- WIADOMOŚCI
Niesterylne opatrunki z Chin w polskiej armii. Wojna cenowa kosztem bezpieczeństwa żołnierzy
Autor. Wojskowy Ośrodek Farmacji i Techniki Medycznej
Niezależne badania laboratoryjne potwierdziły brak sterylności chińskich opatrunków wentylowych dostarczanych do Wojska Polskiego w wyniku rozstrzygnięć opartych na kryterium najniższej ceny.
Wojna cenowa w zamówieniach dla Wojska Polskiego doprowadziła do zakupu materiałów medycznych bezpośrednio zagrażających życiu żołnierzy – wynika ze śledztwa dziennikarzy Onetu. Sprawa dotyczy specjalistycznych opatrunków wentylowych na rany postrzałowe klatki piersiowej (chest seal\), produkowanych przez chińską spółkę Emsrun Group z prowincji Jiangsu. W warunkach bojowych, przy utrudnionej ewakuacji medycznej, ranny żołnierz nosi taki opatrunek nawet przez kilka dni. Zamiast ratować, niesterylny wyrób wywołuje powikłania, zapalenie płuc oraz śmiertelnie groźną sepsę.
Kluczową rolę odegrało kryterium najniższej ceny. Podczas gdy rynkowy koszt sterylnego opatrunku to ok. 35 zł (a 30 zł stanowi granicę opłacalności), chiński produkt zaoferowano za 15–17 zł za sztukę. Od wiosny 2025 r. w wojskowych postępowaniach zaoferowano łącznie ponad 22 tys. sztuk tych wyrobów (19,9 tys. w zamówieniach i 2,1 tys. w opcjach). Trafiały one m.in. do baz lotniczych w Malborku i Dęblinie, Komendy Portu Wojennego w Świnoujściu oraz licznych Wojskowych Oddziałów Gospodarczych (WOG).
Podejrzenia wzbudził brak charakterystycznego żółtawego zabarwienia materiału, typowego dla deklarowanej sterylizacji radiacyjnej. Niezależne badania laboratoryjne przeprowadzone w grudniu 2025 r. przez Europejski Instytut Biomedyczny jednoznacznie potwierdziły brak sterylności pobranych próbek.
Luki w procedurach nadzoru?
Reakcja instytucji obnażyła jednak luki w procedurach nadzoru. Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych (URPL) w marcu 2026 r. wycofał z obrotu jedynie badaną serię (nr 20250923), rezygnując z kontroli pozostałych partii z powodu braku prawnego obowiązku. Wojskowy Ośrodek Farmacji i Techniki Medycznej (WOFiTM) unieważnił dwa toczące się przetargi dopiero po interwencji mediów, zapewniając, że felerna partia nie znajdowała się w zasobach armii. Z kolei Inspektorat Wsparcia Sił Zbrojnych odmówił podania łącznej liczby zakupionych sztuk, powołując się na „bezpieczeństwo operacyjne”.
Sprawa uwypukla krytyczne wady wojskowego systemu zamówień publicznych, w którym kryterium najniższej ceny bierze górę nad kontrolą jakości i bezpieczeństwem personelu. To też pokazuje, jak niektórzy przedsiębiorcy startujący w publicznych przetargach podchodzą do kwestii uczciwości, rzetelności i bezpieczeństwa odbiorców dostarczanych wyrobów. Niestety nie ma skutecznego systemu eliminacji takich nieuczciwych i działających na szkodę państwa oraz bezpieczeństwa jego obywateli firm. W efekcie tysiące niesprawdzonych pod kątem mikrobiologicznym opatrunków prawdopodobnie wciąż znajduje się na wyposażeniu żołnierzy.
Redakcja Defence24.pl wysłała pytania dotyczące działania systemu kontroli jakości pozyskiwanych przez wojsko materiałów medycznych i opatrunkowych. Po uzyskaniu odpowiedzi przygotujemy szerszą analizę na ten temat.
