- WIADOMOŚCI
Rosja traci kolejny krążownik. Tym razem to nie dzieło Ukrainy
Rosyjski ciężki krążownik atomowy Piotr Wielki nie przejdzie remontu i nie powróci już do służby. Podjęto już na ten temat wstępną decyzję, o czym donoszą rosyjskie media i agencja TASS.
Na temat losu ulubionego okrętu prezydenta Rosji Władimira Putina obradowała specjalna komisja. Jej wnioski są bezlitosne: okręt jest tak mocno zużyty, że jego remont generalny połączony z modernizacją nie ma sensu i nie powróci on już do służby. Zastąpi go w niej jednostka tego samego typu – Admirał Nachimow, której remont niedawno się zakończył, a trwał – bagatela – od 1999 roku. Prace nad Nachimowem trwają więc z grubsza od czasu objęcia przez Putina urzędu prezydenckiego w Moskwie. Nie dość, że był długotrwały, to – jak wskazała komisja – jego koszty znacznie przekroczyły koszt budowy krążownika nowego typu od podstaw.
Sam fakt zakończenia prac przy Nachimowie jest także argumentem za wycofaniem Piotra Wielkiego. Jest bowiem dla niego zastępstwo, chociaż oczywiście pierwotne plany mówiły o powiększeniu floty i zwiększeniu jej potencjału. Po wprowadzeniu drugiej jednostki pierwsza miała zostać skierowana pierwotnie na podobne prace i w efekcie w służbie pozostałyby dwie.
Ulubiony okręt Putina
Przedstawiciele komisji podkreślają, że decyzja nie jest ostateczna i jeśli „nadarzy się okazja”, wówczas okręt może jeszcze doczekać się przyszłości. Biorąc pod uwagę, że jednocześnie stwierdzili, że Piotr Wielki jest w tak złym stanie, że nie nadaje się do remontu, tę „okazją” może być już chyba tylko decyzja polityczna samego Putina. Rosyjski prezydent był związany z Piotrem Wielkim i chętnie pokazywał się na jego pokładzie. Okręt o pięknej linii, a przede wszystkim wielki i wyposażony w reaktor atomowy, miał być świadectwem wielkości i mocarstwowości Rosji. Putin w ogóle lubił swoje krążowniki i chętnie je wizytował. Innym takim okrętem reprezentacyjnym był nieco mniejszy krążownik Moskwa.
Piotr Wielki to najmłodszy okręt Projektu 1144 Orłan (kod NATO: Kirov). W czasach ZSRR planowano budowę pięciu takich jednostek z czego udało się ukończyć cztery:
- Siergiej Kirow (potem Admirał Uszakow) został wprowadzony do służby w 1980 roku. Dziesięć lat później na Morzu Środziemnym miał poważną awarię reaktora. Został czasowo wycofany z linii i nigdy do niej nie powrócił. Prace złomowe rozpoczęto w 2002 roku;
- Michaił Frunze (Admirał Łazariew) wszedł do służby w 1984 roku. Wycofano go z niej w 1999 po wejściu do niej Piotra Wielkiego. Planowano remont i modernizację, ale ostatecznie je zarzucono. Złomowanie rozpoczęto w 2021 roku;
- Michaił Kalinin (Admirał Nachimow) wszedł do służby w 1988 roku, a od 1999 pozostawał we wspomnianym remoncie.
- Jurij Andropow (Piotr Wielki) został ukończony w roku 1998 po wielu opóźnieniach i był najmłodszym, ostatnim okrętem.
Nie udało się ukończyć za to Feliksa Dzierżyńskiego, któremu kilkukrotnie zmieniano nazwę, a ostatecznie w 1990 roku wstrzymano pracę nad nim.
Degradacja rosyjskiej floty nawodnej i wycofywanie kolejnych dużych okrętów
Warto zauważyć, że przystępując do agresji na Ukrainę, Rosja miała pięć krążowników. Dwa ciężkie Projektu 1144 Orłan/Kirow i trzy mniejsze Projektu 1164 Atlant (kod NATO Sława). Dzisiaj ma ich już trzy, a na horyzoncie brak perspektyw na ich następców.
Rosyjska nawodna marynarka wojenna jest w coraz gorszym stanie. Niedawno zdecydowano o rezygnacji z ostatniego lotniskowca (krążownika lotniczego) Admirał Kuzniecow. Po cichu wycofano w ostatnich latach resztę niszczycieli typu Sowiermiennyj i część Udałoj. Te ostatnie, jeśli są przebudowywane, są jednocześnie przeklasyfikowywane na fregaty.
