Siły zbrojne

Rosja przygotowana do dywersji, czy antydywersji?

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Ministerstwo obrony Rosji poinformowało, że kilkadziesiąt rosyjskich grup dywersyjnych testuje zdolność wojsk Południowego Okręgu Wojskowego w prowadzeniu operacji antysabotażowych i antydywersyjnych. Zadanie rosyjskich komandosów było o tyle trudne, że ich operacje mają być z założenia nieudane.

Z komunikatu Minoborony wynika, że sprawdzenie sił antydywersyjnych jest prowadzone w ramach dużego ćwiczenia dowódczo-sztabowego. Jego celem jest m.in. kontrola systemu ochrony zgrupowania sił utworzonego na południowo-zachodnim kierunku strategicznym. W manewrach bierze około 8000 żołnierzy. By to ćwiczenie urealnić, dowództwo Południowego Okręgu Wojskowego zadecydowało o użyciu ponad pięćdziesiąt grup dywersyjnych, wydzielonych przez rosyjskie wojska specjalne.

„Zapewnić masowe użycie grup dywersyjnych przez cały okres ćwiczeń dowódczo-sztabowych w celu sprawdzenia sposobu zabezpieczenia stanowisk dowodzenia formacjami i jednostkami wojskowymi oraz systemu obronnego batalionów i kompanii grup taktycznych w terenie i w punktach stałej dyslokacji”.

Generał armii Alieksandr Dwornikow - dowódca Południowego Okręgu Wojskowego

 Znamienne w tym są nie tylko: ilość wykorzystanych komandosów, ale również sposób, w jaki Rosjanie zaczęli głośno i jawnie informować o działaniach specnazu. Oficjalnie rosyjscy specjalsi dostali dużą swobodę w doborze sposobu działania otrzymując polecenie „wykazania się maksymalną przebiegłością wojskową, by podstępnymi działaniami zakłócić skoordynowaną pracę bojową wojsk połączonych, Floty Czarnomorskiej, Flotylli Kaspijskiej oraz jednostek sił powietrznych i obrony przeciwlotniczej Południowego Okręgu Wojskowego”.

Reklama
Reklama

W rzeczywistości ich zadanie będzie bardzo trudne, ponieważ ćwiczenie dowódczo-sztabowe ma być pokazem przygotowania rosyjskich wojsk do obrony południa Rosji. Dodatkowo ma zostać oceniony cały cykl działań dowództw i żołnierzy: „począwszy od podniesienia gotowości pododdziałów, poprzez ich przemarsz i działania taktyczne”. Trudno jest więc przypuszczać, by odpowiedzialny za szkolenie wojsk, dowódca Południowego Okręgu Wojskowego generał Dwornikow zgodził się by ta ocena była negatywna.

Tym bardziej, że osoby kontrolujące mają dodatkowo sprawdzić w praktyce umiejętność pododdziałów „odpierania uderzeń różnych rodzajów środków napadu powietrznego: samolotów, śmigłowców, rakiet manewrujących i bezzałogowych statków powietrznych oraz systemów walki elektronicznej wroga”.

Jeżeli więc podczas kontroli: „jednostki piechoty morskiej i wojsk przybrzeżnych mają zademonstrować gotowość do odparcia morskich i powietrznych sił szturmowych wyimaginowanego wroga” - to najprawdopodobniej te jednostki tą gotowość zademonstrują. Przykładem może być komunikat opublikowany przez Minoboronę w tym samym czasie, w którym poinformowano, że załogi okrętów Floty Czarnomorskiej „znalazły podwodnych dywersantów i uniemożliwiły im prowadzenie podwodnego rozpoznania. W wyniku ćwiczenia grupa nurków bojowych podwodnych dywersantów została zneutralizowana i przeniesiona na jeden z rosyjskich okrętów”.

Z kolei w newsie z 14 października 2021 roku Minoborona pochwaliła się, że: „pododdziały wojsk obrony przeciwlotniczej i systemów walki elektronicznej zapobiegły próbie ataku grup rozpoznawczych i dywersyjnych za pomocą dronów bojowych na mobilne polowe stanowiska dowodzenia formacji wojskowych Południowego Okręgu Wojskowego”.

Rosjanie próbują załatwić swoimi komunikatami od razu dwie sprawy. Po pierwsze w jednej informacji chcieli pokazać jak liczne są ich grupy dywersyjne, które mogą skrycie atakować przeciwnika na jego terytorium. Po drugie w kolejnych newsach chcą pokazać, że ich wojska są bardzo dobrze przygotowane do działań przeciwdywersyjnych i są w stanie odeprzeć każde, skryte uderzenia wojsk specjalnych. Zadanie to udałoby się, gdyby czytano jedynie: albo jedne, albo drugie newsy.

Czytając je razem uzyskuje się jednak zupełnie inny przekaz. Wynika z niego, że: albo rosyjski specnaz był nieskuteczny, pomimo, że miał się wykazać „maksymalną przebiegłością wojskową i podstępnymi działaniami”, albo komunikaty o skutecznym odpieraniu ataku komandosów były nieprawdziwe. I w jednym, i w drugim przypadki Minoborona stawia się w złym świetle.

W tym wszystkim ważne jest jednak to, że dowódca Południowego Okręgu Wojskowego będzie mógł się pochwalić dobrym przygotowaniem swoich wojsk.

Komentarze