Siły zbrojne

Rosyjska broń jądrowa w Kaliningradzie? "Kwestia godzin" [KOMENTARZ]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Media poinformowały niedawno, że Rosja rozmieściła broń jądrową w Obwodzie Kaliningradzkim. Choć trudno w sposób jednoznaczny potwierdzić lub zaprzeczyć tym doniesieniom, to jest niemal pewne, że rozlokowanie głowic nuklearnych w tym rejonie mogłoby się odbyć w ciągu kilku czy najwyżej kilkunastu godzin od decyzji Kremla. Dlatego też w planowaniu NATO należy uwzględniać potencjalne zagrożenie, płynące ze strony rosyjskiej taktycznej broni jądrowej.

Jak donosi PAP powołując się na The New York Times część państw NATO, w tym Polska ma być przekonanych, iż Rosjanie już rozlokowali w Obwodzie Kaliningradzkim broń jądrową. Ma to zostać oficjalnie ogłoszone w odpowiedzi na szczyt Sojuszu w Warszawie i stanowić - według Moskwy - odpowiedź na środki wzmocnienia "wschodniej flanki", a także na budowę systemu obrony przeciwrakietowej Aegis Ashore w Polsce i w Rumunii. O ile jednak trudno jednoznacznie potwierdzić, czy rosyjska broń jądrowa jest w Kaliningradzie, o tyle wiadomo niemal na pewno, że Rosjanie są w stanie ją tam rozlokować w krótkim czasie, w ciągu kilku czy kilkunastu godzin.

Su-24
Su-24 nad Morzem Bałtyckim /Fot. navy.mil

W Obwodzie Kalinigradzkim znajdują się bowiem na pewno środki przenoszenia broni jądrowej, jak choćby bombowce taktyczne Su-24M i wyrzutnie pocisków balistycznych Toczka-U. Ponadto, wielokrotnie ćwiczono szybki przerzut nowocześniejszych systemów, mogących wykorzystywać ładunki nuklearne jądrową, jak choćby maszyn Su-34 czy wyrzutni Iskander-M. Biorąc pod uwagę rosyjską doktrynę wojskową i nacisk kładziony na użycie taktycznej broni jądrowej, należy zakładać że już obecnie istnieją plany ewentualnościowe pozwalające na szybkie rozmieszczenie systemów broni jądrowej, nawet jeżeli do dziś jej tam nie rozlokowano.

Mogłoby się to odbyć bądź też przerzut samych głowic lub bomb drogą lotniczą, bądź np. przemieszczenie samolotów bojowych uzbrojonych w ładunki jądrowe. Jednocześnie trzeba zauważyć, że Rosjanie w ostatnich latach wielokrotnie ćwiczyli szybką relokację ważnych elementów sprzętu, a uzyskane w ten sposób zdolności zostały wykorzystane między innymi do szybkiego przemieszczenia elementów zestawu S-400 do Syrii po zestrzeleniu bombowca Su-24M przez tureckie lotnictwo.

Toczka
Fot. mil.ru

Z drugiej strony, stałe stacjonowanie głowic jądrowych w Kaliningradzie wiązałoby się z koniecznością ustanowienia dość kosztownej infrastruktury i systemu zabezpieczeń. Oczywiście rosyjskie kierownictwo może (mogło) zdecydować się na taki krok, ale nawet jeżeli nie zostanie on zrealizowany, to broń jądrowa stacjonująca na stałe w innych obszarach Rosji może bez przeszkód zostać przerzucona do Obwodu Kaliningradzkiego, w czasie liczonym w godzinach, a nie w dniach czy miesiącach. Najprawdopodobniej od momentu wydania rozkazu do rozmieszczenia broni upłynęłoby nie więcej, niż kilkanaście godzin. 

Czytaj więcej: Kalibry odpalane z wyrzutni Iskanderów? Rosja złamała traktat INF

The New York Times wskazuje też, że w Rosji trwają testy pocisków manewrujących przeznaczonych dla wyrzutni Iskander (najprawdopodobniej będących odmianą rakiet systemu Kalibr-NK użytych bojowo w Syrii), o zasięgu przekraczającym wymogi traktatu INF, tym samym łamiąc umowę podpisaną jeszcze w czasach ZSRR. Należy w tym miejscu przypomnieć, że maksymalna odległość, na której Kalibry są zdolne do atakowania celów jest szacowana na ponad 2000 km (często pojawia się wartość 2600 km), a według Władimira Putina rakiety tego typu mogą zostać uzbrojone w głowice jądrowe, jeżeli zajdzie taka potrzeba.

Su-34 mil.ru
Fot. mil.ru.

Dlatego też niezależnie od tego, czy rosyjska broń jądrowa już została rozlokowana w Obwodzie Kaliningradzkim, zagrożenie płynące z takiej sytuacji powinno być uwzględniane w działaniach NATO, dotyczących zarówno własnego systemu odstraszania (w tym nuklearnego), ale też szeroko rozumianej obrony powietrznej. Dotyczy to przede wszystkim systemów taktycznych, przenoszonych przez sprzęt przeznaczony na co dzień do działań konwencjonalnych na polu walki, jak maszyny Su-24, Su-34, Iskandery czy wyrzutnie Toczka-U. Mniej prawdopodobne jest rozlokowanie broni strategicznej, gdyż ze względu na zasięg jest ona w stanie równie skutecznie razić cele z głębi terytorium Rosji, a jej rozmieszczenie zdecydowanie bardziej przyciągnęłoby uwagę, niż np. w wypadku wyrzutni rakiet taktycznych. 

Czytaj więcej: Klęska wizerunkowej „strategii” Obamy. Rosja zyskała przewagę nad USA w broni nuklearnej

Rosyjskie władze twierdzą, że rozmieszczenie elementów systemu obrony przeciwrakietowej NATO stanowi złamanie traktatu INF. Ta umowa dotyczyła jednak pocisków ziemia-ziemia, a nie przeciwrakietowych czy przeciwlotniczych. System Aegis Ashore z założenia nie jest uzbrojony w pociski Tomahawk, a w obecnej postaci posiada wyłącznie pociski przeciwrakietowe. Oznacza to, że nawet dodanie możliwości zwalczania aerodynamicznych celów powietrznych wymagałoby modyfikacji wyrzutni i systemu, nie mówiąc już o uzbrojeniu zupełnie innego typu, jakim są pociski manewrujące. Ponadto, Aegis Ashore jest projektowany z myślą o przechwytywaniu pocisków balistycznych odpalanych m.in. z rejonu Bliskiego Wschodu, przez co jego rozmieszczenie nie ma wpływu na skuteczność rosyjskiego strategicznego arsenału jądrowego.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.