- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Wtargnięcia dronów. Czy Polsce wystarczy radarów do monitorowania nieba? [RAPORT]
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24
W ostatnim czasie obserwowaliśmy wiele przypadków wtargnięć, prawdziwego lub domniemanego, bezzałogowców nad terytorium Polski. Niestety nie zawsze otrzymujemy jasne sygnały, czy były one w sposób ciągły monitorowane przez nasze wojsko. Przypadki odnalezienia dronów dopiero po jakimś czasie, a nawet po kilku miesiącach, każą nam przypuszczać, iż niestety nie.
Podsumujmy, co wiadomo na ten temat z otwartych, jawnych źródeł.
Polska przestrzeń powietrzna monitorowana jest przez wojsko 24 godziny na dobę. Służy do tego cały system, a jego najważniejszym elementem są wojska radiotechniczne. Obecnie są one zgrupowane w 3.Wrocławską Brygadę Radiotechniczną im. gen. dyw. pil. dr. Józefa Zająca z dowództwem we Wrocławiu. Dowództwu brygady podlegają:
- 3.Sandomierski Batalion Radiotechniczny im. ppłk. Antoniego Wiktorowskiego ps. „Kruk" z dowództwem w Sandomierzu;
- 8.Szczycieński Batalion Radiotechniczny z dowództwem w Lipowcu koło Szczytna;
- 31.Dolnośląski Batalion Radiotechniczny im prof. Janusza Groszkowskiego z dowództwem we Wrocławiu;
- 34.Chojnicki Batalion Radiotechniczny z dowództwem w Nieżychowicach koło Chojnic;
- formowany obecnie 37.Batalion Radiotechniczny w Jesionce gm. Czosnów, który w przyszłości zostanie wyposażony w aerostaty.
Do bieżących działań 3.Brygada dysponuje 23 radiolokacyjnymi posterunkami, których pozycje są widoczne na zdjęciach satelitarnych. Spośród nich:
- 3 posterunki radiolokacyjne dalekiego zasięgu są stacjonarne i wykorzystują radary RAT-31DL;
- 3 posterunki radiolokacyjne dalekiego zasięgu są stacjonarne i wykorzystują radary N-12M;
- 17 posterunków radiolokacyjnych wykorzystuje ruchome stacje radiolokacyjne lub komplety radiolokacyjnych odległościomierzy i wysokościomierzy.
Sześć pierwszych posterunków jest stacjonarnych, w których anteny stacji radiolokacyjnych chronione są kopułami. Ich współrzędne są znane nieprzyjacielowi co do metra, i można założyć, iż w czasie wojny będą na pierwszych listach celów do zniszczenia. Ich główna przydatność to czas pokoju i kryzysu poniżej progu działań wojennych (kinetycznych).
Pozostałe 17 posterunków na czas pokoju stacjonuje na specjalnie przygotowanych „górkach”. Dysponują one sprzętem kołowym i w czasie kryzysu lub wojny mogą zmienić swoją lokalizację. Nowe lokalizacje dla nich są zawczasu wytypowane, ale przeważnie nie są inżynieryjnie przygotowane w celu zachowania ich w tajemnicy.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Dodatkowo w czasie kryzysu i wojny te posterunki mogą tworzyć tzw. wysunięte radiolokacyjne posterunki. Można założyć, iż takie obecnie funkcjonują wzdłuż naszej granicy z Ukrainą i może Białorusią oraz Rosją. Takie wysunięte posterunki znane są już od czasów Układu Warszawskiego. Ich tworzenie było możliwe dzięki temu, iż kompania radiotechniczna tworząc swój radiolokacyjny posterunek miała na nim co najmniej dwa lub trzy komplety sprzętu. Przeważnie stały one razem na „górce”, ale w chwili potrzeby wybrane stacje ją opuszczały i przemieszczały się na wysuniętą pozycję.
Czy nie mamy za mało radarów?
Liczba stacjonarnych i ruchomych radiolokacyjnych posterunków zależy bezpośrednio od liczby posiadanych radarów. Z publikowanych przez MON i Agencję Uzbrojenia komunikatów wynika, iż obecnie 3.Brygada Radiotechniczna dysponuje:
- 21 nowymi radarami N-15M;
- prawdopodobnie 1 radarem N-15 w starszej wersji, zapewne przeznaczonym do wycofania;
- 6 radarami N-12ME;
- prawdopodobnie 1 radarem N-12 w starszej wersji, zapewne przeznaczonym do wycofania;
- 3 stacjonarnymi radarami N-12M;
- 3 stacjonarnymi radarami RAT-31DL;
- około 20 kompletami odległościomierzy N-31M/N-31MK i wysokościomierzy N-41.
W czasie MSPO w Kielcach w 2025 roku podpisano umowę z PIT-Radwar na modernizację sześciu radarów N-12ME wraz z opcją na modernizację trzech stacjonarnych radarów N-12M. Stąd można wnioskować, iż starsze radary N-31 i N-41 oraz pojedyncze starsze N-12 i N-15 będą w najbliższych latach wycofywane z eksploatacji.
Radar N-15 Odra stał się w ostatnich latach najliczniej produkowanym dla 3.Brygady radarem PIT-Radwar. Łącznie wyprodukowano ich 28 sztuk. Ostatni N-15M został przekazany do Centrum Szkolenia Sił Powietrznych w Koszalinie, a przedostatni do Centralnego Poligonu Sił Powietrznych w Ustce. Dwa w wariancie N-15C są na uzbrojeniu Morskiej Jednostki Rakietowej w Siemirowicach. Na lotniskach wojskowych pracują natomiast ostatnie radary kontroli rejonu lotniska Avia-W.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24.pl
Nie można również nie wspomnieć o dwóch samolotach Saab 340 AEW, kupionych niedawno, jako używane, od Szwecji. Dostarczają one danych radiolokacyjnych z powietrza w rejonie ich aktualnego lotu. Oczywiście polski system dowodzenia zasilany jest również informacjami o sytuacji radiolokacyjnej od sąsiednich państw NATO oraz z często przebywających nad Polską samolotów wczesnego ostrzegania AWACS.
Dodatkowo stacjonarne radary N-23MC znajdują się na kilku nadbrzeżnych posterunkach obserwacji wzrokowo-technicznej i łączności. Kiedyś wchodziły one organizacyjnie w skład Marynarki Wojennej. Obecnie należą do Regionalnego Centrum Informatyki w Gdyni, które podlega dowódcy Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
Poza 3.Brygadą Radiotechniczną radary są na wyposażeniu również jednostek przeciwlotniczych. Mają je 3.Brygada Rakietowa Obrony Powietrznej (radary P-18), cztery dywizyjne pułki przeciwlotnicze (radary N-31, N-41, Soła i Bystra) oraz dywizjony przeciwlotnicze większości brygad ogólnowojskowych (radary N-21, N-22, Soła, Bystra). W dywizjonach przeciwlotniczych MW oraz w baterii przeciwlotniczej Morskiej Jednostki Rakietowej są natomiast radary N-22-N (3D). Wszystkie one są w stanie monitorować przestrzeń powietrzną, ale ich głównym zadaniem jest wykrywanie celów powietrznych dla ich bezpośredniego zwalczania.
Zakupy, ale niewystarczające
W ostatnich latach prowadzona jest kompletna wymiana sprzętu rakietowego obrony powietrznej poprzez realizację programów Wisła, Narew, Pilica+. W ramach odpowiednich umów dla tych programów zostały już zamówione radary P-18PL, radary pasywnej lokalizacji PET/PCL oraz kolejne radary Bystra. Dla wymiany lotniskowych radarów Avia-W w Hiszpanii kupiono 8 radarów Drawa z opcją na kolejnych 7. Natomiast dla wymiany radarów nadbrzeżnych w Izraelu zakupiono 18 radarów obserwacji nawodnej i celów niskolecących ELM-2238X STAR-X.
Niestety nadal nie podpisano umowy na nowy typ stacji radiolokacyjnej dla jednostek 3.Brygady Radiotechnicznej. Już 1 września 2012 roku zawarto umowę z konsorcjum składającego się z PIT-Radwar, Politechniki Warszawskiej i Wojskowej Akademii Technicznej na wykonanie pracy rozwojowej i wykonanie prototypu stacji radiolokacyjnej dalekiego zasięgu RDL-45 Warta. Początkowe plany zakupowe mówiły o zamówieniu 17 takich radarów, po jednym dla każdej z 17 kompanii radiotechnicznych (wystawiających radiolokacyjne posterunki i wysunięte radiolokacyjne posterunki). Prototyp radaru Warta, którego produkcję zakończono w 2022 roku, był już wielokrotnie prezentowany publicznie.
Autor. Jarosław Ciślak/Defence24
Bez zakupu nowych radarów, np. Warta, nie ma mowy o uszczelnieniu polskiej przestrzeni powietrznej. Jak wiadomo na działanie radaru ma wpływ jego nowoczesność, odporność na zakłócenia, zdolność do samowykrywania zagrożeń w postaci rakiet naprowadzających się na niego oraz miejsce położenia jego anteny. Np. im wyżej jest zlokalizowana, tym lepiej potrafi wykrywać cele nisko lecące z większej odległości.
Dokładna charakterystyka strefy wykrywania polskich wojsk radiotechnicznych jest zdecydowanie informacją niejawną. Również narysowanie na mapie Polski 23 okręgów wokół znanych pozycji radiolokacyjnych posterunków nie przyniosłoby wielu prawdziwych danych, ponieważ należałoby uwzględnić zasięgi radarów dla celów na poszczególnych wysokościach.
Najbardziej przekonującym faktem, iż potrzebujemy nowych radarów, są wydarzenia z ostatnich lat. Rosyjski pocisk potrafił przelecieć aż pod Bydgoszcz i zostać odnaleziony po miesiącach przez przypadkową osobę. Niektóre rosyjskie drony są wykrywane dopiero nad terytorium Polski, a inne wcale nie są wykrywane. O naruszeniu naszej przestrzeni powietrznej świadczą dopiero znalezione na ziemi ich szczątki. itd.
Jedno jest pewne – 23 radiolokacyjne posterunki, nawet z czasowo rozwijanymi wysuniętymi posterunkami, to zdecydowanie za mało. Niedługo porównamy tę liczbę do liczby naszych posterunków z końca czasów Układu Warszawskiego. Oczywiście nowoczesne radary mają zdecydowanie lepsze parametry techniczne od ówczesnych. Ale prawa fizyki dotyczące propagacji fal elektromagnetycznych nie uległy zmianie.

