modernizacji, prowadzonych z wykorzystaniem doświadczeń bałtyckich stoczni. Tym bardziej, że projektowane na „morza ciepłe” (Czarne i Kaspijskie) prawdopodobnie nie mają one odpowiedniej dla akwenów w naszym regionie klasy lodowej.

Rzeczywistego powodu przybycia korwet na Bałtyk możemy nie poznać nigdy. Oficjalne rosyjskie komunikaty zdecydowana większość obserwatorów uznaje za bardzo mało wiarygodne.

Komentarze