Geopolityka

Szef MON o siłach NATO w Polsce: Dążymy do trwałej i ciągłej obecności

Fot. ppor. Robert Suchy(CO MON)
Fot. ppor. Robert Suchy(CO MON)

Liczymy na to, że podczas szczytu NATO w Brukseli w czwartek zostanie rozstrzygnięta niesłychanie ważna kwestia obecności wojsk NATO i USA w Polsce po 2018 r., do którego są rozpisane obecnie obowiązujące plany - powiedział w rozmowie z PAP szef MON Antoni Macierewicz. 

Jakie będą główne tematy spotkania szefów państw i rządów NATO w Brukseli w czwartek?

Minister obrony Antoni Macierewicz: Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że nazwanie tego szczytu w taki sposób troszeczkę deprecjonujący – miniszczyt etc. - jest daleko idącym nieporozumieniem.

Zarówno sama tematyka, jak i kwestia obecności prezydenta USA Donalda Trumpa w tej sytuacji międzynarodowej, w jakiej się znajdujemy, nadają temu spotkaniu olbrzymie znaczenie. Można powiedzieć, że nie mniej istotne dla bezpieczeństwa światowego, w tym dla bezpieczeństwa Polski, jak warszawski szczyt NATO, który historycznie miał znaczenie przełomowe.

Głównymi tematami będzie sprawa niezbędnych wysiłków finansowych krajów NATO i NATO w ogóle - tak, by zobowiązania były równiej podzielone między poszczególne kraje poprzez zwiększenie finansowania przez kraje dotychczas nieosiągające 2 proc. na zbrojenia, i by sprostać dzisiejszym wyzwaniom, zarówno na flance wschodniej, jak i południowej. Drugi temat, który jest zasygnalizowany to walka z wyzwaniami terrorystycznymi, z grupami, które nazywane są Państwem Islamskim, ale temat jest nieporównanie szerszy i problem naprawdę bardzo ważny. My podkreślamy, że zagrożenia terrorystyczne dla współczesnego świata płyną z tego samego źródła, z którego płyną zagrożenia dla flanki wschodniej, i myślę, że ta analiza w coraz większym stopniu jest podzielana także przez naszych sojuszników.

Jakie jest stanowisko Polski w tych dwóch zasadniczych tematach - wydatkach obronnych i walce z terroryzmem?

Macierewicz: Polska jest wśród pięciu krajów, które spełniają kryterium wydatków 2 proc. bieżącego PKB na obronność. To pokazuje, jak wielki wysiłek Polska ponosi dla wspólnej obrony. Więc nie recenzując nikogo, nie wskazując na bogate kraje Zachodu, które korzystały z dobrodziejstwa pewnego rodzaju substytucji dzięki wysiłkowi amerykańskiemu, chcemy podkreślić nasz wysiłek będący wkładem do wspólnej obrony wszystkich sojuszników. To stanowisko będziemy podtrzymywali, dlatego że plan zrównoważonego rozwoju, który nakreślił ostatnio pan wicepremier Mateusz Morawiecki, wyraźnie pokazuje, że te 2 proc. nie tylko będzie utrzymywane, ale w perspektywie wieloletniej zostanie zwiększone. Wiemy, jak bardzo zmniejszyło się bezrobocie, wiemy, że PKB wzrasta. Plan, który został zrealizowany przez Prawo i Sprawiedliwość, wyraźnie dynamizuje naszą gospodarkę i stwarza możliwość poświęcenia pewnej części dochodów na niezbędną obronę naszego terytorium i niezbędną modernizację armii. Będziemy to podkreślali.

Polska od jakiegoś czasu sygnalizuje możliwość większego zaangażowania w walkę z terrorystami. Czy w Brukseli padną konkretne deklaracje czy jeszcze na to za wcześnie?

Macierewicz: Filozofia solidarności w ramach NATO i działań na wszystkich azymutach i flankach - którą przyjęliśmy negocjując rozstrzygnięcia szczytu warszawskiego - sprawdziła się zarówno jeśli chodzi o decyzję zwiększenia obecności wojskowej na wschodniej flance, jak i jeżeli chodzi o wsparcie naszych sojuszników na flance południowej. Przypomnijmy zaangażowanie w powstrzymanie migracji, które było udziałem Polski oraz wsparcie w walce z terrorystami przez obecność naszych Sił Powietrznych w działaniach informacyjnych, ale nie kinetycznych.

To były decyzje, które w znaczący sposób, kluczowy, przyczyniły się do korzystnych dla nas rozstrzygnięć szczytu NATO w Warszawie. Teraz zostaliśmy poproszeni o rozszerzenie naszego zaangażowania, będziemy o tym rozmawiali. Pan sekretarz obrony gen. James Mattis zaprosił mnie do odbycia wizyty w Waszyngtonie, no i takie sprawy oczywiście muszą być przedyskutowane w sposób bardzo precyzyjny, w sposób wymagający dosyć dokładnego omówienia tego w rozmowie w cztery oczy.

Rozumiemy stanowisko amerykańskie i na pewno jesteśmy gotowi do jego uwzględnienia, choć w różny sposób, jeżeli chodzi o działania sił zbrojnych, i w różny sposób, jeżeli chodzi o wsparcie zwłaszcza sił irackich w modernizacji swojego sprzętu porosyjskiego. Irakijczycy posiadają bardzo duże zasoby sprzętu pancernego porosyjskiego, który wymaga remontu, naprawy, modernizacji. Nasi specjaliści na pewno udzielą wsparcia Irakijczykom w tej właśnie dziedzinie, chociaż też szczegóły tego zaangażowania będą musiały być doprecyzowane, ale w obu sferach rozumiemy, że wsparcie dla wysiłku koalicji antyterrorystycznej ze strony Polski będzie nie tylko potrzebne, ale zostanie udzielone.

Kiedy się pan wybiera do Waszyngtonu?

Macierewicz: Najprawdopodobniej w przyszłym miesiącu.

Czy padnie tam deklaracja zaangażowania polskich żołnierzy w operacje kinetyczne?

Macierewicz: Nie sądzę, żeby taka propozycja została nam złożona, ale jeżeli tak się stanie, to będziemy ją rozważali. Na razie rozważamy działania w takim zakresie, jeżeli chodzi o kształt, stopień zaangażowania, rodzaj misji, jaki jest obecnie realizowany. Inne kwestie dotychczas nie były poruszane, najwyżej była sprawa zakresu terytorialnego, ale nie zmiany charakteru misji.

Czyli nie ma mowy o misjach bojowych z udziałem polskich żołnierzy?

Macierewicz: Na razie nic takiego nie padło, taka kwestia nie została postawiona.

Odnośnie flanki wschodniej NATO w Brukseli jedynie podsumuje dotychczasowe wysiłki, czy będą kolejne decyzje o wzmocnieniu?

Macierewicz: Przede wszystkim chciałbym podziękować naszym sojusznikom za tak szybką, błyskawiczną realizację ustaleń szczytu NATO w Warszawie. W lipcu zeszłego roku została podjęta decyzja na niebywałą, historyczną skalę, a już na terenie Polski i innych państw flanki wschodniej stacjonują oddziały NATO, jak i oddziały amerykańskie, i to w nieporównanie zwiększonym zakresie niż było to dotychczas planowane. To rzeczywiście można pokazać jako wzorcowy przykład skuteczności działania NATO, wtedy, gdy jest poczucie zagrożenia i wyzwania ze strony mocarstwa, które jest gotowe naruszać ład międzynarodowy.

Dla nas jest niesłychanie ważne, aby mieć pewność, to jest także kwestia naszego zaangażowania organizacyjnego, logistycznego, finansowego, że kolejne rotacje będą realizowane zgodnie z planem. Na razie mamy ten plan rozpisany do końca 2018 r., ale już jesteśmy w połowie roku 2017 i plany techniczno-logistyczne, a także finansowe, wymagają dłuższej perspektywy. Liczymy na to, że to właśnie zostanie rozstrzygnięte podczas szczytu NATO, który się zbliża, i który będzie przeprowadzony w najbliższy czwartek.

Wiemy z drugiej strony, że w samych Stanach Zjednoczonych trwa bardzo ożywiona dyskusja związana z ewentualnością przekształcenia obecności amerykańskiej z rotacyjnej w obecność stałą. Pamiętamy wystąpienie dowódcy sił NATO w Europie gen. Curtisa Scaparrottiego, który w Kongresie amerykańskim mówił o konieczności zwiększenia tych sił o jedną dywizję i przekształcenia tej obecności w obecność stałą, więc jak widzimy, ten temat jest otwarty. Na pewno podczas szczytu NATO odbędą się rozmowy, które bardziej wyjaśnią także te perspektywy i tę szansę, która stoi przed Polską, jest ona dla nas niesłychanie istotna.

Jak pan ocenia szansę na stałą obecność sił NATO w Polsce i krajach bałtyckich?

Macierewicz: De facto obecność zarówno sił związanych z wysiłkiem NATO, jak i armii amerykańskiej jest obecnością trwałą, chociaż realizowaną w formule rotacyjnej. Jest pytanie, które zostało podniesione przez gen. Scaparrottiego na gruncie amerykańskim, czy przekształcić ją w obecność nierotacyjną, tylko ciągłą. Ta dyskusja w Stanach Zjednoczonych trwa. Ja myślę, że ona ma wszystkie szanse, żeby zakończyć się pozytywną z naszego punktu widzenia konkluzją. Trwałe przebywanie oddziałów amerykańskich na terenie Polski daje większą stabilizację także z punktu widzenia planowania wysiłku wojskowego ze strony polskiej, więc będziemy na pewno temu przychylni i będziemy do tego zmierzali.

Czy i kiedy to będzie możliwe, to zobaczymy. To jest kwestia negocjacji, w których udział biorą co najmniej dwie strony, jeżeli nie więcej, więc na pewno nie mogę się wypowiadać za naszych sojuszników w tej mierze. Nasze dążenie jest takie, by była to obecność trwała i ciągła.

PAP - mini

Komentarze (3)

  1. filip_71

    To świetnie. Nikt nie zaatakował po || w. św. kraju, w którym stacjonowały wojska USA.

  2. Pruty

    Wasze dążenia nikogo nie interesują, wszystko zależy od interesów USA a nie od tego gdzie sobie jakiś minister w Polsce dąży.

    1. Zoom

      Zgadza się. Należy tylko dodać, że obecne interesy szefa administracji USA nie są zgodne z polskimi priorytetami. Trump nie wycofa się od razu ze zobowiązań, aby nie pozostawić negatywnego wrażenia braku kontynuacji działań podjętych jeszcze przez poprzednika, jednak dziś nie jest w interesie USA eskalować konflikt z Rosją. Za rok, dwa decyzja może się zmienić, w zależności od zmian polityki USA w stosunku do Rosji.

  3. wawe

    bardzo dobrze. stale bazy i nuclear shering powinny byc naszym priorytetem.