Żelazny Miecz na Litwie

3 grudnia 2016, 19:40
Fot. kam.lt
Fot. kam.lt
Fot. kam.lt
Fot. kam.lt
Defence24
Defence24

Litewskie lasy już po raz trzeci były terenem działań poligonowych pod kryptonimem Iron Sword, w których udział wzięli żołnierze z 11 armii państw członkowskich Sojuszu Północnoatlantyckiego.

W ćwiczeniach wojsk NATO rozgrywanych pod kryptonimem Iron Sword na terytorium Litwy w pobliżu granicy z Białorusią udział wzięli żołnierze jedenastu państw członkowskich: Estonii, USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Łotwy, Polski, Luksemburga, Rumunii, Słowenii, Niemiec i Litwy. Ogółem w ćwiczeniach uczestniczyło ok. 4000 wojskowych.

Ćwiczenie przygotowano kilkanaście miesięcy temu w ramach programu NATO Military Training and Exercise Program. Jest ono częścią aktywnych działań Sojuszu, mających na celu stworzenie wiarygodnego potencjału odstraszania wobec Rosji po jej przejęciu Krymu.

W tegorocznych manewrach Iron Sword strona litewska wystawiła po raz pierwszy batalion sformowany z żołnierzy rezerwy, którzy nie brali wcześniej udziału w manewrach tej wielkości. Iron Sword 2016 było też sprawdzianem dla niemieckich artylerzystów, którzy po raz pierwszy prowadzili ogień z wieloprowadnicowych wyrzutni MARS II na ćwiczeniach na terenie Litwy.

Ćwiczenie z udziałem licznych państw sojuszniczych miało duże znaczenie dla Litwy, zaniepokojonej działaniami Rosji. Moskwa podkreśla jednak, że nie ma w planach jakichkolwiek działań ofensywnych wobec państw bałtyckich lub Polski i oskarża Sojusz Północnoatlantycki o destabilizację sytuacji w Europie. Przejawem agresywnych działań NATO ma być rozmieszczenie systemów antyrakietowych na terytorium wschodnich członków NATO i czasowa, rotacyjna obecność sił sojuszniczych na terenie państw flanki wschodniej.

Oczywiście, grupa bojowa nie zdoła pokonać całej armii. Ale nie o to chodzi. Jeśli agresor zdecyduje się napaść na ten kraj, będzie musiał uderzyć również w siły innych państw. Być może skłoni go to do przemyślenia swych zamiarów.

Generał brygady Michael Podzus

Uczestniczący w ćwiczeniu generał brygady Michael Podzus z Niemiec stwierdził, że celem rotacyjnej obecności sił sojuszniczych nie jest i nie będzie - co oczywiste - stworzenie przewagi militarnej wobec Rosji. NATO chce jednak dać zdecydowany sygnał, że atak przeciwko siłom natowskim będzie traktowany jako atak na wszystkich członków Paktu.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 3
Reklama
Aaa
niedziela, 4 grudnia 2016, 12:04

A gdzie Francja ?

MIR
wtorek, 6 grudnia 2016, 11:35

Każde manewry w których uczestniczą wojska NATO a zwłaszcza US Army zwiększają bezpieczeństwo kraju w którym są organizowane. Jest to po prostu sygnał militarno-polityczny dla Kremla

Jaksar
niedziela, 4 grudnia 2016, 10:37

We Francji w 1940 roku przebywały expedycyjne jednostki UK które miały być straszakiem dla hitlera. Anglicy i Francuzi po zdradzie Polski w 1939 roku chcieli pokazać, że mogą a siebie liuczyć a kiedy niemcy i Francję zaatakowali, praktycznie jedynymi walczuącymi jednostkami, osłaniającymi uciekających anglików i francuzów byli Polacy! W dwa tygodnie było po Francji tak i w tym przypadku, głupotą jest liczenie na aktywną pomoc NATO w razie ataku FR na kraje Bałtyckie. Rosj to nie Irak a Litwa to nie Kuweit i potężne złoża ropy za które USA gotowe byłoby rozpętać burzę w regionie!

Tweets Defence24