Wojsko kupiło radary rozpoznania pola walki

11 marca 2020, 09:49
2
Fot. Pro Patria Elektronics Kft.
Reklama


Inspektorat Uzbrojenia zawarł umowę z węgierską firmą Pro Patria Elektronics Kft na zakup radarów pola walki. To kończy trwające od 2015 roku postępowanie i co ważne kończy się ono pozyskaniem nowego systemu rozpoznania. 

Było to drugie podejście do zakupu radarów pola walki, pierwszy przetarg uruchomiony został w 2013 roku, jednak w 2015 r. anulowano postępowanie. 

Przedmiotem podpisanej w dn. 10 marca 2020 r. umowy jest dostawa dla Sił Zbrojnych RP radarów rozpoznania pola walki PGSR-3i Beagle wraz z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Zamówienie obejmuje łącznie 104 egz. radarów, z czego na część gwarantowaną przypadają 93 radary, a 11 egzemplarzy zostało przewidzianych prawem opcji. Dostawy w ramach części gwarantowanej zostaną zrealizowane do końca 2022 roku. Wartość umowy w zakresie zamówienia gwarantowanego wynosi 39 mln złotych, a w przypadku uruchomienia prawa opcji wzrośnie o 4,4 mln złotych brutto.

PGSR-3i Beagle jest trudno wykrywalnym, przenośnym radarem (waży ok. 30 kg) przeznaczonym do wykrywania i śledzenia obiektów poruszających się blisko nad ziemią lub bezpośrednio po niej. Radar pracuje falą ciągłą w paśmie X na 32 częstotliwościach z możliwością automatycznej zmiany częstotliwości. PGSR-3i pozwala różnicować obiekty oraz dokonywać ich klasyfikacji na podstawie ich gabarytów i charakterystyki ruchu.

Jak zaznacza IU, radar pozwala na wykrycie osoby pieszej na dystansie 8 km, a zasięg detekcji dużych pojazdów wynosi 24 km z dokładnością 3 m na każde 3 km. Może być stosowany jako samodzielna jednostka lub działać w sieci radarów, zgodnie z wymogami planu nadzoru. PGSR-3i Beagle może być sterowany z pulpitu operatora lub centrum dowodzenia. Oprogramowanie radaru umożliwia wykorzystanie szerokiego zakresu formatów map i pozwala na integrację ze złożonymi systemami wieloczujnikowymi umożliwiając rejestrację i analizę danych oraz wyświetlanie obiektów na mapie.

image
Fot. Pro Patria Elektronics Kft.

Radary rozpoznania pola walki służą do prowadzenia nadzoru wskazanego rejonu na potrzeby dozorowania i ochrony zgrupowań wojsk własnych i obiektów wojskowych, a także do zapewnienia wsparcia w obszarze rozpoznania na korzyść pododdziałów realizujących zadania bojowe. Ważący 30 kg radar może być przenoszony w plecakach przez dwuosobowe drużyny, jak również może zostać zamontowany na pojazdach lub słupkach polowych. PGSR-3i Beagle jest wykonany z trwałych materiałów, może pracować w zakresie temperatur od -32 do +50 stopni C, cechuje go niska awaryjność i niskie prawdopodobieństwo przechwycenia sygnału. Jeden zestaw baterii pozwala na nieprzerwaną pracę radaru przez 10-12 godzin.

Obecnie SZ RP wykorzystują pewną liczbę amerykańskich radarów pola walki AN/PPS-5C MSTAR. Inne radary, w stosunkowo niewielkich ilościach, są na pojazdach bojowych - mowa o systemach SR Hawk na zmodyfikowanych BWR oraz stacjach firmy Pro Patria na Rosomakach w wersji Wielosensorowego Systemu Rozpoznania i Dowodzenia (WSRiD).

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 58
Reklama
Eytu
czwartek, 12 marca 2020, 16:07

A gdyby do śledzenia ruchu użyć detektorów mikrofalowego promieniowania tła docierającego do nas horyzontalnie. Ustawiamy w pewnej odległości od siebie i "celu" 2 detektory - będą one stanowiły rzutnie dwuwymiarową. dodajemy 3 detektor - aktywowanie śledzenia i zmiana kątów detektorów, aby obserwowany obiekt cały czas zostawiał cień na detektorach . System pasywny.

Rakowiec
czwartek, 12 marca 2020, 14:00

A o Liwcu CISZA

Gustlik
czwartek, 12 marca 2020, 01:28

Niewielki koszt - w porównaniu np. z dotacjami dla TVP - a duży postęp dla armii. Szkoda tylko, że to nie nasza produkcja. I szkoda, że np. MJR nie ma odpowiednich radarów (RM-100) tylko te wielkie jak boisko i świecące jak Manhattan TRS-y. Szkoda też że nie zamawiamy Liwców które są niezbędne rozwijającym się siłom artyleryjskim. 7 sztuk na tak duże potrzeby to śmiech.

Zły jest tylko jeden
czwartek, 12 marca 2020, 09:16

100% racji. We wszystkim się zgadzam. Poza tym taki MJR ma dwa dywizjony i tylko dwa radary, powinni mieć w rezerwie właśnie ze dwa Rm100!! Liwców nie zamawiano już kilka lat, a mamy ich aż 4x mniej niż każda inna w miarę nowoczesna armia. A wobec rozwoju naszej artylerii liczbę Liwców należałoby automatycznie powiększyć!! Ale takich planów nie ma, ignorancja MON powala. MON zablokował też modernizację starszych radarów na Bryzach, po zmodernizowaniu jednej... sztuki!! Tragedia decyzyjna w MON na każdym kroku. Ale minister rozdaje awanse i promocje!!

Autor 1
czwartek, 12 marca 2020, 00:37

Czy Polacy nie potrafią zrobić radaru ? Czy coś w Polsce się jeszcze produkuje ?

Antoś dwa wybuchy
czwartek, 12 marca 2020, 15:50

W Polsce produkuje się dla wojska jeszcze grające zardzewiałe ławki

eytu
środa, 11 marca 2020, 23:03

Wydaje mi się, że to są dobre "zabawki ", ale do namierzania przekraczających nielegalnie granicę uchodźców i ludzi z narkobiznesu/kontrabandy w Bieszczadach. W walce z racji tego, że to są systemy aktywne , mogą być bardzo szybko namierzone i unieszkodliwione. Chyba, że mają cudowną specyfikę maskowania się w falach tła.

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:25

Moc nadawania poniżej 1W w peak - Twoj telefon komórkowy wiecej świeci...

Trzeźwy
czwartek, 12 marca 2020, 09:32

Czy ty rozumiesz co czytasz? Jest napisane, że to radary trudno wykrywalne, bo pracujące na tzw "fali ciągłej"!! My też mamy taki znakomity "cichy" i"zimny" radar morski RM100. Uznaje się, że w porównaniu do klasycznych radarów czyli impulsowych, z zasady pracujących z dużą mocą, radary na "fali ciągłej" są praktycznie niewykrywalne. A w Bieszczadach to radar jest tylko gdzie jest płasko, więc miejscami byłby mało przydatny, ze względu na np. liczne wąwozy, wykroty, dolinki, chaszcze itp. Tam zdecydowanie sprawdzi się dron, śmigłowiec, Wilga, takie z radarem, z głowicą optoelektroniczną, termowizją. Do tego wieże obserwacyjne, przewoźne "wirtualne maszty" na terenówkach i quadach, może w przyszłości jakoś balon czy mały sterowiec na uwięzi. Zatem zanim skrytykujesz, to po prostu doczytaj. Choćby na Wiki.

Extern
czwartek, 12 marca 2020, 14:56

Radary pracujące na fali ciągłej są tak samo trudno wykrywalne jak nadajnik RMF FM. Więc może bez aż takiego entuzjazmu. Fakt moce, więc agregaty i anteny mniejsze i lżejsze a rozdzielczości większe, więc ogólnie są lepsze niż radary impulsowe, ale jak najbardziej "eytu" ma rację że jako emitery aktywne są do namierzania. A zgodnie ze starą zasadą w wojsku że "cel wykryty to cel zniszczony" na pewno zostaną ostrzelane w pierwszej kolejności.

Eytu
czwartek, 12 marca 2020, 16:30

To od razu można przystąpić w Polsce do budowy czujników tych fal emitowanych przez te radary pola walki. Najważniejsze będzie zbudowanie odbiorników / anten kierunkowych. Ponieważ fale z racji swojej natury odbijają się od różnych substancji w zależności od długości oraz od rodzaju substancji ( i mogą fałszować pierwotne położenie), więc dobrze byłoby zestaw sprzężyć z co najmniej dwoma innymi zestawami , aby podały na mapie przewidywaną pozycję radaru. I koniecznie bardzo czuły pomiar mocy fali , aby porównać moc i ewentualnie wykluczyć , że na drugim i trzecim stanowisku zaobserwowane zostały inne radary.

eytu
czwartek, 12 marca 2020, 10:33

Dziękuję. Dzięki Tobie czegoś się douczę. Wychodzą moje braki w wiedzy w znajomości takiego sprzętu. Nie musisz krzyczeć.

Afganczyk
środa, 11 marca 2020, 19:34

Mstar fajnie działał jako zabezpieczenie pasa taktycznego nocą Plus noktowizor

eytu
środa, 11 marca 2020, 16:21

Powinniśmy na potrzeby obronności zbudować "radary" sejsmiczne . Po co takie "radary" ? przede wszystkim do wspomagania takich systemów jak Liwiec. Jak wyglądałoby takie stanowisko ? Przede wszystkim pionowy otwór w ziemi sprzężony z innymi na zasadzie triangulacji, co 30 km do 100 km od granicy Polski . Jak zestroić takie sejsmometry ? TRzeba zrobić bardzo dokładne badanie geologiczne ( lub wykorzystać już zrobione wcześniej ) każda warstwa ziemi przenosi w inny sposób drgania. Tworząc dość dokładną mapę 3d program komputerowy z dużym prawdopodobieństwem określi nam gdzie dokładnie nastąpił wstrząs/wystrzał ( na zasadzie różnicy czasu dotarcia drgań do czujników ).

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:27

Mnóstwo firm to robi - był przetarg w PL niedawno - chyba SILTEC wygrał...

k
środa, 11 marca 2020, 22:12

Przecież rozpoznawcze systemy wielosensorowe, w tym sejsmiczne w WP są wykorzystywane już od dawna. A że się tym nie chwalą to inna sprawa.

eytu
sobota, 14 marca 2020, 12:25

Tak, być może. Tylko , że co innego jak sejsmometr będzie wbity na szybko w ziemię 1 metr. Dostrzeże ( dosłyszy) on ruch wojsk najbliższych. Jak zrobimy system stały- nierdzewiejący ( trzeba założyć odprowadzanie lub zawory wody także w warunkach powodzi ) . Wydobędzie od głębsze drgania przekwaywane 50 m 100 m 200 metrów wgłąb ziemi. Trzeba jednakże opracować system odejmowania drgań geologicznych ( program komputerowy) - osunięcia się ziemii na Śląsku i innych naturalnych - aby można było pozbywać się tego szumu.

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:28

to sie nazywa kabel sensoryczny - stosowany w ochronie infr. kryt - np. lotniska...

andys
wtorek, 17 marca 2020, 12:56

Takie czujniki sa dostepne , nawet w Polsce (oczywiscie , nie polskiej produkcji).

kibic
środa, 11 marca 2020, 19:07

Powinniśmy? Czyli kto? Pomysł dobry, ale może brakuje chętnych. Stworzenie działającego rozwiązania jest dużo trudniejsze niż stworzenie ogólnej koncepcji. Do tego trzeba dodać konieczność zapewnienia odporności systemu na dywersję czy zniszczenia spowodowane działaniami wojennymi i wiele innych spraw. Taki system nie jest też rozwiązaniem wszystkich problemów dotyczących rozpoznania pola walki. Jak odróżnić własne pojazdy od obcych? Jak rozpoznać rodzaj pojazdu dysponując jedynie rejestracją "dudnień"? Słowem, jest to kolejny dobry pomysł, ale potrzeba chętnych i zdolnych badaczy i realizatorów, no i jak zwykle pieniędzy. Jak chcesz, to sam zacznij.

Paweł P.
środa, 11 marca 2020, 15:18

+1

WojtekMat
środa, 11 marca 2020, 15:01

Nie rozumiem. Mamy ponoć kompetencje w budowie radarów. Swego czasu była to nasz specjalność. Więc teoretycznie byłby to dobry pomysł na przygotowanie krajowego rozwiązania. Jak to jest, że MON nie wykorzystuje istniejącego krajowego potencjału kupując "z półki" zagraniczne rozwiązania a upiera się na "budowie kompetencji" w obszarach w których takowych prawie wcale nie mamy a i ilościowe zapotrzebowanie nie jest wystarczające ?

k
środa, 11 marca 2020, 22:14

Nigdy nie produkowaliśmy radarów pola walki. Te które mamy w pododdziałach rozpoznawczych są pozyskane lub zakupione od USA.

Davien
środa, 11 marca 2020, 15:16

Wojtek, nie budowalismy radarów pola walki, jedyny jaki zrobilismy nma zasieg całych 3-4km. Wiec jaki masz potencjał w tej akurat kategorii.?

andys
środa, 11 marca 2020, 22:13

Radary pola walki to radary stosunkowo proste i łatwe do produkcji. Bazujac na Sowie można było rozwijać ten segment techniki radarowej. Kupiony radar pracuje w paśmie X, Sowa w K - stąd jej mniejszy zasięg, ale wieksza precyzja wykrywania. Wiemy, że w ramach państwowych grantów powstaje szereg ciekawych urzadzeń, lecz w postaci demonstratowora idei lub prototypu. W kolejnych konkursach na granty, te urzadzenia zwykle przegrywają, Dlaczego? Sam nie wiem, podejrzewam , że na naszym rynku innowacji pracują fatalni menadżerowie.

Davien
czwartek, 12 marca 2020, 01:53

I pasmo X dało 10x taki zasieg jak pasmo K dla Sowy? NO panei andys, RWO-1 Sowa to zupełnie inna kategoria radaru Nikt w Polsce nad radarami pola walki nie pracował. SOWA powstawała dl SG a ta stwerdziła że jej nie chce.

Extern
czwartek, 12 marca 2020, 15:06

Nie prawda że tylko dla SG, przeznaczeniem radaru RWO-1 były również zadania rozpoznania czy ochrony wojsk. Ale fakt że był to bardziej "obronny" radar niż to co teraz kupiono. W dodatku to był malutki radar z przeznaczeniem do przenoszenia przez jedną osobę a nie przez pododdział. Więc to nie dziwne że i możliwości miał mniejsze niż o 10 lat nowsza konstrukcja.

Davien
czwartek, 12 marca 2020, 17:06

Głównym odbiorca i zamawiajacym była własnie SG a ze nadawał sie tez dla chocby ochrony baz i innych placówek to fakt i nie wiadomo czemu zarzucono dalsze prace. A był malutki( 6kg) bo taki miał byc, to nie Hawk czy ten co kupilismy ale zupełnie inna kategoria.

andys
czwartek, 12 marca 2020, 21:15

I co z tego, że Sowa była robiona dla SG? Jeśli bylby chętny z nieco innymi wymaganiami, to należy zrobić SOWA-M1 (modernizowany pod konkretne zapotrzebowanie). Teoretycznie, zmiana pasma z K na X powinno zwiekszyć zasięg około 4 razy. Oprogramowanie radaru pozostałoby praktycznie to samo , należałoby zmienić antenę oraz układ formowania wiązek, odbiornik i nadajnik. To dużo, ale jeśli są w Polsce ludzie, którzy zrobili radar na pasmo K to zrobią na znacznie bardziej "obcykane" pasmo X.

andys
wtorek, 24 marca 2020, 16:01

Nadal nie mogę uspokoić się z tą Sową. Przejrzałem zasoby internetowe i dalej twierdzę , że projekt Sowa to dobry pomysł i mógłby się zakończyć sukcesem. Gra idzie o 10mln Euro . Gdy udało sie zmodernizować Sowę to byłoby to istotne wsparcie polskiej radiolokacji (może bez przesady, ale zawsze). Projekt Sowa rozpoczął się w 2004r, a już w 2005 był gotowy prototyp (dane z Militarium.net 1 maja 2015) przeszedł pozytywnie testy w 2007-2008 (trzy prototypy). Dalej były dziwne rzeczy-SC zrezygnowała, radar do Ałganistanu nie pojechał i to był koniec. Analiza porównawcza, niestety bardzo pobieżna, parametrów Sowy i radaru wegierskiego pokazała ich zbieżność. A może ktoś wie wiecej i podzieli sie ta wiedzą?

Davien
środa, 18 marca 2020, 21:25

I dalej w porównaniu z takim Hawk-iem czy obecnymradarem wegierskim ten mutant przepadłby z kretesem bo nie spełniałby nawet podstawowych wymagań,no chyba ze mamy kupic kiepski nienadajacy sie do uzytku frontowego sprzet ale dlatego że polski?

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:30

Obecny "wegierski" radar należy do ELBIT...

andys
czwartek, 19 marca 2020, 11:47

Wypowiedź ta jest bodźcem do przedstawienia pewnego ważnego problemu. Otóż w kazdym państwie jest armia i krajowi producenci broni. Jest zrozumiałe, że wojskowi (armia) chcieliby mieć broń najlepszą na świecie, w nieograniczonych ilościach. Producenci chcieliby mieć możliwość produkcji dobrej broni, i sprzedawać ją głównie dla potrzeb wewnętrznych. Najgorsza sytuacją jest wtedy , gdy wojskowych nie interesują możliwości krajowych firm, a producenci żądają bezwarunkowego zakupu swojej produkcji, niezależnie od jej jakości. Tak bylo zawsze i wszędzie, to zjawisko obiektywne. Jednak w dobrze zarzadzanym państwie istnieje między wojskowymi i producentami taktyczny, wymuszony kompromis. Powinna panować zasada - na zagraniczny zakup wydajemy tyle srodków finansowych, ile zarabiamy na eksporcie własnej broni. Producent krajowy ma ważna zaletę - może produkować dokładnie wg wymagań armii, czego zagraniczne produkty nie zawsze zapewniają. Kolega Davien wyraźnie jest adwokatem podejscia wojskowego. Nawet przez gardło (przez klawiaturę) nie moze mu przyjśc myśl, że możemy zrobić dobry radar, według niego to niemożliwe, a próby zrobienia śmieszne. Powinien istnieć w Polsce zgrany tandem - wojska-producenci, leży to w naszych oczywistych interesach narodowych.

Misio ze złotym medalem
środa, 11 marca 2020, 12:31

Węgry to przecież przyjaciele Rosji i my od nich kupujemy radary :) Jak chodziło o Izraelskie wyrzutnie rakiet to był krzyk że nie bo Izrael przekaże sławne kody źródłowe ruskim a tutaj niema takiej obawy :)

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:31

te raday są made in Hungary ale włąsciciel made in Israel... ELBIT

środa, 11 marca 2020, 15:40

Węgrzy to także nasi przyjaciele :)

Davien
środa, 11 marca 2020, 15:17

Wegry to ciagle kraj NATO i jakoś akurat w dziedzinie zbrojeniowej nie ma im co zarzucic.

adams
czwartek, 12 marca 2020, 07:21

Panie Davien Turcja to też kraj NATO a poszli na randkę z ruskimi,a Orban już od dawna na takie randki chodzi.Węgry są calkowicie uzależnione od ruskiego gazu

Davien
czwartek, 12 marca 2020, 17:06

Adams a co to ma wspólnego z tym co napisałem?? Bo jak widze nic:)

Extern
czwartek, 12 marca 2020, 15:16

Orban po prostu nie boi się aż tak jak my Rosji bo Węgry są od nich oddzielone górami. Z racji tego nie musi tak jak my podlizywać się Amerykanom i może z Putinem spokojniej rozmawiać.

Tak
środa, 11 marca 2020, 12:27

5 lat,czyli dzisiaj to juz jest przestarzaly zlom??

Pol
środa, 11 marca 2020, 12:02

Któryś się potknął i niechcąco dokonał dobrego zakupu i jeszcze tanio.Teraz będzie śledztwo czego tak tanio.

W3-pl
środa, 11 marca 2020, 21:46

No MI6 mieszka kraksy mig-29? Chyba

Fred
środa, 11 marca 2020, 11:50

czy te radary mogą kierować ogniem kontr-bateryjnym?

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:32

nie kierowac a korygowac - maja system wykrycia wybuchu i zasugerowania korekcji na tej podstawie

Extern
czwartek, 12 marca 2020, 15:26

Jeśli baterie strzelają ogniem bezpośrednim to tak. Wystarczy spojrzeć gdzie celuje antena takiego Liwca a gdzie antena tego radaru pola walki.

k
środa, 11 marca 2020, 22:19

To jest sprzęt zasadniczo dla pododdziałów rozpoznania ogólnowojskowego. Do wykrywania i monitorowania ruchu ludzi i sprzętu, dozorowania terenu oraz wskazywania celów. Nie są typowo dla artylerii, ale mogą pomóc w określeniu danych do strzelania.

ads
środa, 11 marca 2020, 13:48

Nie, od tego są radary Liwiec

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:33

przeczytać wymogi - jest wspomaganie artyleryjskie w tych radarach - to funkcja softu

dim
środa, 11 marca 2020, 11:36

"...To kończy trwające od 2015 roku postępowanie " - i to jest właśnie bardzo złe. Gdyż trwające 5 lat postępowanie, to dowód, że nie rozwiązano w porę umowy o pracę z niewłaściwymi pracownikami MON, czy też nie przeniesiono ich na stanowiska, gdzie mają tylko wypełniać polecenia typu: posprzątaj, zawieź itp.

zGdyni
środa, 11 marca 2020, 13:50

to nie wina pracowników MON, ale tego, że muszą się borykać z firmami, m.in. taką która Wie Bezbłędnie co wojsko powinno kupować, i w efekcie której to działań anulowano postępowanie z 2013. Mimo wieloletniego przeszkadzania i pozostawiania polskiego wojska bez jakichkolwiek radarów, i tak przegrała cenowo ostatnim postępowaniu, nawet ostatnia próba protestu w KIO nie pomogła. Jak widać z zestawienia dostawców, tym razem to szkodzenie i opóźnianie nawet nie odbywało się pod hasłem obrony "polskiej, prywatnej, Wiecznie Będącej pokrzywdzoną firmy", tylko na rzecz dostawcy zagranicznego.

Trzeźwy
środa, 11 marca 2020, 14:35

Piszesz brednie. Nie wiem co prawda po co. Bo takie opóźnienia są od zawsze, nawet są zaplanowane przez MON, który od razu zakłada możliwość "wydłużenia terminu postępowania"!! Każdy program ma "z góry" taką klauzulę, nie udawaj, że nie o tym nie wiesz!! I nie truj o żadnej firmie, bo opóźnienia notują WSZYSTKIE programy, niezależnie od firmy która je realizuje. Więc powtórzę, piszesz tendencyjne brednie.

k
środa, 11 marca 2020, 22:22

Może dlatego, że obowiązują procedury przetargowe? I przegrani prawie zawsze protestują, często nawet kierując spawy do sądów. A te nie są zbyt szybkie...

myślenie nie boli...
środa, 11 marca 2020, 11:24

wspaniała wiadomość! tylko dlaczego przetarg na ten tani i jednocześnie bardzo potrzebny sprzęt trwał aż 5 lat? kto i nad czym się tyle zastanawiał??

M
wtorek, 9 czerwca 2020, 17:33

7 lat!!

środa, 11 marca 2020, 11:59

Wydaje mi się, że nad niczym się nie zastanawiano. Nie było pieniędzy. Jak się znalazły pieniądze - w bieżącym roku budżetowym - to od razu kupili na początku roku. Żeby znowu gdzieś ich nie przesunięto. Jak nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o pieniądze.

Danisz
czwartek, 12 marca 2020, 11:06

Ty tak na serio? "Wartość umowy w zakresie zamówienia gwarantowanego wynosi 39 mln złotych" -to tysięczna część rocznego budżetu a mówimy o 5 latach! przypomnę, że miliardy za Wisłę jakoś spłacamy przed czasem, a co roku znajdują się też setki milionów złotych wydawane na węgiel albo radiowozy, w dodatku co roku w grudniu by wydać całe 100% budżetu MON kontraktowane są idiotyczne projekty i remonty, takie jak np. 5 mln zł na naprawę jednego PTS-M albo milion na ustawiacz min PMR-3 - również sztuk jeden!

MI6
środa, 11 marca 2020, 16:02

słusznie, tylko, że to oznacza że w budżecie MON wbrew hucznym zapewnieniom nie ma notorycznie pieniędzy, bo wszystkie plany modernizacyjne mają poślizgi, no z wyjątkiem F35...ale tu akurat przyspieszenie dały kraksy samolotów...

Tweets Defence24