- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Volkswagen miał produkować elementy Żelaznej Kopuły. Udziałowiec z Kataru zablokował umowę
Autor. VW/X
Trwa kryzys niemieckiego Volkswagena. Kiedy wydawało się, że firma odnajdzie się na rynku obronnym, realizację intratnego kontraktu z izraelską firmą zablokował udziałowiec z … Kataru.
Ostatnie lata nie są łaskawe dla niemieckiego giganta motoryzacyjnego. Trudny i kosztowny proces przechodzenia od produkcji samochodów spalinowych do aut o napędzie elektrycznym oraz rosnące problemy wynikające z masowego napływu do Europy tańszej, chińskiej konkurencji sprawiły, że grupa znana z Garbusów, Golfów czy Passatów została zmuszona do szukania alternatywnych źródeł dochodu. Sytuacja geopolityczna na świecie skłoniła Niemców do otwarcia na szeroko pojmowany przemysł zbrojeniowy.
Współpraca z Rafael
Jednym z przejawów wspomnianego otwarcia była ogłoszona na początku tego roku współpraca VW z izraelskim koncernem zbrojeniowym Rafael. Wspólne działania miały opierać się na produkcji komponentów do systemów antyrakietowych „Iron Dome” w fabryce Volkswagena w Osnabrück, w której w tym roku planuje się zakończyć produkcję samochodów. Połączenie działań miało satysfakcjonować obydwie strony – strona niemiecka miała powstrzymać masowe zwolnienia i zamknięcie fabryki, a podmiot izraelski miał dywersyfikować produkcję, co przy napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie miało swoje uzasadnienie wynikające z kwestii bezpieczeństwa. Na mocy podpisanego w kwietniu listu intencyjnego niemiecka firma motoryzacyjna zobowiązywała się nie tylko do produkcji ciężarówek mających transportować elementy izraelskiego systemu, ale także m.in. do produkcji agregatów prądotwórczych.
W lipcu okazało się, że wymienione inwestycje prawdopodobnie nie powstaną. Wszystko za sprawą mniejszościowego udziałowca Volkswagena, czyli Katarskiego Funduszu Inwestycyjnego (Qatar Investment Authority), który miał zablokować współpracę w Osnabrück. Główny powód? Katarska polityka względem Izraela. Dodatkowym czynnikiem blokującym były związki zawodowe w samej firmie, które również protestowały przeciwko produkowaniu dla izraelskiej firmy słynącej z systemów Trophy APS (Active Protection System) czy pocisków przeciwpancernych Spike.
Utracona szansa?
Władze Volkswagena, pomimo tego, że ponad 50 proc. udziałów w firmie posiada Porsche SE, a QIA jest inwestorem mniejszościowym (około 10 proc.), zdecydowały się uwzględnić katarską blokadę. Wynika to nie tylko ze względów finansowych (obawy przed utratą współudziałowca), ale także ze względu na wspomniane protesty części pracowników oraz lokalnych aktywistów, chcących, aby fabryka w niemieckim mieście pozostała wyłącznie przy produkcji dla rynku cywilnego. Nie można też zapomnieć o wątku politycznym – relacje Kataru z Izraelem, mówiąc delikatnie, nie należą do najlepszych, czego najlepszym dowodem jest fakt, że obydwa kraje nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych. Istnieje zatem spore prawdopodobieństwo, że gdyby niemiecki koncern zdecydował się na współpracę z firmą zbrojeniową z innego kraju, katarskiego weta mogłoby nie być.
W tym momencie trudno wyrokować, jak dalej potoczą się losy Volkswagena w Osnabrück. Nie wiadomo również, czy współpraca z firmą Rafael przechodzi do historii, czy być może kooperacja będzie możliwa na innym poziomie lub w innej lokalizacji.

