Defence24.pl - wojsko, przemysł, bezpieczeństwo, geopolityka

Rosja: Do „podwodnego” krążownika „Moskwa” dołączył podwodny krążownik „Suworow”

Fot. mil.ru

Rosjanie wprowadzili do służby i wodowali w wirtualnej obecności Putina kolejne dwa okręty podwodne z rakietami balistycznymi typu „Boriej-A", klasyfikowane przez nich jako „podwodne krążowniki". Idąc za tą kwalifikacją można stwierdzić, że Wojennomorskij Fłot w ciągu jednego roku uzyskał trzy podwodne krążowniki, z tym że pozostający dzięki ukraińskim rakietom w „zanurzeniu" krążownik „Moskwa", jak na razie nie może się poruszać.

W dniu 29 grudnia 2022 roku zorganizowano w Siewierodwińsku w Rosji ceremonię wodowania rosyjskiego boomera „Impierator Alieksandr III" projektu 955A typu „Boriej-A" oraz podniesienia bandery na okręcie tego samego projektu „Gieneralissimus Suwrow". W ten sposób Federacja Rosyjska ma obecnie w linii sześć nowych, atomowych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi typu Boriej i Boriej-A, a kolejne dwa są w trakcie budowy. Razem z wyprodukowanymi jeszcze w latach osiemdziesiątych jednostkami projektu 667 BDRM typu „Delfin" (według NATO typu „Delta IV") Rosjanie mają więc obecnie jedenaście boomerów.

Dla porównania NATO ma ich w tej chwili ponad dwa razy więcej, bo dwadzieścia sześć. Amerykańska marynarka wojenna wykorzystuje bowiem osiemnaście okrętów podwodnych typu Ohio (w tym 4 w wersji nosiciela 174 rakiet manewrujących Tomahawk), brytyjska marynarka wojenna – cztery typu Vanguard oraz francuska marynarka wojenna – cztery typu Le Triomphant.

Kraje zachodnie mają również do dyspozycji więcej rakiet balistycznych, ponieważ na jednym okręcie typu Ohio jest dwadzieścia silosów dla pocisków międzykontynentalnych, a na brytyjskich Vanguardach oraz francuskich Le Triomphant jest ich po szesnaście. Z kolei każdy rosyjski „Boriej" i „Delfin" może załadować szesnaście rakiet balistycznych.

Jeszcze gorsze porównanie do krajów zachodnich (jak również do Chin) jest w przypadku okrętów nawodnych. Rosjanie nie mają obecnie możliwości zbudowania okrętów klasy większej niż średnia fregata. Wszystkie ich krążowniki i niszczyciele stają się więc z roku na rok coraz bardziej przestarzałe i nic nie wskazuje na to by w najbliższym czasie wprowadzono ich następców. I nawet jeżeli rosyjskie stocznie są w stanie zbudować kadłuby, to już ich wyposażenie w odpowiednie systemy napędowe oraz elektroniczne jest poza zasięgiem przemysłu zbrojeniowego Rosji.

To złe wrażenie próbowano zakryć organizując wraz z boomerami uroczyste podniesienie bandery ma małym okręcie rakietowym „Grad" projektu 21631 typu „Bujan-M" (w Bałtijsku) i pełnomorskim trałowcu „Anatolij Szliemow" projektu 12700 typu „Alieksandrit" (we Władywostoku). Wojna w Ukrainie oraz działania na Bliskim Wschodzie pokazała jednak dobitnie, że okręty nawodne bez skutecznej obrony przeciwlotniczej stanowią jedynie cel dla załogowego i bezzałogowego lotnictwa oraz rakiet przeciwokrętowych – i to najczęściej wystrzelonych z brzegu. Działania bojowe pokazały też dobitnie, że wbrew rosyjskim założeniom, ochrony nie stanowi w tym przypadku ani ograniczona wielkość, ani duża prędkość.

Fot. kremlin.ru

Pomimo tego uroczystość z 29 grudnia 2022 roku została bardzo mocno nagłośniona. Uczestniczył w niej nawet Władimir Putin, ale po swojemu: organizując wideokonferencję oraz wygłaszając przy tym okazjonalne przemówienie. Był też obecny minister obrony Siergiej Szojgu, dowódca rosyjskiej marynarki wojenne admirał Nikołaj Jewmienow, jego zastępca wiceadmirał Igor Muchamietszyn, szef sztabu Wojennomorskowa Fłota admirał Alieksandr Nosatow oraz Dowódca Floty Oceanu Spokojnego admirał Siergiej Awiakianc.

Putin już na początku swojej przemowy nieopatrznie podkreślił, że „Generalissimus Suworow" jest „podwodnym krążownikiem". Przypomniał on tym samym niezamierzenie, że taki sam status otrzymał w 2022 roku nawodny krążownik „Moskwa", po jego zatopieniu przez rakiety ukraińskie na Morzu Czarnym.

Putin dziękował też pracownikom stoczni Siewmasz, Zielenodolsk i Srednie-Newskij za „sumienną pracę, terminowe i wysokiej jakości wykonanie zadań". W rzeczywistości program budowy „Boriejów" jest realizowany z wyraźnym opóźnieniem i dłużej niż w przypadku krajów zachodnich. Każdy seryjny boomer w państwach NATO powstawał bowiem w czasie rzadko przekraczającym siedem lat. W przypadku Rosjan okręty podwodne z rakietami balistycznymi otrzymują obecnie banderę średnio po ośmiu latach (budowa „Generalissimusa Suworowa rozpoczęła się 26 grudnia 2014 roku). Dla porównania „Delfiny" w czasach Związku Radzieckiego były oddawane po około czterech latach od „położenia stępki".

Fot. kremlin.ru

Nieprawdziwe są również deklaracje Putina odnośnie poziomu technicznego jego boomerów. Twierdzi on bowiem, że jego atomowe okręty podwodne z rakietami balistycznymi „nie mają pod wieloma względami odpowiedników na świecie". Jest to jednak prawda prawdopodobnie tylko w odniesieniu do rozmiarów. Ze względu na opóźnienia technologiczne Rosjanie muszą bowiem w skrzyni wielkości pralki mieścić to, co na zachodzie pakuje się w pudełko po kawie.

Efekt tego jest taki, że trzydziestoletnie, amerykańskie boomery typu Ohio mają podwodną wyporność 18750 ton i długość 170 m, podczas gdy „nowej generacji" Borieje to jednostki o wyporności podwodnej 24000 i długości również 170 m, ale przy mniejszej o cztery liczbie silosów dla rakiet balistycznych. Putin oczywiście podkreślał, że jego boomery „mają nowoczesne systemy nawigacyjne, komunikacyjne i hydroakustyczne, precyzyjne uzbrojenie i systemy robotyczne".

Wszędzie jednak tam, gdzie w grę wchodzi mikroelektronika, Rosjanie z roku na rok są coraz bardziej opóźnienie i na pewno dotyczy to także ich floty podwodnej. Ich systemy „elektroniczne" są więc na pewno technologicznie przestarzałe i nie dorównują rozwiązaniom wykorzystywanym nawet na starszych okrętach zachodnich. Co więcej, sankcje nałożone na Federację Rosyjską za agresje na Ukrainę nie dają szans, by w ciągu najbliższych lat ta sytuacja uległa zmianie.

Putin oczywiście zaznaczał, że będą zbudowane jeszcze cztery okrętu podwodne typu „Boriej-A", jednak jak na razie trwa budowa tylko dwóch takich jednostek. Z kolei produkcja dwóch kolejnych boomerów, choć już zamówionych, jak na razie nie ruszyła (oficjalnie wskazuje się, że nastąpi to w 2023 roku).

Fot. mil.ru

Nie zmienia to jednak faktu, że rosyjskie boomery są nadal bardzo niebezpieczne, ponieważ na akwenach ich działania operacyjnego (np. Oceanie Arktycznym) jest bardzo trudno je zlokalizować i zniszczyć jeszcze przed wystrzeleniem rakiet. Tym bardziej, że rosyjskie uzbrojenie rakietowe, nawet wykorzystujące przestarzałe podzespoły, nadal spełnia swoje zadani. I nawet jeżeli nie jest ono tak celne jak na zachodzie to i pozostaje skutecznym środkiem odstraszania (a w przypadku Rosjan – coraz częściej „straszenia").

Zupełnie inaczej jest w przypadku dwóch, wprowadzonych 28 grudnia 2022 roku, okrętów nawodnych. Putin oczywiście chwalił mały okręt rakietowy „Grad" typu „Bujan-M", ponieważ według niego takie jednostki „wykazały się dużą skutecznością w realizowaniu misji bojowych w Syrii oraz sprawdziły się w trakcie specjalnej operacji wojskowej". O ile jednak w Syrii może być to prawda ze względu na brak zagrożeń, to już w przypadku Ukrainy rosyjski prezydent mijał się z prawdą.

Bujany pozbawione skutecznej obrony przeciwlotniczej okazały się bowiem zupełnie nieprzydatne na Morzu Czarnym i służyły jedynie jako pływające wyrzutnie ośmiu rakiet manewrujących 3M14 systemu „Kalibr". Dodatkowo to „pływanie" musiało się odbywać daleko poza zasięgiem brzegowych systemów ukraińskich. Jest bardzo prawdopodobne, że nietrzymający się tej zasady jeden z Bujanów został uszkodzony przez Ukraińców.

Czytaj też

Obecnie coraz więcej Rosjan zdaje sobie sprawę, że w konflikcie blisko granic Federacji Rosyjskiej, o wiele taniej jest wykorzystać lądowe zestawy startowe, np. systemu „Iskander-M". Problem polega jednak na tym, że Rosjanie już zużyli możliwy do wykorzystania zapas pocisków tego rodzaju. I dlatego muszą korzystać z o wiele droższych okrętów, które w istocie, działając tylko jako wyrzutnie, mogą nawet nie opuszczać portów. I to właśnie ze względu na nieprzydatność w faktycznym konflikcie korwety „Grad" nie przekazano „walczącej" Flocie Czarnomorskiej, a faktycznie zamkniętej w swoich portach przez kraje NATO Flocie Bałtyckiej.

Fot. mil.ru

Podobnie nieprawdziwy był opis Putina odnośnie nowego trałowca „Anatolij Szliemow". Twierdziło on bowiem, że „projekt ten jest uważany za jedno z najbardziej udanych rosyjskich osiągnięć w przemyśle stoczniowym jeżeli chodzi o okręty nawodne. W przyszłości planowana jest budowa jeszcze dziesięciu okrętów tej klasy". W rzeczywistości jest to jednostka może nowa, ale przestarzała koncepcyjnie. Zakłada ona bowiem konieczność wejścia trałowca w pole minowe, a więc coś, od czego odchodzi się już w krajach zachodnich.

Dodatkowo Rosjanie są wyraźnie opóźnieni w dziedzinie pojazdów podwodnych. Wcześniej mogli korzystać z różnego rodzaju robotów pozyskiwanych np. w Szwecji, ale obecnie jest to już niemożliwe. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że w Rosji najczęściej wykorzystywanym środkiem do zwalczania min będą nadal trały. A to oznacza cofnięcie się w tej dziedzinie o co najmniej kilkadziesiąt lat.

Komentarze (4)

  1. były porucznik zmechu

    Panie komandorze, pozwoli Pan na drobną uwagę. W mojej rodzinie od pokoleń walczyło się, walczy i zapewne będzie nadal walczyć z sołdatami /ruskimi, sowietami i tak jak się nazwą w przyszłości - to wstęp gwoli wytłumaczenia zajmowanej pozycji/. Uważam, że nie godzi się naśmiewać z poległych wrogów, gdyż obraża to tych, którzy z nimi walczyli i polegli.

    1. salvator

      Gwoli wytłumaczenie - w który miejscu autor naśmiewa się z poległych. Czy czytaliśmy dwa różne artykuły.

    2. Monkey

      @były porucznik zmechu: Bardzo, ale to bardzo celny komentarz. Sam nigdy żołnierzem nie byłem, ale jeszcze chciałem dodać, iż nie pwoinno się obrażać poległych wrogów również z powodu, że każdy zmarły zasługuje na jakiś rodzaj szacunku. A szczególnie nie powinien tego robić emerytowany wysoki oficer.

    3. Rusmongol

      Była by w tym racja jeśli mowa by była o żołnierzach, a nie [email protected] terrorystach z Rosji wspieranych przez kryminalny zaciąg grupy Wagnera.

  2. kowalsky

    Przy "braku" polskiej Marynarki Wojennej do obrony granic morskich jest chyba obojętne czy broń która nas "skasuje" jest starszej generacji niż Zachodnia. Zgadzam się z poglądem mądrych ludzi na tym forum którzy cały czas apelują - obrona przeciwlotnicza i antyrakietowa, głupcy! Zakupy bez ładu i składu nie nadrobią lat zaległości a wojna za wschodnią granicą wydaje się niczego nie nauczyła "zakupowiczów".

  3. GB

    Panie autorze, SSBN typu Ohio ma 24 wyrzutni rakiet balistycznych, a nie 20 jak Pan napisał. Poza tym jest ich teraz 14, a nie 18. 4 po modernizacji nie są klasyfikowane jako SSBN-y, tylko SSGN-y, czyli okręty wystrzeliwujace rakiety manewrujące.

    1. opozycja

      Ostatio autor jakos bardzo emocjananie pisze.

  4. Marcyk

    Żeby tylko rosyjscy złomiarze nie ukradli pokrywy włazu bo będzie kaplica !!!