Rosyjski bombowiec nowej generacji trafi do linii w 2023 roku

23 maja 2014, 16:02
Nowy rosyjski bombowiec typu PAK-DA zastąpi między innymi samoloty Tu-95, na zdjęciu podczas przechwycenia przez myśliwce podporządkowane dowództwu obrony powietrznej Ameryki Północnej NORAD. Fot. NORAD.
Reklama
Defence24
Defence24

Nowy rosyjski samolot bombowy typu PAK-DA ma zostać wprowadzony do służby w 2023 roku, a cztery lata wcześniej odbędzie się jego pierwszy lot.

Jak podaje agencja RIA Novosti, według dowódcy rosyjskich sił powietrznych generała pułkownika Wiktora Bondariewa samolot bombowy nowej generacji PAK-DA zostanie oblatany w 2019 roku, a cztery lata później trafi on na uzbrojenie sił powietrznych Federacji Rosyjskiej. Według wcześniejszych doniesień nowy rosyjski bombowiec miał zostać wprowadzony do linii już około 2020 roku.

Perspektywiczny samolot bombowy typu PAK-DA ma docelowo zastąpić na uzbrojeniu rosyjskiego lotnictwa bombowce strategiczne Tu-95MS oraz Tu-160. Ma on być zdolny między innymi do prowadzenia działań w warunkach przeciwdziałania przeciwnika, w tym także przełamywania i niszczenia obrony powietrznej. Wcześniej informowano że wstępna faza projektowania bombowca PAK-DA została zakończona, co otwiera drogę do rozpoczęcia prac nad budową prototypu jeszcze w bieżącym roku.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Sarmata
piątek, 23 maja 2014, 20:22

aha kolejna cudowna broń od sowietów... czy oni mają też wybory do europarlamentu? Ich potencjał medialny ogranicza tylko ich wyobraźnia. Całe szczęście, że są raczej ograniczeni...

NOVY
piątek, 23 maja 2014, 19:28

Trafi jak go wymyślą, zbudują, oblatają i przemysłowo wyprodukują. Na razie straszą że zrobią. Oj co to będzie jak zrobią? To dopiero będzie.

Flanker
piątek, 23 maja 2014, 18:02

Moim zdaniem nie zastąpi. Tu-95 czy B-52 są nie do zastąpienia. To platformy, bezkonkurencyjne w kosztach eksploatacji i na złom pójdą wcześniej młodsze B-1 czy Tu-22M. Żadnym nowoczesnym bombowcem nie można latać całą dobę bez tankowania u granic oponenta, tak jak potrafi to Tu-95 co potrafi finansowo (na kosztach dyżurowania w powietrzu) zniszczyć po paru dniach lotnictwo średniego państwa a mocno zaboleć nawet USA. Do wyobraźni przeciwników Rosji miej przemawia wydźwięk faktu, że za pomocą Tu-160 można najpóźniej w 6.5 godziny zaatakować dowolny punkt globu, bo on nie może latać przez całą dobę wzdłuż granicy (jeśli straszony jest niepastuch, to wzdłuż maks. zasięgu jego myśliwców, co przy zasięgu ALCM nie zmienia istoty rzeczy, a niepastuch nawet lepiej zdaje sobie sprawę z możliwości uzbrojenia Tu-95). Uzbrojony Tu-95 latając u granic przez całą dobę bardzo mocno oddziaływuje psychologicznie. Zresztą, co tu dużo pisać - bombowce strategiczne są... od propagandy, bo ICBM są skuteczniejsze, ale jak się ich użyje, to po ptokach więc się ich nie używa. A bombowce strategiczne można w blaskach fleszy i świetle kamer malowniczo podrywać w powietrze, ogłaszać różne szumne "stopnie gotowości" o odpowiednio groźnych nazwach (specjalność USA), wysyłać w kierunku oponenta i w każdej chwili można je zawrócić, więc jeśli chodzi o propagandę to bombowce strategiczne nie mają sobie równych, bo łodzie podwodne też można odwołać, ale ich groźnego rejsu nie można pokazać w wieczornych wiadomościach jak lotu bombowców. I pod tym względem nowoczesne bombowce są gorsze od Tu-95 którym po zatankowaniu można straszyć całą dobę, a nowoczesnymi bombowcami dużo krócej. :-)))))))))

Miroo
poniedziałek, 26 maja 2014, 13:37

Z takiego punktu widzenia masz rację... Ale w sytuacji powzięcia decyzji o ataku na "nie pastucha" koziego z wiochy w Afganie albo Czeczeni potrzebne są bombowce z prawdziwego zdarzenia.. Również wtedy, gdy dojdzie do zwarcia bez użycia broni jądrowej (co jest dużo bardziej prawdopodobne, bo jeśli zostanie użyta stracą wszyscy) straszakiem są bombowce, które w ten czy inny sposób są w stanie zaatakować wroga... Wroga, trzeba szachować na różne sposoby...

człowiek
sobota, 24 maja 2014, 16:09

Tu-95 jest teraz nosicielem pocisków samosterujących i z dwóch i pół tysiąca kilometrów może atakować cele przeciwnika. Niema sensu podwiezać mu bomb. To nadal groźna maszyna.

Tweets Defence24