Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Wielkie straty amerykańskich bezzałogowców nad Iranem

Dron MQ-9 Reaper
Dron MQ-9 Reaper
Autor. United States Air Force

Od końca lutego, czyli od początku „Epickiej Furii”, Stany Zjednoczone straciły kilkadziesiąt bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Reaper. Jak bardzo zmieniło się tempo strat od momentu majowego zakończenia operacji i przejścia do stabilizacyjnej misji „Project Freedom”?

28 lutego 2026 roku rozpoczęła się operacja „Epicka Furia”, wymierzona w irański reżim oraz jego program nuklearny. Od samego początku amerykańsko-izraelskich ataków – prowadzonych przez Izrael pod kryptonimem „Ryczący Lew” – śledziliśmy bilans strat poniesionych zarówno przez Teheran, jak i Waszyngton.

Reklama

Drastyczny spadek strat

W sposób szczególny przyglądaliśmy się stratom, jakie amerykańskie CENTCOM ponosiło w kontekście bezzałogowców MQ-9 Reaper. Zaledwie 20 dni po rozpoczęciu operacji „Epicka Furia” Stany Zjednoczone zanotowały utratę co najmniej jedenastu maszyn tego typu. Z kolei na początku maja, a więc w momencie, gdy oficjalnie kończyła się „Epicka Furia”, odnotowano łączną utratę „Żniwiarzy” na poziomie około 42 sztuk. W głównej mierze zniszczeń tych dokonały irańskie rakiety ziemia-powietrze (część maszyn rozbiła się również po utracie łączności z operatorami).

Jak zatem wygląda teraz liczba straconych bezzałogowców? Według najnowszych danych, które podał w czwartek „Washington Post”, Amerykanie stracili nawet 45 Reaperów. Oznacza to, że po 5 maja tempo utraty tych dronów drastycznie spadło.

Duże straty, ale...

Utrata takiej liczby MQ-9 Reaper oznacza uszczuplenie zasobów tych bezzałogowców w regionie o mniej więcej jedną czwartą. Koszt utraty ponad 40 maszyn (wartych nawet 50 milionów dolarów za sztukę) sięga prawie dwóch miliardów dolarów. Dla porównania cała operacja „Epicka Furia” – według danych think tanku CSIS – kosztowała około 40 miliardów dolarów.

Choć w ujęciu bezwzględnym powyższe straty wyglądają na bardzo wysokie, warto zauważyć, że utrata bezzałogowców jest niejako wpisana w doktrynę ich użycia. Strategia ta „broni się” tym, że eliminuje ryzyko strat ludzkich po stronie amerykańskiej, o ile zostaną spełnione założenia prowadzonych działań. Dodatkową korzyścią taktyczną z lotów dronów jest zmuszanie przeciwnika do ujawnienia i zużywania potencjału irańskiej obrony powietrznej. Problemem jest jednak to, że nie zdołano wyeliminować odpowiedniej liczby irańskich wyrzutni rakiet balistycznych. Choć Reapery były w stanie zlokalizować, a częściowo także porazić znaczną część z nich, to irańskiego ognia balistycznego nie udało się do końca stłumić. A obecnie możliwości użycia tych bezzałogowców, potencjalnie przydatnych np. do zwalczania wyrzutni rakiet przeciwokrętowych zagrażających okrętom w cieśninie Ormuz, są ograniczone właśnie z uwagi na wcześniejsze straty.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować