Siły zbrojne

Armia iracka naciera na Mosul

Sytuacja militarna wokół Mosulu - 20 października 2016r. Mapa: Defence24.pl
Sytuacja militarna wokół Mosulu - 20 października 2016r. Mapa: Defence24.pl

Pierwsze dni ofensywy na Mosul napawają optymizmem, wciąż jednak nie można wykluczyć, że bitwa o miasto potrwa bardzo długo. Wszystko zależy od strategii, jaką przyjmie Państwo Islamskie. W dodatku wciąż jest wiele nierozwiązanych problemów, które mogą zniweczyć całą operację. Największe zagrożenie związane jest z turecką obecnością w bazie Baszika - ocenia dla Defence24.pl Witold Repetowicz.

Szybkie tempo pierwszych dni operacji zaskoczyło wielu obserwatorów, choć nie powinno. Armia iracka już nie jest tą znaną z 2014 r., uciekającą z pola walki. Dziś jej morale i determinacja by wypędzić Państwo Islamskie z Mosulu, a następnie z Iraku, są wysokie. W ofensywie bierze przy tym udział około 100 tys. żołnierzy irackich (około 60 tys. wliczając Hashd al Sha'abi i sunnickie oddziały plemienne) i kurdyjskich (ok. 40 tys.), wspieranych przez 500 żołnierzy amerykańskich, a także brytyjskich, francuskich, australijskich i kanadyjskich (siły te nie biorą jednak bezpośredniego udziału w walce). Jak zwykle kluczową rolę odgrywają też naloty międzynarodowej koalicji na pozycje Państwa Islamskiego, a także wsparcie wywiadowcze ze strony ludności z terenów okupowanych przez tę organizację terrorystyczną. Większość (choć nie wszyscy) mieszkańców Mosulu, a także – tym bardziej – Równiny Niniwy (zamieszkanej w dużej mierze przez chrześcijan) jest zdecydowanie niechętnie nastawiona do sił „kalifatu”, które w tym rejonie ocenia się na 5-7 tys. Przekazują oni w szczególności informacje na temat lokalizacji miejsc w których mieszkają lub mają swe bazy terroryści Państwa Islamskiego.

Natarcie ma miejsce z trzech stron – południa, wschodu i północy. Na południu armia rządowa oraz szyickie Hashd Sha'abi uderzyły z pozycji w bazie Qayarra, ok. 60 km na południe od Mosulu, w kierunku północnym, a także północno-zachodnim. Jeśli chodzi o ten pierwszy kierunek, to irackie siły specjalne już pierwszego dnia zdołały wkroczyć do największego asyryjskiego miasta Równiny Niniwy – Karakosz (Bachdida) i starają się kontynuować natarcie w kierunku miasta Bartella (aktualizacja: Bartella została zdobyta 20.10.2016 w południe), znacznie przybliżając się do granic Mosulu (ok. 15 km). Natomiast działania na kierunku północno-zachodnim prawdopodobnie mają na celu osiągnięcie od południa 300-tys. miasta Tal Afar, zamieszkanego przez Turkmenów (szyitów i sunnitów). Część szyickich Turkmenów wygnanych z tego miasta walczy teraz w oddziałach Hashd Sha'abi uczestniczących w operacji. Jeśli oddziały te zdołają dojść w krótkim czasie do Tal Afar to mogą zniweczyć ewentualny plan Państwa Islamskiego wycofania się z Mosulu do Syrii. Z jednej strony przedłuży to bitwę o Mosul ale z drugiej spowoduje, iż nieuchronna klęska „kalifatu” w tym mieście będzie znacznie bardziej dla niego dotkliwa.

Czytaj też: Irak apeluje o większe wsparcie finansowe. "Wyjątkowo trudna sytuacja" po rozpoczęciu ofensywy

Możliwe są różne scenariusze dotyczące tego, jaką taktykę przyjmie Państwo Islamskie. Wiadomo, iż w przeddzień rozpoczęcia ofensywy doszło do próby przewrotu w Mosulu, który jednak został stłumiony. Wciąż jednak są pewne siły ruchu oporu, które mogą starać się doprowadzić do kapitulacji miasta. Otwartym jest jednak pytanie kogo siły te chciałyby wpuścić do Mosulu: armię iracką czy też raczej stacjonującą w bazie k. Basziki armię turecką oraz wspierane przez nią oddziały Atheela al-Nudżajfi, b. gubernatora prowincji Niniwa. Władze irackie jednoznacznie uznały przy tym obecność Turków w Iraku za niepożądaną, a 20.10 sąd wydał nakaz aresztowania Nudżajfiego. Jeśli jednak to siły ex-gubernatora (uznanego już wcześniej przez parlament za jednego z głównych winnych upadku Mosulu w 2014 r.) i wspierający go Turcy wejdą do Mosulu pierwsze, to władze irackie pozostaną z problemem „ponownego wyzwolenia”. Będzie to jednak o tyle trudniejsze, że pozostaną bez wsparcia Kurdów i międzynarodowej koalicji.

Znaczna część członków Państwa Islamskiego, zwłaszcza ta rekrutująca się z dawnych funkcjonariuszy reżimu Saddama, prawdopodobnie nie chce zginąć w Mosulu. Mając świadomość beznadziejności swej sytuacji, wie również, że jeśli armia iracka wejdzie do Mosulu, to członków Państwa Islamskiego czeka w najlepszym wypadku długoletnie więzienie. Tymczasem Turcy, jeśli zdecydują się na okupację Mosulu, będą potrzebowali lokalnego partnera, na którego „nawróceni” terroryści nadają się idealnie. Ten scenariusz uprawdopodabnia też kampania podważania granic Turcji jaka od kilku dni objęła proerdoganowskie media tureckie. Możliwe jest też, że Turcy pozwolą części sił Państwa Islamskiego opuścić Mosul i wycofać się do Rakki. Jednak ten scenariusz przestanie być aktualny jeśli Hashd Sha'abi dojdzie do Tel Afar. Siły szyickie mogą przy tym zawrzeć sojusz z Kurdami z PKK i jazydzkich oddziałów YBS, walczących w Szengalu (gdzie Państwo Islamskie próbuje przejść do kontrofensywy).

Kurdyjska Peszmerga naciera natomiast od północy (z Teleskof na Batnaję i Tel Keppe) i z zachodu (na Baszikę). Kurdowie jednak nie planują wchodzić do Mosulu, a jedynie oczyścić tereny znajdujące się na wschodnim brzegu Tygrysu.

Najbliższe tygodnie pokażą czy przed atakiem na miasto siły irackie będą chciały zamknąć wokół niego pierścień czy też zostawią terrorystom furtkę wycofania się. To drugie rozwiązanie skróci walki (być może nawet zamiast kilku miesięcy odbędzie się to w ciągu kilku tygodni), lecz pozwoli niezniszczonym siłom terrorystów przyczaić się na pustyni ciągnącej się między Niniwą, Anbarem i Syrią i stamtąd kontynuować ataki, oczekując na konflikt między obecnymi członkami koalicji z nimi walczącymi. Wtedy mogliby próbować wrócić do Mosulu.

Witold Repetowicz

Komentarze