Siły zbrojne

Automat Kałasznikowa – 65 lat służby, 100 mln egzemplarzy

Pierwszy karabinek automatyczny systemu Kałasznikowa, został przyjęty na uzbrojenie rosyjskich sił zbrojnych 65 lat temu. Od tego czasu różne wersje AK trafiły na uzbrojenie ponad 50 krajów i zostały wyprodukowane w ponad 100 mln egzemplarzy, stając się najbardziej popularną bronią w historii. Popularny „Kałach” znalazł też swoje miejsce w popkulturze i na flagach państwowych siedmiu krajów. 

Od przyjęcia na uzbrojenie sił zbrojnych ZSRR, co nastąpiło 18 czerwca 1949 roku, po dzień dzisiejszy, kolejne rodzaje broni opartej na konstrukcji Michaiła Kałasznikowa stanowiły podstawę radzieckiego, a później rosyjskiego uzbrojenia.

W 1949 roku armia radziecka otrzymała jak na owe czasy wyjątkowo nowoczesną, uniwersalną i niezawodną konstrukcję. Były to karabinki AK ze stałą kolbą drewnianą i AKS z kolbą składaną. Broń posiadała kilka wyjątkowych cech, które zapewniły jej sukces. Karabinek był niezawodny, relatywnie lekki i skutecznie zastępował zarówno karabiny jak i pistolety maszynowe, dzięki czemu zapewniał unifikację broni i amunicji.

Zastosowana naboju pośredniego 7,62mm x 39 mm pozwalało nie tylko na łatwiejsze opanowanie broni przy ogniu automatycznym. Ze względu na masę mniejszą od karabinowych naboi starszych typów, żołnierz mógł przenosić znacznie większy zapas amunicji. Ciężar karabinka AK z 30 nabojowym magazynkiem był zbliżony do masy karabinu Mosin z 5 nabojami czy automatycznego STW-40 lub SKS z 10 nabojowym magazynkiem.

karabinek AK w trzeciej wersja produkcyjnej z roku 1955 - fot. wikipedia

Dlaczego AK a nie AK-47?

Ciekawostką jest, że powszechnie używana na świecie nazwa AK-47 nigdy nie była oficjalnie stosowana w armii radzieckiej. Oznaczenia AK-46, AK-47 i AK-48 dotyczyły kolejnych wersji przedseryjnych. Zamieszanie może wynikać z tego, że AK-47 był pierwszym wariantem, który trafił do prób w jednostkach wojskowych.

Do produkcji seryjnej zakwalifikowano natomiast, co jest dość interesujące, wersję AK-48 nr.1 i AK-48 nr.2. Różniły się one jedynie konstrukcją kolby. Pierwszy miał kolbę stałą, drewnianą i stał się podstawą dla wersji AK, natomiast na drugim bazował wariant AKS z kolbą składaną, wzorowaną na rozwiązaniu z niemieckich pistoletów maszynowych MP-40.

Początkowo AK miały być wykorzystywane równolegle ze znacznie celniejszymi karabinami SKS, konstrukcją S.G. Simonowa o bardziej tradycyjnej konstrukcji. SKS wprowadzono na uzbrojenie w 1945 roku i była to broń zdolna do prowadzenia jedynie ognia pojedynczego oraz wyposażona w 10 nabojowy magazynek ładowany z łódki (niewymienny). Bardzo szybko zdecydowano, że duża siła ognia, pojemniejszy i wymienny magazynek oraz zunifikowanie broni w całej armii to atuty przeważające nad wadami. W czerwcu 1949 roku przyjęto karabinek automatyczny AK na uzbrojenie armii radzieckiej, a miesiąc później zapadła decyzja o całkowitym przezbrojeniu wojska na ten typ broni.  

Pierwsze zamówienie opiewało na 4 mln sztuk karabinów Kałasznikowa i zakłady w Iżewsku miały zrealizować je w latach 1951-1955. Masowa produkcja ujawniła pewne wady, które usunięto w pierwszych latach produkcji. Natomiast w 1956 roku Rosjanie zaczęli sprzedawać licencje na nową broń krajom takim jak Polska, Rumunia, Finlandia czy Chiny. W ZSRR trwał stały rozwój broni opartej o system Kałasznikowa, niezależny od mniej lub bardziej legalnych zagranicznych kopii.

AKMS i AK - widoczna różnica w kształcie wylotu lufy - fot. Rostec

Kałasznikow na każdą okazję

W roku 1959 na uzbrojenie Armii Czerwonej trafił AKM (Автомат Калашникова Модернизированный), czyli Automat Kałasznikowa Modernizowany. Dzięki zmianom w konstrukcji nie tylko zmniejszono masę o około 1 kg, ale również poprawiono celność, zwłaszcza w ogniu ciągłym. AKM i jego wersja z kolbą składaną AKMS, były najbardziej rozpowszechnionymi wersjami karabinka AK. Nie tylko w ZSRR. Od wcześniejszych wariantów najłatwiej odróżnić je po lufie zakończonej charakterystycznym podcięciem, które zmniejszyło podrzut broni.

Jednak był to dopiero początek rozwoju całej „rodziny” AK. Równolegle z AKM opracowano również wersję ręcznego karabinu maszynowego RPK, który zastąpił starszą broń typu RPD. Był to element programu unifikacji uzbrojenia wojsk radzieckich. RPK posiadał mechanikę AKM, lecz wyposażony był w zmiany związane z potrzeba prowadzenia długotrwałego ognią ciągłego na większym niż karabinek dystansie. Zastosowano nieco inną kolbę, cięższą i dłuższą lufę z dwójnogiem. Opracowano też nowym magazynek bębnowy na 75 pocisków i znacznie mniej popularny łukowy na 40 sztuk.

Różne warianty AKM i RPK królowały w radzieckiej armii do lat siedemdziesiątych, gdy nastąpiła rewolucja w zakresie amunicji. Nabój pośredni 7,62 mm x 39 mm zastąpiła amunicja 5,45 mm o tej samej długości. Zmiana spowodowała powstanie broni opartej o ten sam mechanizm, lecz lżejszej, celniejszej i bardziej niezawodnej niż AKM.

Kolejna rewolucja

Tak na scenie pojawił się podstawowy karabinek AK-74 z kolbą stałą, AKS-74 ze składaną kolba ramową nowego typu, oraz ręczny karabin maszynowy RPK-74. Niebawem wprowadzono również subkarabinek AKS-74U, przeznaczony przede wszystkim dla załóg pojazdów i żołnierzy formacji specjalnych. Broń na nową amunicję weszła na pełną skalę do uzbrojenia w 1979 roku, wraz z wkroczeniem Rosjan do Afganistanu. Tam też zachodnie wywiady zdobyły pierwszy egzemplarz AK-74. CIA kupiła go od mudżahedinów za 5 tys. dolarów.

Kolejna istota data w historii broni Kałasznikowa to rok 1991. Wówczas zakłady Iżmasz wprowadziły do produkcji wariant AK-74M (zmodernizowany) w którym poza zmianami w mechanice i urządzeniu wylotowym po raz pierwszy zastąpiono drewnianą kolbę i chwyt przedni broni elementami z tworzywa sztucznego. Z czarnego polimeru wykonana była zarówno kolba stała, jak i składana. AK-74M stał się podstawową bronią żołnierzy nowo powstałej na gruzach ZSRR Federacji Rosyjskiej i pozostaje nią po dzień dzisiejszy.

Stare i nowe. Na zdjęciu AK-74 z tłumikiem i drewnianą kolbą oraz znacznie nowszy AK-74M z kolba i chwytem przednim z tworzywa. - fot. mil.ru

Linia „100” i AK-12, czyli Kałasznikow XXI wieku

Rozwój broni opartej na mechanice Michaiła Kałasznikowa trwa nadal. Na bazie AK-74M powstawała tak zwana „rodzina AK-100”, czyli nowe warianty broni tworzone na potrzeby rosyjskich sił zbrojnych, ale też w znacznym stopniu z przeznaczeniem na eksport. Są wśród nich AK-101 i AK-102, strzelające standardową amunicją NATO kalibru 5,56 mm, ale też AK-103 oraz AK-104 na stare dobre i nadal powszechne w wielu częściach świata naboje pośrednie 7,62 mm typowe dla AK-47. Jest też skrócony AK-105, który zastępuje stosowane w jednostkach specjalnych subkarabinki AKS-74U. Interesujące są również wersje AK-107 i AK-108 wyposażone w mechanizm osłabiający podrzut i odrzut broni podczas strzału, co zwiększa precyzję zarówno przy ogniu pojedynczym jak i ciągłym.

Najnowsze dziecko w rodzinie to zaprezentowany po raz pierwszy w 2010 roku system broni AK-12. Jest to karabinek Kałasznikowa starający się nadążyć za najnowszymi trendami. Znacznie poprawiono w nim ergonomię, wprowadzając m. in. teleskopową kolbę i uniwersalne szyny montażowe.

Modularna budowa umożliwia łatwą zmianę kalibru stosowanej amunicji pomiędzy trzema najpopularniejszymi obecnie na świecie: rosyjskimi 5,45 mm i 7,62 mm oraz 5,56 mm NATO. Broń występuje też w wersji skróconej AK-12U, karabinu maszynowego RPK-12 i snajperskiego SWK-12. Jest też wersja PPK-12, będąca pistoletem maszynowym na amunicję 9 mm. AK-12 był proponowany jako element systemu rosyjskiego żołnierza przyszłości Ratnik, jednak ministerstwo obrony uznało ostatecznie, że nie zapewnia on wystarczającego skoku technologicznego względem AK-74M. Obecnie nie jest planowana ich modernizacja, ani „standaryzacja” do poziomu AK-12.

AK-12 - fot. Vitaly V. Kuzmin/Wikipedia

Broń systemu Kałasznikowa świętuje więc 65 lat służby w radzieckich, a później rosyjskich siłach zbrojnych, choć jej dalsza przyszłość nie jest pewna. Pomimo to Automat Kałasznikowa pozostaje bronią wyjątkową w historii, symbolem i podstawą nie tylko uzbrojenia 50 krajów, ale też bazą dla licznych konstrukcji krajowych i zagranicznych. 

Jest wśród nich chociażby opracowany przez syna Michaiła Kałasznikowa, Wiktora, pistolet maszynowy Bizon, wyposażony w cylindryczny, 65 nabojowy magazynek. Są też liczne strzelby i sztucery systemu Sajga, bojowa strzelba Wiepr czy interesujące karabinki dla formacji specjalnych systemu Groza, zbudowane w układzie bezkolbowym. Ale to już całkiem odrębna historia. 

Komentarze (16)

  1. Podpułkownik Wareda

    Rzeczywiście, jak ten czas leci! To już 65 lat, od kiedy karabinek automatyczny Kałasznikowa, został przyjęty na uzbrojenie Armii Radzieckiej w b. ZSRR, a następnie w kilkudziesięciu innych krajach świata. Po raz pierwszy, miałem w dłoniach AK-47 w 1977 roku, kiedy rozpoczynałem swoją przygodę z Wojskiem Polskim. Powiem szczerze: po pierwszym strzelaniu na strzelnicy garnizonowej, nie byłem nim zachwycony. Wydawał mi się jakiś toporny, ciężki oraz ... mało celny. Po pewnym czasie, byłem członkiem garnizonowej ligi strzeleckiej - uzyskując bardzo dobre wyniki w strzelaniu z tej broni. Ale wówczas /będąc pierwszy raz na strzelnicy/, nie brałem pod uwagę faktu, że nie miałem jeszcze zielonego pojęcia o prawidłowym strzelaniu. I stąd, moja pierwsza, autentyczna niechęć do AK-47. Powiem więcej, przed rozpoczęciem służby wojskowej, oglądałem w kolorowych czasopismach /przypominam, że internetu jeszcze nie było/ niektóre egzemplarze zachodniej broni strzeleckiej, które wydawały mi się szczytem doskonałości. Myliłem się, i to bardzo. Ale o tym za chwilę. Na temat AK-47 i jego twórcy, Michaiła Kałasznikowa, mogę niemal dosłownie powtórzyć to, co pisałem na innym forum - w grudniu ubiegłego roku, przy okazji jego śmierci. W tych sprawach, nie zmieniłem zdania. Przede wszystkim, byłem zażenowany, że w związku ze śmiercią Michaiła Kałasznikowa, na głowę tego człowieka wylano całe kubły pomyj i jadu nienawiści. Prawdopodobnie, gdyby Kałasznikow był Amerykaninem i konstruował broń w USA, to reakcje wielu internautów byłyby odwrotne. Okazywana mu przez niektóre osoby niechęć, żeby nie powiedzieć nienawiść, była porażająca. To było niesamowite. Kałasznikow oskarżany był i jest, niemal o wszystko: o skopiowanie niemieckiego Stg-44 /co jest nieprawdą/, o brak wiedzy fachowej, o kradzież pomysłów, o błędy konstrukcyjne, o kradzież obcych opracowań itd., itp. Wielu komentatorów, szlag trafia i wścieka się, że AK-47 jest najpopularniejszą bronią strzelecką na świecie i w różnych krajach, do chwili obecnej, wyprodukowano ponad 100 milionów egzemplarzy. Najczęściej /poza wyjątkami/, autorami tego rodzaju opinii są osoby, które niekoniecznie mają pojęcie na temat broni strzeleckiej, nie odbyły służby wojskowej bądź jakiegokolwiek przeszkolenia wojskowego. Smutne, ale prawdziwe. Z pewnością, AK-47 nie jest tak wyszukany technicznie, jak zachodnia broń strzelecka. Niektórzy nawet twierdzą, że jest brzydki - co zostawiam bez komentarza. Spotkałem się także z opinią, że karabinek Kałasznikowa, jest współczesną kosą postawioną na sztorc. Hmm ... , coś w tym chyba jest! Ale to w żadnym przypadku, nie jest jego wadą, a wręcz odwrotnie. Konstrukcja AK-47 jest zadziwiająco prosta, jest niezawodny, łatwy w obsłudze i konserwacji, bardzo odporny w niesprzyjających warunkach terenowych i atmosferycznych /woda, bagno, kurz, pył, piasek, błoto, ulewa, śnieg, mróz, zamieć śnieżna/ i produkowany, także na licencji, na masową skalę. I to jest /w przypadku każdej broni/, najbardziej istotne na polu walki - pod każdą szerokością geograficzną. Przynajmniej, do tej pory tak było. Dlatego też, Panowie, zalecam odrobinę szacunku dla Michaiła Kałasznikowa i jego AK-47.

    1. 1234

      Całkowicie popieram opinię Weredy.

    2. prawy uźytkownik

      mialem w róźnym czasie na stanie obydwie wersje zmodernizowanego karabinka ; z obydwoma w warunkach strzelnicy mieścilem sie w obszarze skupienia nie wiekszym aniźeli 10x10cm i nie schodzilem poniźej 40 wystrzelanych punktów do tarczy ,oczywiście przy ogniu pojedyńczym. Z tych dwóch egzemplarzy bardziej lubilem ten AKM ze stala kolba ,chociaź w określonych warunkach byl dla mnie duźo mniej poreczny ,źe tak napisze. Krótka przygode z RAKiem wspominam jak najgorzej ; chociaź to przecieź inny rodzaj broni ,ten mój byl niczym prawdziwy garlacz nabity siekańcami ; nie mam pojecia jak móglby sie dobrze sprawować w warunkach prawdziwego pola walki. Natomiast kolega ,któremu na poczatku lat dziewiećdziesiatych wymienili starego kalacha na Tantala ,teź klnal w źywy kamień ; nic dziwnego źe potem je wszystkie wycofali do magazynów. A swoja droga ,to konstruktor mial zaiście wyboista droge od prototypów do calkiem udanego produktu finalnego ,chociaź posadzanie go o skopiowanie "szturmowego" Stg44 jest oczywiście w tym akurat przypadku naduźyciem teorii sowieckich kopii - niemieckiego sprzetu.

    3. Adrian

      Zgadzam się w pełni kałasznikow biorąc wszystkie za i przeciw jest najlepszy

  2. wodnick

    niezawodny karabin

  3. J

    dobra broń

  4. walerianda

    Pozdrawiam wszystkich antagonistów i oponentów znaku AK. Gratuluję twardych wywodów a najbardziej tego mówiącego, że twórca tego karabinka przyczynił sie do tak licznych śmierci jako twórca broni. Jedno pytanie do szacownego Gremium , ilu z Was miało w rękach którykolwiek model tej broni. Ma się rozumieć w użyciu jak i innej aby mieć porównanie. Śmiało Wałachy , nie krępować się. Moim skromnym zdaniem lepszy był od sławnego M-14, FN na 100% a konkurentów nie widzę.

    1. Razparuk

      Strzelałem z każdej chyba odmiany AK łącznie z tantalami,berylami itd. StG niestety tylko statycznie, bez możliwości strzelania.

  5. Obserwator

    Zastanówcie się panowie redaktorzy i komentatorzy - ta cudowna rosyjska broń, powszechnie eksportowana w ramach szerzenia rewolucji komunistycznej przyczyniła się do śmierci milionów ludzi. Nie ma się czym ekscytować bo sam jej Twórca Michaił Kałasznikow pod koniec swojego życia mógł wyrazić swój błąd dający stalinowskiej władzy możliwość wykorzystania jego konstrukcji na całym współczesnym świecie.

    1. ito

      Kałasznikow chciał dać żołnierzowi niezawodną bron- i to się udało. Czy cudowną? Na pewno świetną. Rewolucja komunistyczna jest dokładnie taka sama, jak każda inna- oznacza rozlew krwi, a rewolucjoniści latają z taką bronią jaką mają- na przełomie lat 60 i 70-tych XX w był to najczęściej M16- i co z tego? Nic. W Rwandzie półtora miliona ludzi wymordowano maczetami, a więcej ludzi niż karabiny zabijają we współczesnym świecie samochody. Pomyślałeś ilu ludzi ocalało dlatego, że napastnik nagle się połapał, ze zamiast pustych rąk mają dla niego karabin? Cóż, pacyfizm sprawdza się wyłącznie kiedy spotykają się dwaj pacyfiści. W każdym innym przypadku jest idiotyzmem.

  6. gromek

    dobry artykul, wiecej takich

  7. Podpułkownik Wareda

    Dosłownie, kilka uwag dodatkowych na temat AK-47. Nadal, bardzo wiele osób na różnych forach internetowych uważa, że rola Michaiła Kałasznikowa - sprowadzała się jedynie do skopiowania niemieckiej broni strzeleckiej tj., Stg-44. Pisałem już wcześniej, ale przypomnę i powtórzę: to jest nieprawda! Aby nie zanudzać internautów, przedstawię różnice pomiędzy AK-47, a Stg-44 - w bardzo skondensowanej formie. Otóż, AK-47 jedynie wyglądem zewnętrznym, nieco przypomina Stg-44. Faktycznie, można dostrzec podobieństwa. Jednak konstrukcje i zasady działania AK-47 i Stg-44, zdecydowanie różnią się. W AK-47, ryglowanie naboju w komorze nabojowej odbywa się poprzez obrót zamka o 35 stopni w prawo, a w Stg-44, przez "przekoszenie" zamka i oparcie go o odpowiednią wnękę w komorze. Poza tym, AK-47 stanowi ciągłą, zwartą konstrukcję, a jego rozłożenie odbywa się przez zdjęcie osłony komory zamkowej i wyjęcie kolejnych części ruchomych. Natomiast w Stg-44, następuje to poprzez "złamanie" /jak w dubeltówce myśliwskiej/ komory zamkowej i wysunięcie poszczególnych części ruchomych. Tak więc, różnice są zasadnicze. Czy w tym przypadku, można mówić o skopiowaniu Stg-44? Zaznaczam, że słowo "skopiować" - rozumiem jednoznacznie. Czy to przekona różnych niedowiarków? Być może, ale pewności żadnej nie mam.

    1. tolek

      Schmeiser potwierdził swój udział w projekcie ,a w 2009 Kałasznikow to potwierdził. Lata pracowali w jednym zakładzie...

  8. Podpułkownik Wareda

    Do Obserwatora! Zapewniam, że zastanowiliśmy się i nikt z powodu artykułu na temat AK-47 nie ekscytuje się. Nie ma takiej potrzeby. Jednocześnie wyrażam nadzieję, że z pełną świadomością zamieściłeś swój post na portalu militarnym, a nie na stronach zakonu kontemplacyjnego o bardzo surowej regule bądź portalu prowadzonym przez pacyfistów. A propos, znałem pacyfistów, którzy w miejscach publicznych, na oczach tłumów, palili swoje książeczki wojskowe, a po pewnym czasie, zajmowali stanowiska ... ministrów Obrony Narodowej. Oczywiście, można i w ten sposób funkcjonować w społeczeństwie. Rzeczywiście, Michaił Kałasznikow /według mediów rosyjskojęzycznych/, pod koniec swego długiego życia /zmarł w wieku 94 lat/, podobno ubolewał, że jego AK-47 przyczynił się do śmierci milionów ludzi w wielu krajów świata. Rozumiem to i nie dziwię się refleksjom starego człowieka. To rzecz normalna i bardzo naturalna. Mógłbym wymienić dziesiątki nazwisk naukowców, twórców, konstruktorów, inżynierów i techników, których wynalazki i konstrukcje przyczyniły się do śmierci milionów ludzi. Bardzo wielu z nich, miało z tego powodu autentyczne wyrzuty sumienia, problemy psychiczne i stany depresyjne. Tak więc, nie tylko Kałasznikow i jego AK-47 przyczynił się do gwałtownej śmierci milionów ludzi. Dotyczy to również twórców gazów bojowych, które zostały masowo użyte na polach bitewnych I Wojny Światowej, konstruktorów pierwszych karabinów maszynowych, twórców amerykańskich bomb atomowych, zrzuconych pod koniec II Wojny Światowej na miasta japońskie, twórców Cyklonu B, używanego w komorach gazowych niemieckich obozów koncentracyjnych, twórców napalmu i defoliantów, użytych na szeroką skalę podczas wojny w Wietnamie i wielu, wielu innych. Mógłbym kontynuować wyliczanie, ponieważ lista rodzajów broni i uzbrojenia, które przyczyniły się do śmierci milionów żołnierzy i osób cywilnych jest niezmiernie długa. Na marginesie, tylko dwa przykłady personalne: Albert Einstein, pod koniec swego życia oświadczył, że gdyby przewidział iż wyprodukowana broń jądrowa, zostanie użyta przeciwko mieszkańcom Hiroszimy i Nagasaki, to nigdy nie zdecydowałby się na opublikowanie swojego wzoru: E=mc2. I drugi przykład: Robert Oppenheimer, fizyk amerykański i dyrektor naukowy tzw. Projektu Manhattan - trwającego w czasie II Wojny Światowej przedsięwzięcia, mającego na celu opracowanie i zbudowanie broni atomowej. Otóż, Oppenheimer po wojnie został pacyfistą i bardzo energicznie angażował się na rzecz międzynarodowej kontroli energii atomowej oraz zapobiegania wyścigowi zbrojeń atomowych. Obserwator! To tylko dwa przykłady, ale jakże wymowne. Jak więc zauważyłeś, nie tylko twórca AK-47, Michaił Kałasznikow miał wątpliwości natury moralnej. Ale podkreślam, tego rodzaju wątpliwości to rzecz zupełnie normalna i naturalna. Tylko bardzo niewielu twórców i konstruktorów broni i rodzajów uzbrojenia, nie miało takich wątpliwości.

  9. obserwator

    Prosze przeczytac http://en.wikipedia.org/wiki/Hugo_Schmeisser. Paragraf After World War II

  10. obserwator

    Prosze przeczytac http://en.wikipedia.org/wiki/Hugo_Schmeisser. Paragraf After World War II

  11. obserwator

    Prosze przeczytac http://en.wikipedia.org/wiki/Hugo_Schmeisser. Paragraf After World War II

  12. jarek

    pierwszy raz miałem go w 85 , oj najpierw uczenie sie jak to działa i czyszczenie, potem strzelanie, ok, ale na warte trochę ciezki byl , jako pancerniak dostałem pozniej Raka-oj wielkie sorry gówno, magazynek sam sie odpinał itp.:) ale na wartę w sam raz, kiedys pozniej strzelałem z Beryla i nie powiem byłem zdziwiony małym odrzutem w stosunku do kałacha, reasumując dobra bron warto by było aby młodziez miała przynajmniej 3-miesięczne przeszkolenie wojskowe, tak na czas wakacji i osłuchała sie i trochę ostrzelała, bo nigdy nie wiadomo co moze sie zdarzyc. ps.po wielu latach nie miałbym problemu aby sie z nim znowu zaprzyjaznic:) 2 lata w jw3737 w Braniewie zrobiły swoje. pozdrawiam pancerniakow i artylerzystów.

    1. prawy użytkownik

      akurat znam zupełnie inną historię ; młody żolnierz z RAKiem położyl pod punktem na glebie swoją starą zmianę ; nie wypiął magazynu i ...rozpylił w ścianę. Co ciekawe ; chłopak był już po raporcie i miał kilka wart do "poprawki' - na koniec władował się po coś na bomboskład i cudem z życiem uszedł (bez przesady ,ale powinni) - bo na szczęście patrol na pasie go poznał i zatrzymał a ostatecznie karierę poborowego na przesłuchaniach w mieście M. zakończył. A 'propos dzisiejszej młodzieży ; Pan psychiatra wielką krzywdę im uczynił...

  13. WDeath

    Świetny artykuł, rzeczowy i ciekawy

    1. 1234

      Bardzo ciekawy!

  14. Gość

    Warto przeczytać książkę "The Gun", autorstwa CJ Chivers'a. Doskanała historia nie tylko broni sygnowanej nazwą AK, ale ogólnie broni maszynowej

  15. Razparuk

    Umówmy się Ak to taki ruski wyrób jak makaron Malma włoski.

    1. orkan

      umówmy się że więcej nie będziesz się wypowiadał o automatycznym karabinku Kałasznikowa za nim czegoś nie przeczytasz.

  16. czarnowidz

    Akurat AKM ma pogorszoną celność w porównaniu z AK, gdyż jest tłoczony i mniej sztywny od AK.