- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Rosjanom brakuje karabinów maszynowych? Wspomagają się antykami i importem z Korei Pn.
Autor. Vitaly V. Kuzmin / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
Rosjanie znów skarżą się na braki w karabinach maszynowych, wskazując przy okazji na inne problemy związane z ich użytkowaniem. To kolejny sygnał o problemie, który trwa już kilka lat.
Rosyjscy żołnierze (i nie tylko) za pośrednictwem różnych mediów społecznościowych, z naciskiem na Telegrama, regularnie informują o brakach w wyposażeniu, począwszy od racji żywnościowych, poprzez mundury i szeroko rozumiany „szpej”, kończąc na różnego typu broni. W ramach tego ostatniego mowa m.in. o karabinach maszynowych, których teoretycznie Rosjanie powinni mieć spore zapasy (zwłaszcza po ZSRR), oraz zapewne stale zwiększającej się produkcji własnej.
Zobacz też 
Problem znany od paru lat
Problem ten był już sygnalizowany np. w roku 2023, o czym mówił na swoim kanale w serwisie YouTube Marcin Strzyżewski na bazie sygnałów z rosyjskiej infosfery. W tamtym czasie (podobnie jak i teraz) Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej miały na stanie uniwersalne karabiny maszynowe 6P41 Pieczenieg, PK i PKM (w tym te odziedziczone po ZSRR) oraz starsze karabinki maszynowe RPK-74 (które zaczynają powoli być zastępowane nowymi RPL-20). Niewykluczone, że jednostkowo pojawiały się jeszcze starsze konstrukcje jak DP-27 (które też przywrócili do służby Ukraińcy, wykorzystując je np. do szkolenia).
Pośrednim potwierdzeniem problemów było pojawienie się na wyposażeniu rosyjskich żołnierzy jesienią 2024 roku ściąganych z Korei Północnej ręcznych karabinów maszynowych Typ 73. Tworzyło to spory dysonans, ponieważ teoretycznie do linii powinny masowo trafiać modernizowane PK i nowe Pieczeniegi. Z drugiej strony jednak liczba karabinów Typ 73 w rosyjskiej armii też raczej nie była zbyt duża.
Autor. Vitaly V. Kuzmin / Wikimedia Commons / CC BY-SA 4.0
Niedawno ponownie pojawiły się doniesienia o brakach karabinów maszynowych, tym razem za sprawą postu rosyjskiej fundacji ¡No Pasaràn! zajmującej się „oficjalnie” pomocą humanitarną dla regionu Donbasu – co znów omówił wspomniany Marcin Strzyżewski. W poście czytamy o brakach karabinów maszynowych PK/PKM w magazynach, i to na wielu szczeblach. Co więcej, wspomnianych Pieczeniegów także ma brakować i autor posta dawno ich nie widział.
Wspomniał także o karabinach maszynowych Diegtiariowa (DP-27), których również ma już nie być w magazynach (potwierdzając tym samym, że wcześniej były i zostały przywrócone do służby). Autor posta wskazał, że już wcześniej były problemy z zapleczem do samych karabinów maszynowych w postaci m.in. taśm i skrzynek amunicyjnych czy celowników. To jednak udawało się jakoś rozwiązywać, ale teraz problemem ma być brak samej broni strzeleckiej tego typu.
Dlaczego może brakować karabinów?
Przy okazji oberwało się także podstawowemu karabinkowi armii rosyjskiej w postaci AK-12. Czy zatem Rosjanom rzeczywiście brakuje na froncie karabinów maszynowych? Nie można wykluczyć, że na pewnych odcinkach tak rzeczywiście jest ze względu na stałe nękanie rosyjskiej logistyki przez np. ukraińskie drony. Do tego mogą dochodzić problemy natury administracyjnej, w których braki są efektem zaniedbań po stronie urzędników.
Sama produkcja Pieczeniegów i PKM może także być niewystarczająca, zważywszy na skalę potrzeb frontowych, a także na konieczność uzupełniania braków w jednostkach. Mowa tutaj zarówno o załataniu wcześniej powstałych luk, jak i nasyceniu nowych oddziałów. Czy problem jest systemowy i dotyczy całej rosyjskiej armii? Na to brak dowodów, zatem bezpieczne będzie założenie występowania go na poziomie lokalnym.
Autor. Rosyjski żołnierz z karabinem maszynowym PKM.

