Siły zbrojne

Nowy napęd główny dla polskich „plastików”

ORP Nakło przenoszony z doku na nabrzeże w Stoczni Remontowej Nauta.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta

Konsorcjum w składzie Polska Grupa Zbrojeniowa S. A., PGZ Stocznia Wojenna i Stocznia Remontowa Nauta podpisały 24 czerwca 2022 roku umowę z KPW Świnoujście na naprawę główną i dokową połączoną z wymianą silników głównych na trzech trałowcach bazowych projektu 207P i 207M. Prace stoczniowe na dwóch z nich już się rozpoczęły.

Pod koniec lat 60. XX wieku w Polsce przystąpiono do prac studyjnych nad nowym małomagnetycznym trałowcem redowym. W 1968 opracowano wstępne wymagania taktyczno-techniczne, w których zakładano, iż kadłuby nowych trałowców będą drewniane. W ówczesnych czasach coraz większą karierę robiły tworzywa sztuczne i przewidywano, iż zastąpią one wiele innych materiałów, również w przemyśle okrętowym.

W 1970 Zakład Techniki Okrętowej Ośrodka Badawczego Marynarki Wojennej opracował wojskową analizę taktyczno-techniczno-ekonomiczną małomagnetycznego trałowca redowego o kadłubie z laminatów poliestrowo-szklanych projektu oznaczonego numerem 207 i kryptonimem Indyk. Przystąpiono do dalszych prac badawczych i projektowo-konstrukcyjnych. Obok Ośrodka Badawczego MW zaangażowano do prac naukowców z Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej. Najważniejsze prace dotyczące konstrukcji kadłuba i technologii jego wykonania opracowano w Instytucie Okrętowym Politechniki Gdańskiej oraz w Instytucie Tworzyw Sztucznych. Początkowo planowano budowę nowych trałowców w Stoczni Ustka, lecz ówczesne Zjednoczenie Przemysłu Okrętowego odmówiło jej podjęcia. W tym czasie na świecie było mało dostępnych informacji na tematy interesujące polskich projektantów. W ZSRR dopiero przystępowano do budowy podobnych jednostek i nie przekazano Polsce potrzebnych informacji. Udało się natomiast nawiązać efektywną współpracę z jugosłowiańskim Instytutem Budowy Okrętów w Zagrzebiu. Korzystano z ich aparatury badawczej i metod obliczeniowych. Jako, iż budowa dużego kadłuba z laminatów była bardzo skomplikowana, w 1973 roku zlecono Stoczni MW w Gdyni wykonanie bloku doświadczalnego. Wyposażenie bloku wytypowano pod kątem przydatności do prób wybuchowych.

ORP Nakło w doku pływającym nr 2 w Naucie.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta
ORP Nakło przygotowany do podniesienia przez dźwig pływający Maja.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta

W drugiej połowie lat 70. wykonano i wyposażono blok doświadczalny. Miał on dwa przedziały wodoszczelne: manewrowy i maszynowy. W bloku zainstalowano silnik główny i zespół prądotwórczy wraz z niezbędnymi układami i instalacjami: elektrycznymi, oświetleniowymi i grzewczymi. Na pokładzie zainstalowano typowe elementy wyposażenia jak: żurawik, fundament pod armatę, barierki, relingi, pachołki, włazy oraz tory minowe. Blok poddano doświadczeniom i badaniom, które miały na celu wypróbowanie materiałów zastosowanych przy jego budowie, odporności konstrukcji kadłuba i fundamentów na wybuchy podwodne imitujące wybuchy min morskich oraz określenia wielkości pól fizycznych bloku. W badaniach polskim specjalistom pomagali Jugosłowianie, dostarczając aparaturę pomiarową. Wszystkie wyniki wyciągnięte z budowy bloku doświadczalnego oraz przeprowadzonych prób, wykorzystano przy pracach projektowo-konstrukcyjnych trałowca doświadczalnego.

W Stoczni MW zbudowano nowe formy do laminowania części kadłuba i pokładówki oraz rozbudowano zaplecze produkcyjne. Instytut Okrętowy Politechniki Gdańskiej oraz Biuro Projektowo-Konstrukcyjno-Technologiczne Stoczni Północnej opracowały projekt techniczny i roboczy jednostki doświadczalnej. Do jej budowy przystąpiono w 1979 roku, a zwodowano ją 16 kwietnia 1981 roku. Jednostki projektu 207 po zlaminowaniu i utwardzeniu były opuszczane do wody dla odformowania, a następnie podnoszone dla dalszego wyposażania. Uroczyste podniesienie bandery miało miejsce 13 marca 1982 roku, a jednostce nadano nazwę ORP Gopło i numer taktyczny (630). Tak jak później w przypadku ORP Kaszub numer taktyczny kończący się cyfrą „0" świadczył o jednostce doświadczalnej, budowanej z myślą o intensywnych próbach i wprowadzeniu do służby nowej generacji okrętów. I tak stało się w przypadku ORP Gopło, który został wcielony do służby w 13. Dywizjonie Trałowców w Helu i poddany licznym próbom. Na zachodzie typ okrętów projektu 207 otrzymał nazwę Notec (początkowo Notek).

ORP Necko w hali PGZ Stocznia Wojenna.
Fot. PGZ Stocznia Wojenna
ORP Necko w hali PGZ Stocznia Wojenna.
Fot. PGZ Stocznia Wojenna

Po całorocznych badaniach eksploatacyjnych na ORP Gopło rozpoczęto produkcję prototypu. W stoczni oznaczony on został jako 207P/2 (P od prototypowy lub produkcyjny). W projekcie technicznym i roboczym prototypu, wykonanym już w Stoczni MW, wykorzystano doświadczenia wyciągnięte z eksploatacji i badań ORP Gopło. Okręt prototypowy otrzymał nazwę ORP Gardno i został wodowany 23 czerwca 1983 roku, a banderę na nim podniesiono 31 marca 1984 roku. Zewnętrznie największą różnicą pomiędzy tymi dwoma okrętami było wyprostowanie czołowej ściany pokładówki na jednostkach seryjnych.

Kolejno powstające trałowce bazowe projektu 207P trafiały już bezpośrednio do 12. Dywizjony Trałowców Bazowych w Świnoujściu. Ich budowa nadal odbywała się w prowizorycznie przystosowanej hali wydziału drzewnego. Licząc na masową produkcję jednostek o kadłubach z laminatów poliestrowo-szklanych dla Polski i całego Układu Warszawskiego Stocznia MW otrzymała spore fundusze na inwestycje. Najważniejszą z nich było zbudowanie potężnej hali, do której pod koniec lat 80-tych przeniesiono produkcję laminowanych kadłubów i pokładówek. Łącznie zbudowano dwanaście trałowców redowych projektu 207P. Wcielono je do służby w latach 1984-91. W późniejszym okresie przeklasyfikowano je na trałowce bazowe.

Bardzo dobre własności konstrukcji trałowców projektu 207 potwierdził ORP Wicko (636). Został on 12 stycznia 1991 roku w Świnoujściu staranowany przez znacznie większą stalową jednostkę. W wyniku uderzenia w rufową część lewej burty, między siłownią główną a pomocniczą, zalane zostały dwa przedziały. Załoga została ewakuowana przez holownik, a burtę i pokład prowizorycznie uszczelniono brezentem i pasami gumy, dociskając śrubami płaty blachy stalowej. Z wnętrza jednostki wypompowano wodę w celu uzyskania pełnej pływalności. Jednostkę później przeholowano do Stoczni MW w Gdyni. Stan jednostki był bardzo poważny. W burcie powstała trójkątna wyrwa sięgająca poza rejon stępki przechyłowej. Również pokład został zmiażdżony na prawie 1/4 szerokości. Dalsze zmiażdżenie pokładu zostało ograniczone na długości przez obecność pokładówki, której narożnik został również zniszczony. Zaskoczenie wywołała ogólna odporność kadłuba na bardzo energiczne staranowanie. Jednak tak poważne uszkodzenia wywołały obawy o możliwość ich naprawy. Jednak naprawy dokonano w ciągu miesiąca, a technologia remontu plastikowego kadłuba okazała się być całkowicie w zasięgu stoczni. Po remoncie okręt wrócił do służby i jest nadal eksploatowany.

ORP Necko z wizytą w Gdyni.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
ORP Nakło w czasie jednego z wcześniejszych remontów w Stoczni MW w Gdyni.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

W czasie budowy jednostek seryjnych przystąpiono w Stoczni MW do opracowania zmodernizowanego projektu 207M (M od modernizowany). Głównymi elementami podlegającymi modernizacji było wyposażenie hydrolokacyjne służące do wykrywania i lokalizacji min dennych i kotwicznych, wyposażenie trałowe i uzbrojenie artyleryjskie. W stoczni pierwszą zmodernizowaną jednostkę rozpoczęto budować pod numerem 207M/1 i 207/14. Jej wodowanie odbyło się 30 września 1991 roku, podniesiono na niej banderę 25 września 1992 roku i nadano nazwę ORP Mamry (643), po czym wcielono do 13.Dywizjonu Trałowców w Helu. O ile trałowce projektów 207D/207P otrzymywały nazwy jezior pomorskich to projektu 207M otrzymały nazwy jezior mazurskich (za wyjątkiem ORP Wdzydze. Na Zachodzie oznaczono zmodernizowane jednostki jako typ Notec-II. Początkowo zamówiono w stoczni pięć zmodernizowanych trałowców. Miały one wzmocnić dywizjon w Helu, do czasu podjęcia budowy większych trałowców bazowych projektu 257 przewidzianych wtedy dla tego dywizjonu. Było to pilne i konieczne z powodu sukcesywnego wycofywania eksploatowanych w Helu trałowców bazowych projektu 206F. Na początku lat 90-tych zredukowano zamówienie do czterech trałowców 207M (wycofano zamówienie na ostatni trałowiec oznaczony jako 207/18). Ich budowa przebiegała rytmicznie lecz napotkano na pewne trudności w dostawach wyposażenia trałowego. Wszystkie cztery zmodernizowane jednostki wcielono do służby w latach 1992-1994.

Doświadczalny ORP Gopło (630) przez kilka lat był jeszcze wykorzystywany do prac badawczo-doświadczalnych, głównie nowego wyposażenia instalowanego na jednostkach 207M. Po definitywnym zakończeniu produkcji 207M, zdecydowano o zmianie jego wyposażenia (bez zmian kadłuba i pokładówki) na podobne do seryjnych 207M. Prace te wykonała Stocznia MW i przekazała okręt 17 kwietnia 1998 roku. Został on oznaczony jako projekt 207DM (doświadczalny, zmodernizowany) i dołączył do 13. Dywizjonu Trałowców w Helu, który później został przebazowany do Gdyni.

W ten sposób nasza Marynarka Wojenna weszła w posiadanie 17 okrętów, często potocznie nazywanych plastikami (oczywiście od materiału z którego mają wykonany kadłub. Spośród nich 12 projektu 207P o numerach taktycznych od 631 do 642 wchodzi obecnie w skład 12. Wolińskiego Dywizjonu Trałowców w Świnoujściu, a jeden projektu 207DM o numerze 630 i cztery projektu 207M o numerach od 643 do 646 w skład 13. Dywizjonu Trałowców im. adm. floty Andrzeja Karwety w Gdyni. Oba dywizjony są jednostkami 8. Flotylli Obrony Wybrzeża im. wiceadm. Kazimierza Porębskiego w Świnoujściu.

ORP Mamry w czasie wyjścia z portu w Gdyni.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
ORP Mamry z czasowo zdemontowaną armatą ZU-23-2MR. W głębi ORP Gopło z dobrze widocznym innym kształtem ściany czołowej pokładówki.
Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Lata eksploatacji trałowców 207 przebiegały pod znakiem licznych ćwiczeń, rejsów oraz udziału w ćwiczeniach narodowych i NATO-wskich. Okazały się dobrymi okrętami, ale chyba ich największym ograniczeniem była stosunkowo mała wyporność. Powoduje on duże ograniczenia w rejonie gdzie mogą one być eksploatowane, a przede wszystkim w stanie morza przy którym mogą skutecznie prowadzić operacje przeciwminowe.

Intensywna eksploatacja wiązała się z częstymi remontami średnimi, głównymi i dokowymi. W ich czasie dokonywano licznych zmian na poszczególnych okrętach. Dotyczyły one zarówno podstawowego wyposażenia hydrolokacyjnego, trałowego, radiokomunikacyjnego, nawigacyjnego jak również ogólnookrętowego łącznie z pomieszczeniami załogi. Niestety nie wprowadzono w czasie ich eksploatacji ujednolicenia wprowadzanych zmian co doprowadziło, iż mamy obecnie 17 trałowców, z których każdy różni się i każdy posiada swoją odrębną dokumentację zdawczą.

Cała seria okrętów została wcielona do służby w latach 1982-1994 czyli od 28 do 40 lat temu. Ich pobyty w stoczniach miały na celu utrzymanie ich w sprawności do działań i systematyczną wymianę poszczególnych elementów wyposażenia. Jednakże coraz większych problemów zaczął przysparzać napęd główny. Składał się on z dwóch radzieckich wysokoprężnych silników spalinowych M401A1. Z oczywistych względów silniki te pozostają bez wsparcia ze strony serwisu producenta oraz zdobycie do nich części zamiennych stało się bardzo trudne. W związku z tym zadecydowano o wymianie siłowni na jednym z okrętów. Wytypowano ORP Drużno (641) który w Stoczni Remontowej Nauta w latach 2017-2019 przeszedł gruntowną modyfikację.

W jej czasie radzieckie silniki M401A1 wymieniono na nowoczesne niemieckie silniki MTU 8V2000M72, a polskie zespoły prądotwórcze 43ZPM-52H6 z silnikami spalinowymi Wola H6 wymieniono na zespoły prądotwórcze MPAP-108 z silnikami Cummins QSB7D(M). Okręt został 6 lipca 2017 roku w całości podniesiony przez dźwig pływający Maja i postawiony na nabrzeżu stoczniowych. Próby morskie po remoncie odbył na przełomie 2018 i 2019 roku, po czym wrócił do aktywnej służby. Pierwsze oceny użytkowników potwierdziły celowość i prawidłowość wymiany napędu okrętów. Należy zwrócić uwagę, iż wybrano przedostatni okręt projektu 207P, wcielony do służby 21 września 1990 roku, czyli 32 lata temu. Wymiana napędu pozwoli bezpiecznie eksploatować ORP Drużno przez okres około 10-15 lat.

ORP Drużno w 2017 roku przenoszony przez dźwig pływający Maja na nabrzeże Stoczni Remontowej Nauta.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta
ORP Drużno pod koniec 2018 roku w czasie prób morskich już z nową siłownią.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta

Pozytywne wnioski z prac na ORP Drużno spowodowały, iż postanowiono w podobny sposób wymienić siłownie na trzech kolejnych trałowcach. Wytypowano ORP Necko (639), ORP Nakło (640) i ORP Mamry (643). Dwa pierwsze są projektu 207P, a trzeci projektu 207M. W związku z tym zakres realizacji prac naprawczych na wszystkich okrętach jest zbliżony natomiast różnice wynikające z odmiennych projektów zostały uwzględnione w wykazach prac naprawczych. Również cena za prace na poszczególnych okrętach jest różna. W PGZ Stoczni Wojennej zostaną wyremontowane i zmodyfikowane ORP Necko za 76,2 mln zł i ORP Mamry za 78,5 mln zł, a w Stoczni Remontowej Nauta ORP Nakło za 75,2 mln zł.

Jako pierwszy do PGZ Stoczni Wojennej trafił ORP Necko, na którym prace rozpoczęto 20 lipca 2022 roku. ORP Nakło został przyholowany do Stoczni Remontowej Nauta 6 października 2022 roku, a prace na nim rozpoczęły się sześć dni później. W dniu 25 października okręt wszedł na Dok nr 2, a trzy dni później przy pomocy dźwigu pływającego Maja został przeniesiony na stoczniowe nabrzeże. Początek prac stoczniowych w PGZ Stocznia Wojenna na ORP Mamry zaplanowano na 2023 rok.

Przewidywany termin zakończenia prac i powrotu do służby tych okrętów jest zaplanowany kolejno na 2023, 2024 i 2025 rok.

Prace na wszystkich trzech trałowcach będą polegać na wymianie, naprawie i modyfikacji:

  • układu napędowego poprzez zmianę dwóch silników poradzieckich na dwa nowe wysokoprężne, agregatów prądotwórczych, zespołów sprężarkowych i pompowych;
  • urządzeń pokładowych;
  • systemów łączności i obserwacji technicznej;
  • sieci IT;
  • instalacji elektrycznych wraz z systemami automatyki obsługującymi nowo montowane urządzenia;
  • urządzeń dźwigowych;
  • ogólnookrętowych systemów hydraulicznych.

Na okrętach w ramach naprawy dokowej zostaną dokonane pomiary grubości poszycia kadłuba do pokładu głównego oraz płyt odkrytego pokładu głównego na całej długość, wymiana elementów kadłuba, pokładu głównego wyspecyfikowanych do wymiany na podstawie kwartalnych przeglądów kadłuba i jego podwodnej części, zaleceń z poprzedniego dokowania oraz wyników z przeprowadzonych w ramach naprawy dokowej pomiarów grubości poszycia. Zostanie również wykonana konserwacja podwodnej części kadłuba oraz odkrytego pokładu głównego, czyszczenie i konserwacja zbiorników dennych, koferdamów. W zależności od stanu technicznego zostaną wykonane przeglądy, konserwacje i naprawy urządzeń sterowych, śrub napędowych, linii wałów, łańcuchów kotwicznych wraz z kotwicami, armatury dennej i burtowej oraz wymiana protektorów cynkowych. Oczywiście na doku zostaną wykonane wszystkie prace konieczne do zmian w układzie napędowym.

ORP Nakło przyholowany do Stoczni Remontowej Nauta przez holownik H-11.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta
ORP Nakło w drodze na nabrzeże stoczniowe. Dobrze widoczny dźwig pływający Maja i dok pływający nr 2.
Fot. Jarosław Staluszka/Nauta

Na każdym okręcie zostaną wykonane prace w zakresie naprawy dokowej czyli czyszczenie podwodnej części kadłuba do pokładu głównego, wykonanie zaleceń z poprzedniego dokowania, konserwację podwodnej części kadłuba do pokładu głównego oraz odkrytego pokładu głównego, czyszczenie i konserwację zbiorników dennych, kingstonów. Zostaną dokonane przeglądy, konserwacja i naprawa urządzeń sterowych, śrub napędowych, dyszy Corta, linii wałów, łańcucha kotwicznego wraz z kotwicą oraz naprawa i wymiana armatury dennej i burtowej oraz wymiana protektorów cynkowych.

ORP Necko pod biało-czerwoną banderą służy już 33 lata, ORP Nakło 32 lata, a ORP Mamry 30 lat. Po zakończeniu prac stoczniowych w latach 2023-2025 ich dalsza możliwa eksploatacja zostanie przedłużona o kolejne 10-15 lat. Obecnie nie są publicznie znane plany, czy kolejne okręty projektu 207 będą jeszcze miały wymieniane siłownie. Jeśli tak to zapewne najnowsze, bo opłacalność takiego głębokiego remontu najstarszych okrętów z dnia na dzień staje się coraz bardziej wątpliwa.

W tym dziesięcioleciu 13.Dywizjon Trałowców w Gdyni stanie się posiadaczem trzech nowych niszczycieli min projektu 258 Kormoran-II o numerach taktycznych od 601 do 603, a 12.Dywizjon Trałowców w Świnoujściu kolejnych trzech takich jednostek o numerach taktycznych od 604 do 606. Ich zdolności do prowadzenia operacji przeciwminowych będą wzmocnione przez planowany do realizacji program pojazdów bezzałogowych Kijanka oraz pozostające w służbie trałowce bazowe projektu 207. Ile z nich i do kiedy pozostanie w służbie zależy od pomyślności realizacji bieżącej umowy na wspomniane trzy trałowce, stanu technicznego pozostałych oraz środków finansowych dostępnych na realizację ewentualnych kolejnych umów. Na pewno cztery trałowce z nowymi siłowniami mają przed sobą jeszcze długą służbę na morzu.

Komentarze (4)

  1. Filemon19

    Paradoksalnie 3 admirałów I 3 tralowce

    1. Powiślak

      Wkrótce będzie więcej...admirałów. Bo wg Błaszczaka "wciąż mamy mniej generałów niż wiodące armie europejskie"! To że MON od 2006 nie dokupił ANI JEDNEGO nowego CLU dla Spike, to absolutnie nieważne. To że nawet "kałaszy" nie mamy tyle by uzbroić wszystkich potencjalnych poborowych to pikuś. No bo wiecie " generałów mamy wciąż za mało"!! Trzech admirałów? Dlatego TRZY Mieczniki?

    2. Piotr Glownia

      @Filemon19. 3 admirałów ma sens. To w końcu 2 flotylle MW, a najwyższy rangą admirał zawiaduje logistyką i bazami. Inna sprawa, że to flotylle kutrów jak te trałowce. 3/6 Mieczników (fregaty), 6 Kormoranów (korwety) i 3/6 Orek winno ten obraz zmienić i na prawdę MW nie ma potrzeby na inne kutry niźli SB-90E/H. W każdym porcie winien być 1 SB-90H według mnie. Przy MW, jak brygada OW, winna być piechota morska i to nie na okrętach desantowych, co właśnie na kutrach SB-90H. Acz moja wizja MW to zupełnie inna bajka włącznie ze zmianą używanej strategi morskiej.

  2. Gabryś

    Idealne do patrolowania Zatoki Wiślanej czy Zalewu Szczecińskiego i Gazoportu.

    1. Piotr Glownia

      @Gabryś, weź pod uwagę pływające drony, czyli najnowsza karta zapowiadanej od dziesięcioleci robotyzacji wojska. Uważasz, że te trałowce będą idealne do patrolowania Zatoki Wiślanej czy Zalewu Szczecińskiego i Gazoportu? Spójrz przykład wykorzystania ich przez Ukrainę. Weź pod uwagę dystans ich użycia. Weź pod uwagę opancerzenie drona i jego szybkość i manewrowość. Do tego Ukraińcy łączyli ataki na okręty Rosjan z latającymi dronami. Nadal jesteś przekonany, że taki trałowiec jest idealny? Z mojego punktu widzenia taki trałowiec jest obciążeniem, jeśli nie zagrożeniem dla swojej własnej załogi i obiektu, którego by miał chronić.

  3. Piotr Glownia

    Te trałowce winny być albo sprzedane do Afryki, albo zdemobilizowane. Polska ma ich 18 w sumie. To bezbronne pływające pułapki śmierci. Kormoran ma nowoczesny 35 mm plot na patrolowanie. Mamy mieć w sumie 6 Kormoranów.! Na zdrowy rozsądek, tak aby nawet najcięższy cekaem załapał, ile potrzeba jednostek wojennych do zwalczania min? Zamiast tych wszystkich trałowców Polsce winny starczyć 3 Kormorany w zupełności. Polska nie ma większego wybrzeża. Rozumiem jeszcze, że ktoś mądry w MW postanowił, że Polska będzie obsługiwała 3 kraje nadbałtyckie w obronie przeciwminowej i stąd te 6 Kormoranów. Acz inwestować w trałowce bez umowy na ich odsprzedaż z innym kraje to marnowanie funduszy MW. Nie lepiej byłoby mieć 6 Mieczników i 6 Kormoranów w miejsce tych 3 Mieczników, 6 Kormoranów i 18 trałowców? Nie są to przypadkiem chybione proporcje?

    1. hermanaryk

      Te trałowce nie są bezbronne. Służą i są wyposażone do rozminowywania szlaków morskich w pobliżu portów. Walczą z minami, a nie z korwetami czy fregatami. To dość pracochłonne, więc lepiej się ich jeszcze nie pozbywać. Rozminowywanie notabene to nasz "przydział" natowski, a nie wymysł "kogoś mądrego w MW". Jeśli się chwilę zastanowisz, zrozumiesz dlaczego.

    2. Piotr Glownia

      @hermanaryk. To Flotylla Trałowców Floty Bałtyckiej Związku Sowieckiego. Przydział się zmienił na NATO, lecz 6 Kormoranów winno wymieść te 18 trałowców na śmietnik historii, gdzie jest ich miejsce od 1989 roku razem z Flotą Bałtycką ZSSR. Przeszłość się nie wróci na polach i morzach bitew, więc nie ma innego ich określenia niż "bezbronne pływające pułapki śmierci". Nie liczy się ilość tylko jakość, kiedy taka inteligentna stealth morska mina o własnym podwodnym napędzie będzie sobie pogrywała w najlepsze z tym trałowcem, który w kwestii walk z minami nadal tkwi w epoce żelaznego Stalina. Ponadto 6 Kormoranów to akurat na wybrzeże 3 państw nadbałtyckich i Polski i usatysfakcjonuje NATO, więc po co MW to pływające muzeum? Taktycznie? Strategicznie? Bo "przydział" z NATO i to z 6 Kormoranami to naciąganie.

  4. rwd

    Skoro sprawdzają się w tym co robią to po co przepłacać, mogą pływać przez następne 40 lat.