„Kobbeny na cokoły”. Okręty podwodne w polskich miastach?

10 lipca 2017, 14:36
Fot. M.Dura
Fot. M.Dura
Reklama

Grupa miłośników polskiego morza planuje wydobycie z wody wycofywanych z Marynarki Wojennej okrętów podwodnych typu Kobben i postawienie ich na lądzie w wybranych miastach wybrzeża jako atrakcji turystycznej. Zainteresowane tym projektem mają być już według niepotwierdzonych informacji władze w Szczecinie i w Gdyni.

Informacja o akcji wstępnie nazwanej „Kobbeny na cokoły” pojawiła się w czasie Ogólnopolskiego Forum dotyczącego sposobu odbudowy i modernizacji Marynarki Wojennej, które odbyło się 28 czerwca 2017 r. w Gdyni. Wskazano wtedy, że najbardziej zaangażowane prace koncepcyjne odnoszą się do Szczecina. Wstępnie wyznaczono tam już nawet miejsce, gdzie miał być postawiony jeden okręt podwodny typu Kobben. Uznano, że najlepszą lokalizacją jest Łasztownia – wyspa rzeczna na Odrze, w miejscu leżącym praktycznie naprzeciwko Wałów Chrobrego.

Czytaj więcej: Debata o przyszłości Marynarki Wojennej. "Wiele sprzecznych wizji" [RELACJA] 

Ale plany są o wiele szersze. Myśli się bowiem o kolejnej lokalizacji, tym razem w Gdyni. Drugi Kobben miałby bowiem stanąć na Skwerze Kościuszki naprzeciwko niszczyciela – muzeum – ORP „Błyskawica”. W obu przypadkach zakłada się eksponowanie okrętów podwodnych w sposób podobny do tego, jaki wcześniej zastosowano w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni. Postawiony tam na betonowych podstawach ORP „Jastrząb” ma bowiem wycięte otwory w burtach, pozwalające na wejście i zwiedzenie okrętu bez potrzeby schodzenia np. przez kiosk (co może być niebezpieczne).

Fot. M.Dura

Według pomysłodawców idei „Kobbeny na cokoły” potrzebne są teraz przychylna decyzja Ministerstwa Obrony Narodowej oraz sponsorzy, którzy zgodziliby się pokryć nie tylko koszty samej operacji wyniesienia okrętów na ląd, ale również ich wcześniejszego przygotowania do ekspozycji.

Samym demontażem niejawnego wyposażenia zajęłaby się bowiem Marynarka Wojenna, jednak potrzebne jest jeszcze oczyszczenie jednostki, przygotowanie systemów zabezpieczeń (w tym przeciwpożarowych) oraz całego ciągu zwiedzania. Zainteresowanie turystów takimi eksponatami byłoby jednak ogromne i warto jest podjąć się tego zadania.

Powodzenie tego projektu pozwoliłoby dodatkowo zrealizować o wiele bardziej dalekosiężne plany. Na Skwerze Kościuszki być może znalazłoby się bowiem miejsce dla kolejnego okrętu podwodnego, który również znajduje się praktycznie na wyciągnięcie ręki.

Od lat mówi się bowiem o wydobyciu spod wody, niemieckiego Uboota, leżącego na dnie pod wielką warstwą sieci niedaleko Helu. Jednostka ta, ze względu na znajdujące się tam akumulatory i paliwo i tak stanowi cykającą bombę ekologiczną, w związku z powyższym jej usunięcie dałoby pozytywny efekt zarówno ze względu na wartość historyczną samego obiektu, jak również ze względu na ochronę środowiska.

Fot. M.Dura

Projekt ten był już kilkakrotnie podnoszony (ponoć również podczas budowy Muzeum II wojny światowej w Gdańsku), ale zakres operacji i jej pozorne skomplikowanie wcześniej odstraszały decydentów od podjęcia decyzji. Tymczasem dwa okręty podwodne wystawione dla zwiedzających w jednym mieście stanowiłyby ewenement, skutecznie przyciągający turystów i miłośników morza.

Dodatkowo należy pamiętać, że z Marynarki Wojennej już niedługo trzeba będzie wycofać o wiele więcej jednostek pływających. Były kuter łącznikowy ORP „Bryza” zatopiony przy Helu jako atrakcja dla płetwonurków jest przykładem, że nie musi to być tylko połączone ze złomowaniem.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
Reklama
Podatnik
poniedziałek, 10 lipca 2017, 14:57

To nie nadadzą się dla OT?

3bit
poniedziałek, 10 lipca 2017, 16:52

OT dostanie Orki.

X
poniedziałek, 10 lipca 2017, 16:49

Dla OT pójdą te z programu Orka

kpr. rez
poniedziałek, 10 lipca 2017, 16:20

OT dostanie nowe OP tylko nowy sprzet dla najlepszych :)

fg
wtorek, 11 lipca 2017, 10:17

Do czaplinka jednego, nad jezioro drawsko. Tam burmist juz kilka lat szuka ubota i nie moze znaleść. Niech ma nalezy mu się

turysta
wtorek, 11 lipca 2017, 15:46

Moim zdaniem wycofywany sprzęt powinien z automatu trafiać do muzeów także lądowy/lotniczy min po 2 sztuki. To jest biznes na lata. Kto widział kolekcję pancerną w Niemczech albo lotniczą w UK to wie o co chodzi. A u nas jedynie muzeum lotnictwa to jako taka całość i jedna z parowozowni.

CB
wtorek, 11 lipca 2017, 20:04

Z tym, że to są olbrzymie koszty i muzea w ogóle nie dysponują takimi kwotami. AMW przygotowywała się do postawienia tego Kobbena właściwie kilka lat, bo tyle zajęło zebranie odpowiednich funduszy. MW i tak musi go rozbroić i przygotować do przekazania (obojętnie czy muzeum czy stoczni złomowej), ale koszty transportu musi pokryć już ktoś inny. Tutaj był niby kawałek z portu MW do AMW i to w linii prostej, ale trzeba było najpierw za pomocą specjalnego pontonu podnieść go do góry, później zjechać na nabrzeże i po specjalnych szynach "przejechać" na miejsce. To się wiązało z rozebraniem kilku płotów i bramy, rozebraniem krawężników oraz całego ronda drogowego przy "śrubie", ułożeniu specjalnych podkładów i szyn, użyciem specjalnych siłowników i dźwigów i oczywiście zamknięciem całego ruchu, więc i zorganizowaniem objazdów, reorganizacją komunikacji miejskiej, zapewnieniem ochrony i asysty różnych służb itp. itd. Problemy logistyczne, a więc i koszty są naprawdę ogromne.

qazq
wtorek, 11 lipca 2017, 09:48

A co to za historyczne zasługi mają te złomy, które marynarka norweska "podarowała nam", przerażona kosztami utylizacji tych 50-cio letnich trupów? A teraz my musimy ponieść te koszty i od razu zaczynają się kombinację jak to zrobić żeby się nie narobić. Wątpliwa to atrakcja - jeśli wojsko chce się ich pozbyć, niech sprzeda w prywatne ręce po demobilizacji i niech prywatny właściciel trzyma to u siebie. Chociaż znając życie najlepsze co można z nimi zrobić to pociąć i oddać do huty.

chateaux
wtorek, 11 lipca 2017, 21:04

Zgadza sie. Na swiecie jest bardzo duzo okretow podwodnych w charakterze muzeów. Ale wszystkie one czegoś dokonaly, czyms sie wyroznily, albo przynajmniej byly w czyms pierwsze. Czyms sie wyroznily Kobeny? Zlom wziaty jako jamuzna aby zsatapic za rownie stare Foxtroty?

BUC czyli Bardzo Uczciwy Człowiek
wtorek, 11 lipca 2017, 18:53

Nie muszą mieć zasług by być obiektem zainteresowania dla turystów. NAJGORSZE co można z nimi zrobić to pociąć i oddać do huty.

Marek
poniedziałek, 10 lipca 2017, 19:39

A czy one są już wycofane ze służby, bo jeżeli nie to może się okazać, że jeszcze wiele lat posłużą.

Kołacz
wtorek, 11 lipca 2017, 07:45

Może na Krakowskim Przedmieściu?

MadMax
środa, 12 lipca 2017, 09:21

A nie da się odsprzedać do państw III świata? Nie są one zainteresowane, czy nikt tego nie badał?

fddf
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:53

Dobry pomysł. Może jakiś kraj 3 świata sprzeda okręty z 2 wojny światowej? Może są blizniacze okręty Orła, Wilka, Sokoła?

bmc3i
poniedziałek, 10 lipca 2017, 21:16

Jak moze istniec blizniaczy okreyt Orla, skoiro Orzel zostal opravcowany na nasze wlasne zamowienie Marynarki Wojennej, jako niepowtarzalny typ Orzel, w momencie zwodowania najnowoczesnieszy okret tej klasy na swiecie?

Pranoik
poniedziałek, 10 lipca 2017, 20:37

Bliźniaka Orła czyli Sępa sami pocięliśmy na złom, podobnie Rysia Wilka i Żbika, a Sokół i Dzik były brytyjskiego tupu U i nie wiem czy jakikolwiek jeszcze istnieje.

trw
wtorek, 11 lipca 2017, 04:17

U-Boot to mrzonka. Po pierwsze, wraki koło Helu zatonęły z całą lub prawie całą załogą i nikt z tego powodu ich nie podniesie ot tak, dla hecy. To są groby wojenne. Teoretycznie można oczywiście groby ekshumować, ale nie po to, by z wraku zrobić potem atrakcję turystyczną. A po drugie, stan takiego wraku sprawiłby, że nie byłoby czego zwiedzać...

AXA
wtorek, 11 lipca 2017, 13:31

....jest dużo eksponatów w muzeach ze śmiercią w tle, niczym to nie przeszkadza bo ofiarom oddano honor (pogrzeby, miejsca pamięci etc.) a sam eksponat jest właśnie po to żeby go oglądać..U 534 - 3 ofiary, U 505 1 ofiara

lol
wtorek, 11 lipca 2017, 12:32

"Groby wojenne"? U nas w Polsce grób "lądowy" po 20 latach jest uważany za taki, w którym kości się rozłożyły. Zgodnie z prawem, jeśli grób nie jest opłacony, to pomnik jest rozwalany, kości na śmietnik a ziemia na sprzedaż. A ty opowiadasz o "grobach" w których po poległych nie ma nawet śladu? Co tam można ekshumować? Wodę? Czemuż to te szczątki miałyby być bardziej chronione przed wyrzuceniem na śmieci niż te z naszych współczesnych grobów?

PRS
wtorek, 11 lipca 2017, 11:58

Mylisz się. Nie ma w (morskim) prawie międzynarodowym czegoś takiego jak ,,morskie groby" czy ,,cmentarze wojenne". Jeżeli wrak jest przeszkodą nawigacyjną, stwarza zagrożenie ze względu na zgromadzone niewypały , może zanieczyścić środowisko naturalne oraz (lub/i) powoduje straty w sprzęcie rybaków (sieci) to się go wydobywa/tnie pod wodą/wysadza etc.

Kleks
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:47

Dlaczego nie przeróbka ich na autonomiczne drony?

CB
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:30

Dwa sprostowania: Po pierwsze, okręt stojący przy AMW nigdy nie był wcielony do naszej MW i nigdy nie nosił polskiej bandery, a był jedynie magazynem części zamiennych dla pozostałych jednostek. Nigdy więc nie nosił nazwy ORP „Jastrząb”, a jedyną oficjalną przez cały okres służby pozostała S-318 "Kobben" (pierwszy z serii i od niego właśnie nazwano cały typ). Po drugie, otwory i zamontowane drzwi w burtach nie "ułatwiają zwiedzania", bo niestety nie można zwiedzać tego okrętu. Służy AMW jako symulator i laboratoria, a część jego urządzeń spięto razem z systemami w budynkach. Kobben niestety nigdy ogólnodostępny nie był.

Neptun
wtorek, 11 lipca 2017, 10:32

Sprostowanie do sprostowania, Prawdą jest że oficjalnie nigdy nie nadano imienia, ani oficjalnie nie podniesiono polskiej bandery. Jednak w naszej Navy czasem nie wszystko jest oficjalnie więc po przyholowaniu 5 kobbena do Polski ówczesny Dowódca MW nakazał wyprodukowanie tablicy z nazwą Jastrząb i rozkazał służbie dyżurnej zgodnie z obowiązującym ceremoniałem codzienne podnoszenie i opuszczanie polskiej bandery na tym właśnie okręcie. Sytuacja ta trwała przez 2 miesiące, aż do momentu kiedy strona norweska po wizycie w porcie wojennym w Gdyni ze zdziwieniem odnotowała ten fakt i wystosowała oficjalne pismo z protestem. Dlaczego z protestem - odsyłam do historii ORP Jastrząb, a w szczególności do jego omyłkowego zatopienia przez norweski niszczyciel St Albans. Można sobie tylko wyobrazić jaką reakcję Norwegów wywołało nadanie norweskiemu "złomowi" (bo tym był 5 kobben) nazwy okrętu podwodnego zatopionego w 1942 przez Norwegów.

marwoj
poniedziałek, 10 lipca 2017, 20:03

od czasu do czasu jest udostępniany, Dni AMW np.

marko
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:17

albo na platformy kolejowe.,obciąć kioski by o trakcję nie zaczepiały, w kadluby wmontować tomahawki od wuja sama i będą postrachem całego wschodu po kałkaz

mirko
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:07

na platformy kolejowe i na wschodnià granicę jako pociągi pancerne

PRS
poniedziałek, 10 lipca 2017, 17:02

To jeszcze Skarżysko-Kamienna (Muzeum Orła Białego) , Hel oraz oczywiście Warszawa na niedawno ,,otworzonych" przez Prezydent HGW ,,bulwarach" . Warto wyeksponować Niemiecką Myśl Techniczną zamiast wysłać do jakiejś obcej kapitałowo huty.

Podbipięta
środa, 12 lipca 2017, 10:11

W Skarżysku jest kuter torpedowy na postumencie.Po długiej drabinie na niego właziłem bo mam tam znajomości.

Michał Knapik
poniedziałek, 10 lipca 2017, 23:36

Czy wiadomo coś na temat powstania 3 nabrzeżnego dywizjonu rakietowego ?

Victor
poniedziałek, 10 lipca 2017, 23:24

Wnioskuję żeby na Skwer Kościuszki trafił ORP ORZEŁ. W końcu nazwa obliguje, a i tak nie pływa...

ddg
poniedziałek, 10 lipca 2017, 23:17

Jak w swoim czasie zezłomowano ORP Burza, ORP Iskra, ORP Sęp, to już nic nie warto stawiać na cokoły. Lepiej porządnie zabezpieczyć ORP Błyskawica i zrealizować stare plany umiejscowienia w suchym doku Daru Pomorza.

Olo
poniedziałek, 10 lipca 2017, 23:13

Zwiedzałem taki okręt w Danii na wyspie Langeland ! W Gdyni bym Orła wystawił i Kobbena takie 2 w jednym miejscu ! to byłoby coś !

ffg
wtorek, 11 lipca 2017, 12:37

Nie lepiej coś napisać o ostatnich rejsach ORP Czernicki lub ORP Kościuszko.....

Olo
poniedziałek, 10 lipca 2017, 23:09

Bliźniak nazywał się Sęp !

Wojciech
poniedziałek, 10 lipca 2017, 15:51

O przydatności okrętów podwodnych dla obrony Polski w warunkach polskiego wybrzeża (płaska linia brzegowa bez zatoki zatoczek gdzie mógłby się taki myśliwy chować) najlepiej świadczą wyniki operacji naszych podwodniaków we wrześniu 1939r. Bałtyk to morze o przeciętnej głębokości 20m. To kałuża. Okręt przy współczesnej technice jest widoczny jak na dłoni. Jedyne zastosowanie o. podwodnych to minowanie (misja samobójcza) lub atak rakietami dalekiego zasięgu ale do tego potrzebne jest całkowite panowanie w powietrzu w rejonie działania okrętu albo polski "bąbel" dostępowy tak jak to zrobili Rosjanie. Bez tego wydawanie miliardów na okręty podwodne to piramidalna bzdura. Wniosek: najpierw wojska rakietowe, przeciwlotnicze i przeciwokrętowe (A2AD) a dopiero po zapewnieniu parasola okręty nawodne i podwodne. Chyba, że ktoś tanio daje jak Adelajdy to brać, będzie na misje i parady.

Extern
wtorek, 11 lipca 2017, 16:12

Jeśli jakiekolwiek okręty na Bałtyku w czasie wojny będą mogły sobie w ogóle popływać to będą to właśnie okręty podwodne. Jednostki nawodne zostaną rozstrzelane przez lotnictwo i rakiety klasy NSM. Co do tego że najpierw wszystko inne czego bardziej potrzebuje nasza armia to pełna zgoda.

bmc3i
poniedziałek, 10 lipca 2017, 21:18

Wyniki operacji we wrzesniu 1939 roku, swiadcza jedynie o fatalnych planach wykorzystania tych okretow przez KMW (Rurka i Worek), a nie o ich przydatnosci na Baltyku.

a.
poniedziałek, 10 lipca 2017, 18:19

kmdr Janusz Walczak: "Najgłębsze miejsce to prawie pół kilometra, średnia głębokość to ponad 52 m, wliczając oczywiście szelfy, mielizny i zatoki. Dodatkowo, jest to morze o zmiennym zasoleniu, od 2 do 30 promili, z ponad 250 rzekami wpadającymi do niego, a warstwy wody o różnej temperaturze przenikają się. To doskonałe warunki do operowania dla okrętów podwodnych. Mogą się skryć tak doskonale, że nie będzie ich widać, gdyż to właśnie przyroda sprzyja podwodnikom. Nie ma więc znaczenia, czy do dna jest 50 czy 500 metrów. Jeżeli nad kioskiem okrętu podwodnego znajdzie się granica dwóch warstw nieprzepuszczalna dla dźwięku, fal pasma widzialnego lub temperatury, okręt jest ukryty jak za nieprzeniknioną żaluzją."

Jasio
poniedziałek, 10 lipca 2017, 15:47

Z tych zabytkowych okrętów podwodnych zrobią atrakcję turystyczną a marynarze na czym będą się szkolić jak nowe okręty będziemy mieli za długie lata i ile w ogóle będziemy mieli........

the d
poniedziałek, 10 lipca 2017, 16:03

A o symulatorach słyszałeś?

Marek T
poniedziałek, 10 lipca 2017, 21:56

Dwa tygodnie wstecz jeden z Kobbenów przechodził przegląd, wraz z próbami zejścia pod wodę, przeprowadzony przez Stocznię MW. Pzdr

qwe
poniedziałek, 10 lipca 2017, 15:38

Bardzo fajny pomysł. Podobnie Anglicy wyeksponowali HMS Alliance w Gosport

Willgraf
poniedziałek, 10 lipca 2017, 15:31

nie zapomnijcie o Morskiej części Muzeum Oręża w Kołobrzegu..tam jest już Kuter Patrolowy i Kuter Rakietowy MOR , przydałby się Koben

gts
poniedziałek, 10 lipca 2017, 15:19

Koniecznie polecam jakies Okret wyslac do... Lodzi, zwlaszcza jakis U-Boat.

Tweets Defence24