Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Litwa wykryła drona nad Polską 30 km od granicy. „Polacy go nie widzieli”

Saab Giraffe 1X radar
Giraffe 1X
Autor. Ministerstwo obrony narodowej Litwy

Władze Litwy poinformowały, że bezzałogowiec, który naruszył przestrzeń powietrzną i był obserwowany przy granicy z Łotwą, został zauważony już około 30-40 km od granicy Litwy i Polski nad terytorium Polski – pisze LRT i BNS. Szef sztabu obrony sił zbrojnych Litwy Giedrius Premeneckas powiedział, że według jego wiedzy polscy wojskowi nie wykryli obiektu.

Reklama

Z tego artykułu dowiesz się

  • Kiedy dokładnie Litwini wykryli dron, który następnie się rozbił?
  • Jak na informacje z Litwy reagowała strona polska?
  • Jakie radary ma Litwa?

Co stało się na granicy z Litwą i Polską?

Do naruszenia przestrzeni powietrznej nad Litwą doszło w nocy z soboty na niedzielę (z 17 na 18 października). Według władz Litwy obiekt miał przekroczyć granicę z kierunku Polski. Następnie w celu jego identyfikacji zostały poderwane myśliwce NATO, które wykryły bezzałogowiec radarami, ale nie dokonały identyfikacji wizualnej. Ostatecznie maszyna rozbiła się w pobliżu granicy z Łotwą. Wstępnie zidentyfikowano go jako bezzałogowiec ukraiński, typu FP-1. Takie maszyny były użyte do ataku na Sankt Petersburg. MSZ Ukrainy przeprosiły za incydent. Już po zdarzeniu Litwa rozpoczęła rozmowy z NATO, by system obrony mógł zestrzeliwać cele także bez identyfikacji wizualnej. Podobne rozwiązania na własnym terytorium przygotowuje Polska, o czym w niedawnym wywiadzie dla Defence24.pl mówił gen. dyw. Ireneusz Nowak, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych.

Strona polska na początku zaprzeczyła, by w północnej części kraju obserwowano bezzałogowce lub inne obiekty latające. W tym czasie nie podnoszono gotowości systemu obrony powietrznej (w tym naziemnych zestawów rakietowych i systemów radiolokacyjnych). Po rozmowach ze stroną litewską wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował jednak, że zwrócił się z prośbą do Dowódcy Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych o ponowne przeanalizowanie zapisów systemów radiolokacyjnych z różnych państw, w tym z Litwy.

Dokładne informacje strony litewskiej

Dokładniejsze informacje na temat tego, co widziała strona litewska, przekazały agencje BNS, LRT i PAP. Według szefa Sztabu Obrony Litewskich Sił Zbrojnych Giedriusa Premeneckasa, radary po raz pierwszy wykryły obiekt o godz. 5.47 (godz. 4.47 czasu polskiego) na terytorium Polski, 30–40 km od granicy z Litwą. Dron przekroczył granicę o godz. 6.02 (5.02 w Polsce). O godz. 6.40 (5.40 w Polsce) podjęto decyzję o poderwaniu myśliwców NATO.

Reklama

Na Litwie w niektórych regionach ogłoszono alarm zagrożenia z powietrza, ale nie miał on miejsca w obszarze na północnym wschodzie kraju, gdzie uderzył dron. Z tego, jak i z faktu opóźnionego poderwania myśliwców może pośrednio wynikać, że mógł on nie być śledzony w sposób ciągły (co byłoby charakterystyczne dla obiektu takiego jak dron).

Co istotne, szef sztabu obrony Litewskich Sił Zbrojnych Giedrius Premeneckas stwierdził, że – cytując agencje LRT i BNS – „według jego wiedzy polscy wojskowi nie zaobserwowali bezzałogowca na swoich radarach”. Oznaczałoby to jednak, że litewski system rozpoznania radiolokacyjnego był w tym konkretnym miejscu dużo skuteczniejszy od polskiego, jeśli bezzałogowiec widziano już ok. 30-40 km od granicy. Z drugiej strony, polski system rozpoznania radarowego nie jest nastawiony na wykrywanie obiektów „z wewnątrz kraju”. Do godziny 6:00 nie było też żadnych alertów zagrożeń w przestrzeni powietrznej.

Litewski system obrony powietrznej jest w ostatnim czasie wzmacniany radarami Sentinel (produkcji amerykańskiej, w tym przekazanymi przez Łotwę oraz radarami Saab Giraffe produkcji szwedzkiej, z kolei ochronę infrastruktury krytycznej mają wzmacniać m.in. polskie systemy obrony antydronowej firmy APS. Litwa poinformowała też o wdrażaniu wysokiej klasy amerykańskich radarów AN/TPS-77, jednak nie wiadomo, czy osiągnęły one gotowość w momencie incydentu, natomiast na stałych posterunkach są starsze AN/FPS-117. Do dyspozycji może być też kilka innych typów radarów. Skuteczność systemu rozpoznania przestrzeni powietrznej zależy jednak od wielu czynników, w tym stopnia gotowości, warunków atmosferycznych czy ukształtowania terenu.

Reklama

Poszukiwania na południe od Lublina

Również w nocy z 17 na 18 października polska policja, około godziny drugiej, otrzymała zgłoszenia o możliwym locie obiektu powietrznego, między innymi na południe od Lublina. Łącznie policja miała otrzymać co najmniej kilkanaście zgłoszeń, od rejonu tuż przy granicy z Ukrainą, do obszaru na południe od Lublina. W tym kontekście analizowano też zapisy z systemów radiolokacyjnych. Do rejonu Zalewu Zemborzyckiego na południe od Lublina wysłano Naziemny Zespół Poszukiwawczo-Ratowniczy WOT, śmigłowiec i jednostki policji, jednak nic nie znaleziono. Obszar ten położony jest nieco ponad 300 km od granicy polsko-litewskiej.

Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama