- sponsorowane
- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- POLECANE
Robotyzacja pola walki: wyścig z czasem. Jak skrócić drogę z laboratorium na front? [RELACJA]
Autor. Sieć Badawcza Łukasiewicz
Doświadczenia z wojny w Ukrainie nie pozostawiają złudzeń: cykl adaptacji systemów, ich oprogramowania, łączności, odporności na zakłócenia oraz sposobów wykorzystania liczymy w tygodnie, miesiące, a nie w dekady. Jak sprawić, by polska myśl techniczna szybciej trafiała w ręce żołnierzy? O barierach technologicznych, proceduralnych i szansach dla zbrojeniówki dyskutowali eksperci podczas panelu „Robotyzacja pola walki – od laboratorium do wyposażenia Wojska Polskiego”, poprowadzonego przez redaktora Mateusza Multarzyńskiego z portalu Defence24.
Debata, która odbyła się w ramach kieleckiego MSPO, zgromadziła przedstawicieli kluczowych dla polskiego bezpieczeństwa sektorów: rządu, wojskowych instytutów badawczych, sieci badawczych oraz przemysłu państwowego i prywatnego. Punktem wyjścia do dyskusji było kluczowe pytanie: jak zlikwidować wąskie gardła i skrócić drogę od inżynierskiej koncepcji do gotowego produktu na polu walki?
Bariery biurokratyczne i „dolina śmierci” innowacji
Otwierający dyskusję prof. dr hab. inż. Marek Gzik, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, podkreślił, że wojna za wschodnią granicą stworzyła zupełnie nowe wyzwania dla świata nauki i współpracy z biznesem. Przyznał, że technologie wojskowe wymagają błyskawicznego testowania i wdrażania, a największą barierą pozostają przeszkody organizacyjno-biurokratyczne. Zaznaczył, że ministerstwo dąży do przełamania silosowości i tworzenia klimatu wzajemnego zaufania między naukowcami a producentami, wspierając te wysiłki nowymi mechanizmami finansowania z budżetu państwa.
Jedną rzeczą jest usuwanie barier i tworzenie klimatu do współpracy, a drugą – stała, ścisła współpraca poprzez finansowanie jak największej liczby projektów. Wkrótce podpisujemy umowę na stworzenie platformy wymiany doświadczeń, wzajemnego informowania i kreowania projektów na przyszłość – inicjatywy CESAR, której Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego udziela patronatu. To kolejna inicjatywa obok Ośrodka Systemów Autonomicznych (OSA), mająca na celu integrację potencjału polskiej nauki wokół technologii związanych z bezpieczeństwem i obronnością, wzajemne inspirowanie się, szkolenie i odpowiadanie na potrzeby operacyjne.
Prof. dr hab. inż. Marek Gzik, sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego
Zupełnie inną, wolnorynkową optykę zaprezentował prof. dr hab. Hubert Królikowski, doradca zarządu Grupy WB. Przedstawiciel prywatnego lidera technologii bezzałogowych wskazał, że największą barierą w robotyzacji jest paradoksalnie sam system państwowych grantów badawczych (np. z NCBR czy funduszy europejskich).– Zderzamy się z problemem przechodzenia między poziomami gotowości technologicznej. Jesteśmy dobrzy w dowożeniu projektów do 6. poziomu TRL, natomiast przemysł oczekuje 9. poziomu. Powstaje luka w finansowaniu i ryzyku przechodzenia z poziomu 6. do 9. – argumentował ekspert Grupy WB. Dlatego prywatny przemysł często finansuje prace B+R (Badania i Rozwój) w 100% z własnych środków, co daje elastyczność i drastycznie skraca czas reakcji na potrzeby wojska.
Zobacz też 
Użytkownik końcowy musi usiąść z inżynierem
Wszyscy paneliści zgodzili się co do jednego: największym błędem przeszłości było tworzenie sprzętu w oderwaniu od realnych potrzeb żołnierzy.
Dr Hubert Cichocki, Prezes Centrum Łukasiewicz, wskazał na problem właściwej selekcji projektów z bogatego portfolio instytutów. Zaproponował rozwiązanie polegające na zawieraniu umów o partnerstwie strategicznym z przemysłem zbrojeniowym. Mechanizm ten zakłada, że zanim projekt badawczy trafi do realizacji, musi zostać zwalidowany przez użytkownika końcowego. Pozwala to skierować środki tylko na te przedsięwzięcia, które mają realną szansę na wdrożenie operacyjne.
Dotyczy sytuacji, w której pierwszy kontakt z użytkownikiem końcowym następuje dopiero po przeprowadzeniu znaczących prac B+R i wydaniu istotnych środków budżetowych. Aby to rozwiązać, wdrożyliśmy mechanizm partnerstw strategicznych. Zawieramy z przedsiębiorstwami sektora zbrojeniowego umowy, których zasadniczym elementem jest pozyskanie na bardzo wczesnym etapie gotowości technologicznej informacji o pożądanych funkcjonalnościach końcowych. Zanim projekt trafi do portfela i uzyska finansowanie ze źródeł publicznych, musi posiadać walidację użytkownika końcowego. Pozwoliło nam to skoncentrować finansowanie na przedsięwzięciach o większej skali.
Dr Hubert Cichocki, prezes Centrum Łukasiewicz
Praktyczny przykład takiego podejścia przytoczył dr hab. inż. Piotr Szynkarczyk, dyrektor Łukasiewicz – PIAP. Przywołał historię z początków działalności instytutu w obszarze robotyki mobilnej, kiedy to policyjni pirotechnicy dosłownie usiedli z inżynierami nad projektowanym robotem, na bieżąco dyktując swoje oczekiwania i weryfikując pomysły.– Nie musimy zgadywać, czego wojsko potrzebuje. Dostajemy od nich informację zwrotną w postaci testów. To zrewolucjonizowało nasze procedury. Dzisiaj sprzęt dopasowany do żołnierza to sprzęt, który żołnierz sam pomaga współtworzyć – podkreślał dyrektor PIAP, wskazując na konieczność uproszczenia procedur dopuszczania sprzętu do testów poligonowych (np. w systemie FEX/OPEX). Dobrym przykładem takiego modelu jest rozwój platformy PIAP HUNTeR, która była wielokrotnie poddawana testom z użytkownikami wojskowymi, a następnie integrowana z kolejnymi rozwiązaniami krajowego przemysłu, w tym z systemem minowania BELMA.
Jeśli chodzi o barieryproceduralne czy mentalne, są one coraz mniejsze. Wojna w Ukrainie pokazała, że cykl życia nowych technologii na froncie mierzy się w tygodniach i musimy te urządzenia stale doskonalić. Trzeba też brać pod uwagę cyberbezpieczeństwo oraz niezależność technologiczną łańcuchów dostaw. Wszystkie te bariery są nam znane i w tej chwili są adresowane.
Dr hab. inż. Piotr Szynkarczyk, dyrektor Łukasiewicz – PIAP
Autor. Defence24
Testowanie, certyfikacja i nowa rola wojska
Aby sprostać wymogowi szybkości, Siły Zbrojne RP również muszą ewoluować. Płk dr hab. inż. Mariusz Zieja (ITWL) zwrócił uwagę na nową inicjatywę – Ośrodek Systemów Autonomicznych. Jest to konsorcjum łączące potencjał m.in. sieci badawczej Łukasiewicz, wojskowych instytutów (w tym ITWL), uczelni wojskowych (jak Lotnicza Akademia Wojskowa) oraz PGZ. Celem ośrodka jest szybkie definiowanie wymagań operacyjnych, błyskawiczne testowanie technologii w warunkach poligonowych i wydawanie rekomendacji dla MON w procedurach przyspieszonych realizowanych zgodnie z decyzją nr 123 MON.– Zamiast lat certyfikacji, chcemy zejść do kwartałów, a docelowo miesięcy – zadeklarował płk Zieja.
Ośrodek Systemów Autonomicznych jest odpowiedzią MON na potrzebę zarządzania innowacjami na dynamicznym rynku zbrojeniowym, który musi odpowiadać na potrzeby współczesnego pola walki i wyciągać wnioski z konfliktu w Ukrainie oraz programów NATO. Odpowiadając na potrzeby Polskich Sił Zbrojnych, poszukujemy rozwiązań technicznych w polskim środowisku naukowym i biznesowym, następnie je testujemy i rekomendujemy – zgodnie z decyzją nr 123 Ministra Obrony Narodowej – do szybkiego wdrożenia w Siłach Zbrojnych RP.
Płk dr hab. inż. Mariusz Zieja, prof. ITWL, kierownik Zakładu Informatycznego Wsparcia Logistyki w ITWL)
Od prototypu do skali makro – wyzwania przemysłu
Kluczowym momentem jest przejście z szóstego poziomu gotowości technologicznej (działający prototyp) na poziom dziewiąty (produkcja seryjna). Jarosław Zakrzewski, Prezes Zarządu „BELMA” S.A., podkreślił, że aby krajowy przemysł mógł skokowo zwiększyć zdolności produkcyjne, państwo jako zamawiający musi wziąć na siebie część ryzyka finansowego. Branża zbrojeniowa nie boi się inwestować we własne linie produkcyjne czy parki maszynowe, ale potrzebuje gwarancji długoterminowych zamówień na większe partie sprzętu, by inwestycje te miały ekonomiczne uzasadnienie.
Dzisiejsza wojna to wojna dronowo-pozycyjna. Aby zwiększyć zdolności produkcyjne, nie możemy prowadzić „grantologii” – musimy mieć celowane zapotrzebowanie ze strony wojska na miliony sztuk (np. amunicji, min - przyp. redakcji), a wtedy przemysł szybko dozbroi linie i odpowie na te potrzeby. Musimy być samowystarczalni i budować odporność łańcuchów dostaw w Polsce.
Jarosław Zakrzewski, prezes zarządu BZE „BELMA” S.A.
Na koniec debaty mocno wybrzmiał postulat pełnej suwerenności technologicznej, podniesiony przez panelistów z ITWL oraz Grupy WB. Wykorzystanie systemów bezzałogowych i AI niesie ze sobą ogromne ryzyko zablokowania lub braku dostaw komponentów w sytuacji kryzysowej (co pokazały pandemia COVID-19 i wojna). Dlatego kluczowe jest, aby systemy dostarczane Wojsku Polskiemu bazowały na otwartej architekturze, ale z pełnymi prawami własności intelektualnej pozostającymi w rękach polskich firm i instytutów. Takie podejście zwiększa możliwość samodzielnego rozwijania systemów, ich modyfikacji oraz ograniczania zależności od zagranicznych dostawców.
Kluczowa jest suwerenność i niezależność technologiczna oparta o wyroby, do których posiadamy pełne prawa własności intelektualnej i autorskiej. To pozwala generować zapotrzebowanie na badania i rozwój nowych produktów. Gdy opracowujemy nowego drona, posiadanie praw do wyrobu pozwala nam zlecić polskiej uczelni np. rozwój silnika odrzutowego. Gdy opieramy się na licencjach z zagranicy, jesteśmy sprowadzeni do roli montowni i nie mamy takiej swobody. Brak praw własności uniemożliwia budowanie niezależnych łańcuchów dostaw.
Prof. dr hab. Hubert Królikowski, doradca zarządu Grupy WB
Z debaty poprowadzonej przez Defence24 płynie jasny wniosek: Polska posiada ogromny potencjał inżynierski i badawczy. Aby droga „od laboratorium do żołnierza” uległa drastycznemu skróceniu, potrzebujemy odważniejszego finansowania, akceptacji ryzyka błędów na wczesnym etapie badań, a przede wszystkim – stałego i bezpośredniego dialogu między konstruktorem a żołnierzem w okopie.
Artykuł sponsorowany powstały we współpracy z Siecią Badawczą Łukasiewicz.


