Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Obrona brzegu i powietrza

BWP-1 w obronie usteckiej plaży - fot. Łukasz Pacholski
BWP-1 w obronie usteckiej plaży - fot. Łukasz Pacholski

Plaża na Wicku Morskim stała się w środę polem bitwy, kiedy żołnierze z 1. Batalionu Zmechanizowanego 7. Brygady Obrony Wybrzeża z Lęborka wyszli z leśnego ukrycia aby powstrzymać morski desant przeciwnika.



Ćwiczenie zostało zaplanowane jako obrona przed wielkim desantem wroga. W rzeczywistości naprzeciw ćwiczącym miał stać zaledwie jeden pluton piechoty zmechanizowanej. W rolę „nieprzyjaciół” wcielić się mieli żołnierze plutonu pochodzącego z 3. Batalionu Zmechanizowanego z Trzebiatowa. W skład ich sił zgromadzonych na okręcie desantowym ORP Poznań miały wejść cztery bojowe wozy piechoty BWP-1 i dwie amfibie PTS-M. Niestety wysoka fala sprawiła, że na lądzie wylądowała zaledwie jedna amfibia, a pozostałe pojazdy pozostały na pokładzie okrętu. Cóż było robić. Poznań zamknął przednią rampę, „przedefilował” przed linią obrony, a następnie wycofał się na pełne morze.

Brak strony atakującej spowodował, że nie można było doprowadzić do pojedynku pancernego za pomocą zamontowanego na pojazdach (agresorów i obrońców) laserowego systemu symulacji walki Czantoria.  Urządzenie to miało informować o trafieniach pojazdów wiązkami laserowymi, zastępującymi zwyczajną amunicję. Na trafionych laserem pojazdach miały zapalać się lampy sygnalizacyjne.

Obrońcy mimo wszystkich tych trudności stanęli na wysokości zadania i po prostu wszczęli walkę w niewidzialnym nieprzyjacielem.  Z lasu wyjechały błyskawicznie dwa czołgi T-72, które  przedarły się przez wydmy i zajęły pozycje ogniowe na plaży. Towarzyszyło im kilka wozów BWP-1 wiozących piechotę. Na sygnały dawane racami świetlnymi żołnierze zajęli przygotowane uprzednio pozycje obronne. Rozpoczęła się kilkunastominutowa kanonada. W trakcie jej trwania służby medyczne musiały ewakuować załogę „zniszczonego” czołgu Piechurzy ostrzeliwali się do wyczerpania ślepej amunicji. Zanim to nastąpiło zaczęli wycofywać się w sposób ubezpieczony w kierunku linii lasu. Pod jego osłoną czekały ocalałe wozy piechoty, na które obrońcy mogli się załadować i wycofać z zagrożonego rejonu.

Ćwiczenia przeciwlotników

Tego samego dnia ćwiczyli żołnierze dywizjonów obrony powietrznej należące do 3. Warszawskiej Brygady Obrony Powietrznej. Operatorzy  stacji radiolokacyjnych namierzali i wysyłali wirtualne rakiety w stronę latających nad poligonem Su-22. Na prawdziwe strzelanie – do samolotów systemu Szogun-Vermin - przyjdzie pora  po raz pierwszy 21 września.

Mniej doświadczeni żołnierze 38. Dywizjonu OP mieli okazję po raz pierwszy w karierze strzelać ze starych  ręcznych pocisków krótkiego zasięgu Strzała. Ich celem były flary wystrzeliwane na wysokość jednego kilometra.

(AU)

Zobacz również

Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować