Siły zbrojne

Polscy komandosi gotowi do dyżuru w siłach NATO

  • Turecki samolot A400M Atlas - fot. Airbus Military
  • Fot. Thesupermat

Sojusz Północnoatlantycki zakończył ćwiczenie Trident Juncture, wieńczące przygotowania Sił Odpowiedzi NATO na 2015 rok. Tło szkolenia stanowiła sojusznicza operacja obrony kolektywnej, prowadzona na podstawie Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego - podaje mjr Krzysztof Płażuk z Dowództwa Wojsk Specjalnych. Jako państwo ramowe w zakresie wojsk specjalnych w przyszłorocznym zestawie NATO Response Force uczestniczyć będzie Polska.

Scenariusz ćwiczenia Trident Juncture 2014 zbudowano na bazie sytuacji, w której NATO podjęło działania militarne na rzecz jednego z państw członkowskich, poddanego agresji w następnie zewnętrznej inwazji. Działania prowadzone były w dynamicznym środowisku operacyjnym i politycznie trudnych warunkach. Ćwiczący dowódca SON - kanadyjski gen. broni D. Michael Day, na co dzień zastępca dowódcy JFC Neapol - dążył do wytworzenia równowagi sił w regionie oraz odzyskania terytorium utraconego przez państwo członkowskie. Była to operacja prowadzona na bazie Artykułu 5 Traktatu Waszyngtońskiego (obrony kolektywnej) - podaje mjr Płażuk.

„Trident Juncture-14” (TRJE14 było ćwiczeniem dowódczo - sztabowym (ang. Command Post Exercise, CPX), wspomaganym komputerowo, w którym, oprócz kwatery z Neapolu, wzięły udział wszystkie dowództwa komponentów Sił  Odpowiedzi NATO zestawu 2015.

Logo ćwiczeń Trident Juncture 2014. Ilustracja: Wojska Specjalne

Najważniejszym celem ćwiczenia było sprawdzenie gotowości Dowództwa Sił Połączonych z Neapolu (ang. Joint Force Command, JFC) do prowadzenia operacji o wysokiej intensywności. To właśnie JFC Neapol było pierwszoplanowym ćwiczącym i to ono było certyfikowane. TRJE14 oceniano według standardów NATO. Ćwiczenie miało również na celu doskonalić współdziałanie pomiędzy poszczególnymi komponentami, podporządkowanymi jednemu dowództwu (JFC). TRJE14 było ostatnim z ćwiczeń certyfikujących wszystkie siły przewidziane do dyżuru w ramach SON w 2015 roku. Wcześniej (wrzesień - październik) w ramach serii ćwiczeń Noble certyfikowane były wszystkie komponenty podległe JFC Neapol: lądowy, morski, powietrzny i sił specjalnych. W Polsce odbyły się ćwiczenia Noble Sword, z udziałem żołnierzy Wojsk Specjalnych.

Kierownictwo ćwiczenia rozmieszczono w norweskim Stavanger, gdzie funkcjonowało na bazie tamtejszego Połączonego Centrum Działań Bojowych NATO (Joint Warfare Centre, JWC). W ćwiczenia zaangażowane było również Dowództwo Sił Sojuszniczych NATO ds. Transformacji (ang. Allied Command Transformation, ACT) z Norfolk, USA oraz Dowództwo Sił Sojuszniczych NATO ds. Operacji (ang. Allied Command Operations, ACO/ Supreme Headquarters Allied Powers Europe, SHAPE), stacjonujące na co dzień w belgijskim Mons.  Dowództwo SON znajdowało się w Neapolu ale w rejonie konfliktu operowało wysunięte dowództwo operacji. Komponenty działały ze swoich macierzystych lokalizacji, czyli: Lyon, Francja (lotniczy), Rota, Hiszpania (morski), Munster, Niemcy (lądowy), Kraków (operacji specjalnych).

Wizyta kadry jednostek i instytucji Sił Zbrojnych RP. Fot. Wojska Specjalne

W kompleksie koszarowym na krakowskich Pychowicach, w którym funkcjonuje Centrum Operacji Specjalnych - Dowództwo Komponentu Wojsk Specjalnych (COS – DKWS) oraz Jednostka Wojskowa Nil, ćwiczyło Sojusznicze Dowództwo Komponentu Operacji Specjalnych (ang. Special Operations Component Command, SOCC). Trzon SOCC zbudowano na bazie kadry COS-DKWS. Poza Polakami oraz ich sojusznikami z Komponentu, w Krakowie przebywali przedstawiciele: Dowództwa Operacji Specjalnych NATO (NSHQ), Dowództwa Operacji Specjalnych USA w Europie (US SOCEUR), Połączonego Centrum Działań Bojowych (JWC), zespoły łącznikowe z pozostałych komponentów SON, polscy żołnierze z centrów podporządkowanych Dowództwu Operacyjnemu RSZ (DO RSZ), żołnierze Centralnej Grupy Działań Psychologicznych (Bydgoszcz), Centrum Przygotowań do Misji Zagranicznych (Kielce) oraz Służby Kontrwywiadu Wojskowego (SKW).

13 listopada ćwiczenia żołnierzy wojsk specjalnych obserwowała kadra kierownicza jednostek i instytucji SZ RP. Wśród gości znaleźli się: Szefowie P3 i P7 SGWP, Dowódcy Centrum Operacji Lądowych i Lotniczych, kadra Dowództwa Operacyjnego RSZ, kadra dowódcza jednostek wojsk specjalnych oraz jednostek i administracji wojskowej garnizonu Kraków.

Wizyta kadry jednostek i instytucji Sił Zbrojnych RP. Fot. Wojska Specjalne

Komponent Operacji Specjalnych (SOC) stanowią w 75% Polacy. Razem z nimi w SOC służyć będą żołnierze wojsk specjalnych z: Chorwacji, Estonii,  Holandii, Litwy, Norwegii, Słowacji, Turcji i Węgier. Strona polska wystawia do dyżuru trzy zespoły bojowe: lądowy (JWK), morski (FORMOZA) i powietrzny (7 eskadra działań specjalnych z 33 Bazy Lotnictwa Transportowego). Pozostałe dwa zespoły bojowe tworzą Holendrzy i Litwini. Znaczące siły do Komponentu wydzielają Jednostki Wojskowe Agat i Nil.

 

Komentarze (4)

  1. qwerty

    Chorwaci, Estończycy, Litwini, Norwegowie, Słowacy, Turcy i Węgrzy... no po prostu elita SF na świecie. Nie dziwię się, że Polacy maja stanowić 75% komponentu. Rozumiem, że NATO nie przewiduje udziału takich miernot SF jak: SAS, BFST czy SK, że już nie wspomnę o Delcie czy Seals.

    1. Konvi

      Ale wiesz coś na temat SF krajów które tak zjechałeś, czy tylko piszesz byle pisać ?

  2. Fret

    Apropos szkolenia, uwazam ze szkolenia w wydaniu sojusznikow NATO - przyjechac na tydzien, dwa, cztery i wrocic jest potrzebne, ale wysylanie wojsk w kontyngentach na 10 lat jest nieuzasadnione. Sami zolnierze podobno wypowiadali sie nt. tego ze to tylko misja dla żandarmów, nie uczy taktyki (no moze nieliczni ja zdobywaja) tylko zapewnia stres, urazy, w tym niektore smiertelne. Oczywiscie takiej zabawy nie zapewni zaden poligon, ani tez zadne szkolenie. To jedynie test na stres. Podejrzewam, ze aktualne centra szkoleniowe byc moze sa w stanie zapewnic to samo mniejszym kosztem. Nie bez powodU przeciez Niemcy budowali Rosjanom centrum do szkolenia 30tys. zolnierzy rocznie?! Tak jak napisalem tydzien szkolenia w misji zagranicznej, potem kwarantanna biologiczna i do domu. Przepraszam za spam, zapomnialem odpowiedziec w ten sposob RABARBARUSOWI i SAY69MAT.

  3. stary

    Der Krieg ist nichts anderes als die Fortsetzung der Politik mit anderen Mitteln - powiedział Carl von Clausewitz. Mam inny pogląd: wojna jest wynikiem bezsilności polityki. Gdy obserwuję głupotę pacyfistów i sprzedawczyków, to rozumiem, dlaczego wojna wydaje się być nieunikniona. Bezrozumne rozbrajanie się, spory wewnątrz wolnego świata obracające się wokół mamony, rozerwanie więzi społecznych w tzw. cywilizowanym świecie prowokują bandytów do ataku. Wreszcie zrozumiano, że " jak się nie będą ciebie bali, to się będą z ciebie śmiali", jak rzekł ojciec do Wołodyjowskiego. Brawo! Jeszcze trzeba zabrać się do roboty przy obronie terytorialnej i cywilnej, a nie tylko gadać i pierdzieć w stołki.

  4. Fret

    Nie sztuka jest oddac najlepsze jednostki pod dowodztwo NATO. Wydaje mi sie ze powinny byc to jednostki o okreslonych zdolnosciach bojowych, ale bynajmniej nie najlepsze! To tak jak w ISO, nie musi produkt byc najlepszy, wazne zeby spelnial minimalne normy!!! I tego trzymajmy sie. W latach 40tych polskie elity stracono w Katyniu i innych miejscach kazni, ale rowniez niszczone byly na Zachodzie w walce, w kraju - partyzantka, powstanie, lapankioraz , represje niemieckie, po wojnie wsrod osob represjonowanych przez komunistow. Podobno z 900tys. ludzi posiadajacych mature, przezylo 100tys! To dramat. Uwazam, ze polskie elitarne jednostki powinny byc pod polskim dowodztwem i powinny walczyc tylko na polskiej ziemi, chyba ze jada na szkolenie. Nie unosmy sie honorem, ani pustymi ambicjami.

    1. say69mat

      Czyli nie chce Pan, aby w przypadku zagrożenia dla naszego kraju, brytyjski SAS i francuskie ALAT, czy też niemiecka "Saarlandbrigade". Przyszły nam z pomocą, walcząc pod Polskim dowództwem??? W sumie intrygujący pogląd, tylko co ma Katyń do ... NATO??? Nasze dziedzictwo historyczne nie powinno być balastem, tylko ... źródłem doświadczeń.

    2. rabarbarus

      Na polskiej ziemi, dzięki Bogu, nie ma zbyt wielu okazji do walki. Jeśli chcemy mieć na prawdę dobre jednostki specjalne, to muszą zdobywać doświadczenie bojowe i przechodzić weryfikację w praktyce. Chcąc nie chcąc muszą brać udział w misjach poza granicami kraju.