Siły zbrojne

Rosja: Wybrano okręt, który jako pierwszy dostanie „Cirkony”

Fregata projektu 22350 „Admirał Gołowko". Fot. „Siewiernaja wierf”
Fregata projektu 22350 „Admirał Gołowko". Fot. „Siewiernaja wierf”

Rosyjskie ministerstwo obrony podjęło decyzję, co do pierwszego okrętu, jaki otrzyma hipersoniczne rakiety przeciwokrętowe „Cirkon”. Będzie to „Admirał Gołowko” - trzecia fregata projektu 22350, która zostanie przekazana do Wojennomorskiej Fłoty dopiero w grudniu 2022 roku.

Zgodnie z komunikatem przekazanym przez agencję TASS, pierwszym operacyjnym okrętem uzbrojonym w hipersoniczne rakiety przeciwokrętowe „Cirkon” będzie fregata projektu 22350 „Admirał Gołowko”. Pozornie zupełnie „niewinna” informacja pozyskana z kompleksu obronno – przemysłowego jest w rzeczywistości przyznaniem się Rosjan do co najmniej rocznego opóźnienia w programie „Cirkon”.

Należy bowiem pamiętać, że „Admirał Gołowko” będzie trzecim okrętem projektu 22350 typu Admirał Gorszkow. Na stanie Floty Północnej są już bowiem: prototypowa fregata „Admirał Gorszkow” oraz pierwsza fregata seryjna „Admirał Kasatonow”. I to właśnie te okręty były wcześniej typowane na pierwszych użytkowników rakiet „Cirkon”. Jednostki te, w tym przede wszystkim „Admirał Gorszkow”, były zresztą wykorzystywane w próbach nowego systemu uzbrojenia.

Było to możliwe, ponieważ według oficjalnych, rosyjskich informacji, do odpalenia hiperdźwiękowych „Cirkonów” wystarczą standardowe wyrzutnie pionowego startu 3S-14 - takie same, jakie już wykorzystuje się operacyjnie dla pocisków manewrujących 3M-14 systemu Kalibr (o zasięgu ponad 2000 km), dla poddźwiękowych pocisków przeciwokrętowych 3M-54 systemu „Kalibr” (o zasięgu ponad 220 km) oraz ponaddźwiękowych pocisków przeciwokrętowych P-800 Oniks (o zasięgu około 500 km).

Za każdym razem informowano (w tym agencja TASS), że próby kończyły się sukcesem. Dawało to wrażenie, że wszystko jest gotowe do zakończenia wdrażania pocisków hiperdźwiękowych do operacyjnego wykorzystania. Teraz okazuje się, że proces wprowadzania tego systemu może się wydłużyć. Propagandowym przygotowaniem do tego jest właśnie ostatni komunikat agencji TASS na temat fregaty „Admirał Gołowko”. Wskazano w nim bowiem, że fregata ta ma rozpocząć próby morskie wiosną 2022 roku.

Przyśpieszenie tych prób nie jest możliwe, ponieważ 2 czerwca 2021 roku stocznia „Siewiernaja Wierf” poinformowała dopiero o rozpoczęciu przygotowywania fregaty „Admirał Gołowko” do badań państwowych. Jak na razie zakończono bowiem instalację okablowań dziobowych i rufowych, głównych rozdzielnic głównych do zasilania okrętu z brzegu oraz zaczął się montaż systemu napędowego: turbiny i głównych silników wysokoprężnych, skrzyni biegów i linii wałów jak również systemów wspomagających- w tym gaśniczych.

Taki postęp prac zgadza się zresztą z obecnymi zapowiedziami, że przekazanie fregaty „Admirał Gołowko” do Wojenno-Morskiej Floty nastąpi w grudniu 2022 roku. Oznacza to, że rakiety „Cirkon” pokażą się w rosyjskich siłach zbrojnych nie wcześniej niż w 2023 roku.

Tymczasem wystarczy przypomnieć komunikat agencji TASS jeszcze z 7 października 2020 roku, w którym wyraźnie zaznaczono, że „zgodnie z planem system rakietowy zostanie przyjęty w latach 2020-21”. Niejako potwierdzeniem tego była zapowiedź rosyjskiego wiceministra obrony Alieksieja Kriworuczko, który wyraźnie wskazywał na początku 2021 roku, że dostawy seryjne „Cirkonów” rozpoczną się już w 2022 roku. Zgodnie z logiką powinny być więc one wprowadzone na już przebadanych i dopuszczonych do służby okrętach ze zgraną załogą, a nie na jednostce, która takie próby ma dopiero przed sobą. Rosja ma aż dwie takie fregaty, z których pierwsza, prototypowa „Admirał Gorszkow” brała podobno z powodzeniem udział w testach państwowych „Cirkonów”.

image
Fregata projektu 22350 „Admirał Kasatonow”. Fot. „Siewiernaja wierf”

Z jakiegoś powodu rosyjskie ministerstwo obrony zdecydowało się jednak na „Admirała Gołowko”. Specjaliści próbują to wyjaśnić na dwa sposoby. W pierwszym przypadku winę zrzuca się na okręty. Wskazuje się, że dwie pierwsze fregaty mogą nie być jeszcze w pełni sprawne – szczególnie jeżeli chodzi o system obserwacji technicznej (radar wielofunkcyjny z antenami ścianowymi rozłożonymi na masztach), który ma być w pełni gotowy do służby dopiero na drugiej jednostce seryjnej. W przypadku prób rakiet przeciwokrętowych taki system nie był potrzebny. Wystarczyła tylko sprawna wyrzutnia, a tą Rosjanie mieli bez wątpienia.

Powodem wyboru „Admirała Gołowko” mogą być jednak również same „Cirkony”, które nie są jeszcze gotowe i mają najprawdopodobniej jeszcze jakieś błędy wykazane w przeprowadzonych testach. Te problemy wynikają m.in. ze sposobu relacjonowania poszczególnych prób przez resort obrony Rosji. Rosyjskie ministerstwo obrony chwaląc się udanymi testami z 26 listopada 2020 roku i 7 października 2020 roku, przemilczała te sprawdzenia, które według TASS przeprowadzono w styczniu 2020 roku i były najprawdopodobniej nie w pełni udane.

To ośmiomiesięczne usuwanie problemów na pewno wpłynęło na harmonogram wprowadzania systemu „Cirkon” na uzbrojenie. W normalnej sytuacji nie powinno to nikogo dziwić. Rosjanie wprowadzają bowiem jako pierwsi na świecie rakietę zupełnie nowej generacji. Jest więc zupełnie zrozumiałe, że rosyjscy inżynierowie muszą cały czas rozwiązywać napotykane problemy, a to może wydłużyć harmonogram prac.

Jednak w przypadku Rosji, gdzie program „Cirkon” jest uważnie śledzony przez Władimira Putina chwalącego się nim przy każdej okazji, takie przyznanie się do chwilowych niepowodzeń nie wchodzi w grę. Dlatego by zyskać na czasie i nie zdenerwować rosyjskiego prezydenta, wybrano okręt, który osiągnie pełną gotowość operacyjną ze zgraniem załogi dopiero około roku po przejęciu go do służby planowanym w 2022 roku.

Zyskano rok, który prawdopodobnie wystarczy do zakończenia prac nad „Cirkonami” i użycia ich bojowo na przykład przeciwko terrorystom w Syrii. Wtedy dopiero będzie można sprawdzić, co Rosjanom udało się rzeczywiście zrobić. Jak na razie o nowych rakietach wiadomo jedynie tyle, ile ujawnił prezydent Putin: że są to pociski zdolne do lotu z prędkością około 9 Mach i uderzające w cele na odległość ponad 1000 km.

Reklama
Reklama

Komentarze