Siły zbrojne

Unia Europejska wybiera się z misją do Mali

Zjednoczona Europa to zjednoczony przemysł obronny - fot. UE
Zjednoczona Europa to zjednoczony przemysł obronny - fot. UE

Ministrowie spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej podjęli wczoraj (15 października br.) decyzję o interwencji UE w Mali. Będzie tam wysłana misja wojskowa, która ma szkolić malijskie Siły Zbrojne i przygotować je do odbicia północnego regionu swego państwa.



Mali utraciło kontrolę nad częścią swego terytorium na początku 2012 roku w wyniku konfliktu, który ma swoją genezę w czasach dekolonizacji Afryki. To wówczas doszło do sporów między Tuaregami, a rządem w Bamako. Po uzyskaniu niepodległości władze Mali podjęły bowiem próby osiedlenia koczowniczego ludu Tuaregów, czym wywołali pierwsze powstanie nomadów. Do wybuchu starć zbrojnych doszło w 1962 roku. Kolejne powstania miały miejsce w 1990 oraz 2007 roku jednak zmiany na korzyść nomadów przyniósł dopiero początek bieżącego roku oraz konflikt w Libii.

Obecnie Tuaregowie są bardzo dobrze zorganizowani i często walczą dalece bardziej nowoczesną bronią niż samo malijskie wojsko, z którego część żołnierzy uciekła do Algierii. Tuż po puczu, przeprowadzonym w marcu przez kpt. Amadou Sanogo, nomadzi wykorzystali chaos wewnętrzny, przejęli kontrolę nad północno-wschodnią częścią Mali i ogłosili niepodległość Azawadu. Deklaracja ta jest o tyle ważna, że Tuaregowie nigdy nie uznawali istniejących granic, traktując je jako spuściznę epoki kolonializmu dzielącego plemię między kilka państw, w których – co gorsza – władzę przejęli ich antagoniści. Nie dziwi zatem fakt, że Tuaregowie jako mniejszość etniczna, której ciągle brakowało poczucia bezpieczeństwa podjęli wreszcie walkę o wolność.

Obok doświadczeń z pola walki na sukcesy Tuaregów znaczny wpływ ma to, że dowódca Narodowego Ruchu Wyzwolenia Azawadu, Bilal Ag Acherif był za czasów Muammara Kadafiego pułkownikiem w jego armii, jak również fakt, iż większość rebeliantów przywiozła z libijskiej wojny domowej pieniądze, broń i amunicję. Najprawdopodobniej nomadzi weszli, dzięki wsparciu dla reżimu Kadafiego, w posiadanie moździerzy 82-milimetrowych, ciężkich granatników SPG-9, dział bezodrzutowych B-10 i zestawów przeciwlotniczych ZSU-23-2. Możliwe także, że dysponują ręcznymi wyrzutniami rakiet przeciwlotniczych Strzała i Igła (rosyjskiej produkcji). Z takim uzbrojeniem mogą bez trudu podejmować walkę z siłami zbrojnymi Mali, które do nie należą do najlepiej wyekwipowanych.

Dyplomaci francuscy już od dłuższego czasu podkreślą, że sytuacja w Sahelu jest drastycznie zła. Francja i Niemcy podjęli próby działań na rzecz stabilizacji regionu już na początku roku, głównie za sprawą nacisków dyplomatycznych w Brukseli i Nowym Jorku. Wczorajsza decyzja oznacza, że wysiłki okazały się skuteczne.

Na mocy mandatu ONZ, Unia Europejska ma wysłać do Mali kontyngent wojskowy mający za zadanie szkolenie wojsk malijskich. Co więcej, zadecydowano, że Komisja Europejska zwiększy środki przeznaczone na pomoc humanitarną dla ludności tego kraju. Ta decyzja akurat nieco dziwi, gdyż już w kwietniu zdecydowano o przeznaczeniu na ten cel 50 mln Euro. Minister spraw zagranicznych Francji, Laurent Fabius powiedział wczoraj, ze Unia Europejska będzie zachęcać rząd w Mali do bardziej aktywnego prowadzenia polityki rozwoju. Ma to stanowić pewnego rodzaju przeciwwagę dla oferty różnego rodzaju organizacji terrorystycznych, które korzystają z fatalnej sytuacji ekonomicznej w tym kraju.

Na tym temacie skupił się w swoich wypowiedziach Guido Westerwalle, minister spraw zagranicznych Niemiec. Podczas konferencji prasowej przekonywał, że stabilizacja w Mali leży we wspólnym interesie Europy gdyż powiązane z al-Kaidą organizacje są tam bardzo aktywne tworząc między innymi ośrodki szkoleniowe.

Mimo jasnej deklaracji, że UE zaangażuje się w tym kraju, będziemy musieli poczekać na szczegóły. Catherine Ashton, wysoki przedstawiciel UE do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, ma przedstawić plany Radzie do 19 listopada. Z dotychczasowych zapowiedzi możemy się jedynie dowiedzieć, że Unia będzie współpracować przy realizacji tego zadania z organizacjami regionalnymi takimi jak Unia Afrykańska czy ECOWAS.

Anna Łukasik/Paweł Sowa

Komentarze