Zamach terrorystyczny w Londynie. Co najmniej siedem ofiar śmiertelnych

4 czerwca 2017, 10:28
London Bridge. Fot. Burge500/wikipedia.com/CC BY 2.0

Co najmniej siedem osób zginęło, a 48 jest hospitalizowanych po zamachu terrorystycznym, do którego doszło w sobotę późnym wieczorem w Londynie. Zamachowcy wjechali samochodem w pieszych na moście London Bridge, a następnie zaatakowali za pomocą noży ludzi w pobliżu targu Borough Market. 

Według oświadczenia policji metropolitalnej w Londynie, pierwsze informacje o incydencie zostały przekazane służbom krótko po 22 czasu lokalnego (23 czasu polskiego), kiedy świadkowie relacjonowali, że duży samochód dostawczy wjechał w grupę przechodniów na moście London Bridge.

Jak dodano, po chwili zgłoszono także drugi incydent na pobliskim targu Borough Market, gdzie kilka osób zostało zaatakowanych przez nożowników. Według ustaleń policji, oba zdarzenia były elementem tego samego ataku.

Podczas krótkiego briefingu dla mediów w niedzielę rano, komisarz Mark Rowley podkreślił, że "nasza wiedza na temat tego incydentu cały czas rośnie".

Szef londyńskich antyterrorystów potwierdził, że zamachowcy najpierw wjechali samochodem w ludzi przebywających na moście, a następnie wysiedli z pojazdu i zaatakowali przechodniów nożami. Wśród poszkodowanych znalazł się m.in. funkcjonariusz brytyjskiej policji transportowej, który jest w "poważnym, ale nie zagrażającym życiu" stanie.

Rowley dodał, że uzbrojeni funkcjonariusze zastrzelili wszystkich trzech zamachowców w ciągu zaledwie ośmiu minut od pierwszego zgłoszenia.

Komentując spekulacje medialne o tym, że sprawcy mieli na sobie kamizelki z materiałami wybuchowymi, komisarz zaznaczył, że okazały się one atrapami i nie stwarzały zagrożenia.

Jednocześnie zaapelował także do mieszkańców Londynu o unikanie okolicy mostu London Bridge i targu Borough Market, "aby pozwolić służbom ratunkowym zająć się tym incydentem".

Jak dodał, policja planuje w kolejnych dniach zwiększyć obecność funkcjonariuszy na ulicach Londynu.

Borough Market i okolice mostu London Bridge to popularne miejsce spotkań towarzyskich w Londynie. W rejonie znajduje się kilkadziesiąt pubów i restauracji, które są w weekend zapełnione zarówno mieszkańcami Londynu, jak i turystami odwiedzającymi brytyjską stolicę.

Wbrew wcześniejszym doniesieniom nie potwierdziły się informacje o trzecim incydencie w rejonie Vauxhall, położonym w odległości ok. pięciu kilometrów na południowy zachód od London Bridge.

Brytyjska premier Theresa May, która krótko po ataku przybyła do swojej kancelarii na Downing Street, podkreśliła w oświadczeniu, że "koszmarny incydent w Londynie jest traktowany jako potencjalny atak terrorystyczny".

Po wydaniu oświadczenia, policja metropolitalna w Londynie potwierdziła, że oba incydenty traktowane są jako zamachy terrorystyczne.

Szefowa rządu weźmie w niedzielę rano udział w posiedzeniu sztabu kryzysowego COBRA, w którym najprawdopodobniej będą uczestniczyć także m.in. minister spraw wewnętrznych Amber Rudd, minister zdrowia Jeremy Hunt i najwyżsi rangą przedstawiciele brytyjskiej policji, w tym szefowa londyńskiej policji komisarz Cressida Dick.

"Chcę wyrazić swoją wdzięczność policji i służbom ratunkowym, które są na miejscu. Nasze myśli są z tymi, którzy zostali dotknięci przez te okropne wydarzenia" - zaznaczyła premier.

Również burmistrz Londynu Sadiq Khan potępił sobotni zamach terrorystyczny w Londynie, nazywając go "świadomym i tchórzliwym atakiem na niewinnych londyńczyków". Jak podkreślił, "nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takich aktów barbarzyństwa".

Khan podkreślił, że "myślami jest ze wszystkimi dotkniętymi" wydarzeniami w pobliżu London Bridge i Borough Market oraz zapowiedział, że także weźmie udział w niedzielnym posiedzeniu rządowego sztabu kryzysowego COBRA.

"Sytuacja wciąż jest rozwojowa i apeluję do wszystkich londyńczyków i osób odwiedzających nasze miasto o zachowanie spokoju i bycie czujnym" - zaapelował, prosząc o zgłaszanie wszystkich podejrzanych sytuacji policji.

Z kolei brytyjska minister spraw wewnętrznych Amber Rudd oceniła w niedzielę rano, że sobotni zamach terrorystyczny w Londynie to "straszliwy atak w serce naszej stolicy, wymierzony w ludzi, którzy cieszyli się wieczorem z rodziną i przyjaciółmi".

Rudd, która jest odpowiedzialna m.in. za politykę bezpieczeństwa i walkę z terroryzmem, podkreśliła, że "jest niezwykle dumna z policji i służb ratunkowych, które tak szybko odpowiedziały (na pierwsze doniesienia) i które będą nieustannie pracowały nad trwającym śledztwem w sprawie tego okropnego aktu".

"Myślami jestem z ofiarami i wszystkimi dotkniętymi tym incydentem" - zapewniła.

Polska ambasada w Wielkiej Brytanii poinformowała w nocy w serwisie społecznościowym Twitter, że "monitoruje wydarzenia w Londynie" i zaapelowała do Polaków o śledzenie informacji udzielanych przez londyńską policję metropolitalną.

Jak podkreślono, osoby, które znalazły się w pobliżu zamachów mogą skontaktować się ze służbami konsularnymi pod numerem telefonu +44 2030789621.

Do zamachu doszło na zaledwie cztery dni przed czwartkowymi wyborami parlamentarnymi w Wielkiej Brytanii. Lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn zapowiedział w nocy z soboty na niedzielę, że jego ugrupowanie wstrzyma się w niedzielę od prowadzenia kampanii wyborczej.

Sobotni atak to trzeci poważny incydent terrorystyczny w Wielkiej Brytanii na przestrzeni kilku miesięcy.

Czytaj też: Zamach terrorystyczny w Manchesterze. Wybuch po koncercie.

Wcześniej w marcu br. w zamachu na Westminster Bridge w Londynie zginęło sześć osób, a 49 zostało rannych. Pod koniec maja doszło zaś do ataku w Manchesterze, gdzie po koncercie amerykańskiej piosenkarki Ariany Grande zamachowiec samobójca wysadził się w powietrze w pobliżu wejścia do hali. 22 osoby zginęły, a ponad 120 zostało rannych.

Czytaj też: Londyński zamachowiec działał samotnie.

Po zamachu w Manchesterze poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym został podniesiony do najwyższego, "krytycznego", który oznacza, że "kolejny zamach jest możliwy w każdej chwili". Po kilku dniach został jednak obniżony do czwartego w pięciostopniowej skali, "poważnego", zgodnie z którym "atak jest wysoce prawdopodobny". 

PAP - mini

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
januszek94
niedziela, 4 czerwca 2017, 11:14

Znów atak terrorystyczny ( ISLAMISTÓW ) - chyba tak okaże się jak policja ujawni osobowość napastników . I znów mamy kondolencje oraz wyrazy współczucia ze strony rządzących poszczególnych krajów - i nic więcej ? Rzeczywistość jest zupełnie inna - ten kogel mogel zawdzięczamy liberalnej polityce władz BRUKSELI ( UNII ) ? Czy to jest to co oczekują kraje ze swoją tożsamością - katolicyzm i jego odłamy jest zastępowana Islamizacją ! Ktoś parę lat temu podjął takie a nie inne decyzje - wypowiadając wojnę w krajach z Islamem jako główną religią . Nie że bym był religoznawcą - ale widać gołym okiem że to ludzie z tą religią związani atakują w całej Europie zwykłych ludzi nie zważając na konsekwencje ( ilość zabitych , im więcej tym lepiej ) ? Poprawność POLITYCZNA - która występuje za każdym razem dalej tuszuje całość jako pilna sprawa . I co smutne salidarność krajów gdzie występuje terror - marsze i malowanie na asfalcie różnych symboli typu kwiatki , wygląda że nie pomorze w opanowaniu tego typu zjawiska ? Po każdym kolejnym ataku terrorystycznym na terenie EUROPY i nie tylko - piszemy o tym jacy nie godziwcy są ci ISLAMISCI . My ich tu przyjmujemy a oni na nas bomby szykują . I to prawda , lecz należy znależ żródło tej agresji na nas zamieszkujących w poszczególnych państwach EUROPY ? Czyżby mściła się bezwzględna ekspansja na kraje muzułmańskie Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej z lat 80-2017 . Może bo gdzieś tkwi problem i trzeba go rozwiązać radykalnie . Właśnie oglądam poprawne media ( news ) I to tak dalej będą ciągnąć aż do następnej takiej smutnej informacji - oby nie u nas na terenie naszego kraju ? SMUTNE to ? Krytyczny jest nowy podział w EUROPIE ? I końca nie widać ba nawet nikt nie da 50% by u nas podobne zamachy nie miały miejsca ? TURYN - popłoch to pokłosie strachu obecnego w nas !

Kiks
niedziela, 4 czerwca 2017, 15:44

Przejrzyj na oczy. Anglia, Francja to byłe kraje kolonialne. Mają miliony obywateli urodzonych już na ich terytorium. Co oni mają wspólnego z tzw. uchodźcami? Problem z tymi drugimi jest taki, że traktują ich w białych rękawiczkach wykorzystują prawo europejskie. Nie potrafisz zidentyfikować się, nei masz dokumentów, są jakieś wątpliwości dotyczące twojej osoby, odesłać.

Bolo
niedziela, 4 czerwca 2017, 10:50

Wszyscy widzą co się dzieje na zachodzie Europy. I to nie od dzisiaj. Tym bardziej nie jestem w stanie zrozumieć, jak niektórzy nasi politycy mogą chcieć sprowadzić ten sam problem do nas, byle by tylko zadowolić Berlin i Brukselę. To zdecydowanie nie jest działanie dla dobra kraju.

Marek
niedziela, 4 czerwca 2017, 16:16

A ja jeszcze bardziej nie rozumiem takich "polskich" polityków, którzy nawołują do tego, żeby za niechęć do przyjmowania u siebie tych "miłych" kolegów, Polskę przykładnie sankcjami ukarać. Nie rozumiem także ludzi, którzy na takie indywidua głosują.

Podpułkownik Wareda
poniedziałek, 5 czerwca 2017, 13:43

Jedynie słowo na marginesie. Sobotni, krwawy zamach terrorystyczny w Londynie, ponownie spowodował na różnych forach internetowych - wręcz istny zalew różnego rodzaju: propozycji, próźb, gróźb, nawoływań, ostrzeżeń oraz kalkulacji dot. ewentualnego wprowadzenia, powszechnego dostępu do broni palnej, chociażby w takim kraju jak Polska. Jeden z komentatorów, posunął się nawet do tego, że udowadnia na forum rzecz - jego zdaniem - zupełnie normalną, a mianowicie, cyt.: "gdyby którykolwiek z przechodniów był uzbrojony, to tych trzech gostków zostałoby zastrzelonych natychmiast, a nie dopiero po ośmiu minutach ... ". Akurat! Tak może jedynie twierdzić ten, który nigdy nie miał nic wspólnego z bronią palną. No cóż, tego rodzaju nawoływania wydają się - przynajmniej teoretycznie i dla wielu osób - zupełnie zrozumiałe. Ale, czy są one w pełni racjonalne i uzasadnione? Ano właśnie! Otóż, z pełnym przekonaniem oświadczam, że tego rodzaju propozycje nie są - ani uzasadnione, ani racjonalne. Proponuję, aby wszyscy hurraoptymiści oraz nawoływacze do swobodnego dostępu do broni palnej, zapoznali się z informacjami dot. problemów społecznych, psychologicznych, rodzinnych i innych - Amerykanów - przy okazji dostępu do broni palnej! Nie daj Boże, aby społeczeństwa europejskie - na wzór społeczeństwa USA - miały swobodny dostęp do broni palnej! Nie daj Boże! Wszyscy, którzy publicznie apelują o swobodny dostęp do broni palnej dla wszystkich, charakteryzują się ... kompletnym brakiem wyobraźni! Należy z całą konsekwencją, przy wykorzystaniu możliwości i doświadczenia wszystkich służb państwowych, zwalczać terroryzm islamski oraz jakikolwiek inny. Ale to absolutnie nie znaczy, że trzeba umożliwić mieszkańcom krajów europejskich, swobodny dostęp do broni palnej. Nie tędy droga! Nie popadajmy z jednej skrajności w drugą! ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ Korzystając z okazji, chciałbym przypomnieć na forum portalu Defence 24.pl, że dzisiaj mija okrągła, 50-ta rocznica rozpoczęcia tzw. Wojny Sześciodniowej na Bliskim Wschodzie: pomiędzy Izraelem, a krajami arabskimi. Powyższa wojna, która toczyła się - przypomnę - w okresie 5-10 czerwca 1967 roku, zakończyła się wręcz spektakularnym zwycięstwem armii izraelskiej (IDF) i została uznana przez specjalistów wojskowych, za jedno z najbardziej niezwykłych zwycięstw na polu walki w historii wojskowości i wojen! Przypomnę również, że Wojna Sześciodniowa rozpoczęła się zaledwie 22 lata po zakończeniu II wojny światowej i 19 lat po utworzeniu Państwa Izrael. W tamtej wojnie, po stronie Izraela, brało udział wielu żołnierzy, którzy urodzili się, wychowali i wykształcili w II RP oraz odbyli służbę wojskową w Wojsku Polskim. Na marginesie: w dniu 1 września 1939 roku, do walki z Niemcami podczas Wojny Obronnej, stanęło ok. jednego miliona żołnierzy polskich. Spośród nich, ok. 160 tysięcy stanowili Żydzi polscy oraz obywatele polscy pochodzenia żydowskiego! Ponadto, ok. 10% ofiar Katynia i innych miejsc masowych zbrodni stalinowskich na terenie b. ZSRR, stanowili Żydzi polscy. Mieli za sobą Holokaust, często udział w Powstaniu w Getcie Warszawskim oraz w Powstaniu Warszawskim, a także pobyt w jednym z niemieckich obozów koncentracyjnych na terenie Polski lub morderczą pracę przymusową w jednym ze stalinowskich obozów archipelagu Gułag na terenie b. ZSRR. W bardzo wielu wypadkach, po zakończeniu II wojny światowej, znaczna część Żydów przybywała nielegalnie z Europy, północnej Afryki i nie tylko - do ówczesnego Brytyjskiego Terytorium Mandatowego w Palestynie. Należy również przypomnieć fakt bardzo znamienny, a mianowicie: podczas Wojny Sześciodniowej na Bliskim Wschodzie w 1967 roku - tak jak się dzisiaj ocenia - ok. 35-40% żołnierzy ówczesnej armii izraelskiej, mniej lub bardziej biegle, posługiwało się językiem polskim, odbyło służbę wojskową w II RP, walczyło podczas Wojny Obronnej we wrześniu 1939 roku, odbyło przeszkolenie wojskowe w przedwrześniowym Wojsku Polskim, w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, a także w Armii Polskiej utworzonej w b. ZSRR generała W. Andersa oraz w Armii Polskiej generała Z. Berlinga. W czasie II wojny światowej, podczas pobytu 2 Korpusu Polskiego generała W. Andersa na terenie ówczesnego Brytyjskiego Terytorium Mandatowego w Palestynie, znaczna część żołnierzy narodowości żydowskiej została oficjalnie zwolniona z Wojska Polskiego (m.in. absolwent Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego, kpr. pchor. Menachem Begin (znany wcześniej w Polsce pod nazwiskiem: Mieczysław Biegun), późniejszy - w latach 1977-1983 - premier Izraela). Natomiast nieliczni, zdezerterowali z szeregów WP. Należy również przypomnieć, że gen. W. Anders wydał rozkaz żandarmerii wojskowej 2 Korpusu Polskiego, aby w Palestynie nie ścigała dezerterów narodowości żydowskiej. Ocenia się, że w ten sposób - do późniejszej armii izraelskiej - trafiło ok. pół dywizji dobrze wyszkolonych żołnierzy. Być może to nie była wielka ilość, ale na początku - po powstaniu Państwa Izrael - liczył się tam każdy człowiek, który wcześniej odbył gdziekolwiek i jakąkolwiek służbę wojskową i został przeszkolony wojskowo oraz był zdolny do noszenia broni.

Ignorant
wtorek, 6 czerwca 2017, 15:23

>Akurat! Tak może jedynie twierdzić ten, który nigdy nie miał nic wspólnego z bronią palną. Akurat w tym przypadku tak stwierdzil ten, ktory w ostatnie pare lat przepuscil przez lufe kilkanascie tysiecy kulek, panie Podpulkowniku :-) Sporo obracam sie w srodowisku ludzi uzbrojonych. Sa to ludzie wyjatkowo zrownowazeni i moje obserwacje sa takie, ze posiadanie broni wywiera na ludzkie postawy i zachowania bardzo korzystny wplyw.

Smuteczek
poniedziałek, 5 czerwca 2017, 21:11

Powszechny dostep do broni palnej spowodowałby przede wszystkim to ze kazdy terrorysta by biegał z bronia zamiast jak w tym przypadku z nozem.

Logik007
niedziela, 4 czerwca 2017, 16:42

Najzabawniejsze jest, że w UE jest lista paru tysięcy osób powiązanych z organizacjami terrorystycznymi i nikt nic z tym nie robi. A przecież wystarczyłoby tak zmienić prawo, żeby za samo znalezienie się na takiej liście obligatoryjna była deportacja do kraju pochodzenia i jak bardzo by to poprawiło bezpieczeństwo całego kontynentu. Widać nikomu nie zależy na zmniejszeniu liczby zamachów bo nie robią nic mimo, że mają nazwiska na tacy podane.

Ad_summam
niedziela, 4 czerwca 2017, 13:47

Wcześniej czy później doprowadzi to do zaostrzenia prawa. Oby wcześniej. Im później tym bardziej będzie ono ostre.

grundy
poniedziałek, 5 czerwca 2017, 02:31

Doprowadzi ale do zaostrzenia prawa przeciwko tym co krytykują obecną sytuację. Dalej ludziska nie rozumiecie. W zachodniej Europie jest bizantynizm pełną gęba, rządzą biurokraci, a prawo to świętość nawet jeśli prawo jest przeciwko własnym obywatelom i wbrew zdrowemu rozsądkowi. Poprawność polityczna wymuszona jest prawem, zatem nikt się nie podejmie zmiany prawa bo z automatu podpada po paragrafy regulujące poprawność polityczną. Klasyczna kwadratura koła.

gosc
niedziela, 4 czerwca 2017, 14:13

pomóc może tylko powrót do kary śmierci, dostęp do broni i likwidacja zasiłków

Smuteczek
niedziela, 4 czerwca 2017, 12:44

Zadnej broni, materiałow wybuchowych. Wystarczy kradzione auto i paru mocno zindoktrynowanych chłopaków ... Bardzo mało srodków musiało kosztowac przygotowanie takiej "akcji". To wskazuje ze mozemy spodziewac sie ze bedzie ich wiecej. Domyslam sie ze ochotników nie brakuje. Cel jak najbardziej osiagniety bo media miejscowe beda przez nastepne 2 tygodnie powtazac liczby zabitych i rannych. Dzieki atrapom kamizelek z materiałami wybuchowymi udało sie tez uniknac pochwycenia napastniów przez policje, wszyscy zostali zastrzeleni na miejscu a najprawdopodobniej własnie o to chodziło organizatorom. Dzieki temu duzo trudniej bedzie ustalic faktycznego organizatora i pomysłodawce ataku.

Urko
niedziela, 4 czerwca 2017, 14:38

Z bronią jest jednak łatwiej. W tym samym mniej więcej czasie, w Rosji w czasie pijackiej awantury na daczy, jeden człowiek za pomocą strzelby "kaliber 12" (18,5 mm?) zastrzelił 9 osób. Ilości rannych w wiadomościach nie podano.

Marek
niedziela, 4 czerwca 2017, 11:20

Ta to jest, jak przyjmuje się do siebie obcych kulturowo ludzi i zamiast wymuszać na nich zachowania takie, jakie obowiązuje w domu gospodarza, wymusza się na własnych obywatelach to, żeby dostosowali się do nich. Ciekawe, czy w brytyjskich zakładach pracy nadal będą pojawiały się zakazy jadania w Ramadan i czy nadal będzie się zabraniało zabierania kiełbasek wieprzowych na obozy skautowskie? I tak na marginesie. W Wielkiej Brytanii obowiązuje zakaz noszenia noży większych od małego Victorinoxa, za wyjątkiem takich, które są elementem strojów narodowych. Jak widać bardzo ten zakaz takim bandytom jak tu omawiani "przeszkadza".

Extern
poniedziałek, 5 czerwca 2017, 16:13

Prawo w GB jak widać działa wyśmienicie, w końcu ofiary tych terrorystów prawo znały, noży przy sobie nie miały i nikogo nie zabiły.

Tweets Defence24