Siły zbrojne

Rosja: Brakuje AWACS-ów, weźmiemy bombowce

Czy samoloty transportowe Ił-76 mogą rzeczywiście przekazywać dane dla system przeciwlotniczego dalekiego zasięgu S-500? Fot. mil.ru
Czy samoloty transportowe Ił-76 mogą rzeczywiście przekazywać dane dla system przeciwlotniczego dalekiego zasięgu S-500? Fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony przekazało do mediów wiadomość, że źródłem informacji wczesnego ostrzegania dla systemów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych S-500 „Promietei” i S-400 „Triumf” będą w przyszłości samoloty bombowe oraz transportowe. Tym samym przyznano, że takiego powietrznego systemu wskazywania Rosja jeszcze nie ma, i że obecnie nie może ona liczyć na właściwy system ostrzegania i kontroli powietrznej oparty o samoloty klasy AWACS.

Coraz głośniej artykułowaną wadą nowego, rosyjskiego systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego S-400 „Triumf” jest brak możliwości atakowania celów poza horyzontem radiolokacyjnym. O ile problem ten nie jest zbyt odczuwalny w przypadku zestawów plot krótkiego zasięgu (do 30 km), to w przypadku baterii zwalczających cele w odległości 300-400 km mamy już wyraźne ograniczenie, dające przeciwnikowi szanse na działanie bez żadnego zagrożenia.

Ostatnie informacje przekazywane przez rosyjskie media wyraźnie wskazują, że takie same wady ma również opracowywany właśnie, najnowszy system przeciwlotniczy i przeciwrakietowy S-500 „Promietei”. By temu zaradzić postawiono, że dane o przeciwniku do baterii przeciwlotniczych będą przekazywane w czasie rzeczywistym przez strategiczne bombowce Tu-95MS i Tu-160, bombowce dalekiego zasięgu Tu-22M3 oraz samoloty transportowe Ił-76.

Rosjanie poszli jednak dalej i stwierdzili, że takie możliwości już posiadają dzięki wprowadzeniu i uruchomieniu zautomatyzowanego systemu kierowania (ASU) wojskowego lotnictwa transportowego i lotnictwa dalekiego zasięgu „Kryło-A” (produkt opisywany jako 83T50А) oraz zautomatyzowanego systemu kierowania obrona przeciwlotniczą „Włastielin-TP”. W rzeczywistości integracja tych systemów została dopiero co zakończona i najbardziej optymistyczne prognozy wskazują na możliwość operacyjnego wykorzystania nowego rozwiązania dopiero za dwa-trzy lata.

Nie ujawniono, kto jest głównym wykonawcą w procesie integracji. Wiadomo, że system „Włastielin-TP” opracowano około 2005 roku i jest rozwijany przez koncern WKO „Ałmaz-Antiej” – producenta baterii S-400 i S-500. Koncern ten przedstawia  „Włastielin-TP” jako perspektywiczny system kierowania obroną przeciwlotniczą i działaniami lotnictwa. Początkowo był on opracowywany jedynie do współpracy z bateriami S-500. Później jednak uznano, że ma być on także podłączony do systemów S-400, S-300W4, a nawet do zestawów przeciwlotniczych „Buk-M3”.

Jeszcze nie wiadomo na ile system „Kryło-A” pomoże bombowcom Tu-95MS, a na ile może zdradzić ich pozycje. Fot.mil.ru

Prace nad zintegrowaniem „Włastielin-TP” i „Kryło-A”, a więc nad połączeniem dwóch zupełnie różnych ASU, trwały kilka lat i zostały zakończone pod koniec sierpnia 2016 r. Rozwiązanie zostało przy tym opatentowane – oficjalnie w celu zabezpieczenia „własności intelektualnej”. Według rosyjskich specjalistów zintegrowanie obu systemów kierowania ochroni bombowce i transportowce przed atakiem myśliwców, a także pozwoli wykonywać niespodziewane ataki na cele powietrzne.

Jak na razie wiadomo, że współdziałanie stało się możliwe dzięki specjalnemu oprogramowaniu dającemu możliwość „wysyłania i odbierania wiadomości zgodnie z protokołem współpracy pomiędzy systemami”. Rosjanie już teraz jednak wprost zachłysnęli się nowym rozwiązaniem. Twierdzą np., że samoloty bombowe i transportowe, działające w odległości tysięcy kilometrów od własnych granic będą stanowiły swoisty system wczesnego ostrzegania, dający z wyprzedzeniem sygnał zestawom przeciwlotniczym, a więc zwiększający czas potrzebny do przygotowania się na reakcje.

Mało kto w Rosji zastanawia się jednak, jakimi środkami obserwacji technicznej Rosjanie zamierzają zbierać dane o sytuacji powietrznej. Jak na razie wszyscy z radością przyjęli informacje, że do wykrywania celów powietrznych będą wykorzystywane stacje rozpoznania radioelektronicznego znajdujące się na wyposażeniu bombowców i transportowców. Stacje te mają „z dużą dokładnością wykrywać wrogie statki powietrzne”. Dane o tych obiektach mają być następnie przekazywane na stanowiska ogniowe systemów S-400 lub S-500. Dzięki temu baterie przeciwlotnicze mają mieć czas na przygotowanie się oraz zniszczenie celu, jeżeli znajdzie się on w zasięgu rakiet.

Wszystko ma się odbywać za pośrednictwem zautomatyzowanego systemu „Kryło-A”, który ma być na wyposażeniu wszystkich samolotów: wojskowego lotnictwa transportowego i lotnictwa dalekiego zasięgu. Zadaniem tego systemu jest przekazanie w czasie rzeczywistym pozycji własnych statków powietrznych, parametrów ich lotu oraz danych o stanie technicznym. Teraz przyznano się, że ASU „Kryło-A” może również służyć do przesyłania informacji o sytuacji powietrznej z pokładowych urządzeń rozpoznania radioelektronicznego.

Jeżeli jest tak, jak informują rosyjskie media, to Rosjanie zamierzają działać poza wszelkimi regułami i standardami, jakich trzymają się państwa zachodnie. Co więcej, nie wiadomo dlaczego przyjęli takie rozwiązanie wiedząc, że może to wbrew ich zamierzeniu pomóc np. państwom NATO. Przykładowo, ciągłe przekazywanie (w czasie rzeczywistym) danych o własnym samolocie znajdującym się w odległości tysięcy kilometrów od granic Rosji zdradza jego pozycje także innym państwom. Wystarczy tylko namierzyć ciągle emitowane sygnały, by mieć dokładne pozycje wszystkich statków powietrznych działających w systemie „Kryło-A”.

Trudny do zrozumienia jest również sposób, w jaki Rosjanie chcą wykorzystać pokładowe systemy rozpoznania radioelektronicznego na swoich bombowcach i transportowcach do dokładnego namierzania obcych samolotów. Są to bowiem urządzenia ostrzegawcze, które analizują odebrane sygnały elektroniczne i owszem, mogą znaleźć zgrubny namiar na ich źródło, ale na pewno nie są w stanie określić odległości do nich oraz wysokości. Tymczasem to właśnie trzy współrzędne: namiar, odległość i wysokość są potrzebne dla systemów przeciwlotniczych.

Można oczywiście określić odległość i wysokość metodą triangulacji, ale w przypadku celów powietrznych trzeba by to zrobić zarówno w poziomie, jak i w pionie. Jest to trudne już w przypadku stacjonarnych celów naziemnych, a przecież Rosjanie chcą również wykrywać szybko poruszające się i manewrujące samoloty myśliwskie. W obecnych deklaracjach rosyjskich jest więcej propagandy niż rzeczywistego zagrożenia.

Z rosyjskich informacji wynika, że dopiero system przeciwlotniczy dalekiego zasięgu S-500 ma szansę stać się sieciocentryczny. Fot. mil.ru

Informacje rosyjskie okazały się jednak przydatne dla analityków zachodnich. Potwierdzają one bowiem wcześniejsze, trzeźwe oceny rosyjskich systemów uzbrojenia, o których jeszcze do niedawna wiadomo było jedynie tyle, ile chcą władze na Kremlu. Teraz okazuje się, że koncern „Ałmaz –Antiej” ma zamiar dopiero za trzy lata wprowadzić w systemach „Włastielin-TP” i S-500 możliwość wykorzystywania zewnętrznych systemów obserwacji do naprowadzania rakiet.

Najnowszy system rosyjskiej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej S-400 może się więc jak na razie opierać jedynie na danych od własnych systemów radiolokacyjnych, wspartych jedynie obrazem sytuacji powietrznej od nadrzędnego systemu dowodzenia (który jednak nie wskazuje celów dla wyrzutni). Dodatkowo Rosjanie szukając wysuniętych systemów obserwacji potwierdzają, że nie mają jeszcze możliwości wykorzystania dla potrzeb baterii rakietowych swoich statków powietrznych.

Z rosyjskich informacji wynika również, że ich samolot wczesnego ostrzegania A-50 nie może być na razie wykorzystywany dla potrzeb ich systemów przeciwlotniczych dalekiego zasięgu. Fot. mil.ru

Samo to, że chcą przy tym oprzeć się na bombowcach i samolotach transportowych świadczy o niewielkich możliwościach ich samolotów wczesnego ostrzegania Berijew A-50 „Szmiel”. Dlatego Rosjanie wiedząc o planowanym przez Amerykanów wykorzystaniu radarów samolotów F-35 w systemach przeciwlotniczych dalekiego zasięgu starają się pokazać, że oni również mają takie plany. Od deklaracji do wykonania jest jednak daleka droga.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.