- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Rosja może sprowokować NATO i sięgnąć po groźbę jądrową. „Kryzys kubański 2.0”
Rosja nie ma obecnie potencjału pozwalającego na rozpoczęcie kolejnej pełnoskalowej wojny konwencjonalnej, tym razem przeciwko NATO. Może jednak prowadzić działania dywersyjne i próbować sprowokować Sojusz do odpowiedzi militarnej – ocenił w Studio Defence24 płk Maciej Korowaj. W takim scenariuszu Moskwa mogłaby sięgnąć po szantaż jądrowy.
Zdaniem byłego oficera wywiadu przed Rosją znajdują się obecnie dwa podstawowe scenariusze. Pierwszym jest dalsze prowadzenie długotrwałej wojny na wyniszczenie. Drugim – próba eskalacji, która pozwoliłaby Kremlowi zmienić niekorzystną dla niego sytuację strategiczną.
Korowaj zauważył, że wojna przeciwko Ukrainie początkowo przyczyniła się do konsolidacji systemu władzy Władimira Putina. Jej koszty stają się jednak coraz większym obciążeniem dla przyszłości Federacji Rosyjskiej. – Rosja będzie szukała wyjścia z tej sytuacji. Może doprowadzić do działań dywersyjnych i próbować sprowokować NATO do reakcji militarnej – ocenił ekspert.
Szantaż zamiast wojny z NATO
Według Korowaja Rosja nie posiada dziś sił wystarczających do prowadzenia kolejnego konfliktu konwencjonalnego. Jeżeli jednak doszłoby do starcia z NATO, Moskwa mogłaby próbować zrekompensować swoją słabość groźbą wykorzystania broni jądrowej. – Rosja, biorąc pod uwagę brak możliwości konwencjonalnego odparcia takiej reakcji, będzie sięgała po argumenty nuklearne. To może doprowadzić do kryzysu kubańskiego 2.0 – powiedział.
Nie musi to oznaczać automatycznego użycia broni jądrowej. Groźby nuklearne mogą służyć Rosji do zastraszania państw NATO, ograniczania ich swobody działania oraz wymuszania decyzji politycznych korzystnych dla Kremla.
Broń jądrowa nie przełamie frontu
Korowaj sceptycznie ocenił możliwość użycia przez Rosję taktycznej broni jądrowej bezpośrednio na froncie ukraińskim. Wskazał, że współczesne pole walki jest silnie rozproszone, dlatego nawet uderzenie nuklearne nie musiałoby zapewnić Rosjanom oczekiwanego przełamania. – W obecnym, rozproszonym polu walki używanie broni jądrowej do wybijania sobie drogi na froncie nie ma sensu – stwierdził.
W jego ocenie taktyczna broń jądrowa mogłaby zostać wykorzystana przede wszystkim do izolowania teatru działań poprzez uderzenia w porty, węzły kolejowe i inne kluczowe elementy zaplecza. Taki scenariusz oznaczałby jednak przekroczenie bariery nuklearnej i ryzyko całkowicie niekontrolowanej eskalacji.
Korowaj zaznaczył także, że decyzje eskalacyjne wiązałyby się z zagrożeniem dla samego systemu Putina. Wprowadzenie nadzwyczajnych mechanizmów zarządzania państwem mogłoby bowiem naruszyć istniejący układ bezpieczeństwa i interesów rosyjskich elit.


Wybrane okazje dla Ciebie