Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosjanie sami wysadzili zbiornik w rafinerii

Jak wynika z nagrań z wczorajszego ataku ukraińskich dronów na moskiewską rafinerię, winnym eksplozji zbiornika paliwowego nie był ukraiński bezzałogowiec.

Eksplodujacy dach zbiornika w rafinerii
Eksplodujacy dach zbiornika w rafinerii
Autor. Telegram

Atak z 18 czerwca był dotychczas największym pojedynczym atakiem ukraińskim na Moskwę. Celem była moskiewska rafineria należąca do Gazprom Nieft. Jej moce produkcyjne to 12 mln ton rocznie i zaopatruje w 50% Moskwę i obwód moskiewski w paliwo. Był to drugi atak w ciągu ostatnich 3 dni na ten obiekt.

Po ataku zaczęły pojawiać się w mediach społecznościowych nagrania osób postronnych, które udokumentowały atak. Jedno nagranie przedstawia spektakularną eksplozję zbiornika na terenie rafinerii, którego dach poleciał kilkadziesiąt metrów w górę.

Reklama

Jak się okazuje – w zbiornik wcale nie uderzył ukraiński dron, ale pocisk rakietowy z systemu Pancyr S1. Na nagraniach widać, że rakieta kierowała się w kierunku ukraińskich dronów, jednak chybiła i skierowała się w dół, nieszczęśliwie dla Rosjan uderzając w zbiornik i doprowadzając do eksplozji.

Ten przykład pokazuje, jak trudne jest zwalczanie bezzałogowców w terenie zabudowanym. Szkód we wczorajszym ataku nie wyrządzały tylko celowe uderzenia, ale właśnie zagubione pociski rakietowe i odłamki skutecznie zestrzelonych dronów. To działa zarówno w przypadku rosyjskim, jak i ukraińskim. Zestrzelone bezzałogowce stanowią ogromne zagrożenie dla cywilów, jeżeli w czasie przechwycenia nie zostanie zniszczona głowica drona.

Zobacz również

WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!
YouTube cover video
Reklama